cierpliwość jets tu kluczem którego wielu niema. czakra gardla, jeśli jest zaблokowana, nie otwiera sie jak okno. dzwiek jest jak woda w skale, działa powoli i regularnie. niektórzy czuja pierwsze zmiany po tygodniu codziennej pracy, inni potrzebują miesięcy. to nie jest sprint
ojejku,hej, a ja mam takie pytanie do Runologa i Bukowej bo oboje byliscie sceptyczni - czy wy wogole pracujecie z muzyka przy medytacji albo bioenergoterapii? bo troche mam wrazenie ze krytykujecie cos czego sami nie testowaliscie, i nie mowie tego zlosliwie, po prostu chce wiedziec 😉
to co powiedzial Runolog to dobrze ujete. mozna doceniac efekt i jednoczesnie pytac skad pochodzi. mnie niepokoi kiedy ktos mowi „muzyka otwiera czakre” tak pewnie jakby to byl fakt,a nie hipoteza. na tym forum piszemy o doswiadczeniach i to ok ale troche bym wolala zeby to wybrzmialo czesciej
kurcze ta dyskusja kreci sie w kolko od jakichs 20 postow. Eweliniuniaa, „wiedza praktyczna” to jeszcze nie jets to samo co „energetyczne dzialanie muzyki” bo wiedza praktyczna to morze byc np. ze „kiedy wlaczam Bacha uspokajam sie i pracuje mi sie lepiej” i to jest obserwacja. ale jak z tego wychodzi ze „Bach harmonizuje pole” to jest juz skok ktorego nie widze uzasadnionego.
ok a czy ktoś mógłby mi powiedzieć prościej - bo gubie sie w tej dyskusji - muzyki klasycznej do medytacji używać czy nie? bo z jednej strony wszystko brzmi przekonujaco a z drugiej sceptycy też maja punkty i nie wiem juz co myśleć
a wracam do mojego pytania o kamienie bo nikt na nie porządnie nie odpowiedział! czy naprawdę nikt nie łączył muzyki z kryształami podczas sesji? wydaje mi sie ze np. ametyst do Bacha to naturalne połączenie, oba są takie... spokojne? i zimne trochę
ok mam pytanie bo czytam o tych kamieniach i muzyce - jak wy trzymacie te kamienie podczas sluchania? w rece,na ciele, obok? bo niewiem czy to ma znaczenie i jakos nigdy nie pytalem.
dobra a ja chce wrocic do watku ktury mnie najbardziej ciagnie,bo zgubilo sie to przy Rachmaninowie. ktos wspomnial wczesniej o Flecie Zaczarowanym Mozarta i czakrze gardla. sam probowalem Mozarta przy pracy ze splotem slonecznym i nie powiem zeby cos szczegolnego,raczej mialem wrazenie ze energia jets za „wysoka”, za subtelna dla tego centrum. wy tez macie takie odczucie ze rozne czakry to rozni kompozytorzy?
to bardzo ciekawe spostrzeżenie i sam dochodzisz do czegoś o czym się mówi w starszych materiałach o chromoterapii dźwiękiem. Bach - strukturalny, mocniej kotwiczący, dobry dla niższych czakr. Mozart - wysoki, lotny, bardziej dla gardła i wyżej. Rachmaninow - emocjonalny, środek klatki, serce i splot słoneczny. to nie jest moja teoria, to obserwacje które powtarzają sie u wielu praktyków. czy to „prawda” to już inna kwestia, ale wzorzec jest
to co Eweliniuniaa napisala o Bachu i nizszych czakrach jets interesujace bo faktycznie jak probowalem meditowac przy Bachu to jakos czulem sie bardziej... uziemiony?? niewiem czy to odpowiednie slowo. a przy Mozarcie troche jakby glowe mialem lejsza. przypadek czy to naprawde tak dziala?
wchodzę w tę rozmowę bo mnie to interesuje - sama zaglądam tu regularnie i czytamMozarta przy rozkładaniu tarota i mam wrażenie że interpretacje sa wtedy jakos bardziej „otwarte”, mniej schematyczne. nie wiem czy to czakry czy po prostu inaczej myślę przy tej muzyce, ale efekt jest wyraźny.
Zorza_C to ciekawe ze wymieniasz tarot,bo ja nigdy nie myslalem zeby laczyc muzyke z wrozbami,a jednak ma sens - jesli muzyka rzeczywiscie wplywa na „ton” pracy to czemu nie przy kartach? a wracajac do Mozarta - Eweliniuniaa, to co pisalas o wyzszych czakrach, masz na mysli gardlo i wyzej, czy tesz ajna? bo mam wrazenie ze Mozart dziala na mnie w okolicach klatki a to jeszcze serce.
przepraszam ze przerwe ale to „serce = czwarta czakra = Mozart” brzmi jak budowanie coraz bardziej skomplikowanego systemu na bazie subiektywnych odczuc. Eweliniuniaa sam piszesz ze to nie jets regula,wienc po co wogole przypisywac konkretne czakry konkretnym kompozytorom?? co to wnosi poza poetycka etykietka?
Bukowa ma rację w jednym punkcie - precyzja słów ma znaczenie. ale z drugiej strony kiedy coś konsekwentnie działa na dziesiątki osób, to tłumaczenie tego wyłącznie placebo staje się naciągane. 🙂 placebo też jest prawdziwe, owszem, ale nie wszystko da się nim wytłumaczyć. Naparstnica, czy masz jednak jakiś sposób żeby odróżnić które działanie muzyki jest „energetyczne” a które czysto psychologiczne?
a mam pytanie zupełnie praktyczne bo mi się ciągle gubi w tej teorii - jeśli chce pracowac konkretnie nad czakrą serca, to co konkretnie puszczać? późny Mozart, to rozumiem, ale co to znaczy „późny”, czy to jak jakieś konkretne numery opus albo lata? nie mam pojęcia o muzyce klasycznej od tej strony
