uziemienie to temat na osobny wątek szczerze mówiąc, ale w skrócie chodzi o poczucie połączenia z czymś stabilnym, ziemią, własnym ciałem, ciężkością. można zacząć od prostego skupienia na stopach i oddechu. bez tego budowanie pola to trochę jak stawianie domu na piasku. Simma, ty opisywałaś kiedyś konkretne ćwiczenie do uziemienia, możesz powtórzyć skrótowo?
to może głupie pytanie ale wracam do tego co pisała Frankaa o uziemieniu, bo mnie to kliknęło! czy uziemienie trzeba robić za każdym razem przed budowaniem pola, czy jak się już nauczysz to idzie razem, jednocześnie? bo u mnie to teraz są dwie osobne czynności i to strasznie długo trwa, zanim wogóle zacznę właściwe czuwanie
na początku zawsze dwie oddzielne rzeczy, po czasie to się scala. to jak z jazdą na rowerze, najpierw myślisz osobno o pedałach, osobno o kierownicy, potem po prostu jedziesz. ale nie spiesz się z łączeniem bo właśnie wtedy pola wychodzą niestabilne
ok ale ja chyba w ogóle nie rozumiem czym różni się uziemienie od samego budowania pola. w sensie, jedno wchodzi w drugie czy to naprawdę rozdzielne kroki? bo brzmi jakby to był jeden proces
Tu akurat mam inne pytanie. bo dyskutujemy o technikach i ich kolejności, ok, ale nie wrociłyśmy do czegoś co Mietowa napisała wcześniej że efekt czuwania można sprawdzić przez obserwację siebie w różnych środowiskach. czy ktoś to realnie testował? nie jako jednorazowy eksperyment tylko systematycznie?
testowałam, przez jakiś czas notowałam jak się czuję po konkretnych miejscach i sytuacjach, z polem i bez. różnica jest, tyle że wciąż nie wiem czy to pole robi różnicę czy samo skupienie na sobie. to jest ten problem ze wszystkimi subiektywnymi obserwacjami, nie możesz wykluczyć efektu uwagi
Simma, ale ten „efekt uwagi” to też coś. w sensie, jeśli regularnie kierujesz uwagę na swój stan i to działa, to czy metoda nie jest właśnie tym? nie twierdzę że mamy dowód na pole jako fizyczną strukturę, ale jako praktykę, która daje rezultat, to może wystarczyć do codziennego życia
hej, przepraszam że znów się wtrącam z głupim pytaniem, ale jak czytam o tym czuwaniu energią i budowaniu pola to zastanawiam się czy to jest coś co można robić też dla kogoś innego? jak moja mama na przykład, czy mogłabym jej jakoś „postawić” takie pole żeby ją chronić? czy to w ogóle tak działa
Klementynkaa, to jest super pytanie i nii głupie! tak, można pracować z polem innej osoby ale to zdecydowanie trudniejszy poziom. najpierw trzeba umieć stabliznie utrzymać własne pole, bo inaczej zamiast chronić mamę to możesz przypadkowo wziąć na siebie to co chciałaś od niej odprowadzić. nie mówię żebyś nie próbowała, ale wiesz, krok po kroku 🙂
no właśnie, bo ja miałam raz taką sytuację że próbowałam „wysłać” dobre odczucia do kogoś bliskiego i potem przez resztę dnia byłam taka dziwnie wyczerpana. czy to możliwe że dałam za dużo, albo że coś przepłynęło w złą stronę? zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu
to ciekawe z tym myciem rąk bo czytałam że wiele tradycji ma ten gest po pracy z energią. czy to tylko symbol czy chodzi o coś konkretniejszego, jakiś powód fizyczny?
zimna woda przewodzi i „resetuje” percepcję dotykową więc ma pewien fizyczny efekt na układ nerwowy niezależnie od wszystkiego. to że funkcjonuje jako gest rytualny nie wyklucza że robi też coś realnego. zresztą dużo gestów rytualnych ma podwójne dno
właśnie, i to mi się w tej całej dyskusji podoba, że nie musimy wybierać między „to czysto symboliczne” i „to ma fizyczny mechanizm”. większość praktyk działa na kilku poziomach jednocześnie i to jest ich siła a nie słabość
okej ale wracając do mojego pytania o mamę, bo Tolcia powiedziała żeby najpierw ustabilizować własne pole. jak długo mniej więcej to trwa? bo rozumiem że nie ma jednej odpowiedzi ale chodzi mi o jakiś orientacyjny czas
nie ma orientacyjnego czasu i nie mówię tego żeby cię zbyć. niektórzy czują stabilność po tygodniach, inni potrzebują miesięcy, i to nie zależy od „talentu” tylko od tego ile czasu poświęcasz na codzienną praktykę i jak dobrze znasz własne ciało energetyczne. jak wiesz że twoje pole jest stabilne? kiedy zaczniesz je rozpoznawać bez zastanowienia, tak samo jak rozpoznajesz własne ciało fizyczne
okej, Mietowa, rozumiem że nie ma jednej liczby tygodni ani miesięcy. ale chodzi mi o to że jak sobie siedzę i próbuję „czuć” swoje pole, to szczerze nie wiem czy cokolwiek czuję czy tylko sobie wmawiam. i zastanawiam się, czy w ogóle ma sens zaczynać to dla kogoś innego zanim coś takiego poczuję sama? czy to jest warunek konieczny?
Klementynkaa, no tak, warunek konieczny to dobre słowo na to. bo jeśli sama nie czujesz swojego pola to skąd bedziesz wiedziała czy twoja mama „bierze” to co chcesz jej dać? to troche jak nawigacja bez mapy. i nie chodzi o lata praktyki, chodzi o to żeby przynajmniej mieć jakis stały punkt odniesienia u siebie 😛
szczerze, to „nie wiem czy cokolwiek czuję” jest w tym miejscu ważniejsze niż gdybyś od razu pisała że czujesz wszystko. większość osób które zaczynają tak mówią, i to jest uczciwe. pytanie praktyczne: czy robiłaś kiedyś jakieś ćwiczenie uziemienia, nawet bardzo podstawowe? nie pytam o efekt, tylko czy próbowałaś
no wlasnie i teraz mam pytanie do Simmy czy do Mietowej, bo mi to też chodzi po głowie od jakiegoś czasu. jak wy rozróżniacie to „coś poczułam dzięki polu” od „rozluźniłam się bo posiedziam w spokoju 10 minut”? bo to jest chyba najtrudniejszy problem w całej tej dyskusji i jeszcze nie padła na to dobra odpowiedź
nie padła i nie padnie jedna odpowiedź, bo to jest coś co każdy wypracowuje inaczej. ale mogę powiedzieć co mnie przekonało w swoim czasie, to nie był jeden moment „aha”, tylko nagromadzenie sytuacji. zaczęłam zauważać że pewne miejsca działają na mnie inaczej kiedy wchodzę z polem niż bez niego, i ta różnica była powtarzalna. nie cudowna, nie dramatyczna, po prostu powtarzalna
to co Mietowa mówi o powtarzalności to imo klucz. pojedyncze doświadczenie można sobie wytłumaczyć relaksem albo sugestią, ale jak coś wraca w podobnych warunkach wielokrotnie, to zaczyna byc ciekawsze. nie jako dowód w sensie naukowym, ale jako sygnał że coś się dzieje
Julisio, placebo jest powtarzalne ale zależy od świadomości i oczekiwania. jeśli nie wiesz że stosujesz „leczenie”, efekt placebo nie działa tak samo. dlatego część osób celowo testuje pole w sytuacjach bez przygotowania emocjonalnego żeby wyeliminować ten czynnik. to nie jest odpowiedź na każdy zarzut ale jest w tym pewna logika
ja wrócę do Nebularii bo trochę zaginęłyśmy ten temat. napisałaś że byłaś wyczerpana po próbie wysłania energii, i Begonia tłumaczyła o domknięciu kanału. ale mnie ciekawi coś innego, czy ta osoba do której wysyłałaś wogóle wiedziała że próbujesz? bo to może mieć znaczenie
o matko, właśnie dotarłam do tego wątku i siedzę i czytam od góry i to jest naprawde jedna z lepszych rozmów jakie tu widziałam! to pytanie o zgodę jest rewelacyjne, bo ja zawsze słyszałam że bez zgody nie powinno się tego robić ale nikt mi nie tłumaczył dlaczego i myslałam ze to kwestia etyki, a tu mówicie o praktycznym działaniu przepływu. to jest inne spojrzenie!
no ale etyka i praktyka to nie są oddzielne rzeczy w pracy z energią. przynajmiej ja tak to czuje. jak pracujesz z kimś bez jego wiedzy, twój własny opór przed tym może blokować przepływ. nie mówię że to niemożliwe, mówię że jest trudniejsze bo działa na ciebie coś w rodzaju wewnętrznego hamulca
to ma sens co Tolcia mówi o wewnętrznym hamulcu. bo faktycznie jak to robiłam to miałam gdzieś z tyłu głowy takie „ale czy to jest okej”, i może dlatego nie domknęłam tego porządnie, bo sama nie byłam pewna co robię. nigdy tak o tym nie myslałam
