Dianka ma racje fizycznie ale moze Kunzyt.ka opisuje cos innego niz cieplo jako transfer energii termicznej. moze chodzi o jakies wrazenie rozszerzania kontra skupiania? bo ja tez znam cos takiego z medytacji, takie odczucie jakby cos otwieralo sie od srodka, i tez to opisywalbam przez metafore ciepla choc niewiem czy to cieplo w sensie dosłownym
oj wlasnie to co Hela pisze! bo ja kiedys robilam taka medytacje z prowadzeniem i tam prowadzaca caly czas mowila „poczuj cieplo w sercu” i ja naprawde cos czulam,ale jak pozniej probowalam to opisac koleżance to mowilam ze „serce mi sie rozszerzalo” a nie ze „bylo mi cieplo”. wiec nie wiem czy to jets to samo czy cos innego zupelnie
a mozna zapytac,czy to rozroznienie kierunku o ktorym mowi Kunzyt.ka ma jakies znaczenie praktyczne w bioenergoterapii? znaczy czy terapeuta robi cos innego w zaleznosci od tego co czuje? bo jestem ciekawa jak to wyglada od strony pracy z energia, nie tylko od strony osoby ktora lezy
to ciekawe co Plejadka mowi,bo jesli terapeuta robi cos inaczej w zaleznosci od tego co odczuwa,to mozna by to przetestowac: czy pacjenci opisuja rozne odczucia w zaleznosci od tego co robi terapeuta,nie wiedzac co robi? takie slepe badanie. ktos wie czy cos takiego robiono?
no Emilek to jest akurat dobry pomysl na badanie, szczerze. problem w tym ze nawet jak wynik bylby pozytywny, to i tak mozna to wyjasniac subtelna mowa ciala terapeuty, zmiana oddechu, nieswiadome sygnaly. ale przynajmniej bylby jakis punkt startowy. ciekawe czy ktos gdzies to robil bo nie slyszalam
wracam do watku o jezyku bo tu jets chyba wiecej niz sie wydaje. jesli „cieplo” i „zimno” to metafory a nie opis fizyczny,to moze kazdy system pracy z energia ma inne metafory i dlatego opisuja te same doznania innymi slowami? reiki mowi o cieple, niektore tradycje mowia o „sile”, inne o „swietle”. czy to nie sugeruje ze chodzi o to samo doznanie ale kazda szkola ubrala je w inne slowa.
albo moze poprostu doznanie JEST termiczne bo cialo je rejestruje przez receptory termiczne i stad jezyk, a reszta to nadbudowa. nie trzeba od razu filozofii jezyka, mozna tez miec prostsze wyjasnienie. choc przyznaje ze Anastazja trafila w cos ciekawego.
czytam to od jakiegos czasu i szczerze to mam mieszane uczucia. z jednej strony rozumiem ze to sa realne odczucia i nie chce tego umniejszac... z drugiej strony ten watek krecil sie tyle czasu i nikt nie powiedzial nic co by mnie przekonalo ze to jest cos wiecej niz fizjologia. nie znaczy ze to zle, ale czy ktos tu naprawde doszedl do jakiejs konkluzji czy to jest taka rozmowa bez konca?
dobra a moze inne pytanie, troche bardziej przyziemne. ^^ jesli ktos z was chodzi regularnie na sesje bioenergoterapii, to czy terapeuta kiedykolwiek sam opisal co czuje podczas sesji?? i czy to sie zgadzalo z tym co wy czuliscie w tym samym momencie? bo to by bylo chba najbardziej bezposrednie porownanie jakie mozna zrobic bez zadnych przyrzadow.
Elwirka ma racje ale to znow wraca do tego samego impasu. wszystko da sie wyjasniac inaczej. moze zamiast szukac dowodu ze to energia, lepiej zapytac: co nam daje taka praca niezaleznie od wyjasnienia? bo efekty relaksacyjne sa dobrze udokumentowane nawet jesli mechanizm jets sporny.
no i wlasnie to co Hela napisala na koncu mnie najbardziej zatrzymuje. efekty relaksacyjne sa udokumentowane, zgoda, ale to nie odpowiada na pytanie Kunzyt.ki z poczatku watku. ona pytala o temperature pola, nie o to czy sie czlowiek odprezyl po sesji. te dwa pytania to nie to samo i troche irytuje mnie kiedy sie je skleja w jedno jako odpowiedz
ale ja rozumiem fizjologie relaksu i nie o to mi chodzi. cieplo ktore pojawia sie na dloniach terapeuty zanim jeszcze dotknie pacjenta,to nie jest efekt relaksacji pacjenta. terapeuta tez to czuje po swojej stronie. to jest inny punkt wejscia do tematu i chba przez caly czas rozmowy troche sie te plany mieszaly.
zaraz,to terapeuta czuje cieplo na dloniach PRZED kontaktem? to dla mnie nowe, czy to jets standard w bioenergoterapii czy zalezy od osoby? pytam bo nie wiedzialam ze chodzi tez o strony terapeuty, myslalam ze glownie o doznaniach pacjenta.
no to znowu mam pytanie bo mi to nie daje spokoju. jesli terapeuta czuje cieplo na dloniach przed dotkieciem,a pacjent tez czuje cieplo w miejscu gdzie dlonie sie zblizaja, to czy mierzono kiedys rzeczywista temperature skory w tych momentach? bo to jets najprostrze pytanie jakie mozna zadac i ciekawe czy ktos to sprawdzal na serio.
Emilek, byly takie badania, pare z lat 90. i poczatku 2000. wyniki sa mieszane, czesc nie wykrywala zadnej anomalii termicznej, czesc znajdowala male roznice ale w granicach blydu pomiaru. problem ze to badania malo replikowane i z roznymi protokolami wiec trudno cos z nich wyciagnac. jesli ktos szuka konkretnych nazwisk to Emily Rosa, ona robilA cos na ten temat jako dziecko i opublikowala w JAMA, ale to dotyczylo wlasnie wykrywania pola energetycznego przez terapeutow, nie temperatury jako takiej.
o, Emily Rosa, wiem o tym baniu! miala chba 9 lat i to bylo calkiem sprytne. ale o ile pamietam tam wyszlo ze terapeuci nie potrafili wskazac nad ktorym ramieniem jets jej reka, przy zasoniciu wzroku. wiec to by sie zgadzalo z tym co Elwirka pisala ze moze mowa ciala i sygnaly wizualne odgrywaja duza role w „odbiorze energii”
no ale badanie Rosy tez bylo krytykowane bo probka byla mala i warunki nie do konca kontrolowane. nie mowie ze bioenergoterapia dziala,bo niewiem, ale powolywanie sie na jedno badanie z dziecka jako ostateczny argument tez jets przesadzone. nauka rzadko dziala tak ze jeden eksperyment cos rozstrzyga.
wracajac do pytania Lawendowej o doznania terapeuty bo tu jets chyba wazny watek. 🙂 jak rozmawialam z kilkoma osobami ktore praktykuja bioenergoterapie, to opisywaly bardzo rozne odczucia w dłoniach, cieplo, zimno, pulsowanie, „lepkosc”, nawet jakby drgania. i co ciekawe niektore z nich mowily ze zimno to sygnał problemowego miejsca, a cieplo to przeplyw energii. to by sie troche zgadzalo z tym co Kunzyt.ka pisala o kierunku.
to co Anastazja opisuje, rozne sygnaly jako rozne znaczenia, to jets interesujace bo w roznych tradycjach jest zupelnie inaczej mapowane. w jednej zimno = brak energii, w innej zimno = energia wodna albo lunarna i to jest ok. ze tak powiem, czyli to nie jest jedno obiektywne odczucie, tylko odczucie + interpretacja z systemu w ktorym sie pracuje. i to troche odpowiada na tytuł wątku: temperatura moze byc odczuwana, ale co ona „znaczy” to juz jest ezoteryka a nie fizyka
ojej ojej to jets dla mnie troche za skomplikowane bo ja to cieplo zaawsze traktowalam jako poprostu cieplo, nie mysladam ze jeszcze trzeba wiediec z jakiej tradycji sie pracuje zeby to rozumiec. a co jak ktos nie nalezy do zadnej konkretnej tradycji tylko tak po prostu czuje?. poczekam co z tego wyjdzie.
