Mam w natalu sextile Księżyca do Marsa i od dawna zastanawiam się, czy to właśnie przez ten aspekt tak mocno działam na impuls emocjonalny. Nie chodzi mi o to, że tracę kontrolę, wręcz przeciwnie - jak coś mnie ruszy, to od razu wiem co robić i po prostu działam. Ale czy to naprawdę zasługa sextile, czy może to kwestia znaków, w których stoją te planety? Bo mój Księżyc jest w Strzelcu, a Mars w Wadze i nie wiem, czy to nie znaki bardziej modelują ten aspekt niż sam kąt.
Sextile to aspekt harmonijny, ale nie oznacza, że energia płynie sama z siebie. To raczej potencjał, który trzeba świadomie uruchomić. Różni się od trynu właśnie tym, że tryn działa niejako automatycznie, a sextile wymaga pewnego impulsu z zewnątrz albo świadomej decyzji. Więc pytanie do Ciebie, Znachorka - czy zauważasz, że ta energia do działania pojawia się u Ciebie dopiero po jakimś konkretnym bodźcu emocjonalnym, czy raczej samoistnie?
A ja mam pytanie bo nie do końca rozumiem - sextile to jest ten aspekt co 60 stopni prawda? Zawsze mi się te aspekty mylo z koniukcją i trinem. I czy jak ktoś nie ma tego aspektu w natalu to w ogole nie potrafi przekuwać emocji w czyny, czy to tylko łatwiej przychodzi tym co mają?
Przyznam szczerze, że podchodzę do tego z rezerwą. Bo jak patrzę na siebie to nie mam pojęcia czy mam ten aspekt, i jakoś nie wiem czy to tłumaczyłoby cokolwiek konkretnego w moim życiu. Nie kwestionuję waszych doświadczeń, ale czy nie jest tak, że każdy człowiek działa pod wpływem emocji i do działania i bez żadnej astrologii?
Ja mam trochę inne podejście do tego. Mój horoskop pokazuje Księżyc w Raku i Marsa w Pannie i gdzieś czytałam, że sextile między nimi sprawia, że bardzo dobrze organizuję swoje emocje, zanim zacznę działać. Ale szczerze mówiąc czasem czuję się bardziej zablokowana niż zdolna do działania. Więc zastanawiam się czy może inne aspekty to blokują, czy źle interpretuję swój natal?
sprawdzam właśnie i... Saturn jest w Strzelcu, Mars w Pannie. To chyba kwadrat? Jeśli tak, to może właśnie to odpowiada na moje pytanie. Ale czy kwadrat Saturn-Mars całkowicie anuluje sextile Księżyc-Mars?
A czy to ma znaczenie w którym domu jest Księżyc i Mars przy tym sextile? Bo chyba domy też coś zmieniają w interpretacji, nie?
szczerze to nie sprawdzałem dokładnie, mam podstawowy horoskop z internetu ale nie rozumiałem tych domów. Muszę wejść na jakiś kalkulator i to sprawdzić. Ale to ciekawe, że ta sama kombinacja może działać w tak różnych obszarach.
Wracając do tego co mówiłaś Znachorka o bodźcu emocjonalnym jako zapalnik - ja mam wrażenie że u mnie działa to odwrotnie. Jak jestem za bardzo emocjonalna to właściwie nie mogę nic zrobic, paralizuje mnie. Sprawdzę czy mam ten aspekt ale podejrzewam, że nie mam albo że mam jakis kwadrat zamiast sektyla.
Bardzo interesująca rozmowa. Chciałam tylko dodać, że z mojego doświadczenia w pracy z horoskopami - sextile Księżyca do Marsa naprawdę często widać u osób, które potrafią mobilizować się emocjonalnie bez destrukcji. To znaczy, że czują dużo, ale ta energia idzie w czyn, a nie w wybuch. Nie zawsze, bo jak Norbert85 słusznie powiedział, kontekst całego natalu jest kluczowy. Ale jako wskaźnik predyspozycji - tak, ten aspekt jest w tym wyraźny.
Słuchajcie, zupełnie nie znam się na astrologii, ale czytam ten wątek z ciekawością. Mam pytanie może naiwne - czy ten sextile to coś co się ma raz na zawsze od urodzenia, czy może zmienić się z czasem? I czy tranzyt jakiś może na chwilę aktywować coś takiego u osoby która tego aspektu nie ma w natalu?
czyli rozumiem, że jakby Mars przeszedł przez dobre miejsce w moim horoskopie, to mógłbym nagle poczuć taką energię do działania? Brzmi to trochę jak... horoskop dzienny? Przepraszam jeśli to głupie porównanie, ale jakoś tak to odebrałem.
