Forum

Asystent AI
Pierwsze miesiące m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pierwsze miesiące małżeństwa, wyzwania, stresy i radości


Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

W październiku założyłem działalność, a 5 grudnia ożeniłem się z Ewą. W tym samym czasie przeszedłem szkolenie Master NLP i dwa zjazdy programu Coach & Trener. Pierwszy miesiąc małżeństwa plus wszystkie te zmiany naraz dały nam ostro w kość, napięcia i stres były naprawdę duże. Znowu rzuciliśmy się na głęboka wodę, bo tak już mamy.

Na drugim zjeździe Coacha & Trenera mieliśmy 3-minutową prezentację siebie w wagonie metra. Strefa komfortu poszerzona do granic możliwości, stres nie do opisania. I dokładnie ten sam stres towarzyszył mi wtedy w małżeństwie. Sytuacja finansowa nadszarpnięta, bo ślub, kursy, mniej pracy, a ja mało czasu spędzałem z Ewą i Sonią.

Wtedy zaczęły się uaktywniać różne społeczne wzorce dotyczące małżeństwa. Takie jak ten, że po ślubie kobieta rezygnuje z własnych ambicji i po prostu wspiera męża, a on staje się liderem całego układu. Wiem, że troche przejaskrawiam, ale serio, bardzo często tak to wygląda. I nie ma w tym nic złego, w wielu przypadkach taki podział ról działa świetnie, szczególnie kiedy oboje tego chcą. U nas jednak to wywołało ogromne reperkusje. Oboje jesteśmy liderami, a Ewa nawet częściej niż ja przejawia potrzebę bycia tą prowadzącą w naszym związku. Kiedy spotykają się dwie silne osobowości, trzeba na nowo zdefiniować wiele wzorców, które wpojono nam przez rodziców i społeczeństwo. Często są to wzorce nieuswiadomione i łatwo pomyśleć, że ślub niczego nie zmienia. Z mojej obserwacji wynika jednak, że zawarcie małżeństwa, czy chcemy tego czy nie, uruchamia coś z podświadomości zbiorowej przekazywanej pokoleniami.

Chcąc zbudować partnerski związek dwóch silnych osobowości, dbamy z Ewą o naszą relację i pracujemy nad nią różnymi narzędziami, od psychologicznych po duchowe. Mimo że jesteśmy świadomi wielu wzorców z poprzednich związków i od rodziców, jeszcze do wczoraj borykaliśmy się z poważnymi trudnościami. Piszę o tym, żebyście wiedzieli, że nawet przy dużej samoświadomości życie potrafi zaskoczyć. W trakcie takich wyzwań może pojawić się zwątpienie albo pokusa, żeby powiedzieć sobie „skoro partner nie chce współpracować, to może czas na zmiany”. Chciałbym dać wam na nowy rok jeden prezent, którym jest wiara we własne siły. Jeżeli kogoś kochacie i zależy wam na nim, trwajcie w próbach poprawy relacji, próbujcie tak długo, aż się uda. Bo jeśli macie czysta intencję i naprawdę wierzycie w swoje rozwiązanie, sukces czeka.

Nam udało się już po raz kolejny, ale każde takie wyzwanie jest podobnej mocy. Po burzy przychodzi... i nadal trwa to szczęście, które przepełnia mnie od wczoraj. Poprzedniego wieczora poprosiłem Ewę po raz kolejny, żeby została moją żoną. Bardzo się rozczuliła 🙂 Teraz wiem, że razem z nią będziemy przenosić nie góry, a kontynenty. Czasem chce się poddać, ale gdy wiesz, że za tym trudnym momentem czeka nagroda inna niż wszystkie poprzednie i zawierająca w sobie coś, czego jeszcze nie czułeś, to odkrywasz w sobie kolejne pokłady sił. To, jak teraz się czuję, kiedy to piszę, po prostu przerasta moje możliwości opisu. Jest w tym radość, spokój, duma, wdzięczność, delikatność, siła i wiele innych rzeczy naraz.

Podążajcie za swoją wytrwałością.

Wadim i Ewa Żarscy


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 122
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

szczerze to nie do końca rozumiem jak można mieć aż tak sprzeczne podejście do tego tematu w różnych miejscach na forum... bo jedno piszesz tutaj, a co innego wychodziło z twoich postów gdzieś indziej. trochę niespójne to jest


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@brzask325 a możesz napisać konkretnie co masz na myśli? Bo nie do końca rozumiem, co miałoby się nie zgadzać...


Odpowiedz
Wpisy: 1263
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

szczerze? takie osobiste zwierzenia bardziej pasują na bloga niż na forum. tu to trochę mdło brzmi...


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Fajnie, że razem dacie radę z trudnościami. Jeśli miłość jest prawdziwa, to wlasnie to powinno wystarczyć żeby przetrwać różne zawieruchy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@cichy-runa dzięki wielkie, naprawdę miło to słyszeć 🙂

A przy okazji chciałem się odnieść do jednego komentarza, który tu padł. Napisałem tę historię z prostego powodu: żeby zainspirować ludzi, którzy mogą tego potrzebować. Może ktoś jest teraz w podobnym miejscu i dobrze mu zrobi wiedzieć, że da się przez to przejść, nawet jeśli wszyscy dookoła już go skreślili. Forum wydaje mi się do tego równie dobrym miejscem co gdziekolwiek indziej. A jeśli ktoś uważa, że osobiste historie tu nie pasują... no cóż, może sam nie ma niczego, czym mógłby się podzielić i komuś pomóc. Nie mówię tego złośliwie, po prostu takie mam wrażenie

Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej w tym temacie, chętnie napisze coś tu w wątku, bo widzę że są osoby zainteresowane takimi historiami 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-10 szczerze mowiac, takie wylewanie prywatnych historii na forum z sosem wzruszających morałów troche mnie żenuje. tak samo jak wiersze zbudowane na rymach w stylu „miłość i radość”. żeby pisać coś wartościowego, trzeba mieć jednak jakiś warsztat i temat który na to zasługuje.

ale dobra, to tylko mój gust, każdy ma inny.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@wolnyenergia pierwsze twoje zdanie to właśnie... poetycki język. na mój gust przynajmniej 🙂

Dzięki za opinię i za to że zwróciłeś uwagę na te szczegóły. Ale no cóż, o gustach sie nie dyskutuje. Ty lubisz co innego, ja co innego i tak to działa.

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@ewa-78)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 25

@lukasz-10 hmm, trochę tutaj poczytałam co piszesz i przyznam, że ciekawe podejście z tym dobieraniem daty ślubu do wibracji numerologicznych i układu planet. Sama nie jestem pewna czy w to wierzę, ale kto wie, może kiedyś sama się tym zainteresuje jak przyjdzie pora 🙂

Poruszyło mnie to jak świadomie podchodzisz do roli męża, serio. i zastanawiam się jak to wygląda na co dzień, na dłuższą metę, takie bardzo świadome bycie w związku.

Sprawdzałam kiedyś daty ślubu moich rodziców, ich pierwszej randki i w życiu bym z tego nie wywnioskowała, że będą tak szczęśliwi razem. Mam ogromne szczęście, bo po 37 latach nadal się kochają i są bardzo blisko. Obserwując ich przez całe życie widzę, że mama wzięła na siebie całą tą prozę życia, te codzienne pierdoły, i że całowała tatę każdego dnia jak wracał z pracy. On, zmęczony po fizycznej robocie, czasem zapominał o tym zwyczaju, a ona żartobliwie go strofowała i natychmiast się poprawiał 🙂 Niby drobiazg, banał... ale między innymi właśnie to sprawiło, że do dziś chodzą razem na zakupy, trzymają się za ręce i śpią wtuleni w siebie jak dwa misiaczki. Kocham ich bardzo i widzę wyraźnie, że podstawą ich szczęścia jest akceptacja drugiej osoby taką jaka jest, bez prób zmieniania.

Zdecydowałam się na te osobiste wynurzenia bo sama uwazam, że żadna numerologia ani układ planet nie da gwarancji szczęścia w małżeństwie jeśli nie stoi za tym codzienny, zwykły wysiłek i te wszystkie małe nawyki. To tyle 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@ewa-78 dziękuję za ten wpis, naprawdę zrobiło mi się od razu cieplej kiedy to czytałem 🙂

Napisałaś że ta strona „nic zwykłego” i trochę mnie to zastanawia, co miałaś na myśli? Czego brakuje albo co ją wyróżnia w złym sensie? Pytam bo jestem po prostu ciekawy twojej perspektywy.

Twoi rodzice brzmią naprawdę wspaniale i cieszę się że o tym napisałaś. Ten obrazek z całowaniem po powrocie z pracy, te zakupy za rękę... to jest właśnie to, o czym mówię gdy rozmawiam z ludźmi o związkach. Drobne rzeczy, robione konsekwentnie, budują coś trwałego. Sam mam podobne podejście, podczas jednego szkolenia wychodziłem codziennie rano kiedy moja żona jeszcze spała i za każdym razem wracałem żeby ją przytulić przed wyjściem. Niby drobiazg, ale wierz mi że ta chwila dawała mi dobry nastrój na cały dzień, nie tylko jej.

Co do technik które stosuję, numerologia, daty, planety itd. dla mnie to narzędzia do rozumienia pewnych wzorców. Patrzę na takie małżeństwo jak twoich rodziców i zastanawiam się, co im sprzyja, jakie mechanizmy działają, żeby potem móc to przełożyc na siebie albo komuś pomóc. Wiedza ezoteryczna i psychologiczna razem dają zupełnie inny efekt niż każda z nich osobno, i właśnie to mnie w tym fascynuje. Odkrywanie kolejnych rzeczy to dla mnie nie obowiązek, to relaks 🙂

Życzę Ci związku podobnego do tego który mają Twoi rodzice, serio.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

szczerze to nie rozumiem dlaczego ktoś miałby się tu chwalić że jest już w drugim związku... serio, co w tym niby fajnego? to znaczy że już raz komuś namieszał w życiu, a teraz jeszcze spodziewa się gratulacji? trochę bez sensu. takie rzeczy to może lepiej przemilczeć zamiast wywieszać na forum jak trofeum


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@brzask325 no wiesz, rozumiem emocje, ale to trochę zbyt pochopna ocena. Największy ból faktycznie zadają nam ci, na których nam zależy, to fakt. I masz rację, że mężczyzna który odchodzi zostawia kobietę z dziećmi w naprawdę trudnej sytuacji, bo ona bierze na siebie praktycznie wszystko, a szanse na nowy związek są bliskie zeru, przynajmniej dopóki dzieci nie wyrosną z domu. I to o ile ciężka harówka na utrzymanie rodziny nie dobije jej tak, że w tym wieku nie będzie już miała siły myśleć o czymś takim. Celebrytki to inna bajka, mają kasę na nianie, trenerów i wszystko inne, tu nie ma co porównywać.

Ale z drugiej strony... nikt nie jest nieomylny. Też w kwestii małżeństwa. Często wchodzimy w pierwszy zwiazek bo mylimy hormony z miłością, a kto by tu czekał i dojrzewał. Kobiety do tego mają z tyłu głowy strach przed stara panną i presję z każdej strony. A drugie związki też wcale nie wychodzą lepiej, bo ludzie wchodzą w nie głównie po to, żeby uciec od poprzedniego, nie dlatego że to naprawdę ten właściwy człowiek.

nie chcę tu nikogo osądzać, sam mam swoje doświadczenia z tym tematem i wiem, że łatwo nie jest. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i wszyscy możemy się mylić.

Wszystkim tu na forum życzę żeby nowy rok przyniósł trochę spokoju i żeby zranione serca w końcu zaczęły się goić 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@cichy-runa nie do końca mogę się zgodzić z tym co napisałaś, i chciałbym to spokojnie wyjaśnić.

Po pierwsze, że największy ból sprawiają nam najbliżsi... to generalizacja, a te rzadko kiedy są prawdziwe. Bywa różnie.

Co do odpowiedzialności mężczyzny, też bym tutaj polemizował. W rozpadzie związku nigdy nie jest tak, że tylko jeden jest winny i to z góry mężczyzna. Mam dla Ciebie taką historyjkę do przemyślenia:

Facet kradnie jedzenie w sklepie. Co o nim myślisz? Złodziej, do więzienia. A jak powie że kradł bo dzieci są głodne? Trochę inaczej. A jak żona mu umarła na raka? Jeszcze inaczej. A jak opieka społeczna go zawodzi? Już całkiem inaczej. A jak się okazuje, że pieniądze przepił i dlatego ukradł? No i jak teraz oceniasz? A jak pije bo żałoby po żonie nie przeżył? I co teraz?

Tą historię można ciągnąć w nieskończoność. Chodzi mi o to, że oboje rodzice coś zepsuli w zwiazku i oboje powinni wziąć odpowiedzialność za swoja część, a nie od razu zakładać że mężczyzna jest tym bardziej winnym.

Napisałaś też że kobieta z dwójką dzieci wypada z rynku. Znowu generalizacja 🙂 Znam osobiście kilka przypadków gdzie kobieta nawet z trojką dzieci dość szybko znalazła partnera po rozstaniu. Dlaczego? Bo była wartościową, ciekawą osobą i mężczyźni to widzą. Jeżeli kobieta zamknie się w swoim żalu i goryczy, to wtedy faktycznie nie znajdzie nic dobrego. Ale to jest kwestia wyboru.

Co do celebrytek, piszesz o nich jakby coś złego robiły podnosząc się po porażce i dbając o siebie. Moim zdaniem warto od nich brać przykład, bo strategię dbania o siebie można wdrożyć bez wielkich pieniędzy. Poprosić mamę o pomoc, zaangażować rodzinę byłego partnera bo oni nadal kochają wnuki, w wolnej chwili pobiegać, poczytać coś o zdrowym odżywianiu... To prawie nic nie kosztuje. Można tak żyć, tylko trzeba chcieć a nie tylko użalać się nad sobą.

I jeszcze jedna rzecz. Napisałaś to wszystko jakby reportaż, a potem mówisz że to twoje osobiste doświadczenia. Przez cały czas operujesz trzecią osobą i mnóstwem generalizacji, więc szczerze mówiąc nie wiem o czym tak naprawdę piszesz, swojej historii czy cudzej.

I na koniec, pisząc że nie chcesz pouczać ani osądzać... robisz to tylko w trzeciej osobie, ale jednak robisz. „Na mężczyznach spoczywa większa odpowiedzialność” to pouczanie. „Celebrytki mają łatwiej” to osądzanie. To po prostu tak jest i myślę że warto to zauważyć.

Oczywiście zgadzam się że nikt nie jest wolny od błedów i widzę że pisałaś z dobrą intencją. Ale emocje chyba trochę przejęły kontrolę nad przekazem 🙂 To się zdarza, ale wtedy lepiej nie pisać że się nie ocenia, bo to po prostu niespójne.

Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@brzask325 serio, skąd założenie że to mój drugi związek? Nie rozumiem tego. A co jeśli miałem ich dwanaście, to też powinienem się wstydzić każdego z nich? Część skończyła się dlatego, że sam nie chciałem być dalej z daną kobietą, kilka odeszło bo one zdecydowały inaczej, a były i takie relacje które kończyliśmy wspólnie, bo oboje czuliśmy że to nie jest to czego szukamy. Z większością rozstałem się w zgodzie, z niektórymi nawet zostałem w przyjaźni. Tak, to jest możliwe 🙂

Ewa jest moją pierwszą i jedyną żoną. A to że drugi raz ją poprosiłem o rękę wynikało z jednego prostego powodu: po rozwiązaniu naszego problemu poczułem ze chce jej jeszcze bardziej i chciałem to jakoś wyrazić.

Twoje słowa są po prostu przykre. Wypowiedziane bez zastanowienia ranią ludzi których w ogóle nie znasz. Naprawdę czerpiesz jakąś przyjemność z tego, że możesz komuś obcemu dokuczyć słowem? Pomyśl sobie spokojnie o tym.


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@lukasz-10 hej, nie wiem skąd ten wniosek że pisałem konkretnie o tobie, bo nie wymieniałem twojego nicku. Mówiłem ogólnie o pewnym typie człowieka, nie o tobie osobiście.

I szczerze, twoje związki mnie nie interesują, ani ich ilość, bo nawet nie znam szczegółów. Po prostu mam takie podejście że potępiam ludzi którzy krzywdzą innych, czy to swoim zachowaniem, mnożeniem związków bez zastanowienia czy np. zostawianiem dzieci w rozpadniętych rodzinach i tak dalej. To nie jest atak na ciebie, tylko moje ogólne stanowisko.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@brzask325 no dobra, ale nadal nie kumam o co chodzi. To co napisałeś było przypadkowym komentarzem, niezwiązanym ani z moim artykułem, ani z niczym co tu wcześniej zamieściłem?

To trochę dziwne, bo jednak trochę już rozmawialiśmy na tym forum i twoje uwagi nie były jakoś specjalnie bezosobowe... chociaż faktycznie mojego nicka przy tym nie było. Więc mówisz, że to nie było skierowane do mnie? To mam pytanie, o jakim człowieku w takim razie pisałeś


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@lukasz-10 no wiesz, wcale mnie to nie dziwi że nie możesz zrozumieć mojego punktu widzenia. Jesteś facetem, i nawet przy najszczerszych chęciach po prostu nie wiesz jak to jest być kobietą. Tak samo jak ja nie wiem co to znaczy być mężczyzną, więc tu jesteśmy kwita.

Przypomina mi się, że ktoś kiedyś wspominał o pewnym amerykańskim ginekolodze który w jakimś talk-show przyznał wprost, że mimo iż odebrał ponad pięć tysięcy porodów w swoim życiu, nadal nie ma pojęcia jak naprawdę czuje się kobieta w trakcie rodzenia dziecka. Coś w tym jest.

A tak przy okazji, bo mnie to szczerze ciekawi... szczęśliwy mężczyzna, małe dziecko, ukochana żona, a jednak znajduje czas na takie obszerne wywody na forum. Skąd tyle czasu na to? 😉

Może po prostu lubisz zwyciężać w wirtualnych potyczkach, np. z @brzask325? Czasy rycerskich turniejów minęły, ale natura to natura, prawda?

No i jak widzisz, punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@cichy-runa no wiesz, pisanie z tobą to zawsze jakaś fajniejsza rozmowa niż zazwyczaj 🙂

Tak przy okazji, nadal nie odpowiedziałaś czy ta historia jest twoja czy nie. Ale nie musisz, serio, twoja sprawa.

Słuchaj, chcę coś opowiedzieć. Kiedy byłem mały, złamałem nogę i przez ponad godzinę po prostu wyłem z bólu, błagając żeby ktoś mi pomógł. Dopiero jak wrócił tata, dostałem pomoc. Więc wiem czym jest ciągły, fizyczny ból, nawet jeśli nie wiem jak czuje się kobieta podczas porodu, chociaż byłem przy żonie przez cały poród i widziałem to z bliska.

Masz rację, że nie jestem kobietą i nie będę nią nigdy. Ale chodzi chyba o to, żeby mieć jakiś punkt odniesienia, nie o to żeby doznania były identyczne. Podobnego rodzaju wystarczy.

Znam ból i to dość dobrze. Kobieta, którą kochałem, odeszła i zbieranie się do kupy zajęło mi 8 lat. Potem w ciągu niecałego roku straciłem Mamę, trzy miesiące później Tatę i niespełna rok po nim Babcię, która mnie wychowywała. Podnoszenie się z tego to były kolejne dwa lata. Więc nie mówię że czułem twój ból albo ból rodzącej kobiety, ale ze swoim bólem znam się calkiem dobrze.

Pytam więc szczerze: czy jesteś w stanie przyjąć, że wiem co to jest cierpienie? Podzieliłem się tym nie po to żeby udowodnić kto ma rację, ale żeby pokazać, że można cierpieć naprawdę głęboko i że szukanie wyjścia z tego ma sens, bo mi się udało.

Co do tego szczęśliwego męża... nie pisałem nic na żadnym forum od ponad miesiąca, bo byłem zajęty rodziną i spędzaniem z nimi czasu 🙂

I jeszcze jedno. Oceniłaś mnie że jestem takim typowym facetem, który lubi mieć rację i pokonywać oponentów, jak chociażby tumanem76. Pewnie trochę tak jest, przyznam szczerze. Ale nie pytałaś o moją intencję, a to robi ogromną różnicę. Ci rycerze co piszesz mieli różne cele, jedni szukali adoratorek, inni bili się dla rodziny, jeszcze inni dla własnego ego. Moja intencja jest ta środkowa. Jeśli to cię ciekawi, mogę napisać więcej w wątku.

Można wejść w punkt widzenia drugiej osoby nie będąc nią. Ja to ćwiczę na co dzień w swojej pracy z ludźmi i traktuję to poważnie, bo po prostu muszę umieć to robić.

Do zobaczenia tu 🙂


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@lukasz-10 szczerze? patrząc na to co piszesz, mam wrażenie że sam nosisz w sobie jakieś kompleksy. Nigdzie, w żadnym momencie cię nie osądzam ani nie potępiam, a ty i tak tak to odbierasz. To mówi więcej o tobie niż o mnie, bo jeśli ktoś w neutralnej wypowiedzi widzi atak, to zwykle znaczy ze sam ma jakies wewnętrzne poczucie winy albo niepewności. To nie mój problem.

Co mnie jednak niepokoi, to że oferujesz pomoc innym, kiedy sam jej potrzebujesz. Niewinny nie musi się tłumaczyć, a ty co chwilę wrzucasz tu przydługie wpisy których nie jestem w stanie nawet doczytać do końca. Po co? Żeby przekonać mnie, czy siebie?

Jest takie stare powiedzenie że lekarz powinien najpierw siebie uleczyć. Może warto od tego zacząć.

Powodzenia.


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@cichy-runa słuchaj, ja tu obserwuję tę rozmowę i muszę powiedzieć wprost, bo po co owijać w bawełnę. Wadim w różnych wątkach pisze zupełnie sprzeczne rzeczy, raz chwali się ile kasy zarabia, że wszystko super, a za chwilę w innym miejscu narzeka że finansowo jest cienko. To nie jest spójne i trudno to zignorować. No i ta historia z hipnozą żony kiedy dziecko płacze, serio? Może dla niego to działa, ale jako metoda wychowawcza to jest co najmniej dziwne, mi to nie odpowiada. Nie chodzi o to żeby kogoś tu pokonywać czy wyśmiewać, ale jak już ktoś oferuje porady innym to chyba powinien mieć w swoim własnym życiu jako taki porządek. Więc rada jest prosta, zamiast siedziec na forum i udzielać sie, lepiej zająć się porządną, uczciwą pracą bo bez stabilnych dochodów żadne małżeństwo długo nie wytrzyma.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@brzask325 to co piszesz jest zwykłym wyrywaniem z kontekstu. Życie nie stoi w miejscu i ma swoje lepsze i gorsze momenty, a to co opisuję to po prostu ciągłość mojej historii. Nawet jak człowiek nieźle zarabia, to różne wydatki potrafią go przydusić, pisałem zresztą że sytuacja była nadszarpnięta, nie że leżę plackiem bez grosza. Podobnie z hipnozą, zrobiłeś z tego coś czego tam nie bylo. Dziecko było zdrowe, zadbane, zbadane, po prostu płakało i nic nie pomagało, żadne bujanie, głaskanie, przytulanie. Więc zrobiliśmy coś więcej niż to co robią zazwyczaj wszyscy i to zadziałało. Tyle.

Nie podoba ci się co piszę? No to ok, przyjmuję to, każdy może mieć inne zdanie. Ale twierdzisz, ze stosuję metodę pokonywania kogoś na forum... może po prostu z biegiem czasu nauczyłem się dobrze komunikować to co robię i moje argumenty są po prostu przekonujące? Twój antagonizm wobec nowoczesnej psychologii i ezoteryki zaczyna być coraz mniej logiczny. Łatwiej powiedzieć że ktoś tu kogoś pokonuje niż przyznać że ma rację 🙂

Za radę dziękuję, mam uczciwa pracę, daje mi pieniądze, satysfakcję i jest moją pasją. A na szczęście w małżeństwie pracuję codziennie, bo to nie jest coś co się po prostu ma albo nie. Świadomie buduję to każdego dnia, więc nie ma co mnie opuszczać.

Happy new year 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@cichy-runa no dobra, widzę że dyskusja się rozgrzała, więc powiem krótko.

Nigdzie nie napisałem że mnie osądzasz, to już twój własny dodatek. Nie ma żadnego tłumaczenia się ani poczucia winy z mojej strony, to raczej twoja projekcja, nic więcej. Zostawiłaś komentarz w moim wątku i po prostu się do niego odniosłem... jeśli nie chcesz żebym komentował to co piszesz, to po prostu nie pisz. A jak nie masz ochoty czytać moich wpisow, to też nie czytaj, wolna wola 🙂 Ale przygotuj sie na to, że jeżeli napiszesz coś co uznam za niespójne, to skomenuję to.

Happy new year 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-10 napisałem „osądziłaś” ale miałem na myśli twój osąd, no wiesz, że niby szukam potwierdzenia jaki to ze mnie fajny gość. I właściwie sie z tym zgodziłem. po prostu niefortunnie dobrałem słowo, to tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

statystyki są bezlitosne, w Polsce co trzecie małżeństwo sie rozpada, a te co jakoś trwają, to często tylko dlatego że ludzi trzyma wspólny kredyt albo zwykły strach przed zmianą. no a w Belgii już 7 na 10 małżeństw kończy sie rozwodem. więc... powodzenia wszystkim zainteresowanym 🙂


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@nocnyumysl no tak, masz rację i te statystyki mówią same za siebie. W zdecydowanej wiekszości przypadków małżeństwo to po prostu klatka, w której ludzie siedzą ze strachu przed samotnością, albo dlatego że ktoś musi podać tę szklankę wody na starość, albo co sąsiedzi powiedzą...

Ale to nie znaczy automatycznie, że małżeństwo Wadima wrzucamy do tego samego worka.

Może akurat im się uda? Może za kilkadziesiąt lat będą siedzieć obok siebie jako dwoje pomarszczonych staruszków i trzymać się za ręce 🙂 Czemu nie.

Szczerze im tego życzę.


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@cichy-runa no tak, jasne że niektórym się udaje, mi na przykład... ale nie przypisywałbym tego żadnym duchowym praktykom ani wierzeniu w rzeczy których nie ma. to po prostu kwestia trafienia na odpowiednią osobę i ciężkiej pracy nad sobą i związkiem, a nie kręcenia wahadełkiem czy innych podobnych rzeczy


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@nocnyumysl no cieszę się, że u ciebie śmiga 🙂 mam nadzieję że żona jest tego samego zdania co ty, hehe. No i zgadzam się, że wahadłem ani żadnymi innymi rytuałami miłości się nie przywoła... znam osobiscie kilka przypadków, gdzie ktoś tak intensywnie okazywał pobożność i poświęcał tyle czasu na modlitwy i duchowe praktyki, że w końcu znajdował walizki spakowane na klatce schodowej i nowego wybranka małżonki we własnym mieszkaniu. Trochę smutne.

Szkoda że ludzie nie rozumieją, iż Boga mogą znaleźc w drugiej osobie, a cały ten tak zwany rozwój duchowy jest wart tyle co nic. Jedyny prawdziwy rozwój to normalne życie. Dostrzeganie tych, którzy cie naprawde kochają i są gotowi dla ciebie wiele poświęcić. Nawet roślinkę trzeba podlewać żeby rosła, nawet do ogniska trzeba dorzucać drew żeby iskra nie zgasła.

A niektórzy po ślubie są świecie przekonani, że partner od teraz ma obowiązek ich kochać już zawsze i bezwarunkowo...

Nie dajesz z siebie nic, nie dostaniesz nic szczerego w zamian. Nie można tylko brać.


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@cichy-runa zgadzam się praktycznie ze wszystkim co napisałeś, może tylko te jedno porownanie bym wyciął bo trochę słabo brzmi. No i jeszcze jedno, religia i wiara w jakiegoś tam boga to nie jest coś co łączy ludzi, raczej ich dzieli, wiec nie mozna tego utożsamiać z pozytywnymi wartościami ani z miłością do drugiego człowieka. Według mnie to wręcz działa w przeciwnym kierunku.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@cichy-runa no właśnie, ta metafora z Bogiem mi się podoba, naprawdę. Ale ten fragment o tym że rozwój duchowy to „pieprz nie za 3 grosze” trochę mi zgrzyta, bo z tego wynika, że życie też jest tym „pieprzem nie za 3 grosze” co jest totalnie niespójne z całą resztą wypowiedzi. Szkoda, bo ogólnie przekaz był dobry.

Poza tym super 🙂

No i do tamtej osoby co się wcześniej odzywała w tym wątku, bo chyba trochę zardzewiała... przecież to bylo napisane wprost, że wiara w Boga to nierzadko wcale nie jest miłość do drugiego człowieka. I że nie można utożsamiać wiary z pozytywnymi wartościami per se. Wszystko ok? Bo nagle zacząłeś pouczać o religii i Bogu, pisząc przy tym „bóg” z małej litery... chcesz zostać jakimś Antychrystem? Good luck 🙂


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@lukasz-10 no dobra, metafora z Bogiem spoko, ale ta cytowana część faktycznie trochę się gryzie z resztą, masz rację że to brzmi jakby samo życie było „nie za 3 grosze” co chyba nie bylo zamierzone.

co do I.george.I to serio, trochę spokojniej bo chyba nie doczytałes. ona napisala dokladnie to co mówisz, ze wiara w Boga to nie to samo co miłość do drugiego człowieka. i nagle robisz się ekspertem od religii piszac „Bóg” z małej litery... trochę niespójne co nie? 😉

a tak w ogóle to właśnie chciałem zapytac... Wadim, a ty sam jesteś blisko Boga? bo jakoś z tonu twoich wpisów tego nie widać


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@lukasz-10 no hej, co do tej małej litery to jest zupełnie poprawnie ortograficznie, piszę tekst na klawiaturze a nie odprawiam nabożeństwo 😉 nie klęczę przed monitorem, siedzę sobie wygodnie na krześle i tyle.


Odpowiedz
Udostępnij: