Mam w natalu Merkurego w koniunkcji z Chironem i od zawsze sie zastanawiam, czy to znaczy ze moje slowa z definicji beda ranic. nie robie tego celowo, ale ludzie mi mowia ze czasem cos powiem i to zostaje z nimi dlugo, w niedobrym sensie. rozmawialam z kolezanka o jej zwiazku, probowalam byc szczera i pomocna, a ona sie obrazila na tygodnie. Czytalam ze ten aspekt daje zdolnosc dotykania czulych miejsc u innych, ale nigdzie nie znalazlam czy to nieodwracalne czy da sie jakosc swiadomie pracowac z ta energia. czy ktos ma to w swoim natalu albo czytal glebiej o tym aspekcie?
To nie jest proste pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Merkury-Chiron działa dwukierunkowo. Z jednej strony daje pewną przenikliwość w komunikacji, człowiek trafia w sedno, czasem aż za dobrze. Z drugiej strony sam native często nosi ranę związaną z własnym głosem - z byciem niezrozumianym, albo z tym że kiedyś jego słowa zostały odrzucone. Pytanie do Ciebie - czy ten Merkury jest gdzieś podkreślony przez inne aspekty, albo jest w jakimś szczególnym domu? Bo to mocno zmienia obraz.
Mnie też interesuje ten aspekt, bo mam Merkurego w napięciu z Chironem - ale przez kwadraturę, nie koniunkcję. U mnie to wygląda trochę inaczej, raczej blokuję się przed mówieniem tego co czuję, bo się boję zranić. No i właśnie - czy tryb działania jest inny zależnie od tego czy to koniunkcja, sekstyl, kwadrat czy opozycja? Bo może Czeremcha91 ma zupełnie inny mechanizm niż ja, chociaż planety te same.
Przepraszam że wchodzę, bo jestem tu głownie od tarota i numerologii, ale mam pytanie z innej strony. Chiron to przecie rany, ktorych nie da sie do konca wyleczyc, prawda? Wiec jezeli ktos ma ten aspekt, to ta rana w komunikacji zostaje na zawsze i chodzi tylko o to zeby sie z nia oswoic? Czy jest jakas szansa na pelne przepracowanie, czy to czysty wishful thinking.
Chiron nie daje się wyleczyć w sensie wymazania, ale przepracowanie jest możliwe. I właśnie przepracowany Chiron może stać się największą siłą w natalu, a nie słabością. Znam osoby z Merkurym na Chironie, które zostały terapeutami, pisarzami, mediatorami - bo rozumieją ból słów jak mało kto. Sama rana nigdzie nie znika, ale można z niej zrobić kompas zamiast kulę u nogi. 🙂
O, to zaczyna się robić ciekawy obraz. Merkury w 3 domu z Chironem na granicy 4 domu sugeruje że rana może mieć źródło w środowisku domowym, rodzinnym - w tym jak komunikacja wyglądała w dzieciństwie. A Neptun w trygonie do tego układu faktycznie może zamazywać, ale to nie złudzenie w złym sensie. Raczej zdolność mówienia językiem obrazów, metafor, emocji. Problem w tym że taki przekaz bywa niejednoznaczny i ludzie odbierają go inaczej niż chcesz. Czy w rodzinie komunikacja była trudna?
Ten wątek z Neptunem to ważny trop. Bo Neptun to planeta złudzeń, szczególnie w uczuciach. Jeśli Merkury-Chiron jest dodatkowo aspektowany przez Neptuna, to w relacjach miłosnych może tworzyć się taka pułapka - mówimy to co chcemy usłyszeć, albo projektujemy na partnera słowa których on nigdy nie powiedział. Ktoś miał coś takiego? Że byliście pewni iż partner coś powiedział, a okazało się że nie?
Ja to znam aż za dobrze, ale szczerze nie wiem czy to astrologia czy po prostu złe słuchanie 🙂 Serio pytam - jak odróżnić że coś to aspekt w natalu, a nie zwykła cecha charakteru którą się nabywa? Bo mi się wydaje że dużo rzeczy które tu czytam można wytłumaczyć zwykłą psychologią bez sięgania po horoskopy.
Chciałem zapytać o coś technicznego, bo nie jestem mocny w astrologii. Czy aspekt Merkury-Chiron jest rzadki? Siedzę i patrzę na swój natal i chyba go nie mam, ale zastanawiam się jak częste jest to że ktoś ma tak wyraźny układ trzech planet naraz - Merkury, Chiron i Neptun. Czy to nie jest na tyle rzadkie że może chodzić o konkretne pokolenie a nie o indywidualną sytuację?
Ojej, Chiron w Lwie to rana zwiazana z wyrazaniem siebie, ze scena, z byciem widzianym. To bardzo mocno koresponduje z Merkurym - bo mowa i ekspresja to serce Lwa. Przy takim ukladzie glowna praca powinna isc przez czakre gardla, tam jest wezel tej energii. Kamien na czakre gardla jak akwamaryn albo lapis lazuli moze tu naprawde zrobic roznice.
Dobra, bo się zgubiłam trochę w tej rozmowie 🙂 wracam do pytania Czeremchy. Czy ten aspekt merkury-chiron oznacza że zawsze, za każdym razem kiedy mówi cos szczerego to urazi rozmowce? Czy chodzi o to ze to wzorzec ktory sie powtarza ale nie za kazdym razem? bo jak to jest to pierwsze to brzmi naprawde strasznie.
Hej, da sie jakosc szybko sprawdzic swoj natal pod tym katem? Chodzi mi o to ze chcialbym wiedziec czy mam ten aspekt ale nie bardzo wiem gdzie szukac. Jakis program albo strona internetowa? i jaka orbis koniunkcji sie tu przyjmuje, bo czytalem ze roznei sie liczy. 🙂
Dobra, sprawdzilem na astro.com i mam Merkury i Chirona w odleglosci 4 stopni. czyli to jest ten aspekt? i co teraz, po prostu wiem ze mam problem z komunikacja i tyle? bo szczerze szukam czegos bardziej konkretnego niz "masz tendencje" - to mi nic nie daje.
Mnie tu bardziej ciekawi wątek z Neptunem, który Czeremcha ma w trygonie do Merkurego. Prowadzę takie własne notatki porównując różne systemy i widzę że Neptun w aspekcie do Merkurego bardzo często idzie razem z tendencją do romantyzowania rozmów - do słyszenia nie tego co ktoś mówi, tylko tego co chcemy usłyszeć. Jak to się ma do tej "rany" z Chironem? Czy to dwa niezależne mechanizmy czy jeden wzmacnia drugi?
Właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten temat. to jest dokladnie to co czuje - ze moje slowa rania, ale jednoczesnie ja sama nie slysze wlasciwie co do mnie mowia. jakbym byla jednoczesnie zbyt ostra w tym co daje i zbyt slepa na to co dostaje. czy to da sie w ogole wyrowac przy takim ukladzie?
Chwila, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz że twoje słowa ranią innych, czy że czujesz że ranią - bo to jest różnica i nie mała. Chiron-Merkury może dawać takie poczucie winy za komunikację które niekoniecznie jest w pełni uzasadnione. Czy dostawałaś konkretną informację zwrotną od bliskich że boli ich to co mówisz?
Tak, dostawalam i to od kilku roznych osob. szczegolnie w relacjach romantycznych. chlopak mi ostatnio powiedzial ze jestem "za szczera" i ze moje slowa "wbijaja sie jak igly". sama nie widze tego zanim nie zobacze reakcji - to jest wlasnie ten problem.
A czy to nie moze byc tak ze ten twoj chlopak po prostu nie umie przyjmowac krytyki? 🙂 bo moja koleżanka tez slyszala od swojego ze jest "za szczera" i okazalo sie ze on po prostu nie chcial sluchac prawdy. nie wiem czy od razu winic astrologie kiedy moze chodzic o konkretna osobe.
Mam pytanie do tej kwestii technicznej - Czeremcha napisała że Chiron jest na granicy 3 i 4 domu. Jak to interpretować przy koniunkcji? Czy planeta blisko granicy działa bardziej jak w domu gdzie jest, czy już "przecieka" do następnego? W numerologii jak mamy coś na granicy to bywa różnie i zastanawiam się czy astrologia ma tu jakąś zasadę, czy też zależy od szkoły.
Przepraszam ze wchodze z boku, bo dopiero ucze sie astrologii. Chcialam zapytac - skoro Chiron to rana, to czy mozna miec ten aspekt i w ogole nie czuc bolu w komunikacji? Czy to zawsze boli? Mam na mysli - czy ktos moze miec Merkury-Chiron i kompletnie tego nie odczuwac w zyciu.
No ale mam dalej ten sam problem co wczesniej. skad wiadomo ze to Chiron "powoduje" bol a nie po prostu trudne dziecinstwo? Czeremcha sama mowila ze w domu byla trudna komunikacja. to chyba wystarczajace wyjasnienie bez siegania po natal, nie? bo mi to brzmi jak szukanie skomplikowanego wytlumaczenia dla czegos prostego.
Mnie zastanawia coś innego. Czeremcha powiedziała że w relacjach romantycznych to wychodzi najmocniej. Mam w notatkach kilka przypadków gdzie Merkury-Chiron szczególnie wyraźnie ujawnia się właśnie przy bliskich relacjach, jakby z obcymi była naturalna bariera. Czy ktoś jeszcze to obserwuje? Że w pracy albo z nieznajomymi komunikacja idzie lepiej niż z partnerem?
Tak, dokladnie tak to wyglada. w pracy jestem podobno swietnym komunikatorem, szef mowil ze dobrze przekazuje trudne informacje. a z bliskimi, szczegolnie z partnerem, zawsze cos idzie nie tak. to jest wlasnie to co mnie w tym aspekcie najbardziej boli - ze widze ze umiem inaczej, ale w milosci cos sie psuje i nie wiem kiedy ani dlaczego.
To co opisujesz z pracą i bliskimi to klasyczny wzorzec Chirona w 4 domu albo na granicy - w intymnych relacjach rany wychodzą bo jest bezpieczniej żeby wyjść. Przy obcych masz zbroję. Przy bliskich ją zdejmujesz i wtedy Chiron zaczyna krwawić przez Merkury. Zgadzam się z Anastazją że tu praca idzie od środka. I przepraszam za ten kamień wcześniej - chyba za szybko skoczyłam do rozwiązania.
a czy to co Czeremcha opisuje - ta roznica miedzy praca a miloscia - jest specyficzne dla Chirona w tych domach, czy mogloby tez byc przy innych ustawieniach Chirona? Pytam bo to brzmi znajomo i chciałabym sprawdzic czy u mnie moze byc podobny mechanizm, tylko z innej przyczyny. 😀
Dobra, ale wracajac do pytania z tytulu watku - czy slowa zawsze beda ranic, czy da sie to przepracowac? bo caly czas gadamy o mechanizmach, a Czeremcha chyba chciala wiedziec czy jest jakas nadzieja. bo jak tak czytam ten watek to mam wrazenie ze wszyscy mowia "tak, masz Chirona, bedzie bolec" i koniec, zadnych konkretow.
Obydwu. Rozumienie jest dla mnie pierwszym krokiem, bo jak nie wiem co sie dzieje to nie wiem od czego zaczac. Ale tak, chciałabym wiedziec czy mozna to przepracowac tak zeby chociaz widziec kiedy robie komus krzywde zanim to powiem, a nie dopiero po reakcji. bo teraz czuje sie jakbym strzelala na slepaka i dopiero po trafieniu w kogos widziala ze mialam naboj.
