Mam do Was pytanie, bo ostatnio analizowałam swój wykres i wyszło mi cos ciekawego. Wenus w progresji zbliża sie do koniunkcji z Uranem i zastanawiam sie, czy to własnie teraz może wchodzić ta energia nieoczekiwanej miłosci. Czytałam ze to przejscie potrafi wywrócić życie uczuciowe do góry nogami - dosłownie, że ktoś kto był singlem latami nagle poznaje kogoś kompletnie spoza swojej strefy komfortu. Czy ktoś z Was miał to w progressowanym horoskopie i jak to u Was zadziałało? Bo czuje ze dzieje sie ze mną cos dziwnego w tej sferze, ale nie jestem pewna czy dobrze interpretuję ten aspekt.
Wenus-Uran w progresji to nie to samo co tranzyt, więc zanim zaczniesz interpretować - powiedz, czy mówisz o progresji wtórnej? Bo jesli tak, to ten aspekt może trwać nawet kilka lat i nie uderza nagle jak tranzyt Urana przez Wenus. Zupelnie inny rytm. Poza tym - jaki masz znak Wenus radixowego i gdzie jest Uran w Twoim natalu? To zmienia wszystko.
Przepraszam że sie wtrące, ale chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. Progresja wtórna to znaczy ze obliczamy ją na zasadzie dzień za rok? Dopiero zaczynam z astrologią i nie chce mylić pojec. I ta koniunkcja Wenus-Uran w progresowanym wykresie - czy to znaczy ze progresowana Wenus dochodzi do progresowanego Urana, czy do natalnego?
No dobrze ale ile czasu to trwa zanim cos faktycznie sie wydarzy?? Bo jezeli mówicie o kilku latach to nie wiem czy mam ochote czekac tyle na jakis sygnał z nieba. przepraszam ze tak brutalnie, ale chodzi mi o to - czy jest jakis moment kiedy to uderza mocniej?
A mozesz powiedziec w jakim domu masz Urana natalnego? Bo jesli jest w siódmym to koniunkcja Wenus-Uran w progresji ma zupelnie inny smak niz kiedy Uran stoi np. w jedenastym. Dom wskazuje w jakim obszarze zycia ta energia sie realizuje i przez kogo przychodzi.
Mam pytanko bo czytam ten watek i mnie wciagnelo - to znaczy ze jak ktos ma Urana np. w 5 domu to ta progresja Wenus do niego bedzie sie realizowac przez romans albo cos twórczego? Dobrze rozumiem tą logike domów?
Ojoj, a mi sie wydaje ze wogóle za dużo tu komplikujecie. wenus to miłosc uran to nagłe zmiany jak sie złacza to znaczy nagła miłosc. o co tu chodzi z tymi domami i orb stopniami, to tylko zaciemnia sprawe. albo sie zakochujesz albo nie niebo i tak zrobi swoje
Czytam od poczatku i mam jedno pytanie - czy Wenus w Rybach nie jest w tym układzie jakoś szczególnie podatna na złudzenia? Ryby to idealizacja, Uran to szok. Zastanawiam sie czy przy tym aspekcie nie ma ryzyka ze zakochamy sie w kimś kto wydaje sie niezwykły a potem okazuje sie ze to był tylko nasz własny obraz tej osoby a nie ona sama.
Chyba... troche obu? To znaczy jest w tej osobie cos co sprawia ze myslę "dlaczego wczesniej nie szukałam takich ludzi". Jakby lustro. Ale czy to znaczy ze ona jest wazna, czy ze to ja sie zmieniłam i ona jest tylko sygnałem tej zmiany?
To co opisujesz to klasyczne rozróznienie między "osobą jako nauczycielem" a "osobą jako partnerem". Uran w progresji czesto wysyła własnie takich ludzi. Pojawiają sie, wywracają cos w tobie do góry nogami i niekoniecznie zostają na stałe. Czy masz wrazenie ze ta relacja mogłaby byc długoterminowa, czy jest w niej jakis wbudowany "termin waznosci"?
Przepraszam ale to co piszecie brzmi jakby kazda relacja uraniczna z góry była skazana na to ze nie przetrwa. to na prawde tak jest?? bo to troche przygnębiające.
Zgadzam sie z Aeon. Moja relacja uraniczna trwa juz kilka lat, ale to naprawde nie jest zwykły związek. Mój partner pracuje za granicą przez pół roku, jestesmy razem w takim dziwnym trybie. Na początku myslałam ze to przejsciowe, a okazało sie ze to po prostu nasz model. Niby niekonwencjonalne, ale działa.
Moze. Ale nie wiem jeszcze czy w ogóle chce zeby to była relacja. To znaczy ta osoba jest... ciekawa, ale jest w niej tyle nieprzewidywalnosci ze nie wiem czy to nie jest po prostu sygnał ze zmieniły mi sie gusta, a nie ze to konkretnie ma byc cos wiecej.
Czytam ten watek z pewnym sceptycyzmem, ale musze przyznac ze ta logika Aeon ma sens. chodzi o swiadomosc a nie fatalizm. chociaz nadal jestem ciekawa - czy ktos tu miał taki moment ze dopiero po czasie zrozumiał ze konkretna relacja była własnie tym "uranicznym wstrzasem" i ze to zmieniło jego późniejsze wybory?
O, to ciekawe ujecie i troche mnie uderzyło. Nie myslałam o tym tak. Czyli jakby Uran nie mówi "ta osoba" tylko "czas na zmiane", a ludzie są tym zmiennym elementem? To by wyjasnilo dlaczego kazdy kolejny ktos jest inny od poprzedniego.
Dokładnie na to chciałam naprowadzic juz od poczatku. Wenus w progresji spotyka Urana i pyta Wenus - kim jestes teraz, czego teraz pragniesz. Nie kogo pragniesz. I rózni ludzie pojawiają sie jako odpowiedź na to pytanie na róznych etapach aspektu. Nie sadze zeby to oznaczało ze ta konkretna osoba którą poznałas jest "tą jedyną" lub ze nią nie jest. Po prostu jest tu teraz i cos sygnalizuje.
Dziękuję, teraz rozumiem dlaczego wszyscy mówią o tym ze "aspekt zbliża sie do dokładnosci" jakby to był długi proces. Myslałam ze to kwestia dni czy tygodni.
Wenus mam w Byku natywnie, wiec chyba porusza sie dosc wolno? Przynajmniej tak gdzies czytałam. Ten aspekt zaczął sie zbliżac jakies półtora roku temu i zdaje sie ze do dokładnosci jest moze ze trzy, cztery miesiace. Liczac z tego co obliczałam.
Szczerze? Troche ulzyło mi. Jakby spadła ze mnie presja zeby wiedziec czy "to ta osoba". Ale zaraz potem przyszła mysl - a co jezeli uzywam tej interpretacji zeby sie nie angazowac? Bo to tez brzmi jak cos co bym zrobiła.
No i mam pytanie do całej dyskusji - czy ten aspekt działa inaczej kiedy Wenus jest natywnie w Byku, bo to znak bardzo przywiązany do trwałosci, a Uran jest z natury przeciwienstwem tego? Czy nie ma tu jakiegos szczególnego napiecia wewnetrznego??
No to poprostu nie wiesz czego chcesz i szukasz odpowiedzi w astrologii zamiast w sobie. nie mówię tego złosliwie, ale serio - czy nie jest tak ze ta rozmowa kreci sie w kółko własnie dlatego ze odpowiedź jest za prosta i za blisko? 🙂
Wiem ze ma Słońce w Bliznietach i ascendent chyba w Wodniku, ale daty urodzenia dokładnej nie znam zeby liczyc cokolwiek wiecej. Bliznięta i Wodnik to dosc merkurialne i uraniczne z tego co wiem, wiec moze to cos tłumaczy.
