Forum

Asystent AI
Wenus-Chiron progre...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wenus-Chiron progresja - czy nasze serce się leczy


Wpisy: 361
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do was, bo chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Wenus w progresji dotknęła mojego natalnego Chirona i właściwie nie wiem, czego się spodziewać. Czytałam różne rzeczy, jedne mówiły, że to czas głębokiego uzdrowienia, inne, że może wręcz wyciągnąć stare rany uczuciowe na wierzch. Jak to u was wyglądało w praktyce? Bo teoria teorią, ale ciekawi mnie, jak to rzeczywiście przeżywasz, kiedy to trwa.


Odpowiedz
53 odpowiedzi
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy temat, bo to jedno z tych przejść, przy których ludzie się mocno różnią w interpretacjach. Mam wrażenie, że kluczowe jest to, w którym domu masz Chirona natalne i czy Wenus progresywna tworzy do niego koniunkcję, seksyl czy może opozycję. Bo to nie jest tak, że każda progresja Wenus do Chirona działa tak samo. Możesz napisać coś więcej o swojej mapie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Kasjan Dom szósty, Chiron w Rybach. Wenus progresywna wchodzi w koniunkcję, jeszcze nie dokładną, ale już czuję coś specyficznego. Trudno to opisać, to takie... odkopywanie. Jakbym wracała do rzeczy, które uważałam za zamknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to odkopywanie brzmi znajomo. Nie miałam tej konkretnej progresji, ale Chiron w ogóle jak się aktywuje przez jakikolwiek tranzyt albo progresję, to jakby wyciągał starą bliznę, która myślałaś, że już dawno zagoiła się pod skórą. Tylko nie zawsze wiadomo, co z tym zrobić, kiedy się to pojawia.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Dom szósty i Ryby to dla mnie połączenie, przy którym ta rana jest mocno zakorzeniona w poczuciu służby i poświęcania się dla innych. Czy przypadkiem ta 'zamknięta rzecz', o której piszesz, nie dotyczy kogoś, dla kogo dałaś z siebie za dużo i nigdy nie dostałaś tego z powrotem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Cebulka No właśnie. Trochę zbyt celnie to trafiłaś. Mam wrażenie, że ta progresja wyciąga nie jedno wspomnienie, ale cały wzorzec. I to jest właśnie to, o co chciałam zapytać - czy to przejście naprawdę leczy, czy tylko diagnozuje?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź jest niejednoznaczna. Wenus w progresji to nie jest lekarz, który przyjdzie i zrobi operację. To raczej coś, co otwiera okno. Czy przez to okno wejdzie uzdrawiające powietrze, czy tylko zimny przeciąg, to zależy od tego, co z tym zrobisz. Masz coś w natalu, co mogłoby amortyzować to przejście, np. Wenus w dobrym aspekcie do Neptuna czy Jowisza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

Zgadzam się z tym, co napisał @Kasjan, ale dorzucę coś od siebie. Chiron w Rybach ma specyfikę, która sprawia, że uzdrowienie przy tym stopniu bardzo rzadko jest jednorazowym aktem. Ryby to rozpuszczanie granic, a Chiron tam nie pozwala na proste zamknięcie rany. Wenus przychodząca w progresji może przynosić pewne ukojenie, ale raczej przez relację, przez poczucie piękna albo przez moment, w którym komuś w końcu na tobie zależy. Czy w twoim życiu ostatnio pojawiło się coś lub ktoś, kto sprawia, że czujesz się bardziej widziana?


Odpowiedz
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Oleandra02 To co napisałaś o byciu widzianą bardzo mi siadło. Mam Chirona w szóstym i zawsze miałam problem z tym, że robię, działam, pomagam, ale jakby nikt tego nie zauważał. Nie jestem w takiej progresji jak autorka wątku, ale zastanawiam się teraz, czy Chiron w szóstym to w ogóle nie jest dom, gdzie ta rana jest wyjątkowo trudna do uzdrowienia, właśnie dlatego, że szósty to codzienna praca, rutyna, niewidzialność?


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zapisałam sobie ten wątek, bo mam do was pytanie z trochę innej strony. Słyszałam, że progresje Wenus do Chirona mogą też aktywować stare relacje, nie tylko stany emocjonalne. Czyli ktoś z przeszłości może wrócić albo temat tamtej relacji wraca przez inną osobę. Czy ktoś z was doświadczył czegoś takiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Sigilia77 Tak, i to niekoniecznie jest powrót fizycznej osoby. Często to powrót energii tamtej relacji, czujesz ten sam schemat, tylko w nowym opakowaniu. Progresja Wenus do Chirona to coś, przy czym bardzo wyraźnie widać te powtarzające się wzorce w uczuciach. Jakbyś dwa razy nie wchodziła do tej samej rzeki, ale rzeka wciąż płynęła tym samym korytem.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Nyja64 O, to trafia w sedno. Bo właśnie coś takiego czuję. Nie wróciła żadna konkretna osoba, ale relacja, którą teraz mam, uruchamia we mnie te same stare reakcje. I pytam siebie, czy to progresja to robi, czy to ja po prostu przyciągam ten wzorzec?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@solstice89)
Połączone: 2 lata temu

Szczerość wymaga powiedzenia, że to drugie i pierwsze nie wykluczają się nawzajem. Progresja tworzy klimat, w którym pewne tematy wychodzą na wierzch, ale to nie ona przyciąga osoby ani sytuacje, to ty to robisz, bo masz aktywną energię Chirona. Ciekawe jest to, że Wenus w tym układzie pyta cię, jak chcesz być traktowana w miłości. I czy w ogóle wierzysz, że możesz być traktowana lepiej niż dotąd.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@oliwierka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek z ciekawością, bo nie znam się za dobrze na progresji, ale chcę zapytać o jedno. Skąd wiadomo, że to właśnie ta progresja robi swoje, a nie po prostu życie? Ludzie mają wzorce emocjonalne niezależnie od żadnej astrologii i też je przepracowują. Jak odróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Oliwierka Dobre pytanie i chyba nie ma na nie perfekcyjnej odpowiedzi. Dla mnie sensem patrzenia na progresje nie jest udowodnienie, że 'to planeta to zrobiła', tylko to, że mapa daje ci język do opisu tego, co i tak czujesz. Jeśli coś się dzieje w twoim wnętrzu i jednocześnie Wenus progresywna stoi na twoim Chironie, to ta zbieżność pozwala ci nazwać to, co przeżywasz. Czy to jest przyczyna czy odwzorowanie, tego astrolodzy spierają się od lat.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

Podpinam się pod to, co napisał @Kasjan. Astrologia jako język opisu jest dla mnie bardziej użyteczna niż astrologia jako mechanizm przyczynowy. Przy progresji Wenus-Chiron ciekawi mnie jednak pytanie do tych, którzy to przeszli: czy uzdrowienie wydarzyło się podczas tego aspektu, czy raczej zaczęło się wtedy, a efekty pojawiły się po jego zakończeniu? Bo Chiron to rzadko błyskawiczne przesunięcie, to raczej długi proces.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Protazy Z mojego doświadczenia to drugie. Miałam tranzyt Wenus do Chirona i podczas niego było intensywnie, dużo czułam, dużo wypływało, ale dopiero jakiś czas później, kiedy ten aspekt się już kończył, poczułam, że coś naprawdę się zmieniło. Jakby Wenus otwierała ranę, a potem robiła miejsce na to, żeby sama zaczęła się zabliźniać.


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale tu warto chyba rozróżnić tranzyt od progresji, bo to dwie różne sprawy, prawda? Tranzyt trwa krótko, progresja może działać latami. Czy progresja Wenus do Chirona to nie jest coś, co rozciąga ten proces na znacznie dłuższy czas i przez to może być zarówno głębszy, jak i trudniejszy do zniesienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Sigilia77 Dokładnie tak to widzę. Progresja to nie uderzenie, to powolne nasączanie. I właśnie dlatego ludzie często jej nie rozpoznają, bo nie ma jednego wyraźnego momentu. Budzisz się po kilku miesiącach i stwierdzasz, że jakoś inaczej patrzysz na swoje dawne relacje, że coś ci przestało boleć albo że dotarłaś do czegoś, czego wcześniej nie chciałaś dotknąć. Czy autorka wątku potrafi wskazać, od kiedy zaczęła to czuć i czy to był stopniowy proces?


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Nyja64 Stopniowy, zdecydowanie. Jak teraz patrzę wstecz, to widzę, że to się zaczęło może rok temu, zaczęłam wracać w myślach do pewnych spraw, które uważałam za zamknięte. Nie z bólem, raczej z takim... cichym przyglądaniem się. I dopiero ostatnio to przyglądanie się zaczęło mieć jakiś emocjonalny ładunek. Może właśnie teraz aspekt zbliża się do dokładnego.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ten wątek naprawdę mi dużo dał. Mam do was jeszcze jedno pytanie. Czy jest coś, co możecie zrobić świadomie podczas takiej progresji, żeby to uzdrowienie jakoś wesprzeć? Czy to coś, na co trzeba po prostu pozwolić, bez ingerowania?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@solstice89)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez 'ingerowanie'. Bo są rzeczy, które możesz zrobić, żeby być bardziej świadoma tego procesu, i to nie jest to samo co forsowanie uzdrowienia na siłę. Pytanie do Wieszczki, bo ciekawa jestem, co konkretnie masz na myśli - bardziej chodzi ci o rytuały, o terapię, o pracę z ciałem, o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Solstice89 Szczerze? Nie wiem dokładnie. Chyba właśnie o to mi chodziło, żeby zapytać, bo sama nie wiem, czego szukam. Słyszałam o dziennikach, o medytacjach, o pracy z kartami podczas takich przejść. Ale nie wiem, czy to pomaga, czy to tylko zamienianie intensywności w działanie żeby zagłuszyć to, co wychodzi samo.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo celna obserwacja i rzadko ktoś to tak precyzyjnie nazywa. Działanie jako ucieczka od czucia to pułapka przy Chironie w Rybach szczególnie. Ryby chcą być z tym, nie robić z tym. Więc jeśli miałabym coś sugerować, to nie 'narzucaj sobie programu', tylko stwórz przestrzeń. Choć mam do was pytanie, bo sama jestem ciekawa, czy ktoś świadomie przechodził przez tę progresję i faktycznie coś z nią robił, i czy to zmieniło bieg tego, co się działo?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Oleandra02 Ja coś robiłam, ale nie do końca świadomie. Wróciłam wtedy do tarota po długiej przerwie i zaczęłam ciągnąć karty raz na tydzień, nie z pytaniami o przyszłość, tylko z pytaniem co teraz chcę zobaczyć. I patrząc wstecz, to ten rytm dawał mi kontakt z tym, co wychodzi, bez szukania rozwiązań. Nie wiem, czy to progresja to spowodowała, czy przypadek, ale wtedy to miało sens.


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Cebulka A to co opisujesz, tarot jako kontakt, a nie prognoza, to jest dla mnie coś, o czym rzadko się mówi otwarcie. Ciekawi mnie jedno, czy czułaś w tamtym czasie, że coś się naprawdę zmienia wewnętrznie, czy raczej miałaś poczucie chodzenia w kółko? Bo to są dwa bardzo różne rodzaje intensywności przy Chironie.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Kasjan Na początku zdecydowanie chodzenie w kółko. Jakieś trzy, cztery miesiące to był ten sam temat, inne karty, ten sam wydźwięk. A potem nagle któregoś razu ciągnęłam i pomyślałam, że te same rzeczy przestały mnie boleć tak samo. I wtedy zrozumiałam, że coś drgnęło. Nie że się skończyło, ale drgnęło.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

To, co opisuje @Cebulka, jest bardzo bliskie temu, co sama czuję. Że to nie jest jeden moment przełomu, tylko seria małych przesunięć. I może właśnie o to chodzi w tej progresji, nie o wielkie oczyszczenie, tylko o stopniowe przemeblowanie w środku. Chociaż mnie ciągle nurtuje, czy w pewnym momencie to po prostu się kończy i wiadomo, że wróciłam do siebie, czy to jest bez dna?


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Chiron nie ma dna w sensie, że nie dojdziesz do miejsca, gdzie jest pusto i czysto. Ale ma dno w sensie, że przestaje boleć tak samo. To chyba najuczciwsza odpowiedź, jaką mogę dać. To nie jest uzdrowienie przez zapomnienie, tylko przez zmianę stosunku do tego, co było. Mam pytanie do autorki wątku, bo wróćmy do tego, co napisałaś wcześniej. Mówiłaś o wzorcu, który się powtarza w obecnej relacji. Czy masz jakiś pomysł, co ten wzorzec mówi o tobie, nie o tej drugiej osobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Nyja64 To trudne pytanie. Myślę, że wzorzec mówi, że gdzieś w środku jeszcze nie wierzę, że mogę być traktowana inaczej. Że zasługuję na inny rodzaj uwagi. I to jest bolesne do przyznania, bo racjonalnie wiem, że to nieprawda, ale gdzieś tam siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To, co teraz napisałaś, jest chyba sednem Chirona niezależnie od znaku i domu. Ta rozbieżność między tym, co wiemy rozumem, a tym, co czujemy w ciele i zachowaniu. I właśnie progresja powoli te dwie warstwy przybliża do siebie. Powolnie, bo to jest głęboka praca. Wieszczka pytała o to, co można robić świadomie, więc dorzucę jedno: ciało często wie szybciej niż głowa. Czy ktoś z was pracował z ciałem podczas takiej progresji? Ruch, oddech, cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Protazy Ja pracowałam z oddechem, ale nie podczas tej konkretnej progresji, bo jej nie miałam. Natomiast przy aktywacji Chirona przez Saturn miałam intensywny czas i wtedy jedyną rzeczą, która naprawdę przynosiła ulgę, była powolna, świadoma praca z oddechem. Nie medytacja w klasycznym sensie, tylko siedzenie i oddychanie bez żadnego celu. Wróciłabym do pytania Oleandry, bo mnie to też ciekawi. Czy ktoś ma przykład, kiedy świadoma praca wyraźnie przyspieszyła albo pogłębiła to, co progresja zaczęła?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo czakry to moja działka i przy Chironie w Rybach bardzo często widzę zablokowanie czakry serca połączone z nadaktywnością koronowej. Jakby osoba wiedziała już na jakimś wyższym poziomie, ale serce jeszcze nie dogoniło. I praca z kamieniami na czakrę serca, różaniec, amazonit, podczas takich progresji może być bardzo delikatna, ale skuteczna. Choć chcę zapytać Oleandry, bo ona tu jest bardziej biegła w całości układanki, czy ta czakrowa blokada serca to coś, co pasuje do tego, co opisuje autorka wątku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Celestynka.2 Pasuje, ale z jednym zastrzeżeniem. Przy Rybach i Chironie nie zawsze chodzi o zablokowanie serca w sensie braku miłości. Często to jest coś subtelniejszego, coś jak nieufność wobec własnych uczuć. Serce czuje, ale natychmiast pojawia się wątpliwość, czy naprawdę tak jest, czy to tylko mnie się wydaje. I to jest rana chirońska w czystej formie. Pytanie do autorki wątku, bo to mnie ciekawi, czy ty ufasz temu, co czujesz, czy masz tendencję do podważania własnych emocji?


Odpowiedz
Wpisy: 361
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mocno podważam. To jest moja codzienność. Coś czuję, zaraz pojawia się głos, który mówi, że to przesada, że wymyślam, że inni mają gorzej. I teraz jak to piszę, to rozumiem, że to jest właśnie ta rana. Nie to, co spotkało mnie z zewnątrz, tylko to, że nauczyłam się siebie nie słuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś, z czym się bardzo utożsamiam i aż mi się przykro zrobiło, jak to przeczytałam. Ale mam pytanie, bo się zastanawiam, czy ta progresja Wenus do Chirona może właśnie tę umiejętność przywracać, zaufanie do własnych uczuć? Czy Wenus w tym układzie może działać jak coś, co mówi, że twoje uczucia są prawdziwe i mają wartość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Wieszczka93 Tak, to jest moim zdaniem jeden z najważniejszych wymiarów tej progresji. Wenus waliduje. Dosłownie. Kiedy dotyka Chirona w progresji, ta chirońska rana, która często mówi, że nie zasługujesz, że twoje potrzeby są nieważne, dostaje kontrargument z wnętrza wykresu. Ale to nie jest raz i gotowe. To jest długi dialog między tymi dwoma energiami.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że ta progresja brzmi jak coś, co albo cię rozłoży, albo kompletnie odmieni. Czy to nie jest tak, że bez jakiegoś zewnętrznego wsparcia, terapia, rytuał, cokolwiek, to człowiek może po prostu utknąć w tym otwieraniu bez żadnego zamknięcia? Bo jak czytam te opisy, to się zastanawiam, czy to jest bezpieczne zostawić to samemu sobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Klatwa Poruszyłaś coś ważnego. Nie każda aktywacja Chirona wymaga wsparcia, ale przy progresji, która trwa latami, to zdecydowanie warto mieć coś lub kogoś, do czego możesz zakotwiczać. To nie musi być terapia, może być dziennik, może być wspólnota, może być właśnie tarot jak pisała Cebulka. Chodzi o to, żeby nie dryfować z tym samotnie bez żadnego punktu odniesienia. A czy rozłoży czy odmieni, to już zależy od tego, co z tym robisz, a nie od samej progresji.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@magnolka62)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczęłam czytać ten wątek, ale jest tutaj tyle mądrości, że muszę napisać jak bardzo mi to pomogło. Sama mam teraz trudny czas z uczuciami i nie wiedziałam, że to może mieć jakiś astrologiczny kontekst. Nie wiem, czy mam taką progresję, bo zupełnie nie umiem liczyć progresji, ale to, co piszecie o podważaniu własnych emocji i uczeniu się siebie nie słuchać, to brzmi jak opis mojego życia. Czy ktoś mógłby powiedzieć, jak w ogóle sprawdzić, czy ma się taką progresję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Magnolka62 Do sprawdzenia progresji potrzebujesz dokładnej daty, godziny i miejsca urodzenia, a potem programu do obliczania horoskopów, który ma funkcję progresji wtórnych. Astro.com to robi za darmo, wystarczy wejść w rozszerzone wykresy i wybrać progresje wtórne. Progresja Wenus do Chirona to moment, kiedy progresowana Wenus tworzy aspekt z natal Chironem, najczęściej koniunkcję, trygon albo kwadraturę. Ale wróćmy do autorki wątku, bo mam jeszcze jedno pytanie do Gabrysieńki, skoro mówisz, że ta progresja zaczęła się jakiś rok temu, to jak długo według wykresu jeszcze powinna trwać?


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To, co Gabrysieńka napisała o uczeniu się, że własne uczucia są przesadą, siedzi mi w głowie. Bo ja to znam z dzieciństwa i zastanawiam się, czy Chiron w konkretnym domu nie pokazuje właśnie, skąd ta nauka przyszła. Jeśli masz Chirona w czwartym, to może to dom, rodzic, coś z korzeni. A Wenus progresowana dotykając go przypomina to miejsce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Cebulka A to jest ciekawy trop, bo łączysz dom z pochodzeniem rany. Ale mam pytanie, czy uważasz, że trzeba wiedzieć skąd rana pochodzi, żeby progresja mogła zadziałać uzdrawiająco? Bo mam wrażenie, że część osób wchodzi w takie tranzyty kompletnie nieświadomie i coś i tak się w nich przestawia.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Kasjan Szczerze? Nie wiem. Moje doświadczenie jest takie, że świadomość przyspiesza, ale nie warunkuje. Coś się zmienia nawet bez nazwy. Tylko potem trudniej zrozumieć co się właściwie wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Cebulką, ale z zastrzeżeniem. Świadomość nie przyspiesza samego procesu Chirona, ona zmienia to, co z nim zrobisz później. Można wyjść z tej progresji z cichym poczuciem, że coś minęło, albo z realnym wglądem, który można potem gdzieś zastosować. I to jest różnica między chirońskim dryfowaniem a faktyczną pracą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Nyja64 Chirońskie dryfowanie, to jest bardzo trafne określenie. Ale jak to rozpoznać w sobie? Że się dryfuje, a nie pracuje? Bo mam wrażenie, że jak się jest w środku procesu, to trudno to ocenić z zewnątrz.


Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Wieszczka93 Jedno z pytań, które mi pomaga to, czy coś się naprawdę zmienia w zachowaniu, czy tylko w myśleniu o zachowaniu. Chiron to nie jest transit filozoficzny. On chce wejść w ciało, w relacje, w wybory. Jak siedzisz i rozumiesz, ale dalej robisz to samo, to jeszcze dryfujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 361
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

To trochę mnie stuknęło. Bo ja dużo rozumiem w tym czasie, naprawdę dużo. Ale jak sprawdzam co robię w praktyce, to nie jestem pewna czy coś się zmieniło. Może jeszcze nie. Albo może właśnie jestem na tym etapie, że rozumienie jest pierwsze, a zachowanie przyjdzie potem?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwe pytanie i myślę, że obie możliwości są realne. Rozumienie może być zwiastunem zmiany albo jej substytutem, i często sami nie wiemy, które mamy. Ale jest jedna rzecz, która mi to czasem odróżnia, czy to rozumienie sprawia, że jesteś dla siebie łagodniejsza, czy nie zmienia nic w tym jak traktujesz siebie w trudnych momentach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilia77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 423

Wtrącę się, bo to co @Protazy napisał jest dla mnie kluczowe przy każdej pracy z Chironem, nie tylko w progresji. Zmiana stosunku do siebie samej w małych codziennych momentach. Nie w wielkich deklaracjach, tylko w tym jak reagujesz kiedy coś ci nie wychodzi albo kiedy ktoś cię zawodzi. Czy pojawia się ten znany głos, że znowu przesadzasz?


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Sigilia77 Pojawia się. Rzadziej niż wcześniej, ale pojawia się. I chyba właśnie to masz na myśli, że to jest miara, nie jego obecność, tylko jego natężenie i to jak długo zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Dodam coś z innej strony. Przy takich progresywnych aspektach Wenus do Chirona warto też patrzeć na to, co dzieje się w relacjach zewnętrznych, bo to jest lustro wewnętrznego procesu. Czy przyciągasz inne osoby niż wcześniej? Czy inaczej reagujesz na bliskość? Chiron w relacjach często pokazuje się przez to, kogo wpuszczamy i na jakich zasadach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Oleandra02 A co jeśli relacje zewnętrzne wyglądają tak samo, a czujesz wewnętrznie że coś się zmienia? Czy to znaczy, że zmiana jest jeszcze niedojrzała, za mała żeby się przebić na zewnątrz?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Klatwa Tak właśnie to interpretuję. Progresje działają od wewnątrz na zewnątrz i bywa, że przez długi czas całe przesunięcie jest niewidoczne dla otoczenia. Ale to nie znaczy, że go nie ma. Chiron jest cierpliwy w sensie dosłownym, to jest jego natura. Chętnie zobaczę, czy ktoś ma odmienne doświadczenie z tym samym układem.


Odpowiedz
Udostępnij: