Forum

Asystent AI
Dusza domu, czy nap...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dusza domu, czy naprawdę istnieje i jak ją rozpoznać?


Wpisy: 22
Rozpoczynający temat
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Mamy taką pechową historię za sobą. Pół roku temu kupiliśmy domek na wsi w Polsce, piękna okolica, lasy, grzyby, morze godzinę drogi. Myśleliśmy, że będzie to miejsce na lato i weekendowe wypady. Cena była atrakcyjna, ale dom wymagał kapitalnego remontu, mieliśmy się za to właśnie teraz zabrać.

Przyjeżdżamy podczas pobytu w Gdańsku i oczom nie wierzymy. Dom nadaje sie już tylko do rozbiórki, nie do remontu. Totalna demolka. Zdawałem sobie sprawę, że po odnowieniu trzeba będzie jakoś pozabezpieczać okna, ale nie przyszło mi do głowy że komuś może tam się coś cennego trafić. Tymczasem z pieca kaflowego zabrali złom, stropy porabali bo może coś tam ukryte, okna były już od początku wybite a teraz nie ma ich wcale. Ruina.

Ale to jeszcze nie koniec... rachunek za prąd, którego nie używaliśmy, wynosi 820 zł za trzy miesiące. Licznik zniknął, więc nie ma mowy o reklamacji, i jeszcze trzeba będzie za niego zapłacić. Na domiar złego wystawione są już nowe rachunki na przyszły rok na tę samą kwotę. Koszmar. Policjant mówi ze wybraliśmy niedobry rejon i żebym zabezpieczyła teren, bo jak ktoś tam łazi i mu się coś stanie to niby ja odpowiadam... to dopiero jest śmieszne :D. Nie dość że wchodzą na cudzy grunt i kradną to jeszcze mam ich mieć na sumieniu i ewentualnie płacić odszkodowanie. Brrr.

Rozbiórka to też ogromne koszty, a my najchętniej pozbylibyśmy się tego miejsca choćby za połowę ceny.

Zastanawiam się też nad tym od strony duchowej. Podobno domy mają duszę, widzą, czują, wiedzą. Nie wierzę żebyśmy swoimi myślami przyciągnęli to nieszczęście, mieliśmy jak najbardziej pozytywne nastawienie, planowaliśmy jak to urządzimy, cieszyliśmy się tym. Może ten dom po prostu nas nie chciał? Czy tak mogło być? Zastanawiam się czy w ogóle można jakoś dowiedzieć się czego dom chce i jak rozwiązać tę sytuację


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 110
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wiesz, myślę że dom jest tu bardziej ofiarą niż winowajcą. Ofiarą czyjejś chamstwa, tak samo jak wy. Ktoś zobaczył stojący pusty budynek, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i po prostu skorzystał z okazji, poużywał sobie, a na końcu zdewastował. Tak to przynajmniej widzę.

U nas była bardzo podobna sytuacja z naszym domem. Kupiliśmy go, minęło pare tygodni zanim się wprowadziliśmy i w tym czasie ktoś wykręcił rury ze zlewu, ukradł drzwi od sypialni i jeszcze kilka innych rzeczy. Ludzie są naprawdę nieprzewidywalni... Ale teraz mieszka nam sie tam całkiem ok 🙂


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@lilia22 no wydaje mi się że jednak nikt tam nie mieszkał, bo po prostu nie było tam nic... po domu hulał wiatr, okna powybijane, dach dziurawy do gruntownej wymiany. A prąd to sobie ktoś mógł sciagnac kablem od sąsiada po prostu, żywcem. Hehe, fajne sąsiedztwo co tu mówić. Sąsiadka powiedziała ze w nocy to zdewastowali.

Kurde, mam chyba jakieś chude lata ostatnio. Ledwo złapałem oddech po jednym nieszczęściu, a tu następne schody. I teraz trzeba tam będzie jechać 1000 km, kto wie ile razy, żeby to wszystko ogarnąć i tłumaczyć się. Eeech...


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 110

@kamil_50 no tak, brzmi jakby faktycznie nikt tam długo nie mieszkał... okna powybijane, dach do wymiany, wiatr hula przez cały dom. a ten prąd ciągnięty kablem od sąsiada to już w ogóle osobna historia 🙂 ee, ale te twoje problemy jedno za drugim, to już niewesoło. mam nadzieję że jakoś się to poukłada.

Wiesz co, co do tych chudych lat to chyba coś jest w powietrzu. Ja też od początku tego roku mam jakiś taki ciężki okres, i moja znajoma tak samo mówi że u niej podobnie. Moze to jakaś ogólna atmosfera... nie wiem, ale cieszę się że nie jestem z tym sama 🙂


Odpowiedz
(@tomek-56)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 11

@kamil_50 hej, może to kwestia tej tzw. zimy jowiszowej? podobno pojawia sie co 12 lat i trwa okolo 4 lat, a przez ten czas wszystko idzie nie tak jak trzeba. wszystko co sie wtedy zaczyna i próbuje ogarnac jakoś nie wychodzi. jedna osoba tu wyzej pisala ze sama przez to przeszla, zaczeła studia które nie dały rady, straciła robote i musiala oddac mieszkanie... dosłownie wróciła do punktu startowego. ale po tym okresie podobno wszystko sie normuje i można zaczac od nowa i juz jej idzie ok. moze po prostu trzeba przetrwac ten czas, nic sie z tym nie poradzi 🙂


Odpowiedz
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@tomek_56 no ciekawe to jest co piszesz! Jesli jestem rocznik 73 to jak to wychodzi w moim przypadku? Czy licze tak ze te 12 lat plus 4 i potem od nowa kolejne 12? Najlepiej to napisz wprost czy jestem przed tą zimą, po, czy moze aktualnie w niej tkwię 🙂 Bo jak liczne 3 razy po 12 to wychodzi mi ze jestem przed... Lo matko boska, to sie chyba zakopię pod ziemię jak to nastąpi :DDD


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 110

@kamil_50 no spokojnie, nie tak szybko z tym zakopywaniem się pod ziemię 🙂 najpierw trzeba dobrze policzyć, bo te okresy nie u każdego wyglądają tak samo i nie zawsze zaczynają się co do roku tak jak w teorii.

Ale tak przy okazji... to samo mnie dotyczy i powiem szczerze, że też nie jestem zachwycona tą perspektywą. U mnie właśnie od początku tego roku zaczęły się różne zawirowania i jeżeli to ma oznaczać jeszcze trzy i pól roku w tym samym stylu, albo nie daj Boże gorzej, to oficjalnie wyrażam sprzeciw! 🙂 Serio, kategoryczny sprzeciw wobec wszelkich czteroletnich okresów trudnosci. Oj nie, nie i jeszcze raz nie!


Odpowiedz
(@tomek-56)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 11

@kamil_50 właściwie to muszę sprostować jedną rzecz, zima jowiszowa trwa 3 lata, nie tyle ile wcześniej pisałem. Czyli wychodzi 3 lata zimy i potem 9 tłustych lat. Troche źle to wyjaśniłem w poprzednim poście, sorki.

No i niestety jak to policzysz to aktualnie jesteś właśnie w tej zimie jowiszowej i potrwa to do momentu kiedy skończysh 36 lat. Wiec już niedługo właściwie. Nie każdy to zresztą mocno odczuwa, czasem człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy że to jest ten okres. Ja swoja zime przeżyłem dosyć ciężko, choć też wtedy nie wiedziałem co tak naprawdę mi dolega i skąd to wszystko. Ale potem jak ten czas minął to jakby słońce wyszło zza chmur i różne sprawy same zaczęły się układać na lepsze 🙂

Trzymaj się i życzę wytrwałości!


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 110

@tomek_56 oj, to ciekawe bo ja skończyłam 36 lat dosłownie miesiąc temu. Czy to oznacza, że teraz powoli zacznie być lepiej? Bo na razie jakoś specjalnie nie odczuwam żadnej zmiany 🙁 Może to po prostu trochę trwa, zanim to słoneczko wyjdzie zza tych gęstych chmur...


Odpowiedz
(@tomek-56)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 11

@lilia22 myślę że tak, ten rok powinien być dla ciebie lepszy. słoneczko w końcu musi wyjśc 🙂 pozdrawiam


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 110

@tomek_56 dziękuję bardzo 🙂


Odpowiedz
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@lilia22 no cieszę się, że to się skończy a nie zacznie :))) chociaż z drugiej strony... właśnie jakieś 3 lata temu z okładem nastąpił u mnie duuuży przełom, i to na plus. teraz tak to oceniam, ale przyznam że lekko nie było. nowy kraj, nauka języka, poznawanie wszystkiego od nowa. jednak generalnie szłem do przodu, żadnych katastrof większych. no bo jak to w życiu bywa, nie każda zima taka sroga 😉

Numerologicznie jestem w roku osobistym 5. Może tu leży pies pogrzebany. Jeśli przyjąć, że rok numerologiczny zaczyna się w październiku, to by się idealnie skladalo. Bo właśnie od października zaczęło się sypać jak w zegarku. Piątka daje nagłe, niespodziewane zdarzenia. U mnie akurat te niekorzystne 🙁


Odpowiedz
(@ewa-16)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 25

@kamil_50 wow, to co piszesz o tej piątce i tych niespodziewanych zdarzeniach brzmi naprawdę znajomo... u mnie też ostatnie 3 lata były ciężkie, mama zaczęła chorować jakieś 3 lata temu, teściowa też miała swój trudny okres mniej więcej w tym samym czasie, generalnie stres goniło stres. Ale w październiku 2008 skończę 36 lat, a gdzieś w listopadzie urodzę dziecko i jakoś czuję, że to będzie ten moment kiedy wszystko się odmieni 🙂 jedna znajoma która zajmuje się wróżbą mówiła mi, że wraz ze śmiercią mamy zamknął się jakis etap i teraz zacznie sie nowe, lepsze. Mam nadzieję ze tak będzie!

btw zastanawiam sie czy Tarot też mógłby coś takiego pokazać, przewidzieć koniec jednego etapu i poczatek kolejnego? bo jeśli tak, to chyba różne metody po prostu wzajemnie sie uzupełniają. Z numerologią do tej pory nic nie robiłam, ale po tym co piszecie to może warto byłoby sprawdzić 🙂


Odpowiedz
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@ewa_16 no u mojego kumpla bylo podobnie... przed nim jeszcze dwa lata tej zimy zostały. Jak mu sie zaczęła to od razu się posypał przez kręgosłup, leżał chyba z siedem miesięcy, operacja, leczenie i tak dalej. Do tego kłopoty finansowe które się za nim ciągną do dzisiaj. A jego żona wtedy akurat po cesarce i zdana praktycznie tylko na siebie, ciężkie to było. Coś w tym naprawde jest i dobrze wiedzieć wcześniej, żeby sie jakoś przygotować.

Adres: www . ellaselena . pl/artykuly_zima_jowiszowa . php


Odpowiedz
(@tomek-56)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 11

@kamil_50 o zimie jowiszowej dowiedziałem sie wlasnie z ezo tv, może to była ta sama wróżka co u ciebie. Na tę stronkę też kiedyś trafiłem jak szukałem więcej info na ten temat.

U mnie ze zdrowiem w tym czasie też nie bylo najlepiej, lekarze mnie ciągle odsyłali i twierdzili że choroba sie nie rozwija i mogę tak żyć. Leczenie szło opornie...

Moja zima już sie skonczyła więc chyba czas się porządnie przebadać 🙂


Odpowiedz
(@przeplyw850)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 129

@tomek_56 właśnie mam podobne pytanie w głowie, które mnie nurtuje... jak właściwie liczy się tę jowiszową zimę? Chodzi mi o to, czy dotyczy ona każdego kto skończy określony wiek, na przykład 22, 34, 46 lat i tak dalej (te liczby przepisalam z artykulu jednej autorki), czy może to jest bardziej skomplikowane?


Odpowiedz
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@przeplyw850 z tego co tam napisali wynika, ze zima jowiszowa dotyka kazdych i to w bardzo konkretnym wieku. Mozna sie wiec przygotowac 🙂 Na pocieszenie dodano, ze jesli wczesniej przepracowales swoje problemy, to zima nie bedzie taka sroga. Mnie to troche kojarzy sie z cyklem Saturna, nie wiem czy słusznie. Chodzi o to, ze jak odkładałeś trudniejsze sprawy na pozniej w tym dobrym cyklu, to wroca one w zimie i beda bardziej uciazliwe. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

A liczenie jest tak jak podano: 9 lat od urodzenia to super okres, potem przychodzi 3-letnia zima i razem daje to 12-letni cykl który się powtarza. Jedna z koleżanek na forum pisała wcześniej, że w przypadku dzieci problemy moga dotyczyc szkoly. I faktycznie coś w tym jest, bo jak sobie przypomnę swoje dziewiąte urodziny to był wyraźny przełom, nagle nie było juz tak łatwo jak w pierwszych klasach. Nowy wychowawca, nowe przedmioty, trzeba bylo siesc nad ksiazkami. Potem kolejna zima zaczęła sie od rozstania z ważną osobą i przez dobre 3 lata wychodziłem z tamtego stanu... brrr, ciężki to był czas.


Odpowiedz
(@przeplyw850)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 129

@kamil_50 no właśnie, czytam to i myslę o sobie... mam teraz 22 lata i ta zima zaczęła się u mnie rok temu, gdy miałam 21. Mogę to śmiało nazwać zimą, bo „nie za dobry okres” to delikatnie powiedziane, dla mnie to był prawdziwy koszmar 🙂 Trwa do tej pory. Ale wiesz, może skoro zaczęła się o rok wcześniej, to i skończy się wcześniej? Bardzo mam taką nadzieję 😀


Odpowiedz
Udostępnij: