Wracam do tego co mówiła Pelagiusza o swoim bracie, bo mi to nie daje spokoju. Mówił że zmiany czuł jako nieuchronne, nie wiedząc o zaćmieniu. Ale czy ktokolwiek z was miał podobne doświadczenie od strony odwrotnej, tzn. wiedziałaś o zaćmieniu, przygotowałaś się, a nic się nie zmieniło? Bo to chyba ważniejszy test.
Ja miałam coś takiego. Zaćmienie było praktycznie dokładnie na moim Ascendencie, nie w szóstce co prawda, ale wszyscy mi mówili że to będzie intensywne. Czekałam, obserwowałam. Dwa miesiące nic. Potem po trzech miesiącach coś się wydarzyło i do dziś nie wiem czy to było to czy nie.
A skąd w ogóle wiadomo jak długo działa zaćmienie słoneczne versus księżycowe? To jest gdzieś zbadane, czy to jest po prostu przekaz tradycji który się powtarza?
Słyszę teraz że szóstka to zdrowie i praca, ale zastanawiam się, co się dzieje jeśli ktoś ma zaćmienie w szóstce a jest na emeryturze? Dom pracy traci wtedy znaczenie czy przesuwa się na inne rzeczy, na przykład codzienne obowiązki domowe?
Mój brat jest właśnie na zwolnieniu lekarskim, nie na emeryturze, ale jego szóstka to teraz prawie wyłącznie zdrowie, nie praca. I to się zgadza z tym co mówi Eleonorka, dom przesuwa akcent na to co jest aktualnie w centrum.
To co opisujesz o bracie bardzo mi przypomina coś co czytałam o szóstce, że to dom gdzie uczymy się obsługiwać własne ciało jak sposób... znaczy, przepraszam, jak instrument. To chyba nie przypadek że akurat tam zaćmienie często wiąże się z chorobą albo wypaleniem.
Też bym chciała wiedzieć czy szóstka przy zaćmieniu to zawsze jakiś kryzys czy może przyjść jako coś dobrego. Bo jak się słucha tych rozmów, to ma się wrażenie że zaćmienie tam to przepis na problem zdrowotny albo zmianę pracy z przymusu.
Dobra, ale wróćmy do sedna. Eleonorka mówi że zaćmienie to nie wyrok, że może być pozytywne. Tylko jak to rozpoznać z góry? Jak mam wiedzieć czy moje zaćmienie w szóstce przyniesie mi nowe dobre nawyki, czy zwolnienie lekarskie?
Eleonorka, a skąd wiadomo że Saturn w szóstce to nauczyciel a nie po prostu trudny układ? To brzmi jak racjonalizacja po fakcie, że jak coś złego, to powiemy że to lekcja, a jak dobre, to że nagroda. Czy to nie jest za wygodna interpretacja?
A mnie ciekawi co innego. Mówiliśmy o emerycie i o osobie na zwolnieniu, ale co z kimś kto pracuje na tak zwanym własnym rytmie, na przykład freelancer? Szóstka dla takiej osoby chyba działa zupełnie inaczej niż dla kogoś na etacie?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy ktoś może wyjaśnić w jakiej odległości od planety zaćmienie musi być żeby ją aktywować? Bo to jest ważne dla tej dyskusji o Saturnie Michasi, nie?
Wracam na chwilę do wątku z bratem, bo właśnie go zapytałam czy czytał coś o zaćmieniu w szóstce i mówi że nie, nadal nic nie wie. Ale powiedział mi coś ciekawego, że od jakiegoś czasu zaczął prowadzić coś w rodzaju dziennika samopoczucia, co dla niego wcześniej było kompletnie niewyobrażalne. Czy to brzmi jak szóstka?
Ja mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tej dyskusji. Mówimy dużo o tym jak zaćmienie zmienia codzienność, ale czy ktoś z was miał tak że zaćmienie w szóstce przyniosło zmianę nie w pracy ani zdrowiu, tylko właśnie w relacji z jedzeniem? Bo słyszałam że szóstka to też dieta i odżywianie.
Okej, ale to jest właśnie ten problem z astrologią który zawsze mnie gryzie. Wszystko można dopasować. Zmieniłeś dietę, to szóstka. Zachorowałeś, to szóstka. Zacząłeś ćwiczyć, to szóstka. Straciłeś pracę, to szóstka. Gdzie jest granica między interpretacją a dopasowywaniem rzeczywistości do schematu?
Dobra, Cykoria, przyjmuję to. Ale mam kolejne pytanie, bo to mnie nie puszcza. Jeśli szóstka opisuje tak szeroki obszar, to jak w praktyce odróżniasz że coś jest zmianą wywołaną przez zaćmienie od zwykłej zmiany życiowej? Bo w ciągu roku każdy zmienia dietę albo zmienia pracę. Skąd wiesz że akurat TO jest to?
Eleonorka, nie wiem kto jest władcą mojej szóstki, to chyba zależy od tego co jest na szczycie tego domu w horoskopie? Nie jestem pewna jak to sprawdzić. Saturn który mam w szóstce to co innego niż władca?
Wracając do tego co Darek mówił, bo mnie to też trochę drąży. Czy jest jakaś różnica między zaćmieniem słonecznym a księżycowym jeśli chodzi o szóstą? Bo czytałam gdzieś że słoneczne bardziej aktywuje zewnętrzne zmiany jak praca, a księżycowe te wewnętrzne jak zdrowie i emocje. Ale nie wiem czy to prawda czy po prostu ktoś tak wymyślił.
A to znaczy że jeśli teraz było zaćmienie słoneczne w szóstce, to powinniśmy głównie patrzeć na zmiany w pracy i w tym co robimy fizycznie? Bo ja ostatnio miałam właśnie taką sytuację że dosłownie zmieniłam godziny pracy, ale myślałam że to zwykłe zlecenie a nie żadna astrologia.
Mam pytanie trochę z innej strony. Czy zaćmienie w szóstce może wpłynąć też na zwierzęta domowe? Bo wiem że szóstka tradycyjnie obejmuje małe zwierzęta i mój pies od jakiegoś czasu zachowuje się dziwnie, ma gorszy apetyt. Zastanawiam się czy to może być powiązane.
Zwierzęta i zaćmienia to już chyba trochę za daleko idące skojarzenie. Serio pytam, nie drwię, ale gdzie się kończy obszar w którym szóstka ma znaczenie? Bo jak tak patrzę na tę dyskusję, to szóstka obejmuje pracę, zdrowie, dietę, rytm dnia, zwierzęta domowe, emocje związane z pracą... Czy nie jest tak duża że trudno czegoś NIE przypisać do szóstki?
No i mamy to. Dwunastka to duże zwierzęta, szóstka to małe. A jak mam kota który waży piętnaście kilo, to co, jest pomiędzy domami? Przepraszam, nie chcę być złośliwy, ale jak słyszę takie rzeczy to coraz trudniej mi to traktować poważnie.
Wróciłam do brata z tym pytaniem o kota, bo on też ma kota i śmiał się z podziału na małe i duże zwierzęta tak jak Darek. Ale potem powiedział że właśnie ostatnio jego kot zaczął inaczej reagować na jego godziny snu i budzenia i że być może zwierzę po prostu czuje zmianę rytmu właściciela. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, czy to w ogóle pasuje do tej dyskusji?
To z tym kotem brata Pelagiuszy mnie uderzyło. Bo jeśli zwierzę zaczyna synchronizować się z rytmem właściciela, to właśnie jest ta szóstka w praktyce, prawda? Codzienny rytm, nawyki, godziny snu. Pies Huberta może po prostu wyczuwa że coś się w domu zmieniło, że właściciel jest inaczej ułożony energetycznie.
A jak w ogóle odróżnić że coś to zaćmienie, a nie zwykła ewolucja człowieka? Bo ja przez ostatni rok zmieniłam kilka rzeczy w swoim życiu i mogłabym każdą przypisać do innego tranzytu albo zaćmienia. Czy nie ma tu ryzyka że wszystko tłumaczymy astrologią i nic nie jest już po prostu naszą własną decyzją?
Wracając do psa, bo nie chcę żeby temat uciekł. Powiedział ktoś że może on wyczuwa zmianę w moim rytmie. I to jest właściwie trafne, bo w tym samym czasie zacząłem pracować zdalnie i moje godziny rzeczywiście się pozmieniały. Pies jest ze mną cały dzień zamiast być sam. Czy to może być właśnie ta szóstka, że zmiana rytmu pracy odbiła się na zwierzęciu które w tym rytmie żyje?
Mnie to z tym rytmem dnia bardzo trafia, bo odkąd tamten klient zmienił mi harmonogram to naprawdę czuję się jakbym straciła jakiś fundament. Nie to że nie daję rady, ale jest jakiś dyskomfort którego wcześniej nie było. Czy takie poczucie rozregulowania to też coś o czym się mówi w kontekście szóstki?
Ok ale tutaj mam wątpliwość. Jeśli zaćmienie zawsze narusza rutynę i zawsze wymaga przemodelowania, to po co w ogóle analizować mapę? Skutek jest z góry znany. Chyba że chodzi o to żeby wiedzieć kiedy tego spodziewać?
