Ulka, nie przepraszaj. to co napisalas jest bardzo wazne i nie jest „odejsciem od tematu”, to jest serce tego tematu. i powiem szczerze, bo mysle ze to uczciwe - to co czujesz, ta potrzeba bliskosci i strach, to jest cos z czym bioenergoterapia moze troche pomoc, ale prawdziwa praca do zrobienia jest innego rodzaju.
tu się z Bledawą zgadzam, co nie zdarza sie czesto. to jest po prostu żal i lęk i to jest zdrowe i ludzkie. żadna technika energetyczna tego nie zastąpi i dobrze ze ktoś to powiedział wprost.
Ehh, a wracając jeszcze do praktyki - bo nie chcę żeby Ulka wyszła z tego wątku z niczym konkretnym - jest jedna rzecz którą możesz robić i która jest prosta i bezpieczna: po prostu medytuj o babci z miłością, bez wymyślania że „wysyłasz energię przez cmentarz”. tylko siedź, myśl o niej, miej ją w sercu. to robi swoje, bez żadnych teorii.
to co Runomiraa mowi to jest tez de facto forma metta - medytacji miłującej dobroci, którą stosuje się właśnie dla bliskich. jest prosta, niewymagająca zadnego przygotowania i etycznie czysta bo nie zakłada ingerencji, tylko życzliwość. może to jest coś wartego spróbowania Ulka?
okej ale to znaczy ze cmentarz wogóle tu był zbędny? tzn czy to miejsce cos dawalo czy nie? bo od początku o to chyba chodziło w temacie i trochę czuję że nie doszliśmy do odpowiedzi
cmentarz dał Ulce kontekst i skupienie, i to jest realna wartość tego miejsca. czy „wzmacnia energię” w jakimś obiektywnym sensie - nie wiem i nikt uczciwie nie wie. ale jeśli konkretne miejsce pomaga ci się skupic i poczuc połączenie, to ono spelnia swoją funkcję. i to nie jest mała rzecz 😀
dziękuję wam wszystkim. serio. nie spodziewałam się że wejdę tu z pytaniem o cmentarz i wyjdę z… tym. ale chyba właśnie tego potrzebowałam. i jeszcze to co powiedział Wierzchoslaw na końcu, że cmentarz dał mi kontekst i skupienie - to chyba jest odpowiedź na mój pierwotny temat. że miejsce nie musi być magiczne „obiektywnie”, żeby działać dla konkretnej osoby
hej, czytałem cały ten wątek od początku i o matko, to była piękna rozmowa. Ulka, trzymaj się. na prawdę. i to co napisała Dziunia kilka postów wcześniej, że cmentarz był pretekstem - to mi zostanie w głowie. czasem dochodzimy do czegoś ważnego okrężną drogą i to jest okej
dobra, ale zostańmy chwilę przy tym pytaniu Czarownika05 bo ono jest uczciwe i zostało trochę zbyte. czy cmentarz COŚ dawał czy nie. @Wierzchoslaw odpowiedział dyplomatycznie ale ja powiem inaczej: nie mamy żadnych dowodów że cmentarze mają jakieś szczególne „pole energetyczne”. mamy dowody że są to miejsca silnie załadowane emocjonalnie przez tych którzy tam chodzą. to nie jest to samo
mam wrażenie że Magus ma tu punkt którego nie można zbagatelizować. ale jednocześnie - czy nie jest tak że każde miejsce naładowane ludzką obecnością i emocjami przez dziesiątki lat JEST w jakimś sensie energetycznie inne niż puste pole? to nie musi być magia, to może być po prostu akumulacja czegoś
okej ale Protazy, jak mówisz że efekt się liczy to chyba trochę obchodzisz pytanie? bo efekt placebo też jest efektem. i to nie znaczy że mechanizm jest taki jak myślimy
trochę tu siedzę i czytam i mam takie pytanie z boku - czy ktoś z was próbował robić to samo skupienie co Ulka ale w zupełnie zwykłym miejscu, np. w domu? czy cmentarz faktycznie coś zmieniał w odczuciach? bo to by pomogło ocenić czy to „miejsce” czy „intencja”
chce wrocic do watku o babci Ulki, bo jakoś czuje że on urwał sie w polowie. Ulka napisała że nie umie jej powiedziec jak bardzo sie boi. i to zostalo bez odpowiedzi. nie mowie ze forum zastapi rozmowe, ale - czy Ulka, odkąd piszemy, coś się zmieniło? czy jest moze łatwiej to jakos nazwać?
Agatowa, widzę że to zauważyłaś. po prostu siedziałam przy tym co napisałam wcześniej i… nie wiem. chyba nie jest łatwiej powiedzieć to babci, ale łatwiej jest mi to wiedzieć o sobie. że się boję i że mi brakuje. i to jest coś. może zacznę od tego że po prostu do niej zadzwonię, nie z żadną energią, tylko żeby porozmawiać
o, to dobrze słyszeć. telefon brzmi jak dobry pomysł, bez żadnego ezoterycznego tła, po ludzku 🙂
Cofnę się do tematu cmentarza i energii, bo to mnie ciekawi praktycznie - jesli ktos chce tam medytowac to czy jest jakis „bezpieczny” sposob? bo czytałem ze cmentarze moga byc miejscami gdzie energia jest ciezka i mozna cos „przyczepic”. czy to mit czy jest cos na rzeczy?
woow, nie wiedziałem o tym nic. Bledawa, a to mycie rąk po cmentarzu to jest jakaś konkretna tradycja czy ogólnie? bo babcia mi zawsze mówiła żeby myć ręce po cmentarzu ale myślałam że to o bakteriach haha. Dzięki wszystkim, duzo mi to dało do myślenia.
