Czytam ten wątek od chwili i zastanawiam się czy ktoś tu miał okazję być w związku gdzie obie osoby miały Wenus w Byku? Bo ciekawi mnie jak to wygląda kiedy obie strony mają tę samą potrzebę stabilności - czy to jest idealne dopasowanie czy może za bardzo podobne żeby się uzupełniać?
No właśnie, to jest moje pytanie - czy dwie osoby z Wenus w Byku razem to błogosławieństwo czy pułapka? Bo z jednej strony rozumieją się bez słów jeśli chodzi o potrzebę spokoju i przewidywalności, ale z drugiej strony - kto ma wnosić świeżość i dynamikę do takiego związku? Bo jeśli oboje potrzebują stabilności to chyba mogą utknąć w jednym miejscu i nawet nie zauważyć że już od lat nic się nie zmienia?
Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie do siebie właściwie - jeśli ktoś szuka teraz stabilności po trudnym czasie, to czy Wenus w Byku u potencjalnego partnera jest czymś czego szukać, czy może to za mało żeby zbudować coś nowego? Bo mam wrażenie że stabilność to brzmi super w teorii ale nie wiem czy to wystarczy żeby na nowo rozpalić jakąś relację.
Wracając do pytania Gosi88 o dwie osoby z Wenus w Byku - myślę że to co piszesz o świeżości i dynamice jest kluczowe. Taki związek może być bardzo głęboki i bardzo trwały, ale wymaga żeby gdzieś indziej w wykresach była energia, która popycha do przodu. Mars, Ascendent, może Słońce w znaku zmiennym. Bo sama Wenus w Byku nie ma w sobie napędu do zmiany - ona chce pielęgnować to co jest, nie budować czegoś nowego.
A co z Wenus w Byku i Merkurym w rybach razem? Bo wróciłam do tego co pisała Klimcia wcześniej i zastanawiam sie - jeśli taka osoba nie umie powiedzieć co czuje i na dodatek nie lubi zmieniać tego co ma to jak ona w ogóle wychodzi z relacji ktora jej nie odpowiada? Czy to sie nie kończy tak że ona tkwi latami bo wyjście zaburza stabilność?
To co piszecie o tym wybuchu i gwałtownym wyjściu po długim milczeniu - czy to jest coś co można jakoś wcześniej zobaczyć w wykresie? Że ta osoba jest blisko tego punktu? Pytam bo chyba wolałabym wiedzieć że ktoś bliski jest na granicy niż dowiadywać się o tym już po fakcie.
Wróćmy do czegoś co powiedział wcześniej Mandragora, bo mnie to nadal chodzi po głowie - że ta stabilność może być obowiązkiem bo nie masz wyjścia, tak jesteś zbudowany. Ale czy to nie jest trochę tak z każdą cechą charakteru? Ja jestem niecierpliwa z natury i też nie do końca to wybieram. Dlaczego przy Wenus w Byku to brzmi bardziej jak ciężar niż przy innych energiach?
Mandragora, ale to jest problem projekcji, nie Wenus w Byku jako takiej. My nakładamy na ludzi nasze oczekiwania bazując na znaku Wenus i potem się dziwimy że są ludźmi. To że ktoś ma Wenus w Byku nie znaczy że jest dożywotnią kotwicą w związku. Astrologia opisuje tendencje, nie determinuje zachowania. Rozumiem frustrację, ale nie zrzucajmy winy na znak.
Gosia88 trafiłaś w coś bardzo ważnego i myślę że to jest właśnie sedno pytania z tytułu tego wątku. Wenus w Byku może czuć że stabilność emocjonalna to jej misja, jej wartość, jej powód do dumy. I kiedy z jakiegoś powodu nie może jej utrzymać - na przykład jest w bardzo chaotycznej relacji - to czuje nie tylko ból, ale też coś w rodzaju poczucia winy albo porażki. Jakby zawiodła samą siebie. Czy ktoś miał coś takiego z bliską osobą z Wenus w Byku?
Skorpionica, ja miałam coś takiego - moja siostra ma Wenus w Byku i kiedy jej pierwszy długi związek się rozpadł, to ona płakała nie tylko dlatego że straciła kogoś bliskiego, ale dosłownie mówiła że czuje że 'zawaliła'. Że nie dała rady. A ten związek rozpadł się z powodów na które ona nie miała żadnego wpływu, ale i tak brała to na siebie. To było bardzo ciężkie do oglądania.
