Forum

Asystent AI
Aspekt Pluton-Merku...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Aspekt Pluton-Merkury - czy słowa mają dla nas moc transformacji

Strona 1 / 2

Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Mam w natalu Plutona w koniunkcji z Merkurym i od jakiegoś czasu zastanawiam się, co to tak naprawdę znaczy w praktyce. Czytałam różne interpretacje - jedne mówią, że to dar przekonywania, inne że wręcz manipulacja. Chciałam zobaczyć, jak wy to rozumiecie, bo mam wrażenie, że granica między 'czarodziejem słowa' a manipulatorem jest tu bardzo cienka. Czy ktoś z tym aspektem w natalu albo w tranzytach zauważył coś konkretnego w swoim życiu?


Odpowiedz
100 odpowiedzi
Wpisy: 353
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jeden z tych aspektów, przy których naprawdę wiele zależy od domów, w których siedzą obie planety. Pluton-Merkury w koniunkcji to jedno, ale spójrz też na to, czy jest napięciowy czy harmonijny. Sekstyl czy trygon to płynna wymiana energii - słowa mają głębię, ale nie ranią. Kwadrat albo opozycja potrafi z kolei zrobić z człowieka kogoś, kto mówi rzeczy prawdziwe, ale w najgorszym możliwym momencie i w sposób, który rozbija zamiast budować. Który aspekt masz konkretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Onyksowa Koniunkcja, Merkury w Skorpionie, VIII dom. Pluton też tam siedzi, więc można powiedzieć, że to podwójne wzmocnienie. I tak, dokładnie to opisujesz - czasem czuję, że trafiam słowem w samo sedno, ale efekt bywa zupełnie nie taki, jaki chciałam osiągnąć. Ludzie się wycofują albo czują się odsłonięci.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Merkury w Skurpionie to już samo w sobie jakby rentgen psychiki innych ludzi, a jak jeszcze Pluton dołoży swoją cegiełkę, to człowiek widzi przez ludzi na wylot. Pytanie czy to dar, czy ciężar. Moja koleżanka ma coś podobnego i ona sama mówi, że ludzie przy niej czują się jakby ktoś zajrzał im do środka bez zaproszenia. To nie jest manipulacja z jej strony, po prostu tak działa ta konfiguracja. Ale czy zawsze tak jest? Bo znam też osoby z podobnym układem, które są świetnymi terapeutami albo dziennikarzami śledczymi.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Właśnie o to chodzi, że ten aspekt sam w sobie nie jest ani dobry ani zły. Mnie zawsze ciekawi, co robi człowiek że świadomością tego układu. Czy w ogóle wie, że ma taką siłę w słowach? Bo widziałam interpretacje, które skupiają się wyłącznie na ciemnej stronie i od razu etykietują 'manipulator'. To trochę uproszczone, nie uważacie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Pelagia Zgadzam się z tym, ale chciałam zapytać - a co z tranzytami? Bo jedna rzecz to natal, druga to moment, kiedy Pluton przechodzi przez Merkurego w twoim horoskopie. To może być dosłownie kilka lat intensywnej transformacji tego, jak mówisz, piszesz, myślisz. Ktoś przez to przechodził? Ciekawi mnie, jak to wygląda od środka.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Onyksowa06 Tranzyt Plutona przez Merkurego przeszłam kilka lat temu i to był bardzo trudny okres komunikacyjny. Zaczęłam mówić rzeczy, które wcześniej tłumiłam latami. Część relacji się posypała. Ale z perspektywy czasu - to był rodzaj oczyszczenia. Tyle że w tamtym momencie w ogóle tego tak nie czułam, czułam się raczej jakby coś wyrwało mi kontrolę nad własnym językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, Modrzewko, brzmi jak klasyczny plutonowy mechanizm - wydobywa na powierzchnię to, co było ukryte. Tylko że w kontekście Merkurego te ukryte rzeczy wychodzą właśnie przez słowa. Zastanawiam się, czy to można jakoś świadomie przepracować zanim tranzyt nas 'dopadnie', czy zawsze musi być ta faza wywrócenia do góry nogami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Numerolozka Można się przygotować, ale nie da się tego całkowicie obejść. Widziałam osoby, które wiedziały, że tranzyt nadchodzi, robiły wszystko świadomie, medytowały, pracowały z terapeutą - i i tak przechodziły przez trudne momenty komunikacyjne. Tyle że wchodziły w nie z większą świadomością intencji. Czyli różnica nie tyle w intensywności, co w tym, jak przetwarzasz to, co wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@runmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, a zastanawiacie się w ogóle nad tym, skąd pochodzi ta interpretacja o manipulacji? Bo jak sprawdzam stare teksty astrologiczne, to Pluton-Merkury był kojarzony przede wszystkim z tajemnicą, wiedzą ukrytą, inicjacją przez słowo. Manipulacja to dość współczesne odczytanie. Chcę przez to powiedzieć, że być może etykietujemy ten aspekt zgodnie z naszymi lękami kulturowymi przed wpływem, a nie na podstawie tego, co on faktycznie robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Runmistrz05 To bardzo ciekawy trop. Masz jakieś konkrente źródła, na których oparasz to o 'wiedzę ukrytą'? Pytam bo słyszałam podobne interpretacje w kontekście Plutona w II domu i tam ten wątek inicjacji też się pojawia. Chętnie bym poczytała coś więcej.