Dobra sprawdziłem w końcu na astro.com i mam chyba ten aspekt, bo widzę że ksiezyc jest w Bliźniętach a Mars w Wodnikku i kąt wychodzi około 60 stopni. Czy to znaczy że mam ten sextile? Bo jakoś nie wiem czy dobrze czytam ten wykres.
Wracając do tego co powiedział Norbert85 o tym hamulcu saturn-mars - ostatnio naprawdę czuję to bardzo dosłownie. Mam plan, mam chęci, a potem coś mnie zatrzymuje i nie wiem czy to Saturn właśnie czy po prostu ja. Jak w ogóle odróżnić to co astrologiczne od tego co psychologiczne?
Ja też mam pytanie do Norbert85 albo Znachorki - czy jak ktoś ma kwadrat saturna do marsa, to praca nad sobą coś zmienia? Bo czytałam gdzieś że aspekty trudne można 'przepracować' ale nie wiem czy to nie jest takie myslenie życzeniowe.
Odpowiadam na oba pytania naraz bo się łączą. Aspekty nie skazują na nic, ale opisują to co jest naturalnym wzorcem. Kwadrat Saturn-Mars przepracowany może dać dużą dyscyplinę i wytrwałość. Nie znika, ale zmienia jakość. I tak, praca nad sobą zmienia sposób w jaki aspekt się przejawia.
Nie żeby mi się nie podobało co piszecie, ale czy to nie jest trochę tak, że astrologia ma odpowiedź na wszystko? Trudny aspekt? Można przepracować. Łatwy aspekt? Super, korzystasz z niego. A co jeśli nic nie pasuje do opisu? To pewnie domy albo tranzyty. Nie mówię, że kłamie, ale...
Sprawdziłem te domy w końcu i mam Księżyc w szóstym domu, Mars w ósmym. Znachorka wcześniej mówiła że to zupełnie inna energia niż np. drugi i czwarty. Ale co to konkretnie oznacza dla tego sextile?
tak, to jest dokładnie to. W normalnym życiu jestem dość powolny, ale jak coś się dzieje naprawdę poważnego to zaczynam działać bardzo sprawnie. Nie wiedziałem że to może mieć coś wspólnego z domami.
A ja mam takie głupie pytanie - czy ten sextile musi byc dokladnie 60 stopni czy może być trochę więcej albo mniej? Bo jak sprawdzam w tym kalkulatorze to wychodzi mi 64 stopnie między ksiezycem i marsem i nie wiem czy to już jest czy jeszcze nie.
tak! Jak już zacznę to kończę, nie odpuszczam. To akurat zawsze wiedziałam o sobie, ale nie łaczyłam tego z Marsem w Byku. Myślałam że jestem po prostu uparta 🙂
A wracając do tego co mówiła Znachorka o ogniu w horoskopie - sprawdziłem i mam Słońce w Strzelcu. Czy to wystarczy żeby ten powietrzny sextile miał więcej energii do faktycznego działania? Bo jak pisałem wcześniej, u mnie dużo gadania a mniej robienia.
I tu właśnie wracam do swojego wcześniejszego pytania - gdzie kończy się astrologia a zaczyna charakter? Bo Grymuar właśnie opisał coś co pasuje do Strzelca i Bliźniąt, ale też pasuje do miliona ludzi bez sprawdzania horoskopów. Jak to rozróżnić?
Klimcia_S ma punkt. To jest znany efekt psychologiczny, Barnum albo Forer, gdzie ludzie rozpoznają w sobie bardzo ogólne opisy. Ale to nie znaczy, że astrologia nie ma żadnej wartości. Raczej trzeba być świadomym tego efektu i sprawdzać czy opis jest naprawdę specyficzny dla danej konfiguracji, a nie pasuje do wszystkich.
Mam pytanie do Znachorki albo Norbert85 - skoro mówimy o specyficzności, to jak to jest z tym moim Saturnem do Marsa? Czy sextile Księżyca do Marsa w ogóle coś zmienia jeśli jednocześnie mam ten kwadrat? Czy aspekty działają 'razem' czy oddzielnie?
bardzo znajomo. Właściwie to jest moje codzienne życie. Czy to znaczy że te dwa aspekty są ze sobą w konflikcie? Jakoś to tak czuję.
Słuchajcie, a co z tymi z nas co mają ten sextile ale mało innych aspektów w mapie? Bo jak patrzę na swój horoskop to poza kilkoma rzeczami jest dość pusto. Czy wtedy ten sextile działa mocniej bo nie ma co go 'zagłuszać'?
