Hej, minęło trochę czasu, ale w końcu wracam bo przez ostatnie tygodnie naszło mnie kilka przemyśleń.
Jedno z tych zdań, które naprawdę zmieniło moje podejście do pracy z samym sobą, to: „Twoje myśli kreują twoją rzeczywistość”. Większość pewnie kojarzy to z „The Secret”, ale szczerze, czy ktoś naprawdę zastanawiał się co to właściwie oznacza w praktyce? Ostatnio rozmawiam z ludźmi, którzy całkowicie olewają ten temat twierdząc, że za dużo myślenia to problem i obciążenie. No dobra, jest w tym ziarno prawdy, intensywna praca umysłowa rzeczywiście pochłania sporą część energii z pożywienia, mózg pod tym względem to prawdziwy pożeracz kalorii. Ale żeby miało to być z gruntu niezdrowe? Nie zgadzam się. Umysł jest jak mięsień, jesli go nie używasz to po prostu więdnie 🙂 na szczęście pobudzenie go do działania nie wymaga aż takiego wysiłku jak wyciskanie sztangi.
Wracajac do sedna, czyli świadomego kreowania myśli. Jak to zrobić żeby naprawdę świadomie decydować, a nie tylko płynąć przez życie na autopilocie prowadzonym przez podświadomość? Wydaje mi się, że kiedy widzimy coś, co nam nie służy, albo mamy jakieś pragnienie, do którego jakoś nigdy nie dochodzimy, warto by było sięgnąć głębiej i przyjrzeć się własnym podświadomym wzorcom. Znaleźć to, co nas blokuje, uświadomić sobie ten program który działa w tle, a potem już z otwartymi oczami wdrożyć strategie, które faktycznie zaczną nam pomagać.
Sposobów jest sporo, ciekaw jestem jakie wy znaleźliście i co u was działa?
własnie ostatnio trafiłam na coś ciekawego... jest taka teoria, która łączy naukę z rozwojem duchowym i tłumaczy jak nasze myśli, reakcje i decyzje podejmowane w tej chwili kształtują to co nadejdzie. jakby każdy moment był cegiełką pod przyszłość którą budujesz.
jeśli ktoś chce poczytać więcej albo pogadać o tym głębiej, śmiało piszcie tutaj w wątku 🙂
