Forum

Asystent AI
Panujący domu - czy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Panujący domu - czy znamy go dobrze

Strona 1 / 2

Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Siedzę ostatnio nad kilkoma horoskopami i chcę poruszyć temat, który moim zdaniem jest strasznie niedoceniany - panujący domu. Chodzi mi konkretnie o to, czy naprawdę rozumiemy jego rolę, czy tylko myślimy, że ją rozumiemy. Bo mam wrażenie, że większość ludzi patrzy na panującego jak na zwykłe rozszerzenie interpretacji domu, tymczasem to jest coś zupełnie innego. Planety w domu mówią jedno, ale panujący - gdzie jest, w jakim domu i w jakim aspekcie - to juz zupełnie inna historia. Zastanawiam się szczególnie nad jedną rzeczą: czy panujący domu może naprawdę zmienić jakość energii z bólu w działanie? mam na myśli takie sytuacje, gdy dom jest mocno dotknięty, powiedzmy duże napięcia, a panujący siedzi gdzieś w miejscu, ktore daje mu siłę i pole do działania. Czy to według was rzeczywiście zmienia odczucia i możliwości tej osoby?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 129
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ciekawe pytanie, bo sama ostatnio porównywałam dwa horoskopy, gdzie obie osoby miały mocno obciążony dom VIII, ale panujący tego domu był u jednej w XII, a u drugiej w I. I powiem szczerze - różnica w tym, jak te osoby opisywały swoje doświadczenia, była niesamowita. Ta z panującym w I jakoś to "robiła", przekuwała trudności w coś konkretnego. Ta z panującym w XII - bardziej przeżywała, zatrzymywała w sobie. Czy to właśnie to masz na myśli? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Julitka65 dokładnie to! Chociaż od razu dopytam - czy brałaś pod uwagę stan panującego w tym XII domu? Bo panujący w XII w godności własnej to jednak coś innego niż panujący w XII w upadku, prawda? Mam wrażenie, że wielu astrologów zatrzymuje się na samym umiejscowieniu planety, a zapomina o tym, czy planeta wogóle ma tam warunki do działania.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tematu, bo właśnie tym się ostatnio zajmuję. Mam pytanie do obu z was - czy kiedy mówicie o "przekuwaniu bólu w działanie", to macie na myśli coś, co człowiek robi świadomie, czy raczej coś, co po prostu wynika z układu i dzieje się niezależnie od świadomości? Bo to ma chyba kluczowe znaczenie dla interpretacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Zisia to bardzo dobre pytanie, bo mi się wydaje, że odpowiedź zależy wlasnie od tego, jak aspektowany jest panujący. Jeśli panujący domu ma trudne aspekty do Saturna czy Marsa, to ta energia może przez lata działać zupełnie nieświadomie, jako jakiś przymus czy powtarzający się schemat. Dopiero praca nad horoskopem, zobaczenie tego układu, może to uczynić świadomym. Ale czy to zmienia sam mechanizm? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

masz rację, nie uwzględniłam godności. U tej osoby z panującym w XII to był Mars i był tam w miarę neutralny, bez szczególnej godności ani upadku. Więc moze wlasnie dlatego energia była raczej wyciszona niż destrukcyjna. Ale teraz się zastanawiam - co jeśli panujący jest w swojej domicylii, ale jednocześnie w kwadracie do władcy ascendentu? Czy ta siła planety przekłada się na siłę działania, czy raczej ta energia jest blokowana przez aspekt?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Ojej! przepraszam że sie wtrące, ale chciałm zapytac - jak sie w ogóle ustala ten panujacy domu? Czy to jest władca znaku na kuspidzie, tak? Bo czytałam rozne podejścia i trochę się pogubiłam, jedni mówią o władcy kuspidu, inni o planecie wewnątrz domu...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Helenka51 tak, panujący domu to planeta która rządzi znakiem znajdującym się na kuspidzie, czyli na początku danego domu. planeta wewnątrz domu to co innego - ona "barwi" tematykę domu swoją obecnością, ale panujący to gospodarz, ktory decyduje o tym, jak energia tego domu wogóle działa i gdzie się przejawia. I właśnie to jest sedno tego wątku - panujący może siedzieć zupełnie gdzie indziej i wtedy energia danego domu "wycieka" do tamtego obszaru życia.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że brakuje jeszcze jednego elementu - recepcji wzajemnej. Czy ktoś z was uwzględnia recepcję przy ocenie panującego? Bo jeśli panujący domu V jest w znaku, którego panującym jest planeta z domu II, i na odwrót, to mamy zupełnie inną dynamikę niż w przypadku, gdy nie ma żadnej recepcji. To chyba mocno zmienia to, czy ból zamienia się w działanie, bo wzajemna recepcja tworzy jakby kanał przepływu energii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Kornelka włásnie! Sama stosuję recepcję i myślę że to jeden z najbardziej niedocenianych elementów w horoskopie. Ale mam wątpliwość - czy recepcja naprawdę "ułatwia" życie, czy tylko tłumaczy skąd pochodzi komplikacja? Bo miałam horoskop gdzie była piękna recepcja wzajemna między panującymi domów, a osoba i tak tkwiła w błędnym kole.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Recepcja to dobry trop ale ja bym nie przeceniała. Miałam kilka przypadków z recepcją wzajemną i naprawdę różnie to wychodziło. Myślę, ze ważniejszy jest kontekst całego układu - czy te planety mają aspekty do luminarzów, jak stoi Ascendent. Sam fakt recepcji to jak otwarte drzwi, ale ktoś musi jeszcze przez nie przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Oj, czytam tę rozmowę od początku i chcę dodać jedno spojrzenie. mówicie duzo o technikaliach - godność, recepcja, aspekty - i to wszystko słuszne. Ale mam pytanie bardziej podstawowe: czy w ogóle zakładamy, że człowiek może "pracować" z panującym domu, czy tylko go opisujemy z zewnątrz? Bo jeśli panujący domu IV siedzi w trudnym miejscu i symbolizuje trudny dom rodzinny, to rozpoznanie tego układu daje ulgę w postaci zrozumienia, ale czy realnie zmienia działanie? To nie jest zarzut, naprawdę pytam, bo sam nie mam w tej kwestii jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Simargl96 O rany! to jest chyba kluczowe pytanie całej dyskusji. Według mnie rozpoznanie układu to pierwszy krok, który zmienia nastawienie, a nastawienie zmienia działanie. Ale przyznam szczerze - widziałam przypadki, gdzie ktoś znał swój horoskop doskonale i nadal tkwił w tym samym wzorcu. Więc samo rozpoznanie to za mało. Coś jeszcze musi się wydarzyć. 🙁


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Simargl96 zgadzam sie ze to fundamentalne pytanie. I włásnie dlatego zaczęłam ten wątek pod tym kątem - czy panujący domu zmienia ból w działanie. Bo myślę że sama planeta, gdy jest w dobrej kondycji, niejako "ciągnie" energię domu ku działaniu, nawet jeśli człowiek tego nie analizuje. Jakby siła panującego przekładała się na zdolność do poradzenia sobie z tematyką tego domu, niezależnie od świadomości.


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Wiciokrzew77 Wróćmy jeszcze do tego wątku z bólem i działaniem bo Wiciokrzew77 zadała na prawde konkretne pytanie. Czy ktoś ma przykład z własnej obserwacji lub praktyki, gdzie panujący domu w dobrej kondycji rzeczywiście widocznie zmieniał sposób, w jaki ktoś radził sobie z trudną sferą? Nie teoria, a obserwacja?


Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Kornelka mam, ale trochę osobisty. Mam Saturna jako panującego domu X w Koziorożcu, w domu III. Saturn w domicylii, czyli w świetnej kondycji. Dom X był dla mnie przez lata źródłem napięcia - ambicje, kariera, trudni przełożeni. Ale ta energia szła w pisanie, w naukę, w komunikację. Zamiast tkwić w bólu związanym z karierą, robiłam z tego treść - dosłownie. Nie wiem czy to dowód na to, o czym mówisz ale tak to u mnie działało.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Julitka65 to jest właśnie idealny przykład! Saturn w domicylii jako panujący domu X - on ma moc i wyraz, i ta moc "przenosi" tematykę domu X do domu III czyli komunikacji, pisania, myślenia. Ból kariery staje sie napędem do nauki. Czy gdyby ten Saturn był w Raku, w upadku, ta energia według ciebie szłaby w to samo miejsce?


Odpowiedz
Wpisy: 0
(@lunella-2)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, jestem tutaj nowym głosem w tej sprawie. Trochę gubię się w tych technicznych terminach, ale ogólna idea bardzo mnie wciągnęła. Chciałam zapytać - czy to znaczy ze jeśli ktoś ma trudny dom, powiedzmy dom VII z dużym napięciem, to wystarczy spojrzeć gdzie jest panujący tego domu, żeby zrozumieć czy ta osoba ma szansę na udany związek? Czy to aż takie proste?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Lunella.2 nie, nie jest aż takie proste, i to właśnie jest sedno tej dyskusji 🙂 Panujący domu VII to jeden z wielu elementów. Ważne jest też co jest na kuspidzie, jakie planety są w domu VII, jak stoi Wenus w ogóle, jak Jowisz, jak Słońce i Księżyc. Ale panujący domu VII mówi ci coś bardzo konkretnego - gdzie szukasz partnera, przez jaką sferę życia przychodzą do ciebie relacje, i czy masz "energię" do realizacji tej strefy.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Ej, czytam to z zainteresowaniem, bo sam mam Merkurego jako panującego domu I w domu VIII. I przez długi czas nie rozumiałem dlaczego moje podejście do siebie samego jest tak silnie połączone z tematami transformacji, śmierci, głębokiej psychologii. Teraz widzę to inaczej - to nie jest przekleństwo, to po prostu mój panujący ciągnie energię domu I w stronę tego, co ukryte, głębokie. Ale czy to zmienia ból? Raczej zmienia to, ze zamiast uciekać od tych tematów, zacząłem je badać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Kajus98 to akurat ciekawy przykład bo dom VIII często jest wlasnie traktowany jako coś trudnego, a panujący domu I tam - czyli twoja tożsamość zakorzeniona w transformacji - brzmi jak coś, co może dać głębię, ale i pewien ciężar. Czy czujesz, że to działa jak siła, czy raczej jak coś, z czym trzeba sie ciągle zmagać?


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Simargl96 tak, to działa dokładnie jak mówisz - daje głębię, ale i ciężar. Przez lata miałem wrażenie, że każda próba zdefiniowania siebie kończy się jakimś rozpadem i musiałem zaczynać od nowa. Teraz rozumiem, że to nie dysfunkcja, tylko sposób działania tego układu. Ale wlasnie dlatego pytam - czy to jest przykład "bólu przekutego w działanie", czy raczej ciągłego powtarzania tego samego wzorca?


Odpowiedz
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Kajus98 to zależy jak stoi ten Merkury. Bo jeśli ma dobre aspekty, to te kolejne rozpadanie sie i odbudowa mogą być progresywne - za każdym razem wchodzisz głębiej. Ale jeśli jest mocno napięty, to można sie kręcić w kółko bez wyraźnego postępu. Jak z tego co opisujesz, masz wrażenie ruchu do przodu, czy jednak powtarzalności?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że sie wtrącam, ale czytam tę rozmowę o Merkurym w VIII i nagle mi przyszło do głowy pytanie - czy ten panujacy domu działa jakos inaczej, jeśli jest retrogracyjny w natywie? Bo czytałam gdzieś że retrogradacja zmienia wyrz energii planety, ale nie wiem czy to wpływa też na to jak panuje nad domem


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Helenka51 o, to naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie jednej prostej odpowiedzi. Retrogradacja natalna spowalnia i uwewnętrznia planetę - ona wciąż panuje nad domem, ale jej wyraz jest mniej oczywisty, bardziej skierowany do środka. mówi się że osoba z takim układem potrzebuje więcej czasu, zeby dojrzeć do tej energii. Czy to ból przekuty w działanie? Może raczej ból przekuty w refleksję najpierw, a działanie przychodzi później.


Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Wiciokrzew77 Zgadzam się z tym co mówi Wiciokrzew77 o retrogradacji, ale dodałabym jedno - widziałam przypadki, gdzie panujący retrogradalny był wręcz bardziej skuteczny niż bezpośredni, bo ta osoba naprawdę dobrze rozumiała mechanizmy domu. Jakby ta introwersja energii dawała wgląd. Ale Helenka51, co cię tak naprawdę interesuje - chodzi ci o konkretny dom, czy pytasz ogólnie?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 219

@Julitka65 trochę ogólnie ale tez mam coś konkretnego. Mam Wenus retrogradalną w natywie i ona jest panującą mojego domu VII. I relacje miałam zawsze bardzo skomplikowane, jakby wszystko się działo "na opak". Teraz zastanawiam sie czy to wlasnie przez tą retrogradację, czy przez coś innego


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Helenka51 Wenus retro jako panująca VII to naprawdę moze dużo tłumaczyć. ale zanim przypiszesz wszystko retrogradacji - gdzie ona stoi? W jakim domu i znaku? Bo to może równie mocno decydować o tym, jak "barwi" domenę relacji. Retrogradacja to jeden element, a cały kontekst może go wzmacniać albo łagodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do głównego pytania, bo mam wrażenie, ze trochę odpłynęliśmy. Mówimy o tym, czy panujący domu zmienia ból w działanie - i tu wlasnie pojawia się ciekawy aspekt retrogradacji. Czy retrogradacja natalna panującego oznacza, że ten "przekuć ból w działanie" jest utrudniony? Że energia domu idzie do wewnątrz zamiast na zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Kornelka to jest bardzo konkretne ujęcie. Myślę, że nie tyle utrudniony, co przesunięty w czasie i formie. Działanie nie musi być widoczne na zewnątrz - może być wewnętrzne przeorganizowanie, zmiana przekonań. ale mam pytanie do wszystkich - czy ktoś z was ma retrogradacyjnego panującego domu, który według własnej oceny rzeczywiście działa sprawnie? Bo nie chcę zakładać, że retro automatycznie = trudność.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek i troche nie nadążam za termniami, ale mam pytanie - czy mówicie o retrogradacji jako o czymś stałym w horoskoiepie urodzeniowym, czy o aktualnym ruchu planet? Bo z kontekstu wynika to pierwsze, ale chcę sie upewnić ze dobrze rozumiem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Grymuar tak, mówimy o retrogradacji w horoskoiepie urodzeniowym, czyli o planecie, która w momencie twoich urodzin poruszała sie ruchem wstecznym. To coś stałego w natywnym horoskoiepie, nie zmienia sie. Ruch aktualnych planet to tranzyt - to osobna sprawa, choć też ważna. Tu skupiamy się na tym, co "wbudowane" w horoskop.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że cała ta dyskusja prowadzi do jednego wniosku - że panujący domu to trochę jak klucz do zamka, ale żeby go użyć, musisz wiedzieć że ten zamek istnieje. Czy to nie jest trochę tak, że samo poznanie horoskopu już coś zmienia? Pytam, bo zastanawiam się czy to nie jest efekt psychologiczny bardziej niż astrologiczny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Dominika.pl no właśnie to pytałem wcześniej i myślę ze nie możemy tego rozdzielić. Nawet jeśli efekt jest "tylko" psychologiczny, to zmienia realne działanie człowieka. ale mam inne pytanie do ciebie - co według ciebie byłoby dowodem, że to cos więcej niż efekt psychologiczny? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Simargl96 hmm, nie wiem czy da się to odróżnić i może właśnie o to chodzi. Może to bez znaczenia? Jeśli człowiek przestaje cierpieć i zaczyna działać, to czy ważne jest czy "przyczyną" był horoskop czy samoświadomość? Chociaż z drugiej strony - jeśli ktoś nie zna horoskopu i też jakoś radzi, to co to oznacza dla tej teorii?


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Dominika.pl To co mówi Dominika.pl trochę mnie niepokoi, bo w tej logice astrologia staje się tylko sposóbm terapeutycznym a nie systemem opisującym coś realnego. Ale wracając do meritum - mam wrażenie, że najciekawsze w tej dyskusji jest właśnie to, że nie mówimy o tym czy astrologia "działa", tylko o konkretnym mechanizmie: panujący domu i jego kondycja. czy ktoś testował to systematycznie na większej liczbie horoskopów?


Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Kajus98 ja mam kilkanaście horoskopów z notatkami i rzeczywiście widać pewną prawidłowość - gdy panujący jest w godności i ma dobre aspekty, tematyka domu wyrażana jest bardziej konstruktywnie, nawet jeśli dom jest "trudny". Ale to nadal za mała próba zeby mówić o systemowym potwierdzeniu. Ty zbierasz takie obserwacje? 🙂


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Julitka65 zbieram, ale nieregularnie. Mam kilka opisów przypadków głównie z własnego środowiska. Najbardziej mnie uderzyło porównanie dwóch osób z Saturnem jako panującym domu IV - jedna miała go w domicylii, druga w upadku. różnica w tym jak obie podchodziły do tematu domu, rodziny, korzeni była na prawde wyraźna. To nie był tylko charakter.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi - ta różnica w kondycji planety naprawdę robi robotę. I to jest odpowiedź na pierwotne pytanie Wiciokrzew77, moim zdaniem. Panujący w dobrej kondycji nie eliminuje bólu domowego tematu ale daje zasoby żeby z tym bólem coś zrobić. Kajus98 a ta osoba z Saturnem w upadku jako panującym IV - czy widzisz u niej jakiś moment przełomu, czy to ciągłe tkwienie w tym samym?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@becia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wchodzę do rozmowy bo jestem ciekawa jednej rzeczy - czy mówicie głównie o domach trudnych, jak VIII, XII, IV? A co z domami ktore nie są z definicji bolesne, jak V czy XI? Czy tam też panujący może "przekuć ból w działanie", czy to wtedy działa zupełnie inaczej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Becia to ciekawe ujęcie bo zakładamy trochę automatycznie ze ból dotyczy trudnych domów. Ale dom V z silnym napięciem - problemy z dziećmi, z kreatywnością, z miłością - moze boleć bardzo. I tu panujący w dobrej kondycji może rzeczywiście kierować tę energię ku tworzeniu, wyrażaniu siebie. Myślę że mechanizm jest ten sam, tylko treść bólu inna. Czy masz konkretny przykład, który cię do tego pytania skłonił?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 219

@Wiciokrzew77 No dobrze, wróćmy do Wiciokrzew77 i jej pytania o dom V. Bo ja mam Słońce jako panującego domu V i on stoi w VIII. I zastanawiam sie właśnie - czy to znaczy że mój "ból" z domeny twórczości i dzieci jest jakoś zakorzeniony w tematyce VIII? czuje że tak, ale nie wiem jak to połączyć z tym przekuwaniem w działanie o czym mówiłyście wcześniej


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Helenka51 to bardzo konkretny przykład i powiem szczerze, że właśnie takie transfery panującego między domami są moim zdaniem najciekawszą częścią tej metody. Panujący V w VIII może sugerować, że twórczość i to co tworzysz jest głęboko powiązane z transformacją, utratą, może tabu. Ale zanim cokolwiek więcej powiem - jak Słońce jest aspektowane? Bo samo przejście do VIII to za mało żeby powiedzieć skąd bierze się ten ból


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Helenka51 i to jest dokładnie to co miałam na myśli mówiąc o domach "niebolesnych". Dom V bywa bardzo bolesny wlasnie dlatego, ze go lekceważymy - zakładamy ze skoro to dom radości, to nie powinno tam boleć. A kiedy boli, jesteśmy bardziej zdezorientowani niż przy VIII czy XII. I Zisia ma rację - aspekty Słońca są tu kluczowe. czy jest w koniunkcji, opozycji, kwadracie z czymś?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Słońce w kwadracie z Saturnem i w trygonie z Neptunem. Saturn jest w II domu. I teraz głowa mi juz trochę wiruje bo nie wiem jak to wszystko ze sobą złączyc. Czy Saturn w II kwadratując panującego V w VIII oznacza jakis blok finansowy w twórczości czy to przeinterpretuję?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Helenka51 spokojnie, nie idź od razu w szczegóły bo można się pogubić. Kwadrat Słońce-Saturn generalnie sugeruje jakiś opór, blokadę w wyrażaniu siebie - ale żeby powiedzieć czy to blok twórczy czy finansowy, trzeba patrzeć na całość. Poza tym sam kwadrat to nie wyrok. Mam znajomą z podobnym aspektem i jest jedną z bardziej pracowitych i zdyscyplinowanych osób jakie znam - właśnie dzięki temu napięciu


Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Kajus98 Wchodzę tu z konkretnym pytaniem do Kajus98, bo wspomniałeś wcześniej o Saturnie jako panującym domu IV w domicylii kontra upadku. Ja mam podobne obserwacje, ale z Marsem jako panującym VIII. Widziałam dwie osoby - jedna z Marsem w Koziorożcu panującym VIII, druga z Marsem w Raku. Różnica w tym jak radziły sobie z kryzysami była na prawde wyraźna. Czy u ciebie tez widziałeś że kondycja wpływa konkretnie na ten aspekt "przekuwania" czy bardziej na ogólne funkcjonowanie domeny?


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Julitka65 konkretnie na przekuwanie - tak, i to wyraźnie. Osoba z Saturnem w domicylii podchodziła do tematyki domu IV metodycznie, jakby to był projekt do zrealizowania. Osoba z Saturnem w upadku wciąż kręciła się w tym samym miejscu, rozumiała skąd ból pochodzi ale jakby brakowało jej dźwigni żeby coś z tym zrobić. Nie mówię że to niemożliwe - tylko że wymagało znacznie więcej świadomej pracy


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, które moze być trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Czy wy, kiedy analizujecie panującego, patrzycie tylko na planety klasyczne czy włączacie też transpersonalne? bo jeśli ktoś ma panującego domu np. w Skorpionie i stosuje domicyl Plutona zamiast Marsa, to cały ten mechanizm przekuwania bólu wygląda zupełnie inaczej. Mam poczucie że w tej dyskusji wszyscy zakładają że mówimy o tych samych panujących, a nie jestem pewna czy tak jest


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Kornelka to bardzo ważna uwaga i trochę wstydzę się ze wcześniej tego nie zaznaczyłam. Ja pracuję głównie w systemie klasycznym - siedem planet, bez Plutona, Neptuna i Urana jako panujących. Nie dlatego że transpersonalne są złe, ale dlatego że klasyczna metoda panujących jest starsza i bardziej spójna wewnętrznie. Ale masz rację że to zmienia odpowiedzi. Czy ty pracujesz z transpersonalnymi jako panującymi?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, pracuję z oboma i szczerze - widzę że w niektórych przypadkach klasyczny panujący jest bardziej operacyjny, a Pluton czy Neptun bardziej opisuje głębszy wymiar. Ale właśnie dlatego pytałam bo ta dyskusja o przekuwaniu bólu w działanie - to mi się kojarzy bardziej z klasycznym panującym. Transpersonalne działają jakby na innym poziomie, trudniej je "zaprząc do roboty" w takim bezpośrednim sensie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Kornelka To co mówi Kornelka o transpersonalnych jest ciekawe, bo to dotyka czegoś co ja bym nazwał problemem skali. Klasyczny panujący działa jak codzienny mechanizm - możesz go uruchomić, możesz z nim pracować. Transpersonalne są bardzije jak fale tektoniczne - nie prosisz ich zeby zaczęły działać, one po prostu działają. Ale wracając do pytania Wiciokrzew77 - czy ktoś sprawdzał jak to wygląda gdy klasyczny i nowoczesny panujący są w zupełnie różnych kondycjach? Czy wtedy jest jakis konflikt?


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Simargl96 sprawdzałam i to jest naprawdę ciekawy przypadek. Mam przykład - Skorpion na kuspida VIII, Mars w Bliźniętach (neutralna kondycja, całkiem aktywny), Pluton w Strzelcu w wygnaniu. Przy klasycznym panującym widziałam sprawne działanie, zdolność do transformacji. Ale Pluton w wygnaniu jakby sabotował głębszy wymiar tych przemian - osoba radziła sobie "na wierzchu", ale głębsza integracja była trudna. Nie wiem czy to "konflikt" ale coś jak nierówność poziomów


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam za moze naiwne pytanie ale chce sie upewnić że rozumiem - kiedy mówicie że panujący "przekuwa ból w działanie", to co konkretnie znaczy to działanie? Bo w moim rozumieniu działanie to robienie czegoś w zewnętrznym świecie. Ale wcześniej Faustynka05 mówiła że może być tez wewnętrzne. Jak odróżnić że panujący działa, skoro efekty mogą być niewidoczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Grymuar dobre pytanie i włásnie o to mi chodziło. Myślę że działanie panującego to nie zawsze cos co zobaczysz z zewnątrz. Czasem to zmiana w sposobie myślenia o danej dziedzinie, zmiana reakcji na podobne sytuacje. Ale żeby to odróżnić od zwykłego "czasu który leczy rany" - tu już nie mam pewnej odpowiedzi. Może ktoś inny ma jakiś konkretny marker?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam to śledzić właśnie przez tranzyt panującego do kuspida domu albo koniunkcję transytującego z natywnym panującym. I rzeczywiście - w tych momentach działo się cos konkretnego w tematyce domu. Nie zawsze widocznego z zewnątrz, ale osoby opisywały jakis przełom lub zmianę perspektywy. Ale to nieformalna obserwacja, nie badanie 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Julitka65 właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji - związku z tranzytem. Bo jeśli panujący w natywie ustawia potencjał, a tranzyty go aktywują, to może to jest odpowiedź na pytanie "kiedy" ból przekształca się w działanie. nie ciągle, ale w konkretnych momentach. Czy to by się zgadzało z twoimi obserwacjami?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@becia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracam bo mam pytanie do całej dyskusji, nie do konkretnej osoby. Mówimy o panującym jako o "agencie" zmiany. Ale ja mam w horoskoiepie dom VIII prawie pusty i panujący jest bardzo słaby - Merkury w Rybach i stoi w VI. I tematyka VIII jest u mnie... po prostu cicha. Nic szczególnie dramatycznego ani transformacyjnego. czy słaby panujący może oznaczać że dom jest jakby "uśpiony"? Czy to w ogóle możliwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Becia to możliwe, ale zanim cokolwiek powiem - czy w VIII naprawdę nie ma żadnych planet? Bo czasem domy z planetu są głośniejsze niż te bez. A Merkury w Rybach to niekoniecznie słaby panujący - to osłabiony, tak, ale potrafi być bardzo receptywny i intuicyjny w tematyce domu. "Uśpiony" brzmi może zbyt optymistycznie - ja bym raczej powiedziała "działający po cichu". Choć mogę sie mylić, to twój horoskop


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja też mam w zasadzie pusty dom IV i zawsze myslałam że to znaczy że temat rodziny jest dla mnie mniej ważny. Ale gdzies czytałam ze pustrość domu nie znaazy jego nieważności tylko tyle że energie płyną inaczej. Nie wiem czy to prawda, ale pasuje do mojego doświadczenia - dom IV jest u mnie niesamowicie ważny, tylko nieoczywisty 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Helenka51 to co opisujesz brzmi znajomo. Pusto w domu nie znaczy cicho - to często oznacza ze temat żyje przez panującego i jego relacje, a nie przez planety dosłownie siedzące w tym domu. I to właśnie wzmacnia argument tej całej dyskusji - panujący jest naprawdę kluczem, nie ozdobą. Ale mam pytanie do Beci - gdzie stoi ten Merkury w VI dokładnie, w jakim aspekcie? Bo lokalizacja panującego poza domem własnym też duzo mówi o tym, skąd czerpie zasoby do działania w swojej domenie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

No nie, słuchajcie, ta rozmowa zatacza coraz szersze kręgi i to dobrze, ale chcę wrócić do czegoś podstawowego. Wiciokrzew77 pytała na początku czy dobrze znamy panującego domu. I po tej dyskusji mam wrażenie ze odpowiedź brzmi: znamy go teoretycznie, ale nie zawsze rozumiemy jak go aktywować. Czy ktoś z was świadomie pracował z panującym w sensie celowym wzmacnianiu jego kondycji? I czy to w ogóle ma sens, czy to już przesada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Simargl96 powiedział cos, co chcę podkreślić - znamy panującego teoretycznie, ale nie zawsze rozumiemy jak on faktycznie pracuje w konkretnym życiu. I to jest serce tego wątku. Bo jeśli panujący to agent zmiany, to musimy wiedzieć kiedy on śpi, a kiedy działa. Czy ktoś ma sposób żeby to w ogóle śledzić? Nie mówię o tranzycie - to osobna sprawa. Mówię o tym co w natywie sprawia że panujący "odpala" lub nie.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to chodzi - w natywie to chyba kwestia aspektów. Panujący bez żadnych aspektów do innych planet to troche jak silnik bez połączenia ze skrzynią biegów. Obraca sie, ale nic nie jedzie. Miałam kiedyś case z panującym w natywie zupełnie odizolowanym - poza jednym sekstylem z Księżycem. I ta osoba działała, ale tylko wtedy kiedy emocje ją popychały. inaczej temat domu był jakby zawieszony. Czy to brzmi znajomo komuś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Faustynka05 ten obraz z silnikiem jest niezły, ale mam pytanie - co masz na myśli mówiąc że panujący jest odizolowany? Czy chodzi ci o brak aspektów głównych, czy też o brak aspektów w ogóle, łącznie z minorami? Bo to robi różnicę. minor jak kwinkunkst potrafi być dziwnie aktywny właśnie w tematach gdzie ból musi się jakoś rozładować.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Kajus98 głównie o brak aspektów głównych - koniunkcji, opozycji, trygonu, kwadratu, sekstyla. Minory zostawiałam jako tło. Ale masz rację że kwinkunkst w takim kontekście mógłby duzo tłumaczyć - ta irytacja, niedopasowanie, coś co ciągnie ale nie wiadomo gdzie. To mogłoby być właśnie mechanizm który powoduje że ból nie ma ujścia i zostaje ból. Muszę to sprawdzić.


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Faustynka05 Wracając do wątku który zaczęła Faustynka - ten odizolowany panujący. Sprawdziłam kilka przypadków i faktycznie ten wzorzec się powtarza. Panujący bez aspektów głównych często działa impulsywnie albo w ogóle - jakby nie miał regulacji. Ale zastanawiam się czy rola dyspozytora panującego może tu coś nadrabiać? Jeśli panujący jest odizolowany ale jego dyspozytor ma silne aspekty, czy to w jakis sposób pomaga?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Zisia o, to jest kierunek ktory bardzo chcę sprawdzić. Masz konkretny przykład z tym dyspozytor? Bo to by znaczyło że nie patrzymy na jedną planetę tylko na łańcuch - panujący domu, jego dyspozytor, dyspozytor dyspozytora. To robi się skomplikowane ale moze właśnie to jest realny mechanizm a nie uproszczona interpretacja jednej planety.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wchodząc w ten wątek z kwinkukstem - czy ktoś patrzy na panującego też pod kątem jego recepcji od innych planet? Bo jeśli panujący jest w znaku planety która z kolei jest w złej kondycji, to jakby dwie słabości sie nakładają. Nie wiem czy to standardowe podejście ale przy przekuwaniu bólu w działanie ta wzajemna recepcja wydaje mi się kluczowa. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Zisia tak, wzajemna recepcja to jeden z tych elementów które są strasznie niedoceniane. Miałam case gdzie panujący był pozornie w bardzo złej kondycji, ale tworzył wzajemną recepcję z planetą która stała w jego znaku - i ta para razem działała całkiem sprawnie. Jakby sie ratowały nawzajem. To właśnie może być odpowiedź na pytanie Wiciokrzew - panujący "odpala" kiedy ma partnera do tańca.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam ale nie rozumem tego pojęcia wzajemna recepcja - czy to znaczy ze np. Mars jest w znaku Saturna i Saturn jest w znaku Marsa? I że wtedy jakoś sobie pomagają? To znaczy że same aspekty to za mało zeby ocenić siłę panującego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Grymuar dokładnie tak - wzajemna recepcja to wlasnie ta sytuacja. Mars w Koziorożcu i Saturn w Ownie albo Skorpionie, i nagle te dwie planety jakby mają umowę. Aspekty to jeden poziom, recepcja to jakby dyplomacja między planetami. I tak, same aspekty nie wystarczą do pełnej oceny. Dlatego ta dyskusja jest taka ważna - panujący to nie jest jednolinijkowa interpretacja.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: