Gerwazy masz rację i to mnie trochę uspokaja ale też nie do końca. Bo ona mówi wprost że nie czuje absolutnie nic, zero, cisza. Nie mrowienie, nie ciepo, nic. I wychodzi z sesji jak z przychodni - mówi że „miło ale nie wiem po co”. I ja się zastanawiam czy to znaczy że dla niej to naprawdę nie działa i czy energia może kogoś po prostu… ominac? To brzmi głupio jak to piszę ale nie wiem jak inaczej to ująć
Nie brzmi głupio, to całkiem sensowne pytanie. Ale powiem ci jedno z własnej praktyki - miałem klientów którzy przez pierwsze trzy, cztery sesje mowili dokładnie to samo co twoja koleżanka 🙂 A potem coś się zmieniło. Nie wiem co, nie wiem kiedy, ale zmieniło się. Więc zanim zadasz pytanie czy energia jest niesprawiedliwa, zapytaj najpierw jak długo ona chodzi na te sesje i do kogo dokładnie.
Wskakuje tu bo akurat temat jest mi bliski. Myślę że to pytanie o sprawiedliwość energii jest trochę źle postawione od początku, i Faustynka już to chyba próbowała powiedzieć wcześniej. Energia nie jest ani sprawiedliwa ani nie - ona po prostu jest. To trochę jak pytać czy woda jest sprawiedliwa że jednemu wchodzi do pluc a drugi płynie bez problemu. Różnica jest w człowieku, w tym co wnosi, w tym czy jest otwarty czy zacisniety. Ale - i tu ważne - być zacisnietym to nie jest wina. Może być trauma, może być lęk, może być zwykłe zmęczenie. Więc „niesprawiedliwosc” która widzisz może być po prostu różna gotowoscia dwóch różnych ludzi w różnym momencie życia
