Zastanawia mnie jedna rzecz od jakiegoś czasu i chciałam to tu rzucić bo nigdzie nie znalazłam porządnej odpowiedzi. czy to ciepło i zimno które czujemy podczas pracy z energią, czy podczas sesji bioenergoterapeutycznej, to jest dosłowna temperatura fizyczna? Bo czytałam że to może być po prostu rozszerzenie naczyń krwionośnych albo efekt placebo, ale z drugiej strony mam koleżankę po kursie i ona mówi że to autentyczne przepływy energetyczne. I sama jak medytuję przy kamieniach to czasem czuję wyraźne zimno od kwarcu a ciepło od karneolu, tylko niewiem czy to fizyka materiału czy coś więcej. Co wy na to?
o matko, właśnie o to samo się zastanawiałam! U mnie podczas jednej sesji z bioenergoterapeuta poczułam bardo wyraźne zimno na dłoniach a ona ich nawet nie dotykała, rece miała z jakieś 10-15 cm nad moim ciałem. nie wiem jak to wytłumaczyć przez fizykę normalną.
No dobra ale pytanie jets czy czułaś zimno obiektywnie (mierzalne termometrem) czy subiektywnie. To dość istotna roznica, bo układ nerwowy potrafi generować odczucia temperaturowe bez żadnej realnej zmiany w otoczeniu. to sie nawet da zbadać, to nie jest magia ani ezoteryka, to neurologia.
hm, tylko ze „źródła” to dosc elastyczne pojecie w ezoteryce 😉 co konkretnie czytalas? niema co ukrywać bo czasem te opisy sa kopiowane z jednej ksiazki do drugiej i staja sie „wiedza potoczną” zanim ktokolwiek to weryfikuje.
Selenaa ma racje ze źródła to problem. Ale odczucia termiczne przy pracy energetycznej są na tyle powszechne i powtarzalne ze ciężko to zbagatelizować. 😉 Sam pracuję z kartami i rytualami i wiem ze pewne stany odczuciowe pojawiają się regularnie,nie losowo. To nie jest tak że raz jest cieplo a raz zimno bez żadnego wzoru
to ciekawe co Franciszka mówi o warunkiwaniu ale mam wrażenie że pomijacie cos ważnego. te odczucia pojawiają sie też u osob kture NICZEGO nie oczekiwały, bo nie wiedzialy co ma sie dziać. Znam przypadki gdzie ktos szedł na sesję z niedowierzaniem i wyszedl zaskoczony wlasnie tym zimnem czy cieplem.
ojej ja mam pytanie troche z boku,bo jestem tu swiezo - a to zimno kture się czuje, to zaawsze jest „zle” albo „dobre”? Slyszalam kiedys że zimno to blokada a ciepło to przepływ, ale z drugiej strony np. na pogrzebach mówią ze czuć zimno ducha i to tez ma znaczenie... czy w bioenergoterapii jest jakaś zasada co te temperatury oznaczają?
Plejadka ma rację i chciałam dodać ze w pracy z czakrami to naprawdę bywa różnie. Czakra gardła u mnie często daje uczucie chłodu gdy jets przetrenowana, nadaktywna, a nie gdy jest zamknięta. Więc to nie jest takie proste jak zimno-blokada, ciepło-przepływ.
no i tutaj właśnie jest pies pogrzebany moim zdaniem - każdy terapeuta mówi co innego i każdy ma swój system,i trudno stwierdzić ktury ma rację bo niema żadnej zewnętrznej weryfikacji. sama miałam dwie sesje u różnych osób i dostałam dwie sprzeczne interpretacje tego samego odczucia. Jedna mówiła ciepło = energia płynie, druga że ciepło = stan zapalny energetyczny. No to jak?
ojej hej, moge sie wtracic?? bo mi sie wydaje ze morze poprostu obie rzeczy sa prawda jednoczesnie? Tzn. moze energia dziala i jednoczesnie da sie to kiedys zmierzyc, tylko jeszcze nie mamy narzedzi. Fizycy ciagle odkrywaja nowe rzeczy, moze energia biopolowa to cos co nauka za 50 lat uzna za realne? nie rozumiem czemu to musi byc albo-albo
no ale ja rozumiem sceptycyzm, na prawdę, ale mam wrażenie że niektóre badania jednak cos potwierdzają? Czy nie było badań nad Reiki gdzie wyniki były pozytywne? 🙁 Może ktoś coś wie konkretnego bo ja niestety nie pamiętam skąd to czytałam
czytam tą dyskuję od początku i mam takie pytanie które mnie nurtuje - czy ktoś z was próbował poprostu zmierzyc temperaturę skory termometrem przed i po sesji albo w trakcie? Ciekaw jestem czy bylaby jakaś roznica mierzalna. Nie mówię że to rozstrzygneloby sprawę ale byłoby jakimś punktem wyjscia
no i wlasnie to mnie najbardziej ciekawi, bo jak sobie myślę o tym całym pytaniu z tytułu watku, to chyba najprostszym testem byłoby wlasnie zmierzenie temperatury skóry. nie mówię ze to rozstrzyga czy energia istnieje, ale przynajmiej wiadomo czy cokolwiek fizycznego się dzieje. czy ktos to kiedyś robił? termometr, mierzenie przed sesją i po, cokolwiek.
