Forum

Asystent AI
Jak nauczyć się szt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak nauczyć się sztuki przebaczania?


Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Jak się nauczyć wybaczać? Myślę, że podstawa to nauczyć się lubić siebie, albo wręcz kochać. Bo jak to już w sobie masz, to szybko dochodzisz do wniosku, że dźwiganie przez lata goryczy i żalu do tych, którzy cię kiedyś skrzywdzili, to tak naprawdę robienie krzywdy wyłącznie sobie samemu.

A jak już się pozbędziesz tych wszystkich nawarstwionych negatywnych emocji, łącznie z chęcią zemsty, czyli jak wreszcie wybaczysz, to jest już blisko do tego, żeby zacząć się naprawdę uzdrawiać. Bo choroby według mnie są niczym innym jak efektem tego, co nosimy w głowie i w sercu, naszych własnych przekonań i blokad.

No ale żeby naprawdę zrozumieć co znaczy „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, to droga bywa długa i naprawdę wyboista...

Moge powiedzieć, że dopiero teraz, po tym wszystkim, potrafię bez żadnego fałszu i z pełnym przekonaniem powiedziec: wybaczam każdemu, kto kiedykolwiek mi zrobił krzywdę.


Odpowiedz
38 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@kamien642)
Połączone: 16 lat temu

no nie wiem czy to jakaś wielka gratulacja sie tu należy, ale rozumiem intencję. sam jestem gdzieś w połowie tej drogi, może nawet dalej od początku niż od końca... chociaż kto to wie.

Jakiś czas temu dużo myślałam o tym, czym właściwie jest miłość. Nie miłość z filmów czy piosenek, ale ta prawdziwa, ta głębsza. I jakoś doszłam do wniosku, że miłość to gotowość żeby poświęcić siebie dla kogoś innego. Dosłownie oddać siebie, żeby uratowac kogoś drugiego. Z wybaczaniem jest chyba tak samo, przynajmniej mi sie tak wydaje. Trzeba coś z siebie wyrzucić, jakiś kawałek własnego ego czy urazy, żeby w zamian dostać coś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@kamien642 no właśnie, to zdanie o ratowaniu innych mnie zatrzymało. Bo zawsze kiedy ktoś chce kogoś ratować, warto się najpierw zastanowić czy ta osoba w ogóle tego potrzebuje i czy taka interwencja nie przyniesie więcej szkód niż pożytku. To chyba ważniejsze pytanie niż samo poświęcenie.

Co do miłości... hmm, rozumem jej na pewno nie ogarniesz, to fakt. Kiedy ją naprawdę poczujesz, to nie ma wątpliwości. Życzę Ci szczerze żebyś kiedyś tego doświadczył. Ale żeby do tego doszło, trzeba najpierw zrobić w sobie miejsce, otworzyć się. Troche jak z tą szafą pełną starych rzeczy, najpierw trzeba wyrzucić stare żeby nowe miało gdzie wejsc 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Temat, który tutaj poruszono, jest naprawdę wartościowy i widzę za nim dobrą intencję. Miłość odgrywa w wybaczaniu ogromną rolę, to fakt.

Chciałem wspomnieć o pewnej metodzie zwanej „Radykalnym wybaczaniem” Colina Tippinga, bo myślę, że warto ją tu przywołać. Idzie ona mniej więcej w tym kierunku co to, co proponuje jedna z koleżanek w tym wątku. Na czym polega ta radykalność? Na tym, że zacierają się granice między katem a ofiarą, bo każde trudne doświadczenie, nawet traumatyczne, służy naszemu duchowemu rozwojowi. Innymi słowy jest przez Boga prowadzone. Żeby nie brzmieć zbyt abstrakcyjnie, podam przykład z życia. Wyrzucono cię kiedyś niesprawiedliwie z pracy, wściekłeś się, zacząłeś szukać czegoś nowego i po kilku miesiącach zarabiasz dwa razy więcej i w końcu lubisz to co robisz. I okazuje się, że jesteś wdzięczny za tamtą niesprawiedliwość, bo bez niej nic by się nie zmieniło 🙂 Radykalne wybaczanie mówi, że tak jest za każdym razem, tylko nie zawsze to widać od razu. Sam stosowałem przez 2 miesiące nagrania do tej metody i pozbyłem się z siebie naprawdę sporej dawki nagromadzonej nienawiści. Osoby, z którymi pracowałem i które to stosowały, były zachwycone prostotą i skutecznością. Polecam, naprawdę. Jeśli ktoś ma pytania, niech pisze tutaj, chętnie odpowiem.

