Czyli ta stałość Wodnika jest jakby w głowie, a nie w sercu? Bo to trochę smutne jak tak o tym myślę. Że ktoś może być przywiązany do idei że jest z tobą, ale nie do ciebie samej. I wracając do Wenus w Byku - czy podobna pułapka nie dotyczy też Byka? Że kocha bardziej tę wizję trwałości niż konkretną osobę?
@Renia Renia, to jest bardzo celne pytanie i myślę że dotykasz czegoś ważnego. Wenus w Byku kocha konkretnie i zmysłowo - ten człowiek, ten dotyk, ten zapach, ta obecność. Ale z czasem ta konkretna osoba może stać się częścią \'krajobrazu życia\' i wtedy trudno odróżnić czy kocha człowieka czy przywiązanie do tego co z nim zbudowała. To subtelna, ale istotna różnica.
a jak myślisz, czy Wenus w Byku jest w stanie sama to u siebie zauważyć? Bo to brzmi jak coś co widzi się dopiero z zewnątrz albo dopiero jak związek się kończy i człowiek zaczyna analizować wstecz.
Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem, ale czy Wenus w Byku to znaczy że ktoś urodzony z Wenus w tym znaku, tak? Nie że się urodził w Byku, bo znam paru Byków i jeden z nich jest totalnie niestały w uczuciach, więc się trochę gubiłam w tym wszystkim co czytam w tym wątku
Dobra ale wracam do tej ciemnej strony bo mi się wydaje że nie powiedzieliśmy wszystkiego. Ta skłonność do traktowania partnera jak część swojego świata o której Klimcia mówiła - czy to nie jest właśnie forma posesywności? Bo w Byku jest ta energia posiadania i zastanawiam się czy Wenus w Byku nie traktuje partnera trochę jak... no właśnie, jak coś swojego?
Mandragora, tak, posesywność jest tutaj jak najbardziej. Byk to znak Wenus z natury, więc ta planeta jest tu bardzo silna i wyraźna w swoich potrzebach. A potrzeba bezpieczeństwa w miłości przekłada się na 'chcę wiedzieć że to moje'. Pytanie tylko czy to jest z definicji złe, bo każdy chce czuć że relacja jest jego, prawda? Granica między bezpieczeństwem a kontrolą jest tu dość cienka.
@Mandragora Właśnie myślę o tym co Mandragora napisała i zastanawiam się - jak to odróżnić w praktyce? Że ktoś jest posesywny przez Wenus w Byku, a nie po prostu ma toksyczne zachowania niezależnie od astrologii? Bo nie chcę tłumaczyć wszystkiego horoskopem.
Ale właśnie to mnie zastanawia - czy Wenus w Byku w ogóle widzi tę posesywność jako problem? Skoro z jej perspektywy to jest troskliwość i zapewnianie bezpieczeństwa, to może ta osoba naprawdę nie czuje że robi coś nie tak?
Słuchajcie, to co piszecie o tej nieświadomości jest dla mnie ważne. Bo zastanawiam się teraz czy ta osoba z którą byłam i która miała właśnie Wenus w Byku - ona może naprawdę nie rozumiała że mnie dusi? Że to w jej głowie było dbaniem o mnie? To by wiele wyjaśniało, bo przez długi czas myślałam że to złośliwe, a może po prostu nie miała świadomości.
Forsycja, ale czy to zmienia jak się czułaś? Mówię poważnie, nie złośliwie. Bo ja też się zastanawiam nad moim ex i czy jego intencje cokolwiek zmieniają w tym że mi było źle. Chyba nie, ale jednocześnie patrzę na to inaczej wiedząc że nie był świadomy.
@Renia To co Renia pisze jest ważne i to jest właśnie granica między rozumieniem astrologii a używaniem jej jako narzędzia do samouspokojenia. Możemy rozumieć dlaczego ktoś się zachowywał w określony sposób, ale to nie zdejmuje odpowiedzialności za efekt tych zachowań na drugą osobę. Wenus w Byku wyjaśnia mechanizm, nie zwalnia z odpowiedzialności.
Ale jak się w takim razie komunikować z Wenus w Byku jeśli chce się żeby zrozumiała że za bardzo ogranicza? Bo mam koleżankę i chyba ona ma właśnie taką energię i czasem czuję sie jakby mnie przygniatała trochę nawet w przyjaźni, nie tylko w związku
Dziewanka, w przyjaźni to jest ciekawy przypadek bo Wenus rządzi też relacjami w ogóle, nie tylko romantycznymi. Myślę że kluczem jest mówienie wprost i w spokoju, bez dramatyzowania - bo Byk reaguje dobrze na spokój i konkret, a źle na napięcie i emocjonalne wybuchy. Powiedz czego potrzebujesz, nie atakuj tego co robi.
