no właśnie ten wątek z nośnikiem mnie zatrzymał, bo nigdy o tym nie myślałam. znaczy wysyłam myśl, wysyłam życzenie zdrowia, a tu się okazuje że sama mogę być jakimś kanałem i to co przez ten kanał płynie zależy od… czego właściwie? od tego gdzie stoję? od mojego stanu?
od obu. stan własny i otoczenie działają razem, nie oddzielnie. dlatego wlasnie praca z cmentarza jest ryzykowna dla kogos bez przygotowania - zbierasz ciężkie pole, twój wlasny żal za babcią jest aktywny, i to wszystko leci w kierunku osoby chorej. intencja dobra, ale ladunek może być niejednorodny
ale poczekaj bo chce dobrze zrozumiec - ten „niejednorodny ładunek” to co konkretnie robi z odbiorca? tzn czy babcia poczuje cos zlego czy po prostu energia nie dotrze czy cos innego 😀
to teraz mam pytanie do Agatowej - skąd wiesz że „energia rozwiązuje się zanim dotrze”? to brzmi jak opis mechanizmu którego nie da się zweryfikować. nie mówię że kłamiesz, mówię że to jest twój model a nie fakt. różnica istotna
ok, to uczciwa odpowiedź. przyjmuję.
Dopnę temat Ulki i jej babci - mam wrażenie że przeskoczyliśmy za daleko w teorię a zapomniałyśmy o konkretnej sytuacji. Ulka, jak babcia się teraz miewa, czy jest jakiś plan co do jej opieki? pytam bo to zmienia trochę odpowiedź na to co i jak możesz robić
babcia jest w domu, ma opiekę, ale ostatnio coraz słabsza. lekarze mówią że to już kwestia czasu i ona sama chyba wie. dlatego tak mi na tym zależy żeby jakoś być przy niej nawet jak nie mogę fizycznie przyjechać. no i ten cmentarz był właśnie dlatego że tam leży dziadek i myślałam że może jakieś połączenie przez to miejsce
ojej Ulka, to jest na prawdę wzruszające co piszesz i rozumiem tę potrzebę. ale właśnie teraz kiedy to czytam, myślę że ten cmentarz to nie tyle miejsce energetycznej pracy ile twoje własne miejsce łączenia - z dziadkiem, z przeszłością, z bólem. i to jest coś innego niż kanał do babci
Petronelka mowi cos bardzo waznego. to co Ulka opisuje to jest przezywanie straty, i to jest ludzkie i normalne. tylko ze bioenergoterapia to nie jest sposob do radzenia sobie z zaloba w przygotowaniu, to jest cos innego. te dwie potrzeby warto rozdzielic.
a można to rozdzielić? bo mi się wydaje że jak ktoś jest w takim stanie emocjonalnym to te dwie rzeczy zawsze będą się mieszac, nie?
hm ale właśnie to jest bez sensu dla mnie troche - jak ktoś chce pomóc właśnie dlatego że kocha, to mu mówicie że miłość przeszkadza. to jakby lekarzowi powiedzieć że nie może operować rodziny bo go kocha. rozumiem że jest taka zasada ale to jednak dziwne
No i o to się rozbija wychodzi ten problem że bioenergoterapia nie ma żadnego standardu oceny umiejętności. każdy sam sobie mówi że jest zaawansowany albo nie 🙂 to trochę jest słabe, nie?
Przeglądam tę dyskusję i mam jedno pytanie, szczerze: Ulka, czy babcia wie że próbujesz jej coś wysyłać energetycznie? bo to mnie trochę niepokoi w tej rozmowie, że wszyscy gadają o technikach a nikt nie zapytał o zgodę osoby której to dotyczy
nie pytałam jej wprost bo nie wiem jak by zareagowała, ona jest dość tradycyjna. ale zawsze wysyłam tylko dobre myśli i miłość, czy to naprawdę wymaga zgody?
to jest na prawdę trudne pytanie i nie mam prostej odpowiedzi. ale myślę o tym tak: modlitwa za kogoś bez jego wiedzy - większość ludzi nie ma z tym problemu. czy intencja energetyczna to tak samo jak modlitwa, czy jednak coś więcej ingerującego? i czy ta granica ma znaczenie?
to pytanie o zgodę jest kluczowe i ciesze się że Opalinka je postawiła. różnica między modlitwą a intencją energetyczną - moim zdaniem - lezy wlaśnie w kierunkowości. modlitwa to prośba do czegoś wyższego, zeby zadzialalo jak uzna za stosowne. intencja energetyczna to już bardziej „wysyłam konkretnie do tej osoby”. i tu właśnie pojawia się kwestia autonomii.
ale hej, wróćmy na chwilę do tego cmentarza bo trochę zginął w tej rozmowie - Ulka czy w ogóle próbowałaś już stamtąd coś wysłać? bo rozmawiamy teoretycznie a może już masz jakieś własne odczucia z tego?
tak, byłam tam raz i próbowałam. siadłam przy grobie dziadka i poprostu… myślałam o babci. czy to jest wysyłanie energii czy tylko siedzenie i myślenie - szczerze nie wiem. ale czułam się jakoś bliżej niej. może to tylko psychologia, może nie, ale coś tam było
Ulka, to co opisujesz brzmi jak bardzo naturalne połączenie przez miłość i wspomnienia, i to jest coś pięknego samo w sobie. ale właśnie tu mam pytanie - czy chcesz to traktować jako praktykę energetyczną, z intencją i techniką, czy raczej szukasz sposobu na bycie blisko babci emocjonalnie? bo to są różne potrzeby i różne odpowiedzi na nie
Tu jest pies pogrzebany sie zataczamy w kółko trochę. bo skoro nie wiadomo czy to energia czy psychologia, to jak w ogóle oceniasz że coś „dotarło” albo nie dotarło? nie mówię że doświadczenie Ulki jest bez wartości, mówię że nie wiemy co to jest i udawanie że wiemy jest nieuczciwe
Ode mnie tyle, że mam inne pytanie - wracajac do tematu cmentarza - czy miejsce w ogole „pomaga” czy to tylko kontekst? znaczy czy ta energia ktora Ulka poczula to bylo od cmentarza, od grobu dziadka, czy od siebie samej? bo to chyba robi roznice?
wracam do tej zgody, bo Ulka odpowiedziała że babcia jest „tradycyjna” i nie wie jak by zareagowała. no ale właśnie - może zapytać bardzo zwyczajnie, bez używania słów „energia” czy „bioenergoterapia”. po prostu: babciu, czy mogę myśleć o tobie i trzymać za ciebie kciuki kiedy jesteś daleko? i zobaczyć co babcia powie. to nie jest ezoteryczne pytanie, to jest ludzkie.
opalinka, wiesz co, to jest naprawdę mądre podejście. czasem my w tym środowisku komplikujemy rzeczy które są proste. babcia pewnie chętnie usłyszy że wnuczka o niej myśli, i to już jest coś. czy „energia dotarła” to osobna kwestia, ale sam kontakt emocjonalny jest prawdziwy.
ale czy babcia nie poczuje sie dziwnie jak Ulka bedzie pytac o takie rzeczy akurat teraz, kiedy jest coraz slabsza? to moze brzmiec jak „wiem ze nie masz juz duzo czasu”. nie wiem, nie chce nikogo straszyc, ale wydaje mi sie ze timing moze byc trudny
to jest ważna uwaga Metek. powiem tak z własnego doświadczenia - rozmawiałam z wieloma osobami które tracily bliskich i bardzo często ta obawa przed „mowieniem wprost” jest większa po stronie młodszych niż po stronie osoby umierającej. starsi ludzie często sa bardziej gotowi na te rozmowy niż my myślimy 🙂 ale to oczywiscie zależy od konkretnej relacji i osoby.
Nadrabiam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie wrażenie, że Ulka zaczęła od pytania o cmentarz i energie a dotarłyśmy do czegoś zupełnie innego. i może właśnie o to chodzi. może ten cmentarz to był tylko pretekst żeby powiedzieć: boję się stracić babcię i nie wiem jak być przy niej.
Dziunia, o matko, napisałaś to tak po prostu i to trafiło. chyba tak. chyba właśnie o to chodzi. i nie wiem co z tym teraz zrobić, bo nie umiem jej powiedzieć jak bardzo się boję i jak bardzo jej brakuje mi już teraz, zanim jeszcze odeszła. przepraszam że tak odeszłam od tematu
