Mam ascendent w Strzelcu i zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy to naprawdę tak działa jak piszą w podręcznikach. Większość opisów mówi o tym, że ludzie z tym ascendentem są postrzegani jako odkrywcy, wolne duchy, zawsze gdzieś w drodze. Ale czy wy też tak to odczuwacie? Bo ja siedzę w jednym mieście od urodzenia i raczej nie planuje przeprowadzki, a mimo to ludzie często mówią, że mam jakieś takie 'wędrowne' spojrzenie na życie. Nie wiem za bardzo co przez to rozumieją. Czy chodzi tu tylko o fizyczne podróże, czy też o coś innego?
Ascendent to maska, którą pokazujesz światu przy pierwszym kontakcie. Strzelec w tym miejscu nie musi oznaczać, że faktycznie pakujesz walizki co miesiąc. Ludzie mogą odbierać cię jako kogoś otwartego, spontanicznego, może trochę nieobliczalnego w tym pozytywnym sensie. Pytanie jest inne: co masz w reszcie mapy? Bo ascendent sam w sobie to dopiero wstęp do całości.
Zgadzam się z Wedrowcem, ale powiem więcej, bo Strzelec jako ascendent to jeden z tych znaków, gdzie różnica między 'wyglądasz na kogoś' a 'naprawdę jesteś kimś' jest szczególnie wyraźna. Miałam koleżankę z ascendentem w Strzelcu, sun w Koziorożcu, i ludzie zawsze ją postrzegali jako awanturnicę, tymczasem ona była bardzo domowa i poukładana. Ta maska po prostu działała na wyobraźnię innych.
To bardzo ciekawy punkt. Ja mam Strzelca w trzecim domu i trochę rozumiem o czym mówisz, choć to nie to samo co ascendent. Ale ta strzelcowa energia gdziekolwiek się pojawi zawsze coś wnosi do kontaktu z otoczeniem. Moim zdaniem ascendent Strzelca może też sprawiać, że inni czują się przy tobie swobodniej, jakbyś 'zapraszała' do szczerości. Czy macie taki efekt na ludzi?
Też mam ascendent w Strzelcu i szczerze mówiąc przez długi czas nie wiedziałam co z tym zrobić. Ludzie faktycznie często mówili mi, że 'wyglądam na kogoś, kto dużo podróżuje' albo 'na pewno znasz wiele języków', a ja nie byłam za granicą przez pierwszych dwadzieścia kilka lat życia. Trochę mnie to dziwiło. Dopiero jak zaczęłam czytać więcej o ascendentach, poczułam że to ma sens na innym poziomie niż dosłowne wędrowanie.
Właśnie, wędrówka intelektualna to bardzo dobre określenie. Strzelec to Jupiter, a Jupiter to rozszerzanie, szukanie sensu. Fizyczne podróże to tylko jeden ze sposobów wyrazu. Dlatego ascendent Strzelca może się przejawiać jako ciągłe pytanie o znaczenie, filozofowanie nawet w codziennych sytuacjach. Zgadzacie się z tym?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo nie jestem przekonana do całej tej logiki. Skąd wiadomo, że to ascendent 'powoduje' takie postrzeganie, a nie np. po prostu osobowość danej osoby? Jak odróżnić wpływ ascendentu od tego, że ktoś po prostu jest ciekawy świata z innych powodów?
Dla mnie najbardziej uderzające jest to, co piszesz Anesja5, że ludzie mają wobec ciebie jakieś z góry założone wyobrażenia zanim cię poznają. Ja to bardzo czuję. Na pierwszym spotkaniu z obcymi ludźmi zawsze pojawia się ten moment, gdy ktoś mówi 'a, wyglądasz na kogoś kto...'. Jakbym wysyłała jakiś sygnał, którego sama nie jestem świadoma.
Właśnie ta nieświadomość jest kluczowa przy ascendencie. To jedyna część mapy, której sami nie czujemy od środka tak wyraźnie, bo to jest to co projektujesz na innych, nie to co sam odczuwasz. Dlatego opisy ascendentów często bardziej pasują do tego, co mówią o nas inni, niż do tego jak my sami siebie widzimy. Miałam klienta, który miał ascendent w Rybach i totalnie się nie utożsamiał z opisem, ale jego żona mówiła, że to on co do joty.
Dziewczyny, nie odpływajmy za bardzo w tarot, bo wątek jest o tym, jak nas postrzegają ludzie z ascendentem Strzelca. A mnie zastanawia, czy ten efekt 'wędrowca' jest silniejszy albo słabszy w zależności od tego, który stopień Strzelca mamy na ascendencie. Bo wiadomo, że pierwsze stopnie są inne od ostatnich. Ktoś sprawdzał dokładny stopień swojego ascendentu?
Mam piętnasty stopień Strzelca na ascendencie i szczerze nie wiem jak to interpretować. Czytałam gdzieś o stopniach, ale to już chyba wyższy poziom niż to, co potrafię teraz analizować. Czy to naprawdę robi aż taką różnicę?
Stopnie robią różnicę, ale bym nie przeceniał tego na początku. Ważniejsze jest to, co masz w pierwszym domu i czy coś aspektuje twój ascendent. Jeśli np. Saturn patrzy na twój ascendent Strzelca, to ten swobodny, 'wędrowczy' wizerunek może być stłumiony albo opóźniony. Ludzie mogą zacząć tak cię postrzegać dopiero po jakimś czasie, jak się otworzysz. Masz coś wyraźnego w pierwszym domu?
właśnie, Merkury w pierwszym domu to bardzo mocne połączenie z ascendentem. U ciebie to pewnie sprawia, że ta strzelcowa otwartość wychodzi głównie przez słowa, przez sposób mówienia. Ludzie to czują od razu w rozmowie, nie muszą cię nawet długo obserwować.
To ciekawe, bo Merkury w Strzelcu ma tę cechę, że mówi dużo i szeroko, ale nie zawsze precyzyjnie. I jeśli siedzi na ascendencie albo blisko niego, to pierwsze wrażenie może być właśnie takie: ktoś kto snuje opowieści, rzuca wielkimi tematami, wygląda jakby właśnie wrócił z końca świata albo właśnie tam jedzie.
No i to właśnie jest moje codzienne doświadczenie. Ludzie mówią mi, że rozmowa ze mną jest jak skok na głęboką wodę, bo zanim się obejrzą, jesteśmy już przy pytaniach o sens istnienia. A ja nawet nie czuję, że zrobiłam coś szczególnego.
Hej, wracam do tego wątku po chwili. Mam pytanie do wszystkich, którzy mają ascendent w Strzelcu: czy to wrażenie 'wędrowca' działa też na was samych? Czy wy sami postrzegacie siebie jako kogoś, kto ciągle jest w drodze, czy to jest bardziej zewnętrzna etykietka?
To napięcie między słońcem a ascendentem jest chyba jedną z ciekawszych rzeczy do obserwowania u siebie. U klientów z podobnymi konfiguracjami zawsze pytam, jak czują się kiedy ktoś zakłada o nich coś, co nie pasuje do tego, co sami wiedzą o sobie. Odpowiedzi są zazwyczaj bardzo podobne.
Właśnie, to jest taki paradoks ascendentu. On jest maską, ale im dłużej ją nosisz, tym bardziej staje się twarzą. Szczególnie po trzydziestce, jak się mówi, ascendent zaczyna bardziej wychodzić.
Skąd ta 'trzydziestka' się bierze? Słyszę to często w kontekście astrologii, ale nie rozumiem skąd taki konkretny wiek.
Przepraszam, że wchodzę z boku, bo czytałam tę rozmowę i mam pytanie trochę z innej strony. Mam ascendent w Strzelcu i ostatnio zastanawiam się, czy to właśnie dlatego ludzie często mnie pytają o rady dotyczące podróży albo zakładają, że znam dobrze języki. Ale ja siedzę w domu i mam lęk przed lataniem. Czy to w ogóle możliwe przy tym ascendencie?
Hej, to może głupie pytanie, ale czy ascendent zawsze musi się jakoś przejawić w życiu? Czy można mieć ascendent Strzelca i w ogóle tego nie odczuwać ani zewnętrznie ani wewnętrznie?
I tu wchodzi właśnie kwestia władcy. Jowisz jako władca Strzelca, jeśli jest na przykład w Pannie albo w Koziorożcu, to trochę hamuje te strzelcowe impulsy. Ale nadal masz Strzelca na ascendencie, więc coś zawsze będzie widać.
A wie ktoś gdzie jest mój Jowisz? Znaczy, nie wie, bo skąd. Ale pytam w sensie jak to sprawdzić i jak czytać, czy jest osłabiony. Bo teraz się zastanawiam, skoro tyle mówimy o władcy ascendentu.
Żeby sprawdzić gdzie jest twój Jowisz, wystarczy wejść na astro.com i wygenerować mapę urodzenia. Potrzebujesz daty, godziny i miejsca. Co do osłabienia, to Jowisz w Pannie jest w tzw. upadku, co oznacza, że działa wbrew swojej naturze. Zamiast rozszerzać i ufać, zaczyna analizować i wątpić. Ale to nie znaczy, że jest bezużyteczny, po prostu wyraża się inaczej.
Dobra, weszłam i sprawdziłam. Mój Jowisz jest w Bliźniętach, w trzecim domu. Co to właściwie oznacza dla ascendentu w Strzelcu? Bo widzę, że Bliźnięta i Strzelec są naprzeciwko siebie i trochę mnie to niepokoi.
Jowisz w Bliźniętach to interesująca konfiguracja dla Strzelca na ascendencie. Bliźnięta to jego opozycja, więc władca ascendentu jest dosłownie w znaku przeciwnym. To może oznaczać napięcie między chęcią patrzenia na szeroki obraz a rozproszeniem w szczegółach. Czy czujesz, że czasem gubisz się w zbyt wielu tematach naraz?
Właśnie, bo ja też mam podobną konfigurację i wcale się nie czuję zagubiona. Raczej mam wrażenie, że widzę więcej połączeń między sprawami niż inni. Więc może to nie jest kwestia gubienia się, tylko innego sposobu myślenia?
