Forum

Asystent AI
List do Boga, jak p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

List do Boga, jak przyciągnąć wymarzone życie i miłość


Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Ten tekst napisałem po 3 latach szukania odpowiedzi na pytanie czego tak naprawdę pragnę w życiu. Przybrał formę czegoś, co nazywam „listem do Boga”. Wracałem do niego co roku, sprawdzałem co mi się udało zrealizować, i pisałem go od nowa, zostawiając to co nadal mi służy, a zmieniając to co przestało działać. To owoc mojej pracy nad sobą i próba ubrania w słowa wizji tego, jak chcę żeby moje życie wyglądało i jaki wzorzec ma mu przyświecać.

Zachęcam każdego żeby napisał sobie takie życzenie, skierowane do Boga, losu, wszechświata, czy czegokolwiek co stawiasz ponad siebie, a jednocześnie do samego siebie, bo bez własnego działania nic się nie wydarzy. Przeczytajcie, poczujcie i stwórzcie coś, co jest naprawdę wasze. Jeśli poniższy tekst bardzo wam pasuje i chcecie go przejąć, proszę bardzo 🙂 Jednak zachęcam żebyście dorzucili coś od siebie.

---

Kocham i jestem kochany. Mam pracę, gdzie bardzo dobrze zarabiam i zdobywam kontakty, które pozwalają mi osiągnąć niezależnosc finansową. Wszystko i wszyscy mnie do tego przybliżają. Moja praca daje mi stabilność i wolność w kreowaniu własnej przyszłości, w harmonii i pełnej swobodzie działania.

Związek z kobietą pozwala nam się dopełniać. To wspaniała wspólna podróż, droga do szczęścia w najprostszy i najlepszy dla nas sposób.

Realizacja moich pragnień przychodzi mi łatwo. Wszystko i wszyscy mi w tym sprzyjają.

Wraz z rozwojem swoich planów dostaję najlepsze wsparcie i informacje potrzebne do ich realizacji. Za każdym razem gdy zbaczam z drogi, dostaję duchowy impuls, dla mnie zrozumiały, który prowadzi mnie z powrotem na właściwy szlak.

---

Tę mantrę powtarzałem przez kilka lat, za każdym razem gdy potrzebowałem siły, nadziei albo chociaż odrobiny optymizmu:

*Kocham siebie, lubię siebie takim jakim jestem. Wszystko i wszyscy mi sprzyjają. Wydarzy mi się dziś coś wspaniałego.*

Później dodałem na początku zdanie:

*Jestem scentralizowany i zharmonizowany, kocham siebie...*

Chodziło mi o utrzymanie jedności ciała i umysłu, scentralizowany oznaczał dla mnie fizyczną obecność tu i teraz, a zharmonizowany, spójność z własnymi myślami i pragnieniami.

Jeśli macie swoje strategie albo chcecie się podzielić komentarzem, zapraszam. A jeśli chcecie sprawdzić czy wasz pomysł nie zawiera podświadomych pułapek, to opiszcie go tutaj, chętnie spojrzę na to świeżym okiem i pomogę stworzyć jeszcze lepszy list do Boga. Bo uczymy się całe życie 🙂


Odpowiedz
46 odpowiedzi
Wpisy: 87
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

To powtarzanie pewnych słów i fraz to w sumie coś w rodzaju auto-psychoterapii albo auto-hipnozy... właściwie można to też nazwać modlitwą, medytacją, kontemplacją. To jest praca nad sobą, nad swoim wnętrzem, żeby dojść do takiego stanu równowagi psycho-emocjonalnej, nirwany, oświecenia czy jak kto woli przebudzenia duchowego. Mnisi buddyjscy i mistrzowie zen robią to od wieków, od pokoleń, więc chyba cos w tym jest 🙂

Pozdrawiam


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Hmm, ciekawa ta medytacja do przemyślenia, chciałam się podzielić kilkoma refleksjami na ten temat...

Zodiak niebieski był tworzony przez starożytnych mędrców, tych z Indii i z Dalekiego Wschodu, tych zwanych riszich. Chodzi o to że umysł człowieka jest jak mikrokosmos, który odbija wielki kosmos planetarny. Zreszta kto pamięta Gwiazdę Betlejemską? To właśnie ona zapowiedziała wschodnim astrologom narodziny Jezusa Chrystusa w Nazarecie, i to nie jest przypadkowe że akurat oni to wiedzieli.

Teraz ten niebieski zodiak, horoskop, to według mnie odzwierciedlenie tego jak cały czas zmieniają się nasze myśli, emocje, nasz charakter. I tak naprawde... nie trzeba horoskopu żeby siebie poprawiać i poznawać swój los. Ważniejsza jest praca nad sobą, samodoskonalenie i samodyscyplina, choć wiem że to łatwo powiedzieć a trudniej zrobić 🙂

No i horoskop, tak samo jak numerologia, to taki psychologiczny portret człowieka. A cyfry to głos Boga, coś w tym chyba jest.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, jak się zastanowić to chyba masz rację... wybór partnera to nie jest coś co powinno się robić pochopnie czy tylko kierując się wygladem. Uroda to jedno, ale z urody się nie będzie szczęśliwym jeśli charaktery nie grają albo człowiek potem żałuje tej decyzji. Lepiej żeby to był ktoś z kim naprawdę dobrze się jest, niż ktoś piękny a potem tylko problemy i żale 🙁


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 właśnie o to chodzi, co napisałaś wyżej jest super mądre, ale ta kwestia „z głową i rozsądnie” to trochę bardziej skomplikowane niż się wydaje 🙂 bo wiesz, nawet w historii były przypadki że próbowano to jakoś „unormować” i regulować dobieranie partnerów, sprawdzać ich zdrowie i wszystko inne... i jakoś lepiej przez to nie było, serio. Poza tym nawet jak wybierzesz kogoś idealnego to po 20 latach to może być zupełnie inna osoba, i co wtedy? Nie da się tego przewidzieć, nikt nie ma takiej szklanej kuli 😀

Myslę że ważniejsze jest żeby każdy miał po prostu prawo odejść z takiego związku który mu szkodzi. I tu jest właśnie największy problem bo często jest tak że ktoś chce odejść ale nie może bo nie ma kasy, albo boi się co powiedzą ludzie, rodzina, sąsiedzi... szczególnie kobiety mają z tym straszny problem i to jest naprawdę smutne 🙁 jakos jeszcze jako społeczeństwo nie dorośliśmy do tej prawdziwej wolności w związkach. Związek dwóch równorzędnych, wolnych ludzi to chyba wciąż bardziej marzenie niż rzeczywistość...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no wiesz, masz trochę rację, ale... nie jestem pewna czy to by cokolwiek zmieniło w praktyce. Intercyza brzmi rozsądnie, ale większość ludzi i tak idzie do ślubu z poczuciem że „u nas będzie inaczej” i nie myśli o takich formalnościach. A kary za złamanie przysięgi małżeńskiej? Hmm, to by musiało wyglądać dosyć dziwnie w realiach prawa cywilnego, bo jak w ogóle udowodnić i egzekwować coś takiego.

Szkoły rodzenia i nauki przedślubne to akurat fajny pomysł, chociaz chyba i tu nikt nikogo nie zmusi żeby naprawdę to potraktował serio. Mozna odsiedziec te zajęcia i wyjść z niczym.

Mnie bardziej niepokoi to, co napisałas wczesniej, że kobiety często zostają w złych związkach przez strach i kwestie finansowe. I żadna intercyza tego strachu nie usunie, bo on jest głębszy, kulturowy. Dopóki nie zmieni się myślenie ludzi, żadne prawne zapisy nie zrobią tak naprawde dużej różnicy 🙁


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no ale ja miałam na myśli coś zupełnie innego, naprawdę! 🙂 Ludzi powinno łączyć TYLKO i wyłącznie uczucie, miłość, nic więcej! Po co w ogóle te wszystkie papiery i „legalne” małżeństwa? Na co mi osoby trzecie wtrącające się do mojego związku?

Nie chciałabym żeby mój ukochany był przy mnie tylko dlatego ze kiedyś złożył podpis i wsunął na palec obrączkę... dla mnie obrączka to symbol obroży, nie miłości 🙁

Małżeństwo powinno być DOBROWOLNYM związkiem dwóch wolnych ludzi i tyle!


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 okej, okej, teraz rozumiem o co ci chodziło 🙂 no i właściwie... masz rację. Chyba dałam się ponieść i źle odczytałam twój wcześniejszy wpis, przepraszam za to.

To co napisałaś ma sens, ludzi powinna łączyć wyłącznie miłość, a nie jakieś papiery i formalne zobowiązania podpisane przy urzędnikach. ta cała otoczka prawna wokół związku trochę mnie przeraża szczerze mówiąc. bo jak ktoś zostaje z drugą osobą tylko dlatego że kiedys złożył podpis i włożył obrączkę na palec... to czy to w ogóle jest jeszcze prawdziwy związek? nie wiem, mam wątpliwości.

i ta obrączka jako symbol obroży... mocno powiedziane, ale rozumiem tę myśl. małżeństwo naprawdę powinno być czymś całkowicie dobrowolnym, wynikajacym z chęci bycia razem każdego dnia, a nie z przymusu czy umowy.

no i właśnie o to chyba chodzi, że dzisiaj wiele osób wchodzi w te formalne związki bez odpowiedniej dojrzałości, bez zastanowienia... a potem dziwią się że jest źle. jak można żenić się już z myślą o możliwym rozwodzie? to chyba coś głęboko nie gra.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, małżeństwo tak często kończy się rozczarowaniem i bólem, to smutne 🙁

ale co do tej miłości i dobroci w ludzkim sercu... wiesz, ja myślę że każdy człowiek MA to w sobie, naprawde! Nie bez powodu mówi się o „człowieczeństwie” kiedy ktoś okazuje współczucie i ciepło, a „nieludzkie zachowanie” to właśnie okrucieństwo i zimna bezduszność. Samo to wiele mówi, prawda? jakby dobroć była czymś wrodzonym, naturalnym dla nas. więc pytanie jest takie, co nam w tym przeszkadza, żeby po prostu żyć Sercem? co albo kto zagłusza tę miłość, która przecież w każdym z nas siedzi? 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no dobra, chyba zle cię zrozumiałam wcześniej, przepraszam za to 🙂 bo teraz jak czytam dokładnie, to widzę co masz na myśli... i właściwie sie z tobą zgadzam. Naprawdę nie powinno łączyć ludzi nic poza miłością, żadne papierki, żadne formalne zobowiązania przed urzędnikiem czy kimkolwiek innym. To trochę dziwne jak się tak zastanowić, że potrzebujemy jakiś obcych osób żeby potwierdzić nasz związek, nie?

I ta obrączka... hmm, nigdy jakoś tak tego nie ujęłam dla siebie, ale masz rację, to trochę symbol czegoś narzuconego z zewnątrz a nie czegoś co płynie z serca. Chciałabym żeby mój ukochany był przy mnie dlatego ze chce, każdego dnia na nowo, a nie dlatego że kiedyś złożył podpis pod jakimś dokumentem.

Małżeństwo jako dobrowolny związek dwojga wolnych ludzi, tak jak piszesz, to zupełnie inna sprawa i z tym jak najbardziej sie zgadzam 🙂


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie o to chodzi!! Bóg to przecież sama Miłość i Dobroć, to chyba każdy wie 🙂 Ale mam wrażenie że niewielu tak naprawdę rozumie to zdanie, że stworzył nas na swój wzór i podobieństwo... ludzie powtarzają to jak mantrę i tyle. A chodzi przecież o to, że dał nam serca, dał nam zdolność kochania i bycia dobrym dla innych! I jednocześnie zostawił nam wolną wolę, czyli możemy sami wybierać kim chcemy być. W każdej chwili każdego dnia stajemy przed tym wyborem, czy zachować sie jak istota stworzona z Miłości, czy po prostu dać sie ponieść tej zwierzęcej naturze... i to jest chyba najtrudniejsza rzecz w całym naszym życiu, bo te wybory pojawiają się non stop, co chwila, w kółko. Każda sekunda to jakis nowy test 😀


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 tak, zgadzam się z tym co napisałaś... myślę że właśnie o to chodzi, każdy z nas jest inny, ma swój charakter, własne przekonania i wierzenia. i właśnie dlatego ta wolna wola jest tak ważna, bo każdy sam decyduje co z nią zrobi. możemy świadomie kształtować siebie i swoje życie, dążyć do tego co w nas najlepsze, do tej „boskiej” cząstki którą mamy w sobie. albo... no właśnie, można też iść zupełnie w drugą stronę i staczać się coraz niżej. to chyba najtrudniejsze w tym wszystkim, że każdego dnia trzeba na nowo wybierac, nie raz nie jest to proste


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 o matko, to ciekawe co napisałaś o tych nazwiskach u Żydów! Serio nie wiedziałam że tak to wyglądało, że dopiero zaborcze imperia ich do tego zmusiły i jeszcze przy okazji kasę na tym robiły... to jest po prostu niesamowite jak biurokracja działa od samego początku haha 😀

No i masz rację z tym co piszesz o ślubie jako przymusie. jak ślub jest tylko takim papierkiem na wypadek gdyby partner zwiał, to faktycznie coś jest nie tak z zaufaniem w takim związku. Chociaż rozumiem też że dla wielu ludzi to piękna chwila i szczere przyrzeczenie, nie tylko suchy kontrakt.

A to z nazwiskiem kobiety... no właśnie, najpierw ojca, potem meza, nigdy własnego. Jak tak to rozpisujesz to brzmi naprawdę dziwnie :/ jakby kobieta cały czas należała do kogoś innego

I ta Kafka to mnie trochę przeraziła bo jednak ma rację, ta sieć biurokracji co raz bardziej się zacieśnia i człowiek gubi się w tym wszystkim. Smutne trochę że takie wizje były pisane tyle lat temu a nadal aktualne...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 tak, masz rację i ja też tak to czuję...

Dla mnie ślub kojarzył się zawsze z takim niepisanym przyznaniem, że nie ufam partnerowi i boję się że mnie zostawi gdy będzie ciężko, więc wolę mieć ten „kontrakt” gdzieś z tyłu głowy. Choć no, rozumiem że dla innych to piękna ceremonia i składanie przyrzeczeń, nie twierdzę że jest inaczej. Tylko wolałabym żeby to nie był przymus do końca życia, bo rozwód to naprawdę przykra sprawa...

A ta kwestia zmiany nazwiska to mnie zawsze denerwowała. Kobieta trochę jak własnosc: najpierw nosi nazwisko ojca, potem meza. Nigdy własne, nigdy swoje.

Ostatnio dowiedziałam się takiej ciekawostki że w rodzinach żydowskich jeszcze do lat 20 XIX wieku w ogole nie było tradycji posiadania nazwisk. Po prostu każdy miał imię i tyle. Dopiero gdy wkroczyły imperia austriackie i rosyjskie, nakazano im przyjąć nazwiska rodowe, i przy okazji pobierano za to niemałe opłaty, a za ładniejsze nazwiska szczególnie wysokie. Zastanawiam się jak oni sobie bez tego radzili... no i widać że jakoś radzili sobie normalnie 🙂

Ta sieć biurokracji coraz mocniej nas oplata, część ludzi staje sie pasożytem i tyranem w stosunku do reszty. Nie wiem czy mam rację, może nie mam, ale wizje Kafki są chyba nadal aktualne, niestety.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no tak, właściwie zgadzam się z tym co piszesz... intercyza od początku to chyba byłoby dobre rozwiązanie, żeby każde z małżonków miało jasno określoną swoją sytuację materialną i nie bało sie odejść gdy związek staje się toksyczny. Bo to chyba jeden z głównych powodów dla których ludzie tkwią w złych zwiąkach, właśnie ta finansowa zależność.

I ta kwestia sankcji za zdradę też ma sens, skoro składa się przysięgę to powinna za tym iść jakaś odpowiedzialność. Nie wiem tylko czy prawo cywilne to właściwe miejsce żeby to egzekwować, ale rozumiem o co chodzi.

Co do ślubu przed Bogiem... hmm, tu chyba masz rację że to sprawa między dwojgiem ludzi i samym Bogiem, bez pośredników 🙂 choć nie wiem czy to tak prosto można postawić, to temat na długą dyskusję pewnie


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

nawet jak już trafisz na tą swoją drugą połówkę, to wcale nie znaczy że od razu wszystko zadziała jak w bajce 🙂 ta druga osoba też musi być gotowa żeby nas przyjąć, a na to naprawdę nie mamy żadnego wpływu... głową muru nie przebijesz, może sercem jakoś się uda, ale kto wie

no i jest jeszcze jeden problem - ta osoba moze być już w związku, mieć dzieci z kimś innym i wtedy... no cóż, klops totalny xD

poza tym jak ktoś nie rozumie tak naprawdę co to znaczy być „scentralizowanym” albo co to w ogóle jest bycie kochanym, to powtarzanie tego w kółko chyba tylko zaszkodzi, efekt odwrotny od zamierzonego i tyle


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no właśnie, o tym też myślę... nawet jeśli znajdziemy tę swoją drugą połówkę, to wcale nie znaczy, że wszystko ułoży się tak jak byśmy chcieli. Bo ta druga osoba musi być gotowa żeby nas przyjąć, a na to naprawdę nie mamy żadnego wpływu. Głową muru nie przebijesz... może sercem jakoś się uda, nie wiem.

I jest jeszcze ten kolejny problem, bo ta wymarzona osoba może już być w związku, mieć dzieci z kimś innym i co wtedy? Klops, po prostu.

Poza tym zastanawiam się nad jeszcze jedną rzeczą, bo jeśli ktoś tak naprawdę nie rozumie co to znaczy być „scentralizowanym” albo co to znaczy być kochanym, to powtarzanie tego sobie w kółko może przynieść odwrotny skutek... taki efekt kobry właśnie. Jakby człowiek robił to mechanicznie, bez głębszego rozumienia o co w tym wszystkim chodzi.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no właśnie, i to jest chyba clou całej sprawy... jeśli ktoś nie zostanie dotknięty czymś głębszym, jakąś łaską czy jak to nazwać, to nawet najszczersze chęci i afirmacje mogą być tylko grą wyobraźni. Mozna udawać przed soba ze sie jest gotowym, ze sie kocha, ze sie jest otwarty, ale jeśli w środku jest tylko ego i masa nieuświadomionych kompleksów, to cały wysiłek będzie właśnie taką iluzją o której piszesz. Pycha potrafi się świetnie ukrywać, nawet pod płaszczykiem duchowości...


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no no, coś w tym jest zdecydowanie 🙂

ja bym to może ująła trochę inaczej własnymi słowami, ale sens pewnie wyszedłby ten sam co u ciebie


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 tak, oczywiście że możemy mieć trochę inne spojrzenie na to, bo każdy człowiek jest inny... różnimy się charakterem, przekonaniami, światopoglądem, no i tym jak daleko zaszliśmy na drodze duchowej, czyli tym jak bardzo jesteśmy świadomi Bożej mądrości. Niektórzy w ogóle nie czują Bożej obecności w swoim życiu albo po prostu nie wierzą w Boga i to też jest ich wybór


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, myślę że tak naprawdę mówimy o tej samej rzeczy, tylko każda z nas uzywa troche innych słów 🙂

sedno jest to samo


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie... chyba rzeczywiście mówimy o tym samym, tylko każda z nas inaczej to nazywa. Sedno jest to samo, zgadzam sie z tym 🙂

Dobranoc i miłych snów życzę. Bo mówią przecież że kto rano wstaje temu Pan Bóg daje, a co komu jest przeznaczone to go i tak znajdzie... bo co Bóg złączy, człowiek niech nie waży się rozłączać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no wiesz, wszystko fajnie co mówisz, serio 🙂 ale wiesz co mi brakuje? takiej prawdziwej szczerości, tej z głębi serca, z samej duszy... żeby tak po prostu, bez owijania w bawełnę 🙂

Miłego dnia!


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 hmm, no nie wiem czy faktycznie brakuje mi szczerości... staram się być szczery, a poza tym to jestem miły, empatyczny, cierpliwy i opiekuńczy, no i pracowity i kreatywny też chyba 🙂 ale to są rzeczy które można ocenić tylko osobiście, przez kontakt bezpośredni. w internecie krąży o mnie sporo plotek i pomówień, wiele z nich jest po prostu nieprawdziwych i krzywdzących, więc rozumiem że obraz może być zaburzony...

Miłego dnia też życzę


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie o to mi chodziło 🙂 miód na ustach, a w sercu pustka.

mózg to tylko narzędzie, robi swoje robote w organizmie i tyle. Najważniejsze żeby mieć Duszę! A Dusza mieszka w sercu, nie w głowie.

i jak zgubisz klucz do własnego serca, to właśnie wtedy mózg przejmuje dowodzenie i zaczyna tworzyć iluzje... takie ładne, przekonujące, ale jednak iluzje.

i tak runa785 - twoje też 🙂


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 hej, słuchaj... mam wrażenie że twoja wiedza o życiu i Bogu jest czysto teoretyczna 🙂 po prostu powtarzasz to co wyczytałaś w książkach, a skąd wiesz że to prawda a nie jakaś ułuda czy produkt czyjegos umysłu, nie twojego?

zapytaj kogoś kto np naoglądał sie filmów o legii cudzoziemskiej i potem naprawdę tam trafił, i zobaczył co to znaczy naprawdę... bo życie, śmierć i strach to nie teoria.

widzisz, jak sądzę, że prawdziwym człowiekiem stajesz się dopiero kiedy sercem poczujesz ból drugiej osoby, kiedy zobaczysz Boga w oczach drugiego człowieka, kiedy przestaniesz kogkolwiek osądzać i będziesz potrafiła wybaczyć absolutnie wszystko... i nadstawić ten drugi policzek 😉 dopiero wtedy można naprawdę powiedzieć że jest się Człowiekiem przez duże C!


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no... nie wiem, może masz rację, że moja wiedza jest bardziej z książek niż z życia. sama czasem mam takie wątpliwości. ale jednak myślę, że to nie do końca tak, bo przez te lata naprawdę dużo przeżyłam i doświadczyłam na własnej skórze, nie tylko czytałam. ta kwestia wiary i rozumienia Boga to jest coś, co wynika u mnie z praktyki, nie z samego przepisywania cudzych słów.

co do plotek i oceniania... to mnie trochę boli, bo jeśli ludzie słuchają różnych rzeczy zamiast po prostu porozmawiać i sprawdzić jaka naprawdę jestem, to nigdy mnie nie zrozumieją. i tu właśnie przychodzi mi na myśl to, co mówił Jezus Chrystus, że żaden prorok nie jest poważnie traktowany we własnym kraju. to chyba jest prawda w ogóle o ludziach, którzy starają się przekazać coś głębszego 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@spokojny-aura)
Połączone: 16 lat temu

Wie cie, wchodzę tu i chcę powiedzieć wprost, bo uważam, że to ważne. Ezoteryka i wróżby to nie są niewinne zabawy, to może być naprawdę poważne zagrożenie dla człowieka, który po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, w co wchodzi. Ta rzekoma zdolność „czytania” z liczb czy innych znaków, poznawania przyszłości, rozpoznawania drugiego człowieka, ona nie pochodzi od Boga, bo Bóg człowiekowi takich mocy nie dał. A jeśli ktoś twierdzi, że mu to wychodzi, to albo się myli, albo stoi za tym coś, przed czym naprawdę warto się strzec. Pycha, chęć bycia „równym Bogu” to dokładnie ten obszar, który według mnie należy do szatana, bo to on właśnie w taki sposób kusił od zawsze.

Mówię to bez złości do nikogo tutaj, ale proszę posłuchajcie: żadna firma, żaden talent, żadna rodzina nie przetrwa bez Chrystusa, jeśli idziecie drogą, która odwodzi od Niego. Nie mówię że tak będzie jutro, ale szatan jest cierpliwy i nie odpuszcza. To nie jest straszenie, to jest moje głębokie przekonanie człowieka wierzącego.

Będę się modlił za każdego, kto tu trafił, szczerze, bo myślę że wiele osób tu wpadło w te sidła zupełnie nieświadomie, przez liczby, wróżby, magię i inne rzeczy które wyglądają niewinnie, ale niewinne nie są. Tylko Jezus jest Panem i tylko przy Nim naprawdę coś się w życiu uda.


Odpowiedz
19 Odpowiedzi
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@spokojny_aura hej, no serio musiałam się tu odezwać bo nie mogę przejść obok tego obojętnie 😀

więc tak, według ciebie cała matematyka, fizyka, astronomia, numerologia, cała nauka i technologia to dzieło szatana? to znaczy internet, przez który właśnie piszesz, samoloty, samochody, telefony, wszystko to pochodzi od złego? ciekawe... bardzo ciekawe xD

i tak sobie myślę, co właściwie pochodzi od Boga według tej logiki? krzyż i cierpienie? wieczne posty, różańce, wyrzekanie się wszystkiego co ludzkie? brak zaspokajania potrzeb, wstrzemięzliwość przez całe zycie? naprawdę Bóg stworzył człowieka po to żeby ten się płaszczył na kolanach i cierpiał do końca świata??

bo jeśli tak to powiem szczerze, że ten obraz Boga który tu malujesz jest dość... przerażający :/ przy takim Bogu szczerze to szatan wypada calkiem niewinnie, nie?

nie mówię tego złośliwie, mówię to serio bo uważam ze każdy ma prawo wierzyć w co chce i praktykować co chce, ale przychodzenie tutaj i straszenie ludzi szatanem to trochę za duzo


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@spokojny_aura no i właśnie, gdyby ci wyznawcy choć chwilę się nad tym zastanowili na spokojnie, toby może zobaczyli co tak naprawdę opowiadają... bo ta historia brzmi naprawdę niepokojąco jeśli się ją rozłożyć na czynniki pierwsze 😮 Przychodzi gabriel do Maryi, mówi jej że będzie miała dziecko z Bogiem, ona jest przestraszona i... no co ona mogła zrobić, jak odmówić samemu Bogu?? to jest w ogóle „zgoda” w prawdziwym sensie tego słowa??

A potem rodzi to dziecko WIEDZĄC że będzie cierpieć, że właśnie po to przyszło na świat żeby zostać zdradzone i zamęczone. że jest z góry wyznaczone na kozła ofiarnego dla całej reszty ludzkości.

czyli wg tej opowieści to Bóg sam zaplanował i napisał scenariusz zdrady i śmierci swojego własnego syna. sam to sobie wymyślił, zaplanował i przeprowadził.

i do tego potwora ludzie się modlą i proszą go o łaskę?? serio?? to jest ten „miłosierny ojciec”?

nie wiem czy mnie bardziej przeraża ta historia czy fakt ze ludzie tego nie widzą :O


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no właśnie, coś w tym jest... bo jak się nad tym spokojnie zastanowić, to ten cały obraz Boga z tych historii brzmi naprawdę niepokojąco. Ta bezsilność Maryi, to wybranie dziecka z góry na ofiarę... rozumiem że to może u wielu ludzi budzić sprzeciw i trudno się dziwić.

Ale wiesz, ja myślę że może to nie jest tak, że sam Bóg jest okrutny, tylko że przez wieki różni ludzie przykładali do tego swoje własne wyobrażenia. Bo tacy prawdziwi tyrani, Neron, Stalin, Hitler i im podobni, oni też mieli poczucie absolutnej władzy nad innymi i zero litości. Może właśnie takich „bogów” wymyślali ludzie, którzy sami chceli rządzić poprzez strach?

Natomiast jeśli patrzę na to co pokazał Jezus swoim życiem, to widzę coś zupelnie innego. Miłość, przebaczenie, bycie z tymi słabszymi... to chyba nie jest portret potwora, prawda? Może gdzieś po drodze ktoś ten sens zwyczajnie przekręcił i teraz mamy takie właśnie pytania i wątpliwości, które ty zadajesz.

Nie mówię że mam gotową odpowiedź, bo szczerze to i sama nie jestem pewna wielu rzeczy. Ale chyba warto oddzielić obraz Boga stworzony przez różnych panujących od tego co naprawdę zostało pokazane...


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, tylko że zaraz pojawia sie pytanie, czy Jezus w ogóle był Bogiem? Bo przecież mówi się, że był synem Bożym, nie samym Bogiem, więc tu już mamy pewien problem z tą logiką 🙂

i druga sprawa, bo mnie to też zastanawia... jaki to wzorzec Boga, jeśli popatrzeć na niego oczami tych wszystkich wyznawcow? Słaby człowiek, bez pieniędzy, bez ochrony, który daje się zabić w okrutny sposób i jeszcze każe nadstawiać drugi policzek. czy naprawde ktoś samotny i bezradny może być wzorem szczęścia i siły? a potem przez wieki ginęły miliony ludzi albo w jego imię albo przez niego, i mamy nad tym płakać?

jeśli ktoś chce żyć według takiego wzorca to jego sprawa, ale niech przynajmniej nie wmawia tego innym.

ja osobiście chciałabym widzieć Boga jako kogoś naprawdę silnego, mądrego, wyrozumiałego, do kogo można się zwrócić o pomoc dosłownie w każdej chwili 🙂 a nie kogoś nad czyim losem się tylko lamentuje. i tak btw, wierni Jezusa swoją własną hipokryzją i okrucieństwem sami dają najlepsze świadectwo tej swojej wiary...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 hmm, no właśnie tu się z tobą nie do końca zgadzam...

Po pierwsze, czy Jezus był Bogiem? Wydaje mi się, że raczej synem Bożym, chociaż może sie mylę w tym temacie, nie jestem pewna.

Po drugie, jaki to wzór dla nas, skoro ci wyznawcy pokazują go jako kogoś słabego, kto nie umiał nawet obronić się przed wrogami, tylko nadstawiał policzek? Bez pieniędzy, bez oparcia w ludziach, samotny... no i czy taki samotny człowiek mógł być w ogóle szczęsliwy? A do tego pozwolił się zabić w okrutny sposób, i później przez wieki miliony ludzi ginęły w jego imię albo właśnie z jego powodu. To jest naprawdę coś, nad czym można tylko płakać.

Jak ktoś chce się wzorować na takim obrazie Boga, to jego sprawa, ale niech chociaz nie narzuca tego reszcie.

Ja bym chciała widzieć Boga jako kogoś silnego, odważnego, szczęśliwego, do kogo można przyjść z każdym problemem i dostać realna pomoc. Mądrego, wyrozumiałego. A wyznawcy Jezusa, no cóż... sami swoją hipokryzją i zakłamaniem chyba najlepiej pokazują czego sie nauczyli od swojego wzorca.

I jedno jeszcze, napisałaś że Jezus był doskonały, tylko że jego ojciec Józef zaraził go niedoskonałością i różnymi problemami, tak jak twój ojciec ciebie. To brzmi... no nie wiem, jakoś bardzo osobiscie. Rozumiem, ze to trudne.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, choroby genetyczne czy psychiczne to nie jest żaden wyrok na całe życie! 🙂 serio, naprawdę można z tego wyjsc, jeśli tylko sie chce i działa w tym kierunku.

Chciec to moc, to nie jest tylko pusty slogan 😉

Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, nawet jeśli nie przez drzwi, to zawsze można znaleźć okno hehe 😀

Trzymaj się mocno! <3


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 ale z drugiej strony kto konkretnie ma chcieć i czego? bo chyba wycięłaś z kontekstu sporą część tego co napisałam wcześniej... mam wrażenie że chodzi ci o coś innego niż to co rzeczywiście miałam na myśli.

ja od wielu lat nie sięgam po alkohol, żadnych narkotyków ani żadnych leków czy tabletek psychotropowych nie biorę. Ćwiczę, praktykuję jogę, medytację, szamanizm, zen, sport, różne rzeczy. Jako samouk przez lata zgłębiałam teologię, psychologię, filozofię, religioznawstwo i nauki przyrodnicze. Można powiedzieć że staram sie żyć jak mnich albo zakonnik, naprawdę staram sie być tym wojownikiem Bożym jak to sama dla siebie określam, już ponad trzydzieści lat różnych praktyk za mną.

więc trochę przykre jest gdy ktoś wyrywa moje słowa z kontekstu i odpowiada jakbym była osobą która nic ze sobą nie robi... to nie tak wygląda moja sytuacja 🙂

pozdrawiam


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no wiesz, to co piszesz ma w sobie coś ważnego... ktoś kto nie zna miłości do prawdziwego człowieka, z krwi i kości, to jakby był niepełny w środku. zakonnik czy „świety” który wyznaje miłosc do jakiegoś obrazka, do wyobrażenia, do czegoś co „podobno gdzieś istnieje” - ale nie potrafi okazać ciepła żywej osobie która stoi obok niego, to trochę smutne nie? 🙁 nie widzi Boga w drugim człowieku, a to chyba jest właśnie sedno wszystkiego.

i masz rację że trzeba się zastanowić jaki w ogóle jest sens takiego zycia... bo jeśli całe duchowe ćwiczenia i medytacje i filozofia nie uczą cię kochać prawdziwych ludzi, to co one w ogóle dają? moim zdaniem to właśnie wtedy można mówić o jakimś urojeniu, że niby wszystko wiem, niby jestem jak mnich i wojownik, a tak naprawdę zamknięty na to co najważniejsze 🙂


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, trochę mnie to zastanawia... jak można jednym tchem mówić o miłości do Stwórcy i jednocześnie tak patrzeć z góry na innych ludzi? Przecież człowiek to też twór tej miłości, nie?

Pogardzać ludźmi to tak jakby pogardzać samym Bogiem, nie da się tego rozdzielić.

I jeszcze jedno, bo to mnie naprawde uderzyło, łatwo jest kochać coś abstrakcyjnego, modlić się do obrazka, czuć się duchowo, kiedy siedzisz sam ze sobą na medytacji. Ale spróbuj pokochać kogoś z krwi i kości, kogoś kto jest obok ciebie na co dzień ze swoimi wadami i problemami... to dopiero jest wyzwanie 🙂 bo bycie „świętym” we własnej głowie to trochę za mało


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no nie wiem czy tak do końca się z tym zgodzę... bo owszem, rozumiem co mówisz o tej miłości do Stwórcy i że trudniej kochać żywego człowieka niż jakiś abstrakt. to prawda. ale chyba nie do końca tak jest, że miłość Boska to tylko coś „nie wiadomo co” i tyle?

Bo miłość agape, o której piszesz, to przecież nie jest to samo co zwykłe przywiązanie czy pożądanie. człowiek który naprawdę dojrzewa, duchowo i tak wogóle, zmaga się i z tym co w nim złe i ze światem. to nie jest łatwe, naprawdę.

I rozumiem że masz złe doświadczenia z tymi sektami w okolicy, to musi być ciężkie... ale czy na pewno mozna powiedzieć, że mało kto rodzi się człowiekiem? to brzmi dla mnie trochę jak ta sama pogarda o której sama pisałaś wcześniej, tylko skierowana w drugą stronę. nie wiem, może się mylę 🙂


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 serio, co ty piszesz?? to jest jakiś totalny misz-masz w twojej głowie 😀 takie gadanie to czysta masturbacja intelektualna, po prostu sam siebie pocieszasz i tyle.

ale zastanów się chwile nad jedną rzeczą, skoro Bóg stworzył człowieka na swój wzór i podobieństwo... to czemu stworzył go z narządami płciowymi? co, Bogu się noga powinęła? nie, on to zrobił celowo. więc jak mozesz mówić że to „nieczyste”?

weź idź do lustra i patrz na siebie przez dobre 10 minut. serio. i odpowiedz sobie co widzisz, głupka? hipokrytę? a moze, daj Boże, zobaczysz w końcu człowieka 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 no dobra, może i masz rację że mam w głowie jakiś misz-masz... sama nie wiem czasem co o tym wszystkim myślec. Ale to z tym lustrem to mnie trochę zabolało, szczerze mówiąc.

Co do tego Boga i „nieczystości” człowieka, to faktycznie sama sobie czasem zadaję to pytanie, po co w takim razie w ogóle mielibyśmy się wstydzić czegoś, co zostało nam dane od urodzenia. To jest dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi.

A co do reszty, ze czujesz cudze myśli i uczucia jako empat, medium i jasnowidz... hmm, nie wiem co o tym powiedziec. Serio. Może jesteś w stanie to wszystko odczuwać, nie mi oceniac. Tylko skoro tak dobrze czujesz co się dzieje w głowach innych ludzi, to może wiesz też że ja piszę to bez złości, po prostu staram sie zrozumiec o co tu chodzi w tym całym watku


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie, te „pokrecone” myśli i uczucia które czujesz? to są twoje własne, nie innych 🙂 to tak jak z krzywym lustrem, jeśli lustro jest krzywe to przecież nie stojący przed nim człowiek jest krzywy, tylko samo lustro! po prostu niektóre lustra są po prostu krzywe i tyle, nie ma co sie tu dziwic...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 hmm, właściwie to mnie nie znasz osobiście... każdy niby mnie zna, no tak, poczta pantoflowa robi swoje, z igły zrobi widły a z niewinnej osoby recydywistę. Bo ja to tylko lustrzane odbicie tego spoleczenstwa.


Odpowiedz
(@anna-50)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 748

@runa785 no właśnie!! o tym właśnie cały czas mówię 😀 o tych krzywych zwierciadłach!

najpierw trzeba zająć sie sobą, a dopiero potem myśleć o zmienianiu społeczeństwa... bo inaczej co? zostaniemy tym samym społeczeństwem samych krzywych luster i koło sie zamknie

każde społeczeństwo składa się z pojedynczych ludzi, nie z jakiejś magicznej masy 🙂 i każdy z nas sam decyduje czemu sie podda i po której stanie stronie


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@anna_50 właśnie, mówisz o tym co ja... o tych krzywych zwierciadłach. Bo my sami jesteśmy odbiciem społeczeństwa, w którym żyjemy, i to jest trochę przerażające jak się nad tym zastanowić.

Myślę że najpierw trzeba naprawdę zająć się sobą, bo inaczej cały czas będziemy tym samym skrzywionym społeczeństwem. Bo przecież każde społeczeństwo to konkretne osoby, nie jakaś abstrakcja... i każdy z nas odpowiada za to, czemu się podda i po czyjej stanie stronie.

I tak jak piszesz, cały ten system wydaje sie mocno skrzywiony od lat, to nie jest nowa sprawa 🙁


Odpowiedz
(@darek-24)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 36

@runa785 no właśnie... czytam to i naprawdę nie rozumiem tej reakcji. Skopiowanie czegoś z innego miejsca to jedno, ale sam przekaz jest przecież jak najbardziej na temat. Mówi o tym że najpierw trzeba zacząć od siebie, a dopiero potem myśleć o zmienianiu świata dookoła... i że całe społeczeństwo składa się z jednostek, więc każdy ponosi pewną odpowiedzialność za to co przyjmuje i czemu się poddaje. To są myśli jak najbardziej związane z tematem tego wątku, z przyciąganiem i pracą nad sobą.

Określanie kogoś mianem „nawiedzonego” czy „fundamentalisty” tylko dlatego że pisze o lustrzanym odbiciu i odpowiedzialności za własny wybór... hmm, to trochę krzywdzące. Na tym forum różne osoby mają różne podejscia, jedni bardziej ezoteryczne, inni filozoficzne, inni duchowe w sensie religijnym. Skąd wiadomo że coś jest „pseudo teologicznymi popłuczynami”? Bo nie pasuje do twojego sposobu myślenia?

Zresztą sama idea o krzywych zwierciadłach jest dość głęboka jeśli się chwilę zatrzymasz i pomyślisz co za nią stoi. Każdy z nas jest pewnym odbiciem i każdy może zacząć prostować to odbicie od siebie. mnie to akurat bardzo rezonuje z tym co sam obserwuję i przemyślam od dawna.


Odpowiedz
(@cisza272)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@spokojny_aura no bo właśnie jak to inaczej nazwać? piszesz że „nic się nie uda” i szatan zniszczy firmę, rodzinę i talenty... to brzmi jak klątwa, a nie jak troska o kogoś. sama forma jest bardzo agresywna, nawet jeśli intencja była dobra.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@cisza272 no właśnie... to co napisał tamten użytkownik powyżej to klasyczny straszak, imo to jest właśnie ulubiona metoda żeby ludzi zastraszyć i podporządkować. Śmieszne jest to, że najwięcej grzeszą przeciwko Bogu wlasnie ci, którzy głośno trąbią o swojej wierze, księża i różni „pobożni” co to deklarują miłość i pokój... ha, jakoś nie widać tej miłości w takich wpisach. Fanatycy religijni to naprawde niebezpieczna rzecz, wystarczy spojrzeć na to co dzieje się w imię Boga w islamskim świecie, terroryści mordują niewinnych ludzi i twierdzą że to w imię wiary. Więc nie bardzo rozumiem skąd takie wpisy mają nam tutaj pomagać 🙁


Odpowiedz
Udostępnij: