Guslarz, właśnie o to mi chodziło w tym pytaniu które zaczęłam pisać - masz godzinę Merkurego, świetnie. Ale co chcesz w niej zrobić? Bo jeśli nie masz jasnej intencji, to godzina planetarna jest jak pusta koperta. Nie sam czas działa, tylko to co w nim robisz. Więc najpierw powiedz - co konkretnie cię niepokoi w zdrowiu lub w codziennej rutynie?
No i tu właśnie widać Saturna w szóstym jak żywy. Saturn blokuje, ale też domaga się struktury - i jeśli jej nie dajesz, to wraca w kółko przez frustrację. Guslarz, powiedz mi jedno - czy te próby budowania rutyny kończą się bo się nudzisz, bo coś się wydarza i rozbija plan, czy po prostu gaśnie zapał bez wyraźnego powodu?
To znaczy że mogę coś z tym zrobić przez te godziny planetarne, czy tylko obserwować schemat? Bo obserwowanie mi nie pomoże.
Możesz zrobić jedno i drugie jednocześnie. Ja zaczęłam od małego - w godzinie Merkurego przez pierwszy tydzień tylko zapisywałam co zjadam i o której godzinie. Nic więcej. Żadnych postanowień o diecie, żadnych planów. Samo zapisywanie. I wiesz co - po tygodniu sama zaczęłam widzieć wzorzec i chciałam coś zmienić. Merkury rządzi obserwacją i komunikacją, więc to ma sens że od tego zaczęłam.
To jest ciekawe co Cynamonka mówi o kotwicy. Mam podobnie z czakrami - rytuał poranny przy czakrze splotu słonecznego sam w sobie może nie robi cuda, ale ustawia mnie mentalnie na dzień. Guslarz, czy próbowałeś kiedyś czegokolwiek co działało jako taki punkt startowy dla ciebie? Niekoniecznie ezoterycznie, cokolwiek.
To jest więcej niż myślisz. Masz już jedną kotwicę która działa - możesz do kawy doczepić kolejny element. W systemie godzin planetarnych nie chodzi o rewolucję, tylko o wszycie nowego działania w istniejący rytm. Sprawdź czy twoja godzina Merkurego wypada blisko porannej kawy. Jeśli tak - masz gotowe miejsce do zakotwiczenia pierwszego małego zdrowotnego nawyku. Jeśli nie - możesz zacząć od godziny Merkurego wieczornej i tam zaplanować jutrzejszy dzień.
Ja właśnie tak to rozumiem i to mi się podoba. Zawsze myślałam że astrologia to coś co mówi ci co masz robić, a tu wychodzi że można to odwrócić i szukać dopasowania. To trochę jak z przeczuciami - nie ignorujesz ich, ale też nie podporządkowujesz im całego dnia.
A czy można połączyć godzinę Merkurego z jakimś rytuałem, na przykłąd zapalić świeczkę albo coś? Czy to już przesada przy takim codziennym zdrowotnym planowaniu? Pytam bo widziałam gdzies że Merkury to kolor żółty i czy to ma znaczenie przy takich małych rytuałach.
Przy okazji wracam do Saturna w szóstym u Guslarza, bo mi to nie daje spokoju. Mówiliśmy o kwadracie Saturn-Słońce, ale nikt nie zapytał o opozycję. Guslarz - te 180 stopni to też możliwość, i to zupełnie inna niż kwadrat. Czy wiesz już który aspekt masz?
94 stopnie to kwadrat, tak. I teraz tylko spokojnie - kwadrat Saturn-Słońce to napięcie między tożsamością a strukturą, często objawia się właśnie tym co opisujesz - chcesz coś zbudować, ale coś w tobie stawia opór. To nie wyrok, to zadanie do przepracowania. Pytanie jest takie - czy ten opór czujesz bardziej wewnętrznie, jako lenistwo czy zwątpienie, czy raczej zewnętrznie, że coś zawsze 'przeszkadza'?
94 stopnie to solidny kwadrat, nie ma co do tego wątpliwości. Guslarz, i teraz bardzo konkretne pytanie - ten opór który czujesz, to jest opór przed samym działaniem, czy przed tym że coś nie wychodzi tak jak chcesz? Bo to są dwa zupełnie różne problemy astrologicznie.
To jest bardzo istotne rozróżnienie które Znachorka zrobiła. Kwadrat Saturn-Słońce przy takim opisie jak Guslarza często objawia się właśnie jako niecierpliwość z zewnętrznymi efektami - Saturn wymaga czasu, a Słońce chce widzieć wynik tu i teraz. I szósty dom to jeszcze dokłada do tego codzienność, która z natury jest powolna i powtarzalna. Guslarz, pytanie do ciebie - ile czasu zwykle dajesz sobie zanim oceniasz że coś nie działa?
A wracając do tych godzin planetarnych - Guslarz, jak już wiesz że masz kwadrat, to czy zmieniasz podejście do tego planowania w godzinie Merkurego? Pytam bo zastanawiam się czy ta wiedza o Saturnie zmienia cokolwiek praktycznie, czy to tylko tło.
Rozśmieszyłeś mnie tym o babci, ale serio masz rację. Wiedza o aspektach bez przełożenia na działanie to nic. Dla mnie godziny planetarne były właśnie tym przełożeniem - nie teoria, tylko coś do zrobienia dziś wieczór. Czy ktoś powiedział ci już jak obliczyć swoją godzinę Merkurego na konkretny dzień, nie tylko ogólnie?
Nie ma żadnych gwarancji, Guslarz. Środa zaczyna się od godziny Merkurego, ale to nie znaczy że wszystko co zaczniesz w środę rano zadziała samo. To jest sprzyjający czas, nie automat. Twój kwadrat Saturna i tak będzie wymagał od ciebie pracy - Merkury tylko ustawia cię na dobry odbiór, nie zastąpi działania.
Ja nie znam się na tych obliczeniach, ale to co Znachorka mówi brzmi rozsądnie. Moja mama mówiła że moment ma znaczenie, ale nie zwalnia z roboty. To chyba właśnie o to chodzi z tymi godzinami, nie?
Mam pytanie do Pustelnika albo Znachorki - czy przy kwadracie Saturn-Słońce jest jakaś konkretna planeta której godziny są szczególnie pomocne do przełamywania tego oporu? Bo Merkury to komunikacja i planowanie, to rozumiem, ale może jest coś co działa na sam opór?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy godzina Saturna nie jest ciężka sama w sobie? Ja zawsze myślałam że Saturn to ograniczenie i jak ktoś i tak ma problem z opoerm to jeszcze wchodzić w Saturna świadomnie brzmi jak kopanie się po nogach. Może się mylę bo jestem tu nowa w tematyce, ale chciałam zapytać.
