Ostatnio zaczeło mnie to bardzo nurtowac - zamawiamy coraz więcej przez internet, paczki przychodzą z różnych stron kraju albo i ze swiata, a czy ktoś sie wogóle zastanawia co taka przesyłka niesie energetycznie? Nie mowie o oczywistości że produkt może byc naladowany energią osoby która go robiła, ale sama droga jaką przeszedł. Magazyny, sortownie, kurierzy w różnych nastrojach, czasem zgubiony, czesto rzucany o ściane 🙂 ile rąk to dotykało, ile emocji. Zdaje mi się że jak dostaję coś zamówionego z allegro to czasem czuję jakis nieokreslony ciężar albo niepokój i nie wiem czy to moja nadinterpretacja czy może jednak cos w tym jest. Ktoś sie tym zajmował?
Myślałem o tym kiedyś przy okazji litoterapi właśnie. Kamień który kupujesz w sklepie stacjonarnym kontra kamień z internetu - ten drugi przeszedł przez znacznie wiecej etapow i rąk. I faktycznie zalecenie oczyszczania po zakupie ma sens, ale czy to dotyczy tez zwykłych rzeczy codziennego użytku? Bo jesli tak, to oczyszczac powinniśmy praktycznie wszystko co do nas przychodzi.
No właśnie, bo ja sobie myślę tak - raz dostałam paczke od koleżanki i jakos tak miło mi bylo kiedy ją otworzyłam, a innym razem zamówiłam cos przez sklep i jak otwierałam to czulam jakiś dziwny... no nie wiem jak to nazwać, taki chłód może. Ale z drugiej strony mogłam byc po porstu zmęczona albo nastawiona inaczej. jak to w ogóle odroznić? Że to energia a nie nasza własna projekcja?
To jest kluczowe pytanie które zadajesz, Jarosława. rozróżnienie między faktycznym odczytem energetycznym a własną projekcją jest trudne nawet dla doświadczonych. Powiem szczerze - sam przez lata myslałem że czuję energię w przedmiotach, a potem okazywało sie że moje odczyty korelowały mocno z moim aktualnym nastrojem. Nie mówię że to niemożliwe, ale polecam zawsze pytanie: co czułem zanim to otworzyłem?
Przepraszam że się wtrącam, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakaś konkretna technika żeby sprawdzić energię paczki zanim sie ją otworzy? Czytałam cos o trzymaniu rąk nad przedmiotem ale nie wiem jak to powinno wyglądac w praktyce. I co czuć żeby to był faktyczny sygnał a nie wyobraźnia?
Ale to jest subiektywne totalnie no. Każdy czuje co chce. Jak sprawdzić że ktoś inny poczułby to samo co ty? Bo jeśli nie można tego zweryfikować to jak to jest cos więcej niż placebo?
Hm, zastanawiam sie czy chodzi tylko o energię ludzi którzy dotykali paczki, czy tesz o przestrzenie przez które przeszła. sortownia, magazyn, samochód kurierski - to są miejsca gdzie na prawdę dużo sie dzieje, dużo emocji, pośpiech, stres. Czy przestrzeń tak samo jak człowiek może naładować przedmiot?
To jest coś co przychodzi z praktyką i nie ma na to skrótu, szczerze mówiąc. Jedną z metod jest tzw. kalibracja - zanim zaczniesz badać cokolwiek, sprawdzasz jak czujesz sie sam z siebie w danej chwili, jakby robisz sobie punkt odniesienia. Potem to co wykraczało poza ten baseline ma więcej sensu jako zewnętrzny odczyt. Ale wymaga to naprawdę dużo systematycznej pracy, nie jednej próby. :D. nie chce sie klocic ale nie kupuje tego.
No a co z paczkami z zagranicy? Mam wrażenie ze to osobna kategoria bo czas transportu jest długi, warunki trudne - statek kontenerowy, lotnisko, odprawa celna. Raz dostałem cos z Chin i to było dziwne uczucie. Może dlatego że w ogóle nie wyobrażam sobie tej drogi, jest za długa i zbyt nieznana.
a może dlatego ze nie wiedziales w jakich warunkach to wyprodukowano i miales jakis nieświadomy dyskomfort etyczny? Nie mówię złośliwie, bez złośliwości pytam. bo świadomość warunków pracy w niektórych fabrykach potrafi zepsuć radość z zakupu i to nie ma nic wspólnego z energią subtelną.
o rany, no dobra ale gdybym miał oczyszczac każdą paczke co do mnie przychodzi to spędziłbym pół dnia przy drzwiach. Czy jest jakas szybka metoda, bo to co tu opisujecie brzmi jak godzinny rytuał przy każdym zamówieniu.
Żebym ja się tu nie mylił ale moim zdaniem kurierzy to jeden z głównych problemów bo oni są pod ogromnym stresem, rzucaja paczkami, często są wkurwieni na system pracy. Ta negatywna energia musi gdzieś iść i wchodzi w przesyłkę. Czytałem że w tradycji slowianskiej progow domu nie przekraczały przedmioty nieooczyszczone właśnie dlatego. To nie jest nowe odkrycie.
No wlaśnie że tak! Jeśli ktoś rzuca paczką ze złością, to ta zlosc zostaje. Może nie w samym kartonie ale w tym co jest w środku. Myślę że materiały organiczne absorbuja bardziej, plastik mniej ale to jest moja teoria, nie mam tu konkretnych źródeł.
Mam w notatkach że w psychometrii zakłada się właśnie że gęstość struktury materiału ma znaczenie. Krystaliczne i porowate struktury mają zatrzymywać więcej. tektura jest porowata, więc teoretycznie mogłaby coś zbierać. Ale to jest spekulacja na poziomie analogii, nie pomiar.
Dobra ale praktycznie - karton to wyrzucam od razu. to rozwiązuje problem z kurierem chyba? Jeśli energia jest w kartonie a nie w rzeczy w środku, to po prostu rozpakowuję na zewnątrz i gotowe.
No dobra, może upraszczam ale wole prostą metodę niż żadną. ile mam czasu na oczyszczanie paczek serio.
Dobra, ale serio - czy ktokolwiek ma jakis przykład gdzie oczyszczenie paczki REALNIE zmieniło coś mierzalnego? Samopoczucie się nie liczy bo to jest subiektywne. Pytam szczerze, nie złośliwie. 🙂
Ja mam inne pytanie i może głupie - czy intencja nadawcy paczki może nadpisać energię sortowni i kuriera? Tzn. jeśli ktoś bliski spakował coś z miłością, to czy to przetrwa całą drogę? Bo jeśli nie, to po co w ogóle się trudzić przy wysyłaniu prezentów z intencją.
o rany, no ale Jarosława - właśnie o tym mówiłam wcześniej, że wiedziec od kogo to jest i czuć ciepło to są dwie rzeczy które ciężko rozdzielić. nie mówię że to nie było prawdziwe, mówię że nie wiemy co było przyczyną.
hej a co z paczkami które przyszly uszkodzone ale zawartość byla ok - czujecie wtedy cos innego niz jak paczka jest cala? Bo mi sie zdaje ze jak karton jest rozbity to jakos inaczej sie to otwiera, trudno opisac
No to ciekawe pytanie z tym uszkodzonym kartonem. Szczerze - nie wiem czy to cokolwiek znaczy energetycznie, ale psychologicznie na pewno działa inaczej. jak widzę pognioty i taśmę w połowie odklejoną to już zanim otworze mam jakieś napięcie. Czy to napięcie to jest energia czy to po prostu stres - to już inna sprawa.
No wlaśnie, mam koleżankę ktura zbierała stare mapy portowe i mówiła że przy nich zawsze miala takie dziwne uczucie smutku, chociaz mapy to tylko papier. nie wiedziała dlaczego. Dopiero jak zaczela się tym interesować to doszła do wniosku że może to jest wlasnie ta historia miejsca. Nie twierdzę że to dowód ale jakoś pasuje do tego co Wickuś mówi o portach 😀
no proszę... okej, ale wracając do mojego pytania sprzed chwili - czy te 30 sekund z rękami nad paczka to za mało czy po prostu ja jestem „głucha” na to? Bo nie chcę ćwiczyc godzinami jak to w ogóle nie ma sensu w moim przypadku.