@Dziewanka a skąd wiesz że Byk zareaguje dobrze na spokojną rozmowę? Bo moje doświadczenie jest inne - próbowałam spokojnie mówić swojemu Bykowi co mi nie odpowiada i on po prostu milczał i nic się nie zmieniło. Spokój nie pomógł, bo on to po prostu zignorował.
Dokładnie, i tu wracamy trochę do tematu Merkurego w znakach wodnych który pojawił się wcześniej. Komunikacja z Wenus w Byku wymaga cierpliwości bo ta energia potrzebuje czasu na przyswojenie zmian. Jakby każda nowa informacja emocjonalna musiała się powoli wsiąknąć w grunt. To nie jest zła wola, to jest po prostu inne tempo przetwarzania.
Klimcia, to co napisałaś o powolnym wsiąkaniu informacji emocjonalnych - czy to znaczy że ta osoba realnie potrzebuje dni albo tygodni żeby coś przepracować? Bo jeśli tak, to jak partner ma w ogóle wiedzieć że tamten przetwarza, a nie ignoruje?
@Renia To jest właśnie ten problem z komunikacją przy Wenus w Byku - ta energia nie wysyła sygnałów pośrednich. Albo masz pełną odpowiedź kiedy osoba jest gotowa, albo ciszę w czasie przetwarzania. I te dwa stany z zewnątrz wyglądają identycznie, więc partner naprawdę nie ma jak rozróżnić.
Ale to jest właśnie frustrujące! Masz problem w związku, chcesz porozmawiać, a druga strona albo milczy bo przetwarza, albo nie umie powiedzieć co czuje bo ma Merkurego w wodzie. I co masz niby z tym zrobić jako partner?
Mandragora, rozumiem frustrację, ale to jest trochę tak jak pytać co zrobić z tym że ktoś ma inny temperament. Rozumienie tego po co to jest - żeby lepiej dopasować komunikację, a nie żeby to było wymówka dla milczenia. Chociaż przyznam że z Merkurym w znakach wodnych sama bywam bezradna i mam Skorpiona, więc niby też wodę.
@Mandragora A właśnie, czy Merkury w Rybach to znaczy że ktoś np. bardziej czuje co chce powiedzieć niż to wie? Bo mam koleżankę i ona zawsze mówi \'nie wiem jak to powiedzieć\' albo \'czuję to ale nie ma na to słowa\' i to jest trochę tak jakby. Nie wiem czy to by sie zgadzało z jej datą urodzenia bo nie sprawdzałam
To jest właśnie kombinacja którą miałam u tej osoby o której pisałam. Wenus w Byku i podejrzewam Merkury gdzieś w wodzie, bo ona nigdy nie mówiła wprost co jej nie odpowiada. Zamiast tego atmosfera się zagęszczała, a jak pytałam co się dzieje to słyszałam 'nic, wszystko dobrze'. I potem wybuch z zupełnie innego powodu.
Forsycja, trafiłaś w coś bardzo ważnego. Wenus w Byku może przez długi czas tłumić dyskomfort właśnie dlatego żeby nie naruszać tej równowagi którą zbudowała. I to się kumuluje do momentu kiedy ta osoba już nie może tego dłużej trzymać i wtedy reakcja wydaje się nieadekwatna do sytuacji, bo partner nie wie że to nie jest reakcja na jeden incydent tylko na sześć miesięcy cichego napięcia.
Hubert, ale czy to znaczy że lepiej nie próbować drążyć i czekać aż oni sami przyjdą z rozmową? Bo z jednej strony skoro tłumią to może trzeba im dać przestrzeń, a z drugiej to brzmi jak przepis na to żeby nic się nie zmieniało.
Właśnie to mnie zastanawia od dłuższego czasu w tej rozmowie - czy przy Wenus w Byku ta stabilność którą dają to jest rzeczywiście coś co partner czuje jako wartościowe, czy to jest bardziej to co ta osoba sama potrzebuje i po prostu oferuje to innym zakładając że chcą to samo?
@Irenka74 Irenka74, to jest bardzo trafne pytanie i myślę że dotykasz sedna całego tego tematu. Wenus w Byku daje miłość tak jak sama chciałaby ją dostać. A to nie zawsze odpowiada temu czego partner potrzebuje. Ktoś z Wenus w Strzelcu albo Bliźniętach może czuć tę stabilność jako coś ciężkiego a nie kojącego.
No właśnie, i tu wracamy do tego pytania z początku wątku - czy ta stabilność w uczuciach to przywilej czy obowiązek. Bo może to jest przywilej dla kogoś kto jej szuka, a obowiązek dla kogoś kto nie ma wyjścia bo tak po prostu jest zbudowany. Nie wybierasz przecież Wenus w Byku.
Mandragora, ale czy w takim razie można nad tym pracować? Że ktoś ma Wenus w Byku ale jakoś staje się bardziej elastyczny? Pytam bo myślę o tej koleżance i zastanawiam sie czy to jest zmienne czy totlanie stałe