Ninomysl, o ile mi wiadomo to robiono takie pomiary w kontekscie badan nad Therapeutic Touch i wyniki byly... no, niejednoznaczne. tzn. zmiany temperatury byly czasem mierzalne ale nie dalo sie ich oddzielic od zwyklego efektu kontaktu dloni albo relaksacji. bo jak sie rozluzniasz to skora robi swoje i temperatura sie zmienia. wienc sam pomiar nic nie rozstrzyga bez grupy kontrolnej
Kunzyt.ka ale „realne i powtarzalne” to nie to samo co „mające zrodlo energetyczne”. powtarzalne jets tesz mruganie prawym okiem jak sie myśli intensywnie, a nikt nie mówi ze to czakra oka 😉 chodzi mi o to ze regularnosc odczucia nie powiada ci NIC o jego przyczynie.
kurcze, chcę się wtrącić bo czytam to od jakiegoś czasu i mam wrażenie że kręcimy się w kółko wokół tego samego punktu. pytanie z tytułu jest konkretne, czy energia ma temperaturę, i moim zdaniem odpowiedź jest taka: energia niema temperatury w sensie fizycznym bo temperatura to właściwość materii. energia przenosi ciepło, ale sama nie jest ciepła ani zimna. jeśli coś ma temperaturę, to jest to materialne.
czy mogę zapytać głupie pytanie? bo się trochę gubię w tej fizyce. jeśli podczas sesji bioenergoterapii czuję ciepło, to czy to wogóle możliwe że TO JEST prawdziwe ciepło, znaczy mierzalna temperatura, a nie „tylko wrażenie”? albo zawsze to drugie?
mnie ciekawi jeden wątek który tu trochę umknął. 😀 mówimy o cieple i zimnie jakby to były dwa jednoznaczne odczucia, a tymczasem w praktyce jest dużo bardziej skomplikowane. ja np. podczas pewnych medytacji czułam coś co opisałabym jako „ostre zimno” a nie „spokojne zimno”, i to były dla mnie dwa różne doświadczenia. nie wiem czy to ma znaczenie dla dyskusji ale wydaje mi się że samo zimno/ciepło to za mały opis
no ale Kunzyt.ka,skoro opisujesz to jako „gęste” i „pulsujące” to może to są poprostu różne stany napięcia mięśniowego albo różne wzorce oddechu? pulsowanie idealnie pasuje do rytmu serca albo oddechu. 🙁 nie mówię że kłamiesz, mówię że to nie jest automatyczny dowód na pole energetyczne.
Dianka ma tu punkt ale tesz myślę ze to trochę odciaga od glownego pytania. wrocmy do tego co Wega powiedziała wcześniej, bo to mnie uderzyło. jesli energia biopolowa nie jest materią, to moze „temperatura” to po prostu zly opis tego co sie dzieje podczas sesji?? moze ludzie używają słowa „ciepło” bo nie mają lepszego, a nie dlatego że to doslownie temperatura?
to co piszecie o języku jako przyblizeniu jest uczciwe,na prawdę. ale zauwazcie że wtedy pytanie z tytułu watku, czy energia ma temperature, staje sie prawie bez sensu. jeśli „ciepło” to tylko metafora której używamy bo nie mamy lepszego słowa, to nie ma co sprawdzac czy ma temperature, bo pytamy czy metafora ma właściwość fizyczną 🙂
Franciszka to akurat dobry punkt ale mam wrażenie że pytanie w tytule od początku było podwójne, trochę o fizyczne ciepło a trochę o naturę odczuć w ogóle. i ta rozmowa naturalnie poszła w obie strony, co moim zdaniem jest w porządku bo to są powiązane zagadnienia. choć rozumiem że można chcieć trzymać to oddzielnie.
dobra ale wracając do mojego pytania o termometr bo nikt nie odpowiedział wprost,rozumiem ze pomiar skóry to za mało ale czy ktoś wie o jakichś badaniach gdzie mierzono cokolwiek fizycznego podczas sesji bioenergoterapii i wyszlo cos co nie dalo się latwo wytłumaczyć konwencjonalnie? pytam poważnie, nie retorycznie.
dobra to sprobuje odpowiedziec sam se troche, poszukalem i znalazlem cos o badaniach Tillera z Stanfordu, mierzyl ponoć jakies pola bioelektryczne wokol ciala ale kto to wie czy to jets wiarygodne zrodlo czy juz pseudonauka. ktos cos o tym wie?
no i to jest wlasnie ten problem z szukaniem badan w tym temacie, zawsze znajdziesz kogos z tytulami kto cos mierzyl ale jak sie zaglebisz to albo metodologia jest slaba, albo wyniki nie zostaly zreplikowane, albo autor pozniej poszedl w totalny mistycyzm. nie mowię że wszystko to scam, ale selektywne cytowanie „nauka potwierdzila” naprawde irytuje.
a wracajac do watku Kunzyt.ki o jakosci odczucia,bo to mi nie daje spokoju, czy ktoras z was rozroznia podczas sesji albo medytacji skad „plynie” to cieplo? znaczy czy jest roznica miedzy tym co czujesz od zewnatrz (od terapeuty albo z otoczenia) a tym co jakby wyplywa od srodka? bo ja mam wrazenie ze te dwa rodzaje sa zupelnie inne i niewiem czy to ma znaczenie dla tego wątku.
ale chwila, Kunzyt.ka, jak mozna rozroznic kierunek ciepla bez termometru?? cieplo sie zaawsze rozchodzi od wyzszej temperatury do nizszej, niema czegos takiego jak „cieplo plynace do srodka” w sensie fizycznym. wiec co wlasciwie opisujesz? naprawde pytam, nie zlosliwie.