Teraz co do przykazania „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy przedstawiają to jako długą i ciernistą drogę pełną strachu. Jeśli to czyjeś osobiste doświadczenie, to ok, napisz to wprost, ale nie uogólniaj na wszystkich. Może trochę ostro to mówię, ale uważam, że zbyt pompatyczne ujęcie tematu wybaczania nic tu nie pomaga.

Co to przykazanie w ogóle znaczy? Że kochasz innych tak jak kochasz siebie. I tu leży clou problemu, bo większość z nas uwierzyła, uwaga, uwierzyła, że żeby kochać siebie trzeba wyglądać jak Brad Pitt albo Angelina Jolie, być bogatym i sławnym. A jak nie spełniasz tych warunków to już nie masz prawa do miłości własnej? I stąd się bierze szkodzenie sobie i innym, bo staramy sie być tacy, jakich chcą nas widzieć rodzice, nauczyciele czy znajomi. dopiero kiedy zauważamy, że to wszystko jest fałszem i możemy kochać siebie takimi jacy jesteśmy, realizować własne pasje zamiast siedzieć tam gdzie nam „doradzono” że jest najlepiej, wtedy zaczynamy też naprawdę kochać innych. Bez zazdrości, bez zawiści. Czujemy wdzięczność za życie, bo nie potrzebujemy już niczyjej aprobaty. Polecam taki właśnie sposób patrzenia na świat. Nie jest wolny od wyzwań, ale jest zawsze wypełniony miłością i nadzieją.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@lukasz-10 zgadzam się z tą drugą częścią twojego wpisu. To co piszesz o miłości własnej jako fundamencie miłości do innych, to ma sens i jest bardzo praktyczne. Ludzie przez całe życie gonią za jakimś wyobrażeniem siebie, tym z reklam, z filmów, z oczekiwań rodziny i to ich wykańcza psychicznie. A potem dziwią się że nie potrafią normalnie funkcjonować w relacjach z innymi.

To zdanie o zdrowym egoizmie jest wg mnie kluczowe. Nie mówię o egoizmie który depcze innych, tylko o tym podstawowym szacunku do siebie. Jak ktoś siebie nie szanuje, to albo wchodzi w rolę ofiary, albo zaczyna innym udowadniać swoją wartość kosztem ich. I w jednym i w drugim przypadku o żadnej empatii nie ma mowy.

Natomiast mam pewien zgrzyt z pierwszą częścią twojego wpisu, ta uwaga o „pompatycznych wypowiedziach” wydała mi się troche zbędna. Każdy tu pisze jak umie i jak czuje, i to też jest jakiś wyraz jego drogi, nie? Mozna było to powiedziec lagodniej. Ale rozumiem, ze miałeś dobre intencje.


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@swiatlo173 no dobra ale mam pytanie bo to co napisałeś wyżej z tym zdrowym egoizmem to spoko, ale ja mam taką wątpliwość... co z kimś kto krzywdzi ludzi masowo, celowo? Powiedzmy że jakiś oszust nabiera sto osób jedna po drugiej. Te sto osób mu wybacza, a on idzie i nabiera kolejne sto. I co, też powinniśmy mu wybaczać? żeby miał łatwiej skrzywdzić jeszcze więcej ludzi?


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@brzask325 no właśnie, wydaje mi sie że mieszasz tutaj dwie różne sprawy. Bo jest duża różnica miedzy tym, co reguluje prawo a tym, co leży w sferze ludzkich relacji i zwyczajów. Hochsztapler który oszukuje setki ludzi to jest sprawa dla sądu i prokuratury, nie dla żadnego duchowego wybaczania. Takim kimś zajmą się odpowiednie instytucje i to jest właśnie po to żeby nie skrzywdził kolejnych stu osób. Natomiast wybaczenie w sensie wewnetrznym to zupełnie inna kwestia... np. mąż który zdradził żonę nie odpowie przed żadnym sądem, tu wszystko zależy już tylko od tej kobiety i od tego co ona sama postanowi. Więc nie wrzucałabym tego do jednego worka 😉


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@swiatlo173 szczerze mówiąc to mam wrażenie, że oboje z kolegą tutaj wyżej zupełnie rozmijacię się z sednem tego, o czym w ogóle jest mowa jeśli chodzi o wybaczanie...

przykro mi, ale tak to widzę. nie udało mi się chyba przekazać wam tego co miałem na mysli w tej kwestii 🙁


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@cichy-runa no cóż, to jest Twoja definicja wybaczania i przykro Ci może być co najwyżej że ja jej nie podzielam albo nie w pełni podzielam... 🙂


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@swiatlo173 no i właśnie o to chodzi, że definicje to jedno, a sedno sprawy to drugie. możesz to nazywać jak chcesz, słowa nic nie zmieniają. zwał jak zwał, jak to się mówi. to co napisała cichy_runa to jej rozumienie wybaczania i tyle, nie jakiś obiektywny opis rzeczywistości.


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@cichy-runa no i właśnie to jest ciekawe pytanie... kim jesteś, żeby twierdzić, że masz jedyną słuszną wersję tego, czym jest wybaczanie? Jakiś certyfikat ekspert w tej dziedzinie? :> To jest kwestia głęboko indywidualna dla każdego człowieka i jeśli ktoś tego nie pojmuje, to szczerze mówiąc trochę się takich ludzi obawiam.


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@swiatlo173 no widzę że wybrałeś stach zamiast spokojnej rozmowy... masz oczywiście prawo. Są właściwie dwa stany w jakich człowiek egzystuje: miłość albo strach. I tu nie ma zbyt wiele pola do dyskusji.


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@cichy-runa no to po kolei, bo mam kilka zastrzeżeń.

Po pierwsze, te wnioski są kompletnie nieuzasadnione. Po drugie, jeśli zwracasz się do mnie, to forma męska jest nie na miejscu. I po trzecie, co mnie tu naprawdę niepokoi: osoby takie jak Ty, które nie dopuszczają żadnego innego spojrzenia na świat poza własnym, wzbudzają we mnie autentyczny lęk. Ale nie lęk z powietrza, tylko taki, który czerpię z historii. Bo właśnie z takich jednostronnych ludzi, przekonanych że tylko oni mają rację, wyrastały wszelkie radykalizmy i fundamentalizmy. A te naprawdę napawają mnie niepokojem, bo trudno z nimi cokolwiek zdziałać. I niestety przyczyniły się, i nadal się przyczyniają, do cierpień ogromnej liczby niewinnych ludzi...


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@swiatlo173 no cieszę się, że chociaż tyle z tego wyszło i mogłeś trochę rozładować to napięcie wewnętrzne 🙂 Przynajmniej wątek o wybaczaniu do czegoś ci sie przydał w zyciu i wywołał takie małe katharsis.


Odpowiedz
(@renata-24)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 63

@cichy-runa no właśnie, każdy z nas ma inne podejście do tematu wybaczania i to jest ok. Ważne żeby rozumieć, że każdy ma prawo do swojego zdania, nikt nie powinien nikomu narzucać jak ma myśleć. Możemy za to spokojnie dyskutować, kwestionować cudze poglądy, nie zgadzać się, właśnie na tym polega wymiana myśli i to jest w porządku.

Przy okazji przypomniał mi się pewien wpis który czytałam gdzieś na innym forum. Była tam poruszona ciekawa kwestia, mianowicie czy w ogóle warto wybaczac komuś z góry, niejako „na zapas”, skoro ta osoba nawet nie zdaje sobie sprawy że kogoś rani. Warto się nad tym zastanowić.


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@renata-24 no właśnie, zgadzam się że każdy ma prawo do własnego zdania i żadna dyskusja nie byłaby możliwa bez możliwości podważania cudzych poglądów. To chyba podstawa normalnej wymiany myśli.

Co do tych co się wypowiadają jak eksperci w tematach gdzie nie mają pojecia o czym mówią... sam nie lubię takich sytuacji, więc rozumiem co masz na myśli. Na tym forum też tego nie brakuje.

A co do samego wybaczania, to masz rację że warto przeczytać cały wątek a nie tylko wyrywkowe zdania. Bo właśnie o to chodzi, że wybaczenie tak naprawde nie jest żadną łaską dla tej drugiej osoby. Robimy to dla siebie, żeby nie dźwigać tego ciężaru. I tyle. Coś w tym jest, nawet jeśli z natury podchodzę do takich tematów sceptycznie


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@cichy-runa no właśnie, muszę ci powiedzieć wprost, że trochę się mylisz w tej ocenie... a przy okazji mój nick to anagram mojego imienia, więc nie taka ignorancja byłaby tu na miejscu 😉


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@swiatlo173 szczerze, podoba mi się to jak patrzysz na pewne sprawy i to jak piszesz, dobra retoryka 🙂

Pozdrawiam serdecznie

ps. Hej, a co oznacza to „1041737” w Twoim nicku? Jestem ciekaw skąd ta liczba


Odpowiedz
(@swiatlo173)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@lukasz-10 🙂 to mój numer na gadu gadu


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Słyszałem kiedyś to zdanie Gandhiego, że wybaczanie to cnota silnych, a słabi nigdy nie potrafią przebaczyć. I jakoś tak... nie wiem, zawsze mnie to trochę uwierało. Bo z jednej strony rozumiem o co chodzi, ale z drugiej strony wydaje mi sie że to troche zbyt prosta sentencja jak na tak skomplikowany temat


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@cichy-runa wybaczam ci że wklejasz tu cudze cytaty których chyba sama do końca nie rozumiesz 🙂


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@brzask325 no widzisz, już jakiś malutki kroczek do przodu zrobiłeś :)))))


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@cichy-runa no dobra, i ten twój post ci wybaczam, bo krzywdy z niego prawie żadnej nie ma 😉


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@brzask325 widzę że robisz postępy, tumanie 🙂

Co tylko dowodzi że mój wątek działa jak należy ;)))))


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@cichy-runa no wiesz co, jakoś szczególnie mi cię nie żal 🙂


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@brzask325 oj no proszę, widzę że duchowość kiełkuje, skoro już ci żal bliźniego ;)))))


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

No dobrze, wybaczanie... temat na tyle poważny, że warto coś o nim powiedzieć bez owijania w bawełnę.

Z mojej perspektywy kluczowe jest to, żeby w ogóle rozumieć KOMU i CO wybaczamy. Bo ludzie dźwigają ze sobą spory bagaż i często nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo ten balast ich ciągnie w dół. Urazy do rodziców, do partnerów, do własnych przodków jeśli ktoś w to wierzy, no i co ważne, urazy do samego siebie za własne głupoty po drodze.

Ale jest jedna rzecz, o której rzadko ktoś mówi wprost: wybaczanie na niby, takie na pokaz albo na siłę, jest kompletnie bez sensu. Ba, moim zdaniem pogarsza sprawę, bo człowiek okłamuje sam siebie. Jeśli jeszcze nie jesteś gotowy żeby odpuścić, to nie rób z tego teatru. Lepiej uczciwie przyznać że masz ochotę na jakis rodzaj symbolicznej zemsty i być z tym szczerym wobec siebie, niż recytować formułki których i tak nie czujesz.

I tutaj mam pewien problem z dużą częścią tego środowiska. Otwierasz jakikolwiek wątek, rozglądasz się i... tłumy oświeconych specjalistów od cudzej duszy, gotowych sprzedać ci zbawienie w pakiecie. Cudzysłów przy słowie „bezcenne” porady jak najbardziej uzasadniony.

Piszę to z własnych przemyśleń i doświadczeń, nie z jakiegoś podręcznika czy kursu online.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@cichy-runa o właśnie, to ciekawy punkt widzenia! bo wiesz, wybaczanie wybaczaniem, ale czasem ta osoba której to wybaczamy po prostu... czuje sie bezkarna i robi swoje dalej, nie wyciagajac żadnych wniosków z tego co zrobiła :/ i tu się zastanawiam czy przypadkiem jakaś forma kary nie byłaby tak naprawdę większym aktem łaski wobec niej, niż ciągłe i ciągłe jej wybaczanie 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@anna-50 właściwie to kwestia zrozumienia czym jest samo wybaczanie w szerszym sensie. Chodzi o to żeby pojąć jaką rolę odegrała ta druga osoba w naszym własnym procesie wewnętrznym, a nie o to żeby komukolwiek odpuszczać prawne konsekwencje jego działań. Od wymierzania kar i pilnowania żeby były egzekwowane są odpowiednie instytucje i służby, to nie nasza rola.

