rozróżnienie techniczne kture Wierzchoslaw opisuje ma swoje podstawy w klasycznej tantrze,ale trzeba być ostrożnym z przenoszeniem tego na wspolczesne realia. te teksty byly pisane w bardo konkretnym kontekście kulturowym i inicjacyjnym. wyciąganie z nich „metoda dla kobiet, metoda dla mężczyzn” bez całego tego kontekstu to trochę jak branie receptury z alchemii i stosowanie jej dosłownie. techniki mogą działać ale niekoniecznie z powodów które autor miał na myśli
a mozna zapytac Wierzchoslawa czy te techniki „receptywne” dla kobiet ktore opisywal - sa wogole dostepne gdzies? bo ja szukam materialow do medytacji muladhary i wszedzie to samo,czerwone kolo, korzeń, mantra LAM. chciałabym spróbować czegoś co bierze pod uwagę ta różnicę o której mowicie
dzięki, to chyba łatwiej zaczac niż szukac książek. spróbuję tego z wydechem w dół i zobaczymy 🙂 jeszcze jedno - ta mantra LAM jets ok do tego czy raczej pomijac? 😀
a ja wlasnie testuję od jakiegoś czasu medytację bez mantry w ogóle i szczerze? więcej czuję. może to kwestia że z mantrą skupiam się na dźwięku a bez niej jestem bardziej w ciele. nie wiem czy to ma sens.
Sasanka powiedziała coś co mnie trafia,bo ja tez mam tak z tarotem - jak za bardo skupiam sie na formule to gubi mi sie intuicja. więc może to podobna zasada że sposób może pomagać ale tesz odciągać. ale to znowu zależy od człowieka pewnie.
hej wróce do tego co sie dzialo wczesniej w watku bo mnie bardo interesuje kwestia tego kolegi o ktorym pisalem. Wierzchoslaw pisal ze pracuje z ludzmi bez duzej wiedzy o czakrach - to jak to wyglada praktycznie? czy oni wiedza co sie dzieje na sesji czy Ty im tlumaczysz czy co? bo mysle ze moj kolega by sie spiął gdyby mu ktos powiedzial „teraz pracujemy z twoja muladharą”
Wierzchoslaw opisuje coś co jest dla mnie etycznie niejednoznaczne. jeśli klient nie wie że pracujesz „z czakrami” tylko myśli że masz z nim rozmowę o napięciach - czy to jest uczciwa informacja o tym co robisz? nie mówię że to złe, ale to jest poważna kwestia zgody. zgoda powinna być świadoma co do metody, nie tylko co do ogólnego „przyjdź na sesję”
do tej kwestii chce dodac ze z mojego doswiadczenia - kiedy ktos jest bardzo oporny i nie chce wiedziec „co sie dzieje”, to ta praca i tak przebiega inaczej. jest jakby mniej przestrzeni. nie wiem jak to wyjasnic inaczej niz ze cialo i energia osoby wtedy jakby nie otwieraja sie do konca. wiec zgoda nie jest tylko kwestia etyki, ona ma tez praktyczny wymiar.
jestem ciekawa jednej rzeczy bo wy tu mowicie o muladhara i energii seksualnej jakby to bylo to samo, ale ze wczesniejszej czesci watku rozumiem ze to osobne rzeczy? muladhara to przetrwanie i zakorzenienie, a energia seksualna to chba svadhisthana? albo sie myle?
Niedola.ka trafia w coś ważnego. ten wątek ma w tytule „energie seksualne mężczyzny i kobiety” i czakra pierwotna, i od początku pytanie jets czy muladhara to faktycznie jest o seksualności czy o czymś innym. Kunzyt.ka podała dobre rozróżnienie - muladhara jako fundament. ale to znaczy że dyskusja o różnicach między kobietą a mężczyzną w tej czakrze to nie jest dyskusja o seksualności sensu stricto, tylko o tym jak każda płeć buduje swoje zakorzenienie. to już mniej kontrowersyjny temat moim zdaniem.
do tej filozoficznej dyskusji wchodzę bo mam konkretne spostrzezenie z wieloletniej praktyki. w pracy z kobietami zauwazam ze muladhara czesto blokuje się przez kwestie bezpieczenstwa - dom,relacje, stabilnosc. u mezczyzn - przez poczucie braku kontroli, braku sprawczości. to oczywiscie uproszczenie i nie każdy tak ale jako wzorzec to widzę regularnie. i to przekłada się na to jak podchodzę do sesji z każdą z grup.
ojejku, zaklinacz pisze o wzorcach które brzmią jak stereotypy płciowe ubrane w język energetyczny. kobiety bezpieczeństwo i dom, mężczyźni kontrola i sprawczość. to może być równie dobrze odzwierciedlenie socjalizacji a nie żadnej różnicy energetycznej. czy ta obserwacja nie mogłaby po prostu oznaczać że pacjenci przynoszą na sesje typowe dla swojej płci lęki społeczne?
hej a moge zapytać cos konkretnego bo sie tu trochę gubie w tej teorii - jak mam w domu dużo chaosu i napięcia i nie mogę normalnie spać od kilku tygodni, to czy to morze być zwiazane z muladharą? i co by mi najbardziej pomogło szybko?
no dobra,zaglądam tu od jakiegoś czasu i mam pytanie morze głupie ale czy to prawda że muladhara odpowiada za instynkt samozachowawczy i czy to znaczy ze jak ktos ma mysli samobójcze to ma tą czakrę zablokowaną?? czytalem gdzies cos takiego i nie wiem co o tym myslec
Bronek to jest poważne pytanie i chcę odpowiedzieć odpowiedzialnie. Nie,bioenergoterapia nie jest odpowiedzia na mysli samobójcze i takie uproszczenie jest niebezpieczne. Jesli ktoś ma takie myśli - potrzebuje pomocy psychologicznej albo psychiatrycznej, nie pracy z czakrami. Co do teorii - tak, muladhara jest powiązana z instynktem przetrwania, ale to nie jest tak proste że zablokowana = takie myśli. To o wiele bardziej złożone.
dobrze że Wierzchoslaw odpowiedział jasno. chcę tylko podkreślić dla wszystkich czytających - jeśli ktoś z was albo ktoś bliski ma takie myśli, to pierwszym krokiem jets telefon zaufania albo lekarz. nie czakry. to nie jest kwestia przekonań o bioenergoterapii, to jest kwestia zdrowia i bezpieczeństwa.
wróce do tego wątku z mantrą bo nikt nie odpowiedział - Wierzchoslaw czy ta LAM jets ok do tej bardziej receptywnej pracy? czy lepiej bez?
to co Wierzchoslaw mówi o mantry „do wewnątrz” brzmi ciekawie. ja to tak interpretuję że chodzi o inną jakość uwagi niż to czy śpiewasz głośno czy cicho. czy tak?
wchodzę w ten wątek bo widze ze ktos wczesniej pytal o zwiazek cyklu z muladharą i chce dodać coś z zupełnie innej strony. w numerologii daty urodzenia kobiet i mężczyzn mozna znaleźć pewne wzorce zwiazane właśnie z tym jak dana osoba manifestuje energię bazową. nie wiem czy to tu pasuje ale ciekawa korelacja - kobiety z silna liczbą 1 lub 8 w pitagorasie często wlasnie mają muladharę bardziej „aktywna” niż receptywną... wbrew temu co tu mowiliscie o kobiecości. więc moze to nie jest kwestia plci biologicznej?