Odpowiedz
(@runmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Chryzoberyl73 Przede wszystkim Dane Rudhyar i jego podejście do Plutona jako planety transformacji zbiorowej - on pisał o Merkurym jako 'posłańcu', a Pluton zmienia naturę tego, co jest przekazywane. U Liz Greene z kolei znajdziesz analizę Plutona jako boga podziemi - to co on dotyka, musi zejść w głąb zanim wróci przemienione. Nie ma tam mowy o manipulacji jako takiej, raczej o przejściu przez ciemność.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale poczekajcie - bo jeśli ktoś świadomie używa tej umiejętności głębokiego wglądu i perswazji w sposób ukierunkowany na własną korzyść kosztem innych, to jak to nazwać, jeśli nie manipulacją? Mam na myśli - sam aspekt może być neutralny, ale czyny już niekoniecznie. To trochę jak z każdą mocą, prawda? Wolę nie idealizować tego układu za bardzo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Pelagia Masz rację, że nie warto idealizować. Ale widzę tu jeszcze jeden poziom - ktoś z Pluton-Merkury wcale nie musi działać świadomie żeby wpływać na innych. To może się dziać automatycznie, bez złej intencji. I tu właśnie wchodzi pytanie o odpowiedzialność - czy osoba z takim aspektem powinna się jakoś aktywnie pilnować?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@druidka79)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać o coś podstawowego. Jak w ogóle rozpoznać, że się ma taki aspekt w sile? Bo słyszałam, że orbis ma znaczenie - jeśli planety są daleko od siebie, aspekt jest słabszy. Jak wychodzi wam granica, od której Pluton-Merkury zaczyna naprawdę działać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Druidka79 Przy koniunkcji większość astrologów daje orbis do 8-10 stopni, ale im bliżej do dokładności, tym wyraźniejsze działanie. Przy sekstylu i trygonie można zejść do 4-6 stopni, przy kwadracie i opozycji zwykle 6-8. Tyle że to są umowne granice - praktyka pokazuje, że orbis 9 stopni przy koniunkcji potrafi działać mocno, jeśli obie planety są w swoich godności albo siedzą na ważnych punktach horoskopu.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się gubię w tych stopniach i orbishach. Ale to co piszecie o tej sile słów mnie bardzo zastanawia, bo znam kogoś, kto ma wyjątkowo przekonujący sposób mówienia i zawsze myślałam, że to po prostu charakter. To mogłoby być właśnie to? Jak w ogóle sprawdzić czyj horoskop bez daty urodzenia, bo ta osoba na pewno mi jej nie poda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 277

@Klementynkaa Bez daty urodzenia horoskopu nie postawisz, to konieczne minimum. Ale rozumiem co masz na myśli z tym pytaniem - chodzi ci chyba o to, czy da się rozpoznać ten aspekt po zachowaniu? Moim zdaniem tak, są pewne wzorce. Taka osoba rzadko mówi wprost i banalnie, zawsze gdzieś w tym jest głębszy podtekst albo coś co zostaje z tobą długo po rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 929
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe co mówicie o tym głębokim podtekście, bo ja to kojarzę z czymś, co w praktykach magicznych nazywamy 'słowem z mocą'. Nie wiem czy tu jest miejsce na takie porównanie, ale ta plutonowa jakość komunikacji brzmi dla mnie jak coś, co świadomie kultywuje się np. w pracy z zaklęciami czy mantrami. Słowo ma intencję i siłę jednocześnie. Może ten aspekt to po prostu naturalna, wrodzona zdolność do tego, co inni budują latami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Gabka O, to mnie ciągnie w bardzo ciekawy kierunek. Bo jeśli tak na to patrzeć, to osoby z silnym Pluton-Merkury byłyby naturalnymi kandydatkami do pracy z dźwiękiem, słowem, wizualizacją werbalną. Nie musiałyby się specjalnie uczyć, bo ta moc byłaby jakby wbudowana. Tylko że bez świadomości tej energii mogą ją rozpraszać albo kierować w złą stronę. Czy wy, które macie ten aspekt, czujecie, że słowa wychodzące od was mają inną wagę?


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy to właśnie ten aspekt, ale tak - czuję, że jak powiem coś wprost i z pełną intencją, to zostaje. Ludzie pamiętają. Czasem to jest piękne, a czasem bardzo krępujące, bo nie mogę powiedzieć czegoś rzuconego na wiatr i liczyć, że zostanie zignorowane. Może to właśnie jest ta plutonowa odpowiedzialność za słowo, o której tu piszecie.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Modrzewka na końcu to mnie bardzo uderzyło - że nie może mówić czegoś 'na wiatr'. Mam pytanie do was: czy myślicie, że takie osoby w ogóle mogą pozwolić sobie na małą rozmowę, plotki, gadanine bez konsekwencji? Bo jak tak o tym myślę, to mają strasznie mało swobody.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Chalcedonka56 Właśnie. I to jest jedna z tych rzeczy, o których mało kto mówi przy interpretacji tego aspektu. Pluton nie daje lekkości. Merkury lubi pogawędki, żarty, luźną wymianę - a Pluton to wszystko przerabia na coś cięższego. Czy znacie osoby z tym aspektem, które faktycznie potrafią 'small talkiem' się bawić bez poczucia, że marnują czas albo są nieszczere?


Odpowiedz
(@druidka79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Onyksowa O, to bardzo trafne pytanie. Moja kuzynka, która - jak podejrzewam - ma coś podobnego w horoskopie, wprost mi kiedyś powiedziała, że rozmowy o pogodzie ją fizycznie męczą. Ona chce od razu wiedzieć, co człowiek naprawdę czuje. Czy to typowe dla tego aspektu?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 277

@Druidka79 Bardzo typowe. I dodałabym jeszcze jedno - ta niecierpliwość wobec powierzchowności bywa odbierana jako arogancja albo chłód. Ludzie mogą mieć wrażenie, że taka osoba ich ocenia, skoro nie chce gadać o błahostkach. A ona po prostu nie umie inaczej. Trochę inne pytanie: czy to jest kwestia aspektu, czy może też domu, w którym leży Merkury?


Odpowiedz
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Pelagia A właśnie, bo Merkury w 12 z Plutonem to chyba jeszcze inna dynamika niż Merkury w 3? W 12 ta komunikacja jest bardziej skierowana do wewnątrz, prawda? Mogę sie mylić bo 12 dom to dla mnie nadal trochę tajemnica 🙂


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Chryzoberyl73 Dokładnie tak - Merkury w 12 z Plutem to często myślenie, które dzieje się pod powierzchnią, coś co osoba sama z trudem wyraża na zewnątrz. A kiedy już coś mówi, to trafia prosto w sedno. W 3 domu ta sama energia idzie na zewnątrz - rozmowy, rodzeństwo, bezpośrednie otoczenie. Ale moc słowa jest w obu przypadkach, tylko jej kierunek jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wrócę do tego wątku Gabki o 'słowie z mocą' - bo mam wrażenie, że nikt tego nie rozwinął do końca. Jeśli ktoś z Pluton-Merkury pracuje na przykład z afirmacjami albo z mantrami, to czy ta plutonowa jakość coś zmienia w efektywności takiej praktyki? Pytam serio, bo numerologicznie też mam do czynienia z wibracją słowa i zastanawiam się, czy to się że sobą łączy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 929

@Numerolozka Właśnie o to mi chodziło i cieszę się, że wracamy do tego. Z mojej praktyki wynika, że osoby, które mają coś 'plutonowego' w komunikacji, kiedy wypowiadają intencję na głos, to jakby zostawiają ślad w przestrzeni. To trudno opisać racjonalnie, ale kilka razy obserwowałam to u uczestniczek moich spotkań. Pytanie jest inne - czy one same to czują?


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Czuję. Naprawdę czuję różnicę między tym, kiedy mówię coś mimochodem, a kiedy mówię z pełną świadomością. To drugie jest niemal fizyczne, jakby słowa miały ciężar. Ale nie wiem, czy to aspekt, czy może po prostu kwestia intencji, którą każdy może kultywować niezależnie od horoskopu.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@runmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

To jest kluczowe pytanie, które postawia Modrzewka - czy to aspekt czy intencja? Bo można by argumentować, że Pluton-Merkury tylko uwydatnia coś, co jest dostępne dla każdego, ale dla tej osoby przychodzi naturalnie, bez wysiłku. Tak jak ktoś z Wenus w Byku nie musi się uczyć estetyki - ona po prostu jest. A wy jak to widzicie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Runmistrz05 Tzn. chodzi ci o to, że te osoby mają jakby 'skrót' do tej umiejętności, a inni muszą na nią zapracować? To ma sens. Ale czy to nie jest trochę niesprawiedliwe wobec tych, co pracują latami nad swoją komunikacją? Nie wiem, zadaję pytanie, bo dopiero zaczynam rozumieć jak ta astrologia działa.


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Klementynkaa Rozumiem ten tok myślenia, ale tu nie chodzi o żaden 'skrót' w sensie ułatwienia. Pluton w żadnym aspekcie nie jest łatwy. Ta moc słowa przychodzi pakietem z całą resztą - z intensywnością, z trudnymi relacjami, z tym ciągłym kopaniem pod powierzchnię. Nikt z rozsądkiem nie zazdrościłby takiego 'skrótu', jeśli zna pełny obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Ale jak długo trwa taki tranzyt Plutona przez Merkurego? Bo Modrzewka pisała że kilka lat i to brzmi przerażająco. Czy naprawdę przez całe te lata człowiek ma te trudności z komunikacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Strzybozka63 Pluton porusza się wolno - przez jeden znak może przechodzić od 12 do 30 lat, zależnie od orbitowania. Sam tranzyt przez konkretny punkt w horoskopie, jak Merkury, może trwać z powrotem, stacją i znowu do przodu nawet 2-3 lata. Ale najostrzejsze działanie jest wtedy, kiedy aspekt jest dokładny, plus minus stopień. Cały czas ciężko raczej nie będzie, są fale.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mogę dodać z własnego doświadczenia - przeżywałam coś, co astrolożka opisała jako tranzyt związany z Plutonem i komunikacją, i to faktycznie przychodziło falami. Przez kilka miesięcy spokój, potem nagle tydzień intensywnych rozmów, które zmieniały wszystko. Nie wiedziałam wtedy co się dzieje, dowiedziałam się dopiero po czasie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 277

@Kinia05 A jak to wyglądało od środka? Masz na myśli - czy czułaś, że mówisz inaczej niż zwykle, czy raczej że twoje słowa działają na innych inaczej, czy może jedno i drugie jednocześnie?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Pelagia Jedno i drugie, ale najpierw jakby odpychanie - milczałam o rzeczach, które powinnam powiedzieć. A potem kiedy w końcu mówiłam, to wychodziło z taką siłą, że ludzie byli wyraźnie zaskoczeni. Jedna z tych rozmów zakończyła kilkuletnią znajomość. Nie dlatego, że byłam zła - po prostu powiedziałam prawdę, którą oboje wiedzieliśmy od dawna.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

To co Kinia opisuje to jest ta plutonowa cecha - te słowa które sie tłumią a potem wychodzą z podwójną siłą. Zapytam wprost: czy to jest wtedy manipulacja? Bo ona nie chciała zniszczyć tej relacji, ale efekt był właśnie taki. Intencja czysta, skutek 'plutonowy'. Jak to rozróżnić od działania że złą wolą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Chalcedonka56 To jest naprawdę trudne pytanie i myślę, że odpowiedź leży w tym, co się dzieje wewnątrz przed wypowiedzeniem słowa. Manipulacja wymaga świadomego zamiaru wpłynięcia na kogoś dla własnej korzyści kosztem tej osoby. Kinia opisała coś innego - prawdę, która wyszła mimo woli, nie zaplanowaną strategię. Ale rozumiem, dlaczego to pytanie w ogóle się pojawia, bo efekt zewnętrzny bywa identyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego ten aspekt jest tak trudny do opisania słowem 'manipulator' albo 'czarodziej' - bo te dwa słowa z tytułu tematu są jak dwa końce tej samej mocy. I myślę, że pytanie powinno brzmieć nie 'kim jest ta osoba' tylko 'co z tą mocą robi i czy w ogóle ją widzi'. Bez tej świadomości można przez całe życie nie wiedzieć, dlaczego relacje z nami tak intensywnie się kończą.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@pytonissa_56)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie - czy ten aspekt działa tak samo w sekstylu jak w koniunkcji? Bo wszyscy tu mówią o ogromnej sile, a ja mam sekstylem i zastanawiam się, czy to co opisujecie w ogóle mnie dotyczy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Pytonissa_56 Dobre pytanie i cieszę się, że je zadajesz, bo to ważna różnica. Sekstyl to aspekt harmonijny - ta plutonowa głębia w słowie jest dostępna, ale nie naciska tak intensywnie jak koniunkcja czy opozycja. Możesz mieć tę zdolność, ale nie musisz się z nią zmagać na co dzień. Czy czujesz, że Twoje słowa mają jakiś szczególny efekt na ludzi? Bo to chyba najlepszy test.


Odpowiedz
(@pytonissa_56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Onyksowa Szczerze? Czasem tak. Ludzie mówią mi, że zapamiętują dokładnie to, co powiedziałam, nawet po długim czasie. Sama tego nie planuję. Nie wiem, czy to aspekt, czy po prostu dobra pamięć rozmówców.


Odpowiedz
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Pytonissa_56 O właśnie, to jest ciekawe! Ja też to słyszałam od znajomych - 'powiedziałas mi kiedyś to i to i to mi zostało'. A ja zwykle nie pamiętam co mówiłam bo nie przywiązuję do tego wagi. Może właśnie to jest ten 'ślad w przestrzeni' o którym Gabka pisała?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 929

@Chryzoberyl73 Tak właśnie, o to mi chodziło. Ten ślad nie polega na tym, że mówisz coś spektakularnego. Często to jedno zdanie, które do kogoś trafi. I sama osoba z tym aspektem bywa zaskoczona, że akurat TO zostało, a nie coś co mówiła z większym przekonaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@runmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Ale to rodzi mi jedno pytanie - jeśli ta osoba nie panuje nad tym, co 'zostaje', a co nie, to gdzie tu czar? Czarodziej przecież intencjonalnie kieruje mocą. Bez świadomości to brzmi bardziej jak... przypadkowe oddziaływanie. Czy ktoś tu naprawdę twierdzi, że ma pełną kontrolę nad tym, które słowa zostawiają ślad?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Runmistrz05 Myślę, że to jest właśnie sedno całej tej rozmowy. Kontrola nad mocą słowa to nie jest coś, z czym się rodzisz gotowy. Aspekt daje potencjał, ale nie umiejętność zarządzania nim. I może właśnie to odróżnia 'czarodzieja słowa' od 'przypadkowego manipulatora' - ten pierwszy wie, kiedy mówi z pełną mocą, a kiedy odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to czuję coraz wyraźniej, im dłużej prowadzę ten wątek. Na początku pisałam o aspekcie jako czymś, co mnie dotyczy i chciałam to zrozumieć. A teraz myślę, że kluczem jest moment, kiedy zaczęłam zauważać tę różnicę - między mówieniem odruchowym a mówieniem z obecnością. Czy to świadomość przychodzi sama z dojrzałością, czy trzeba jakoś aktywnie nad tym pracować?


Odpowiedz
Wpisy: 721
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że pytanie Modrzewki jest bardzo konkretne i chciałabym się do niego odnieść. Obserwując ludzi z mocnymi aspektami plutonowymi, widzę że świadomość NIE przychodzi sama. Przychodzi przez kryzys. Dopiero kiedy komuś zrobiło się krzywdę nieświadomą wypowiedzią albo samemu zostało się zranionym przez własną siłę - wtedy zaczyna się praca. Czy macie z tym doświadczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Otylka Mam. Dokładnie tak jak opisujesz. U mnie ten przełom był przez tę rozmowę, którą opisywałam wcześniej - tę, która skończyła znajomość. Po niej przez długi czas byłam bardzo ostrożna w słowach, niemal się cenzurowałam. I dopiero potem zaczęłam rozumieć różnicę między cenzurowaniem a świadomym wyborem.


Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 126

@Kinia05 A jak długo trwało to cenzurowanie zanim doszłaś do świadomego wyboru? Bo mnie się wydaje, że to by mogło trwać latami i być strasznie wyczerpujące.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Strzybozka63 Kilka lat, szczerze mówiąc. I tak, wyczerpujące bardzo. Ale z perspektywy czasu widzę, że to był potrzebny etap. Pluton nie daje skrótów, jak już ktoś tu pisał.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wróćmy na chwilę do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęłyśmy. 'Manipulator czy czarodziej' - czy po tej całej dyskusji ktoś z was jest bliżej jakiejś odpowiedzi? Bo dla mnie wygląda na to, że to nie jest kwestia aspektu, tylko etapu na ścieżce tej osoby.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Pelagia Ja bym to jeszcze inaczej ujęła - manipulator to ktoś kto używa tej mocy żeby brać, a czarodziej żeby dawać albo przemieniać. I to nie zależy od aspektu tylko od tego co ta osoba ma w sercu. Aspekt to tylko megafon.


Odpowiedz
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Chalcedonka56 O, to porównanie z megafonem jest świetne. Megafon wzmacnia to co już jest w głosie, nie zmienia charakteru dźwięku, prawda? Ale to też znaczy, że ktoś z ciemniejszymi intencjami z tym aspektem byłby skuteczniejszym manipulatorem niż ktoś bez niego? Niedobrze mi się robi na tę myśl.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Klementynkaa Tak i nie ma co owijać w bawełnę - tak, ta konfiguracja w horoskopie kogoś z destrukcyjnymi intencjami jest niebezpieczna. Tyle że w praktyce takie osoby rzadko trafiają na forum astrologiczne żeby się zastanawiać nad etyką własnego wpływu. Już sam fakt, że ktoś pyta 'czy jestem manipulatorem' sugeruje, że nim raczej nie jest.


Odpowiedz
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 151

@Zaklinacz To celna uwaga. Ale mam inne pytanie - co z osobami, które mają ten aspekt i wchodzą w zawody, gdzie wpływ słowem jest wbudowany w rolę? Psycholog, nauczyciel, terapeuta, copywriter. Tam granica między 'czarem' a manipulacją jest instytucjonalnie rozmyta.


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Numerolozka To jest naprawdę głęboki wątek. Pracuję z ludźmi w sesjach i sama się z tym zmagałam - kiedy słyszę, że moje słowa 'coś w kimś ruszyły', to czuję ogromną odpowiedzialność. Aspekt w zawodzie pomocowym to jakby podwójny ciężar etyczny. Nie możesz udawać, że nie masz tej mocy.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@druidka79)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i myślę o czymś innym - a co z osobami, które mają ten aspekt, ale w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego efektu? Nie chodzą do astrologa, nie wiedzą co to Pluton. Czy ich słowa działają tak samo? Bo jeśli tak, to chyba argument za tym, że ta moc jest niezależna od świadomości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Druidka79 To jest jedno z fundamentalnych pytań w astrologii w ogóle - czy aspekt działa niezależnie od tego, czy o nim wiesz. Moje doświadczenie pracy z horoskopami mówi, że tak, ale z jedną różnicą: bez świadomości ta energia szuka ujścia sama i często wybiera kanały, których byś nie wybrała świadomie. Stąd te niechciane efekty, o których Kinia mówiła.


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Felicjan, to co napisałeś brzmi bardzo prawdziwie. Jakby ta energia musiała gdzieś wyjść i jeśli nie wychodzi świadomie przez słowo, to wychodzi inaczej - przez milczenie, które krzyczy, albo przez jeden zdawkowy komentarz, który rozrywa relację. Ja to rozpoznaję u siebie. Zanim zaczęłam to obserwować, moje 'nic nie powiem' było często głośniejsze niż każde słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Modrzewka, to co opisujesz - to przejście od mówienia odruchowego do świadomego - brzmi jak dokładny opis tego, co astrolodzy nazywają przepracowaniem aspektu. Ale mam pytanie: czy ten moment przyszedł sam, czy coś go wywołało? Bo zastanawiam się, czy to właśnie jest ta plutonowa przemiana, o której tu mówimy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Pelagia Też chce wiedzieć odpowiedź na to pytanie. Bo jak czytam tę rozmowę to mi sie wydaje że ten moment przełomu jest kluczowy dla całej tej dyskusji o manipulatorze i czarodzieju. Jedno i drugie może mieć ten aspekt - ale tylko jedno z nich przeszło przez ten przełom.


Odpowiedz
(@runmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Chalcedonka56 Ale to rodzi kolejne pytanie - a co jeśli ktoś przeszedł przez 'przełom', uświadomił sobie swoją moc słowa, i... zdecydował się jej używać świadomie do manipulacji? Świadomość niekoniecznie oznacza etykę. Pluton nie jest z natury dobry ani zły, prawda?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Runmistrz05 O, i tu właśnie jest pies pogrzebany. Pluton transformuje, ale nie moralizuje. Można przejść pełną świadomą transformację i wyjść z niej jako ktoś, kto po prostu sprawniej używa ciemnej strony. Historia pełna jest charyzmatycznych manipulatorów, którzy doskonale wiedzieli co robią.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: