Mam pytanie, bo ostatnio sprawdzałam swój chart i wyszło mi, że Wenus właśnie przeszła progresją do trzeciego domu. I zauważyłam coś dziwnego - zaczęłam pisać do ludzi zupełnie inaczej. Więcej ciepłych słów, więcej takich... miękkich sformułowań. Nawet w mailach do koleżanek z pracy. Zastanawiam się, czy to może być właśnie to przejście, czy może zbieg okoliczności. Czy ktoś miał podobnie?
To bardzo ciekawy trop. Dom trzeci to przecież komunikacja, mowa, pisanie, bliskie relacje sąsiedzkie i rodzeństwo. Wenus wchodząc tam progresją naprawdę może to wszystko 'osłodzić'. Ale powiedz mi - czy zmieniłaś też sposób mówienia na głos, czy tylko w piśmie to czujesz?
Progresje działają naprawdę powoli i subtelnie, więc ostrożnie z wyciąganiem wniosków po kilku tygodniach. Trzeba by też sprawdzić, co robi natal Wenus, w jakim znaku jest i czy nie ma aspektów do Merkurego - bo to by mocno wzmacniało ten efekt komunikacyjny. Sama progresja do domu to dopiero połowa obrazka.
A czy to znaczy, że jeśli ktoś ma Wenus w progresji w trzecim domu, to automatycznie będzie bardziej czuły w słowach? Bo mam wrażenie, że to by tłumaczyło pewną zmianę u mojego brata, tylko że on nie wierzy w astrologię i nie powiem mu, że sprawdziłam jego chart 🙂
Przeszłam przez to kilka lat temu i pamiętam, że zaczęłam wtedy prowadzić coś w rodzaju dziennika. Pisałam dużo i bardzo... kwieciście, powiem tak. Związki też mi się poprawiły, bo zaczęłam lepiej wyrażać, co czuję. Nie wiem czy to 'czulsze mówienie', ale na pewno więcej słów o uczuciach.
Ile to trwa w ogóle? Bo jak czekam na jakiś efekt to wolę wiedzieć ile mniej więcej, nie chcę czekać latami.
Jest, ale to moment, kiedy progresowana Wenus tworzy dokładny aspekt do jakiegoś planety natalnej albo do cusp domu. Wtedy można poczuć wyraźniejszy impuls. Ale Edytka ma rację - to nie jest coś, co 'strzela' jak tranzyt.
Dobrze, ale żeby to w ogóle sprawdzić to trzeba mieć dokładną godzinę urodzenia, prawda? Bo bez tego chart progresowany jest do niczego, przynajmniej jeśli chodzi o domy.
Ja mam godzinę z aktu urodzenia, więc sprawdziłam dokładnie. I właśnie ta progresowana Wenus jest bliziutko trygonu do mojego natalnego Merkurego. Może to dlatego tak mocno czuję to w komunikacji?
No to masz pełen obraz - Wenus w trzecim domu, do tego trygon z natalnym Merkurym. To niemal podręcznikowy układ pod kątem 'miłość do słów i słowa z miłości'. Ciekawe, czy zaczęłaś też bardziej lubić pisanie samo w sobie, nie tylko do konkretnych osób?
To jest piękne, te listy do nikąd. Słyszałam, że dom trzeci to też 'bliskie otoczenie' - rodzeństwo, sąsiedzi. Czy poczułaś też cieplejszy kontakt z kimś z najbliższego kręgu, nie tylko z dalszymi znajomymi?
Szczerze? Trochę sceptycznie podchodzę do tego, że zmiana w komunikacji to akurat przejście Wenus. Może to po prostu sezon, nastrój, jakaś zmiana w życiu. Skąd wiadomo, że to ta konkretna progresja, a nie cokolwiek innego?
No właśnie, ja też jestem raczej z tych co wolą sprawdzić kilka razy zanim uwierzą. Ale powiem szczerze, że ta historia z listami które sama piszesz i nie wysyłasz... to mnie trochę zastanawia. Bo skąd ten impuls akurat teraz?
Mam w notatkach dwa przypadki znajomych, u których Wenus progresją wchodziła do trzeciego domu i w obu sytuacjach pojawił się jakiś rodzaj intensywniejszej ekspresji słownej - u jednej osoby poetry slam, u drugiej seria długich rozmów z siostrą po latach milczenia. Nie mówię, że to dowód, ale wzorzec jest podobny.
Te listy do nikąd to naprawdę coś... Obsydianka, dziękuję, że to napisałaś, bo to chyba najpiękniejszy przykład w całym wątku jak Wenus w trzecim domu może działać. Słowa dla samego smaku słów, nie dla efektu. Niesamowite.
Właśnie tak to u mnie wygląda! Nie piszę więcej niż wcześniej, ale piszę inaczej. Nie wiem jak to lepiej opisać, jakby dobór słów był bardziej... staranny? Chcę żeby to co piszę naprawdę coś wyrażało, a nie żeby po prostu informowało.
Obsydianka, wcześniej pytałam o bliskie otoczenie i rodzeństwo - czy coś się zmieniło też w tej sferze, nie tylko w piśmie? Bo dom trzeci to przecież też kontakty z najbliższymi krewnymi.
U mnie podczas tego przejścia właśnie kontakt z bratem się ocieplił i to po kilku latach dystansu. Zaczął pisać, ja odpowiadałam, jakoś to ruszyło. Teraz jak o tym myślę, to chyba właśnie wtedy ta zmiana się zaczęła.
A da się jakoś przyspieszyć ten efekt? Pytam serio, bo czekać kilkanaście lat na cieplejsze relacje to trochę abstrakcja. Czy są jakieś rytuały pod Wenus, które mogłyby wesprzeć tę energię?
Wróćmy do tego co pisałam wcześniej o bracie - nie odpowiedział mi nikt dokładnie. Czy jeśli ktoś sam nie wierzy w astrologię i nie obserwuję tych zmian, to ta progresja i tak na niego działa? Czy świadomość ma znaczenie?
Pattern to dobre słowo. Właśnie dlatego prowadzę te notatki - żeby zobaczyć, czy wzorce się powtarzają. I przy trzecim domu i Wenus ten motyw otwierania się w komunikacji pojawia się naprawdę często. Ale Grimoire ma rację, że nie mogę wykluczyć innych czynników.
Tyle tu ciekawych rzeczy napisałyście, że czytam i czytam, i nie mogę przestać! Arkana, ten pomysł z notatkami to jest naprawdę coś, dziękuję że o tym wspomniałaś, bo sama zacznę pewnie prowadzić coś podobnego. Ale właśnie - mam pytanie do całej grupy - czy ktoś zauważył, że zmiana w mówieniu czy pisaniu przy tej progresji dotyczy też języka wewnętrznego? Tego jak rozmawiamy sami że sobą w głowie?
A ja się zastanawiam, czy wracając do pytania Obsydianki z początku wątku - czy ta zmiana w mówieniu jest świadoma czy nie. Bo z tego co tu piszecie, to wychodzi mi, że u jednych to jest coś co po prostu obserwują z zewnątrz po czasie, a u innych to jest coś co czują w środku kiedy to się dzieje. To jest ta sama energia czy jednak coś innego?
U mnie to jest zdecydowanie coś czego jestem świadoma w trakcie. Kiedy piszę teraz wiadomość, to naprawdę czuję taki... opór zanim wyślę coś zdawkowego. Chcę żeby to było pełniejsze. Ale nie wiem czy to progresja, czy po prostu ten wątek sprawił że zaczęłam na to uważać. To też byłoby możliwe, nie?
Obsydianka właśnie sama powiedziała to, o co mi chodzi od dawna. Samo uczestnictwo w tej rozmowie mogło zmienić to jak piszesz. To nie musi być Wenus, to może być efekt tego forum. I nie mówię tego złośliwie, naprawdę.
Ja miałam ją wcześniej, zanim zaczęłam śledzić swój chart uważniej, i wtedy oczywiście nie wiedziałam. Patrząc wstecz - może coś było, ale nie potrafię powiedzieć że na pewno. Więc nie wiem czy to się liczy jako odpowiedź na twoje pytanie, Grimoire.
Arkana, to jest metodologicznie naprawdę solidne podejście. Ale mam pytanie - czy w tych notatkach prowadzisz też zapisy dotyczące komunikacji, konkretnych słów, tonu? Czy raczej ogólne wrażenia?