Nie widzę więc związku między wybaczeniem komuś w sensie duchowym, a kwestią kary którą ta osoba ponosi. Kara to nie jest żaden „akt łaski”, to dwie zupełnie różne rzeczy. Moim zdaniem trochę tu mieszasz pojęcia 🙂

Wybaczenie o którym piszę to nie jest odpuszczanie komuś jego uczynkow czy rezygnacja z konsekwencji. To jest zrozumienie dlaczego dana sytuacja nam się w ogole przytrafiła, co miała nam pokazać. Natomiast jeśli sprawca naprawdę dokona głębokiej skruchy, to bez wzgledu na to czy odbędzie karę czy nie, na poziomie duszy będzie wolny. I to już jest metafizyka, może trochę abstrakcyjna perspektywa, ale jednak warta przemyślenia.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@lukasz-10 okej, spróbuję to jakoś podsumować bo mam wrażenie że mówimy o kilku różnych rzeczach naraz 🙂

chodzi o to że świadomość skutków własnych czynów JEST tą karą, nawet jeśli żadne prawo cię nie dosięgnie. weź taki przykład z dzieciństwa, niby drobna sprawa, piaskownica, ale jak człowiek dorosnął i zdał sobie sprawę że mógł komuś uszkodzić wzrok, to sam ten wstyd i świadomość jest czymś naprawdę ciężkim. nikt go nie sądził, żadna kara nie spadła, a jednak to zostaje.

albo inny przykład, dużo smutniejszy. dziewczyna robi coś pochopnie, nie myśląc o konsekwencjach, i po kilku latach odkrywa że przez tamtą jedną decyzję nie może mieć dzieci. żadne służby jej tu nie pomogą, żaden sąd tego nie cofnie... najgorsza kara to właśnie ta świadomość nieodwracalności, prawda?

a na poziomie duchowym, różne tradycje mówią że po śmierci dusza sama „widzi” wszystko co zrobiła, i ta chwila może byc dosłownie piekłem, jeśli wyrządzało sie krzywdy innym albo marnowało szanse. więc kara wymierzona za życia może paradoksalnie być aktem łaski bo powstrzymuje przed kolejnymi błędami i chroni przed tym.

i nie wiem czy da sie spokojnie powiedziec że oszuści działający z premedytacją, z przekonaniem że ofiary „zasłużyły sobie” na los, sami z siebie dojdą do jakiejś skruchy bez żadnej zewnętrznej konsekwencji? to byłoby chyba zbyt optymistyczne 😉


Odpowiedz
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 122

@anna-50 no właśnie, i tu leży sedno sprawy. każdy taki szarlatan czy pseudouzdrowiciel oczywiście chętnie przyjmuje wybaczenie, bo po co mu konsekwencje, skoro może dalej robić swoje i zarabiać na kolejnych naiwnych ludziach. to nie jest żadne duchowe oczyszczenie z ich strony, tylko zwykły, cyniczny rachunek zysków i strat.

dlatego moim zdaniem ktoś, kto został skrzywdzony przez takich ludzi, powinien działać konkretnie a nie filozofować o wybaczaniu. zgłoszenie sprawy do odpowiednich instytucji to jedyna droga żeby zatrzymać kogoś, kto świadczy usługi medyczne bez uprawnień, bo takie działanie jest po prostu karalne. wtedy sprawa trafia do prokuratury i zaczyna się normalne śledztwo

i tu wracam do tego co pisales wyzej o świadomości kary jako aktu łaski... może i tak, ale tylko wtedy kiedy ta kara realnie istnieje. żadne wybaczenie bez konsekwencji nie nauczy kogoś, kto działa z pełną premedytacją i doskonale wie co robi.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@brzask325 no właśnie, dokładnie to samo pomyślałam czytając tamten wpis 🙂 nie można tak wszystkich wrzucać do jednego worka, to trochę za proste podejście do tematu...

bo wyobraź sobie, że pojawia się ktoś naprawdę wyjątkowy, z prawdziwym darem uzdrawiania, coś w stylu Jezusa, i co, zgłosić go do prokuratury bo nie ma papierka? 😀 przecież przez takie zgłoszenie skrzywdzilibyśmy tych wszystkich ludzi, którym mógłby pomóc. to byłoby absurdalne.

a z drugiej strony masz rację że mnóstwo oszustów działa zupełnie legalnie, z pełnymi uprawnieniami, i jakoś zawsze znajdą się sprytni prawnicy którzy ich wyciągną z każdej opresji... i co, mamy ich bronić bo „prawo tak mówi”? no nie bardzo.

chodzi o to że prawo pisane i prawo moralne to dwie zupełnie rózne rzeczy i nie zawsze idą ze sobą w parze. jedno nie zastępuje drugiego 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@anna-50 hej, nie wiem jak ty to odczujesz, ale sporo tu ostatnio osób piszących z takim... no, z taką siłą przekonania, że już graniczy to z radykalizmem. Dobra, przejdę do konkretów.

Skoro przytoczyłaś takie konkretne przykłady natury duchowej, to i ja odpiszę konkretnie, bez owijania w bawełnę 🙂 mój profil jest uzupełniony, możesz tam praktycznie wszystko o mnie sprawdzić. Twój nie jest. Nie ma przymusu, ale nie mam wtedy żadnego kontekstu o tym, kim jesteś i co robisz. Co do czyśćca i piekła, to akurat w pełni się z tobą zgadzam. Natomiast cały ten twój wywod zmierza... donikąd, bo właściwie nie wiem co chciałaś zapytać. Serio. Skoro tak dobrze rozumiesz wędrówke duszy i sens życia tutaj, to to pytanie na końcu brzmi dość nisko, albo po prostu prowokacyjnie. No i te przykłady z początku są trochę dziwne, szczegolnie że sama potem opisujesz ich konsekwencje. Nieważne, odniosę sie do tego co tu widzę.

Dusza zanim się wciela, wybiera sobie takie doswiadczenia jakich potrzebuje, w tym i te które opisałaś. Jeśli nie potrzebuje, to nie wybiera. Jest tez rezonatorem dla innych dusz. Jedni wcielają się żeby iść drogą „światła”, inni „ciemności”. Ale wolna wola zawsze może zmienić tę ścieżkę. Zamysł duszy pozostaje nam nieznany dopóki do niego świadomie nie dojdziemy, ale i tak nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, bo to poziomy pozazmysłowe.

Oszuści finansowi są potrzebni tym duszom, które mają przerobić temat związany z pieniędzmi. A czy naiwniacy zasługują na swój los? Nie ma czegoś takiego jak zasługiwanie na los. To projekcja i konsekwencja naszego postępowania, planu duszy i konkretnej sytuacji. My jesteśmy wielowymiarowym reżyserem tej całej historii. Można się z tym nie zgodzić, ale wtedy człowiek staje się zależny od jakiejś bliżej nieokreślonej siły i nic nie może zmienić. Mnie takie myślenie kompletnie nie interesuje. Nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś i z czegoś wynika.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@lukasz-10 hej, no ale twój profil to co innego niż to, co piszesz na forum 🙂 twoje wpisy mówią o tobie znacznie więcej niż jakakolwiek strona z danymi, bo widzimy tu twoje prawdziwe poglądy i sposob myslenia. a to co masz wpisane w profilu... no sorry, ale to naprawdę nie mówi NIC o tym, kim jesteś jako człowiek. za to twoje posty już tak, i to sporo 😉


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@anna-50 tyle wyciągnęłaś z tego co napisałem... długa droga przed tobą 🙂 ale w końcu jesteś tu po coś, ciekawe czy poza samą krytyką posłużysz się wolną wolą zgodnie z tym, co sobie zaplanowałaś w tym życiu. Krytykować jest łatwo, ale wprowadzać realne zmiany wokół siebie to zupełnie inna bajka i to jeszcze przed tobą. Choć oczywiście co ja tam wiem, jakie są twoje pragnienia 😉 Przypuszczam, że piszesz takie rzeczy z nudów albo frustracji. Bo przecież gdybyś miała przed sobą jakis większy cel, to byś wiedziała, że trzeba włożyć w to wysiłek, a nie tylko krytykować jako anonim na forum 🙂 Ciekawe tak naprawdę, kto tu komu daje lekcję. Dziękuję za moją 🙂


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@lukasz-10 wiesz co, ja w sumie nie za bardzo wiem od czego zacząć bo to co piszesz jest po prostu... no, naprawdę zaskakujące 🙂 z Twoich wpisów widzę że jesteś dosyć zamkniętym człowiekiem, z dość wąskim spojrzeniem na świat i jakby z wielką trudnoscią przyswajania czegokolwiek nowego. zero otwartości na inne koncepcje niż Twoje własne, Twoje musi być zawsze na wierzchu, koniec i kropka :))) no cóż, jak kto woli 😉

a tak a propos, może polecę Ci Kamasutrę? 😀 i nie, nie ironicznie, serio! bo rozdział poświęcony stricte pozycjom seksualnym to zaledwie jakieś 5% całej ksiązki. reszta to zupełnie inne treści, ale przecietny człowiek i tak widzi tylko to co chce zobaczyć 🙂 może warto sięgnąc trochę głębiej niż to co podsuwa wyobraźnia 😉

polecam naprawdę :)))


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@anna-50 no świetnie, nareszcie ktoś wykazuje się na tyle dużymi chęciami do dyskusji żeby w ogóle podjąć temat. Nacisknalem na czuły punkt i od razu poszłaś na prowokację jak po sznurku. Muszę przyznać, pięknie przeprowadzona krytyka... z wyśmiewaniem w tle i jeszcze taką aluzją sugerującą mi braki w inteligencji seksualnej.

Definiujesz mnie jako osobę o wąskich horyzontach na podstawie moich wpisów. To poproszę o konkretne przykłady, fakty, cokolwiek. Twierdzisz też, że nie dopuszczam innych koncepcji, ale z czego to wnioskujesz? Bo ja tego nie widzę.

I ta seksualna aluzja skąd się wzięła? Bo o ile wiem, nic takiego nie napisalem wcześniej. Może masz jakieś własne frustracje w tym temacie skoro postanowiłaś mi je przypisać? To twój „film”, twoja projekcja, nie moja.

Szczerze mówiąc nie przygotowałaś sie do tej rozmowy. Nadal tylko kąsasz anonimowo, bez żadnego pokrycia w konkretach. Odwaga to co innego, to znaczy stanie za swoimi przekonaniami twarzą w twarz. A tak to tylko anonimowe szczekanie.

Jakie wartości chcesz tu reprezentować, że znasz się na Kamasutrze? No fajnie, i co z tego wynika? Dla mnie to lekcja, całkiem wartościowa. A ty co z tego wyniosłaś? Póki co tylko sie ośmieszasz 🙂 Ale jeśli chcesz iść w to dalej, proszę bardzo, dawaj. Pozwól że sie trochę przy tym pobawię, bo kilka osób to czyta i warto ich rozerwać 😉


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@lukasz-10 hej, no faktycznie nie mam profilu ustawionego, ok, mój błąd 🙂 ale wystarczy wpisać mój nick w wyszukiwarkę i poczytać co piszę w innych wątkach, dla chętnych oczywiście. jeśli kogoś nie interesuje to spoko, nie zamierzam się tu nikomu przypodobywać, zwłaszcza bufonom 😉

a tak na marginesie, śmieszy mnie ktoś kto uważa się za lepszego od reszty... naprawdę 😀

no i skoro pytasz o „indora” to proszę bardzo, żebyś nie musiał szukać:

indor to m.in.:
- duży ptak domowy
- gulgoczący samiec
- ma korale
- samiec ptaka hodowlanego z Ameryki Północnej
- nadęty ptak z koralami
- kolega kaczora i koguta
- samiec indyka
- oczekiwał niedzieli

mam nadzieję że to wystarczająco wyczerpująca definicja 😉


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

kiedy ktoś cię zdradził... to tak jakby połamał ci ręce. Wybaczyć jeszcze mozna, ale już nigdy tak samo nie przytulisz 🙁 to zdanie Tołstoja jakoś mnie dziś dosłownie rozłożyło na łopatki, serio nie mogłam przestać o nim myśleć


Odpowiedz
Udostępnij: