Ten tekst napisałem po 3 latach szukania odpowiedzi na pytanie czego tak naprawdę pragnę w życiu. Przybrał formę czegoś, co nazywam „listem do Boga”. Wracałem do niego co roku, sprawdzałem co mi się udało zrealizować, i pisałem go od nowa, zostawiając to co nadal mi służy, a zmieniając to co przestało działać. To owoc mojej pracy nad sobą i próba ubrania w słowa wizji tego, jak chcę żeby moje życie wyglądało i jaki wzorzec ma mu przyświecać.
Zachęcam każdego żeby napisał sobie takie życzenie, skierowane do Boga, losu, wszechświata, czy czegokolwiek co stawiasz ponad siebie, a jednocześnie do samego siebie, bo bez własnego działania nic się nie wydarzy. Przeczytajcie, poczujcie i stwórzcie coś, co jest naprawdę wasze. Jeśli poniższy tekst bardzo wam pasuje i chcecie go przejąć, proszę bardzo 🙂 Jednak zachęcam żebyście dorzucili coś od siebie.
---
Kocham i jestem kochany. Mam pracę, gdzie bardzo dobrze zarabiam i zdobywam kontakty, które pozwalają mi osiągnąć niezależnosc finansową. Wszystko i wszyscy mnie do tego przybliżają. Moja praca daje mi stabilność i wolność w kreowaniu własnej przyszłości, w harmonii i pełnej swobodzie działania.
Związek z kobietą pozwala nam się dopełniać. To wspaniała wspólna podróż, droga do szczęścia w najprostszy i najlepszy dla nas sposób.
Realizacja moich pragnień przychodzi mi łatwo. Wszystko i wszyscy mi w tym sprzyjają.
Wraz z rozwojem swoich planów dostaję najlepsze wsparcie i informacje potrzebne do ich realizacji. Za każdym razem gdy zbaczam z drogi, dostaję duchowy impuls, dla mnie zrozumiały, który prowadzi mnie z powrotem na właściwy szlak.
---
Tę mantrę powtarzałem przez kilka lat, za każdym razem gdy potrzebowałem siły, nadziei albo chociaż odrobiny optymizmu:
*Kocham siebie, lubię siebie takim jakim jestem. Wszystko i wszyscy mi sprzyjają. Wydarzy mi się dziś coś wspaniałego.*
Później dodałem na początku zdanie:
*Jestem scentralizowany i zharmonizowany, kocham siebie...*
Chodziło mi o utrzymanie jedności ciała i umysłu, scentralizowany oznaczał dla mnie fizyczną obecność tu i teraz, a zharmonizowany, spójność z własnymi myślami i pragnieniami.
Jeśli macie swoje strategie albo chcecie się podzielić komentarzem, zapraszam. A jeśli chcecie sprawdzić czy wasz pomysł nie zawiera podświadomych pułapek, to opiszcie go tutaj, chętnie spojrzę na to świeżym okiem i pomogę stworzyć jeszcze lepszy list do Boga. Bo uczymy się całe życie 🙂
To powtarzanie pewnych słów i fraz to w sumie coś w rodzaju auto-psychoterapii albo auto-hipnozy... właściwie można to też nazwać modlitwą, medytacją, kontemplacją. To jest praca nad sobą, nad swoim wnętrzem, żeby dojść do takiego stanu równowagi psycho-emocjonalnej, nirwany, oświecenia czy jak kto woli przebudzenia duchowego. Mnisi buddyjscy i mistrzowie zen robią to od wieków, od pokoleń, więc chyba cos w tym jest 🙂
Pozdrawiam
Hmm, ciekawa ta medytacja do przemyślenia, chciałam się podzielić kilkoma refleksjami na ten temat...
Zodiak niebieski był tworzony przez starożytnych mędrców, tych z Indii i z Dalekiego Wschodu, tych zwanych riszich. Chodzi o to że umysł człowieka jest jak mikrokosmos, który odbija wielki kosmos planetarny. Zreszta kto pamięta Gwiazdę Betlejemską? To właśnie ona zapowiedziała wschodnim astrologom narodziny Jezusa Chrystusa w Nazarecie, i to nie jest przypadkowe że akurat oni to wiedzieli.
Teraz ten niebieski zodiak, horoskop, to według mnie odzwierciedlenie tego jak cały czas zmieniają się nasze myśli, emocje, nasz charakter. I tak naprawde... nie trzeba horoskopu żeby siebie poprawiać i poznawać swój los. Ważniejsza jest praca nad sobą, samodoskonalenie i samodyscyplina, choć wiem że to łatwo powiedzieć a trudniej zrobić 🙂
No i horoskop, tak samo jak numerologia, to taki psychologiczny portret człowieka. A cyfry to głos Boga, coś w tym chyba jest.
no właśnie, jak się zastanowić to chyba masz rację... wybór partnera to nie jest coś co powinno się robić pochopnie czy tylko kierując się wygladem. Uroda to jedno, ale z urody się nie będzie szczęśliwym jeśli charaktery nie grają albo człowiek potem żałuje tej decyzji. Lepiej żeby to był ktoś z kim naprawdę dobrze się jest, niż ktoś piękny a potem tylko problemy i żale 🙁
nawet jak już trafisz na tą swoją drugą połówkę, to wcale nie znaczy że od razu wszystko zadziała jak w bajce 🙂 ta druga osoba też musi być gotowa żeby nas przyjąć, a na to naprawdę nie mamy żadnego wpływu... głową muru nie przebijesz, może sercem jakoś się uda, ale kto wie
no i jest jeszcze jeden problem - ta osoba moze być już w związku, mieć dzieci z kimś innym i wtedy... no cóż, klops totalny xD
poza tym jak ktoś nie rozumie tak naprawdę co to znaczy być „scentralizowanym” albo co to w ogóle jest bycie kochanym, to powtarzanie tego w kółko chyba tylko zaszkodzi, efekt odwrotny od zamierzonego i tyle
no właśnie... chyba rzeczywiście mówimy o tym samym, tylko każda z nas inaczej to nazywa. Sedno jest to samo, zgadzam sie z tym 🙂
Dobranoc i miłych snów życzę. Bo mówią przecież że kto rano wstaje temu Pan Bóg daje, a co komu jest przeznaczone to go i tak znajdzie... bo co Bóg złączy, człowiek niech nie waży się rozłączać.
Wie cie, wchodzę tu i chcę powiedzieć wprost, bo uważam, że to ważne. Ezoteryka i wróżby to nie są niewinne zabawy, to może być naprawdę poważne zagrożenie dla człowieka, który po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, w co wchodzi. Ta rzekoma zdolność „czytania” z liczb czy innych znaków, poznawania przyszłości, rozpoznawania drugiego człowieka, ona nie pochodzi od Boga, bo Bóg człowiekowi takich mocy nie dał. A jeśli ktoś twierdzi, że mu to wychodzi, to albo się myli, albo stoi za tym coś, przed czym naprawdę warto się strzec. Pycha, chęć bycia „równym Bogu” to dokładnie ten obszar, który według mnie należy do szatana, bo to on właśnie w taki sposób kusił od zawsze.
Mówię to bez złości do nikogo tutaj, ale proszę posłuchajcie: żadna firma, żaden talent, żadna rodzina nie przetrwa bez Chrystusa, jeśli idziecie drogą, która odwodzi od Niego. Nie mówię że tak będzie jutro, ale szatan jest cierpliwy i nie odpuszcza. To nie jest straszenie, to jest moje głębokie przekonanie człowieka wierzącego.
Będę się modlił za każdego, kto tu trafił, szczerze, bo myślę że wiele osób tu wpadło w te sidła zupełnie nieświadomie, przez liczby, wróżby, magię i inne rzeczy które wyglądają niewinnie, ale niewinne nie są. Tylko Jezus jest Panem i tylko przy Nim naprawdę coś się w życiu uda.
