albo po prostu mieszkanie było czyste, nowe, bez kurzu i starych mebli babci i dlatego się go dobrze odczuwało 🙂 nie twierdzę że tak jest na pewno, ale to jest tesz możliwe wytłumaczenie które nie wymaga energetyki.
Sprawiedliwa_E ale w takim razie jak to wyjaśnisz że ludzie wchodzą do odnowionych, czystych mieszkań i NADAL czują że coś jest nie tak? bo takie przypadki też są, sam znam kogoś kto kupił mieszkanie po remoncie i od razu mówił że tam jest jakaś nieprzyjemna atmosfera mimo że wszystko było nowiutkie 😉
Wracam do watku z przedmiotami bo mnie to mocno interesuje. Mam w domu kilka starych rzeczy po babci i zaawsze czulam ze niektore maja jakis ciezar a inne nie. Jej serwis do herbaty jets zupelnie neutralny, a mala szkatulka gdzie trzymala listy, ta jest inna. Jakby gestsza. Zawsze mialam z nia troche dyskomfortu i odkad ja schowalam gdzies dalej jest mi w tym pokoju lepiej. Czy to ma sens w kontekscie tego co piszecie?
ta szkatulka z listami to jest wlasnie swietny przyklad tego co mnie w tym temacie najbardziej ciekawi. bo serwis do herbaty tez byl babci, tez go dotykala, tez go uzywala. a jednak co innego zostalo. i zastanawiam sie czy to kwestia CZEGO tam uzywala, tzn. przy herbacie to byla codziennosc, rutyna, a przy listach byly emocje, tesknota, milosc morze, moze cos trudnego. i to zostalo. czy wy tez tak to czujecie, ze emocje zostawiaja wiecej niz zwykle czynnosci?
ale czekajcie bo to jest trochę tak jakbyście potwierdzały nawzajem swoje odczucia i tworzyły z tego regułę. tzn. skąd wiecie że szkatułka jest „naładowana emocjami” a nie że po prostu jest starsza, ciemniejsza, bardziej zniszczona i dlatego robi inne wrażenie wizualnie? serio pytam, bo to jest interesujące ale nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego.
a mnie zastanawia jeszcze jedno bo tu cały czas mówimy o energii po ludziach ale co z opuszczonymi domami gdzie nikt nie byl długo? tam ta energia gdzieś odpływa z czasem czy się kumuluje przez lata bez rozładowania? pytam bo ostatnio byłam w takim miejscu, chyba z 10 lat nikt nie mieszkał, i to było coś między „zatrzymaniem” o którym pisała Eleonorka a jakąś ciszą ktura nie jets normalna.
o jejku,Celinkaa, to jets bardzo ważne rozróżnienie. dom długo opuszczony to zupełnie inna sytuacja niż dom po świeżej śmierci czy przeprowadzce. z mojej obserwacji, bo byłam w kilku takich miejscach, ta energia nie tyle odpływa co... gęstnieje? jakby bez żywych ludzi nie było nic co by ją poruszało, więc staje się coraz bardziej zagęszczona i statyczna. ten efekt „ciszy która nie jest normalna” to właśnie to.
o tak,to zageszczanie o którym pisze Eleonorka to jets coś co znam, byłam kiedyś w starym opuszczonym dworku z kolezanka, i ona mówi że nic nie czuje, a mnie dosłownie robiło się ciężko z każdym pokojem dalej, jakby powietrze było gęstsze. i to nie byl strach bo się nie bałam, to było fizyczne jakieś, jakby sie szlo przez wodę prawie.
a czy ta gęstość o której piszecie to jest zawsze nieprzyjemna? bo jakos w głowie mi się złożyło że energetycznie ciężkie = złe, ale może nie zawsze tak jest? np. kościoły są stare, są „naładowane” przez wieki, ale to nie jest nieprzyjemne odczucie zazwyczaj, przynajmniej dla mnie
Anastazy ma rację i dobrze to chwyta. zagęszczenie to neutralna właściwość, a kierunek - czy to jest ciężar czy spokój czy niepokój - zależy od tego co tą przestrzeń budowało przez lata. kościół to intencja modlitwy, skupienia, coś co wiele osób przez długi czas wnosiło świadomie. opuszczony dom bez opieki to co innego, tam zostały urwane wątki, niedokończone sprawy, żal może, i to bez nikogo kto by to przepracowywał. stąd różnica w odczuciu
odezwę się choć nie znam się tak dobrzeacie bioenergii, ale chciałam zapytać bo mnie to mocno ciekawi. te „urwane wątki” o których pisze Turmalinka, to znaczy konkretnie co? że jak ktoś umarł nagle i nie zdążył się pożegnać to ta energia zostaje inaczej niż jak ktoś umarł spokojnie? bo jeśli tak to to by wyjaśniało dlaczego jedne stare domy są okej a inne są... nie okej
moim zdaniem to trochę smutne jak tak o tym myślę. czyli te opuszczone domy to są takie miejsca gdzie coś zostalo zawieszone i czeka? i nikt już tam nie wejdzie żeby to domknac? co się wtedy dzieje, ta energia tak po prostu trwa w nieskonczonosc czy w końcu... rozładowuje się sama?
o to Jarylo, i to jets uczciwe przyznanie sie do tego ze nie wiadomo. tylko ze ta uczciwosc powinna chba byc zasada a nie wyjatkiem w tej dyskusji. bo tu sie plynnie przechodzi od „mam takie odczucie” do „tak to dziala” bez zadnego zatrzymania sie miedzy nimi. i ok, odczucia sa realne. ale mechanizm to wciaz tylko hipoteza
Edek,masz racje że mechanizm jets hipoteza. ale czy to unieważnia praktyke? przez setki lat ludzie skutecznie stosowali zioła lecznicze nie wiedzac nic o substancjach czynnych ani o tym jak działają na poziomie biochemicznym. odczucie i skuteczność mogą wyprzedzać wyjaśnienie. tu nie twierdzimy że wiemy jak to działa, rozmawiamy o tym co ludzie doświadczają i jak do tego podchodzić.
od tygodnia tu zagladam i mam pytanie do Eleonorki albo Cyli bo one chyba maja najwiecej praktycznego doswiadczenia,jak wlasciwie rozpoznac ze dom wymaga oczyszczenia a nie ze po prostu czlowiek ma gorszy dzien i jets bardziej wrazliwy? bo to mi sie miesza, wchodze do jakiegos miejsca, czuje cos ale nie wiem czy to ja czy to miejsce.
to jets chyba najważniejsze pytanie praktyczne w tym całym wątku i cieszę się że Rozyczka je zadała wprost. z mojej strony: staram się zawsze najpierw „skalibrować” siebie zanim wejdę w ocenę miejsca. tzn. jak wchodzę do nowego miejsca to pierwsza minuta to świadome sprawdzenie własnego stanu, czy jestem zmęczona, zdenerwowana, coś mi leży na sercu. jeśli tak to moje odczucia są mniej wiarygodne i biorę to pod uwagę. jeśli jestem w miarę neutralna a mimo to coś wyraźnego się pojawia, szczególnie coś co narasta a nie maleje w środku, to już bardziej ufam temu sygnałowi.
to co pisze Eleonorka o „narastaniu” jest naprawdę kluczowe, to mnie samej pomogło kiedyś. bo zwykłe złe samopoczucie to z czasem mija albo przynajmniej nie rośnie. ale odczucie energetyczne miejsca często się intensyfikuje im dłużej się jest w środku, jakby system zaczynał „czytać” coraz więcej. oczywiście można powiedzieć że to autosugestia narastająca ale ta różnica w dynamice jest dla mnie ważna.
wracajac do szkatułki Balbinki bo to mnie nie opuszcza, zastanawiam się co zrobić jak ma sie taki przedmiot a nie chce się go wyrzucic bo jest sentymentalny? da sie go jakoś oczyscic zeby zabrać to cięższe a zostawic pamiec po osobie? czy to wogóle tak działa ze mozna selektywnie?
wracam do tematu opuszczonych domow bo mnie Trzmielina natchnela tym pytaniem o rozladowywanie. bylam kiedys w miejscu gdzie dom stal pusty ze dwadziescia lat a pozniej go wyburzyli i postawili blok. i powiem wam ze mieszkancy tego bloku regularnie skarzyli sie na dziwne sny i niepokoj, przynajmniej ci z pierwszych lat. moja sasiadka tam mieszkala i mowila ze z czasem to ustapilo. wienc moze jednak ta energia ma jakis swoj cykl?
albo poprostu przestali zwracac uwage bo nowe miejsce przestalo byc nowe i mozg przestal szukac anomalii. klasyczny efekt habituacji, nie trzeba energii zeby to wyjasnic. ^^ ale rozumiem ze to nie jets odpowiedz ktora chcecie uslyszec 🙂
mam pytanie które może być głupie ale mnie nurtuje, bo tu rozmawiamy o domach po ludziach, ale co z miejscami które nigdy nie były zamieszkane? znaczy jakieś leśne polany, ruiny bez dachu, miejsca historyczne gdzie były bitwy albo co. tam też jest ta energia po ludziach? czy to działa inaczej bo nie ma budynku ktury by ją „trzymał”?
to wcale nie jest głupie pytanie bo wlasnie miejsca otwarte działają inaczej. budynek tworzy coś w rodzaju pojemnika, zbiera i koncentruje. natomiast miejsce otwarte to inaczej, teren bitwy czy cmentarz polowy ma inną jakość niż zamknięte pomieszczenie po śmierci, bardziej rozproszone ale też czasem rozleglejsze. byłam na kilku takich miejscach i wrażenie rozległości jest charakterystyczne, jakby cały krajobraz był naładowany a nie jeden punkt.
Turmalinka, to co opisujesz z tym pojemnikiem to ciekawa metafora, ale mam pytanie praktyczne do tego. czy ta „koncentracja” jest proporcjonalna do wielkości budynku? bo intuicja mówi że małe ciasne miejsce powinno być bardziej intensywne niż wielki pusty pałac. ale z doświadczenia raczej nie zawsze tak to idzie
czytam i zastanawiam sie czy ktos mial doswiadczenie z domem po kims bliskim, nie opuszczonym przez nieznajomych ale wlasnie rodzinnym. bo to jets chba inna sytuacja emocjonalnie choc nie wiem czy energetycznie tez. mam na mysli ze jak sie wchodzi do mieszkania po babci to jest to i smutne i cieple jednoczesnie, i nie wiem czy to jest energia czy po prostu ja i moje wspomnienia
