Podstawowym założeniem metody Radykalnego Wybaczania jest przekonanie, że nie jesteśmy ludźmi miewającymi od czasu do czasu jakieś duchowe przeżycia, ale jesteśmy istotami duchowymi, które po prostu przechodzą przez ludzkie doświadczenia. Żyjemy więc jednocześnie w dwóch światach, ludzkim i duchowym, i na tym poziomie ludzkim dostajemy dokładnie to, czego potrzebujemy do duchowego wzrostu.
Colin Tipping w swojej książce opisuje to tak: dusza przybywa na Ziemię z konkretną misją, czyli doświadczeniem pewnej formy energii, żeby poczuć związane z nią emocje i w końcu przekształcić je w miłość. Weźmy przykład, dusza, której zadaniem jest doświadczenie odrzucenia. Taka dusza urodzi się najpewniej w rodzinie, w której poczuje się niechciana. Matka może porzucić dziecko, albo po prostu zachowywać się jakby go nie kochała. Kiedy ta osoba dorośnie i wejdzie w związek, pewnie też go straci, bo będzie czuła chłód partnera, brak miłości, może nawet zdrady. Ale zadaniem duszy nie jest tkwienie w tym o to, żeby doświadczyć tej energii, a potem ją przekształcić. Odkryć, że poczucie bycia odrzuconym to tylko złudzenie, które dusza sama stworzyła, żeby nauczyć się, że nasza wartość nie zależy od tego, co robią inni. Cały sens życia polega na tym, żeby jak najszybciej odkryć, co jest misją naszej duszy i przestać odgrywać tę samą rolę w kółko.
Nie chodzi więc o cierpienie dla samego cierpienia, chodzi o to, żeby pojąć lekcję i się uwolnić.
Inni ludzie są zwierciadłem naszych wewnętrznych przekonań i zawsze mamy wybór: cierpieć dalej albo się uzdrowić.
Drugie ważne założenie RW, poza tym, że wszystko co nas spotyka jest częścią jakiegoś boskiego planu, to właśnie to, że świat odbija nasze wewnętrzne przekonania.
Pomyśl o rzutniku slajdów. Wkładasz slajd, włączasz światło i na ścianie pojawia się obraz. Jeśli obraz ci się nie podoba, nikt normalny nie zaczyna walić pięścią w ścianę. Wiadomo, że żeby zmienić obraz, trzeba zmienić slajd.
Teraz przełóż to na życie. Te slajdy to nasze wewnętrzne przekonania. To co widzimy dookoła jest tylko ich odbiciem. Jeśli partnerzy wciąż cię zostawiają, może przekonujesz siebie gdzieś głęboko, że nie zasługujesz na miłość? Jeśli denerwuje cię brak samodzielności innych, może masz poczucie, że zawsze musisz ze wszystkim radzić sobie sam? Jeśli irytuje cię ktoś kto lubi błyszczeć, może po prostu nie zaakceptowałeś tej strony siebie, która też by chciała... i teraz masz to sobie za złe?
Wciąż czekamy, żeby inni się zmienili, bo wierzymy, że wtedy nam się polepszy. Ale nawet gdy się zmieniają, my zostajemy tacy sami. Świat jest dla nas przyjazny wtedy gdy sami się dobrze czujemy, nie odwrotnie. Zdarzyło ci się wstać w świetnym humorze? Wtedy wszyscy się uśmiechali, drobne wpadki nie robiły wrażenia, wszystko grało. Nie świat się zmienił, tylko ty na niego inaczej patrzyłeś
Życie jest neutralne. To my patrzymy na nie przez swoje slajdy. I wystarczy pokochać to, co dotąd osądzaliśmy jako złe, żeby poczuć się lepiej. Istnieją właściwie tylko dwa uczucia, miłość i lęk, i z nich wynikają wszystkie emocje. Gniew, zazdrość, wstyd, poczucie winy to reakcje na zagrożenie, prawdziwe lub wyobrażone, i żadna z nich nie pojawi się jeśli nie osądzimy najpierw sytuacji lub osoby.
Życie bez przerwy daje nam okazje do zmiany tych przekonań. Ludzie, którzy nas najbardziej irytują, to właśnie ci, których przyciągamy, bo doskonale rezonują z tym, co mamy w sobie „do przerobienia”. Jak chcesz zobaczyć swoją twarz, używasz lustra. W codziennym zyciu inni ludzie są takim lustrem i pokazują nam nas samych, szczególnie nasz cień. Jung pisał, że cień tworzą wszystkie te sprawy, które wykluczyliśmy z obrazu siebie, bo nie pasowały do ideału. Zdrowa duchowość prowadzi do tego, żeby pochylić się nad tymi ciemnymi stronami i je zaakceptować.
W tym kontekście słowa „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” naprawdę nabierają nowego sensu.
Nasza przeszłość rządzi naszym życiem, choć zazwyczaj tego nie widzimy. Radykalne Wybaczanie ma pomóc nam się od niej uwolnić i odzyskać energię do życia tu i teraz. Kiedy ktoś cię wkurzy, podziękuj mu w myślach, masz kolejną szansę, żeby pokochać tę część siebie, która właśnie „zarezonowała”. Można skorzystać z arkusza pracy z tą metodą, można posłuchać nagrania z krokami, ważne żeby zrobić ten krok.
Problem polega na tym, że wielu ludzi woli tkwić w roli ofiary. Łatwiej obwiniac innych za nasze nieszczęścia niż wziąć za swoje życie odpowiedzialność. A ci, którzy nas najbardziej zranili, są w rzeczywistości tymi, którzy dali nam największą szansę na uzdrowienie. Trochę przewrotne, ale jeśli się nad tym zastanowić, zwykle najbardziej ranią nas właśnie najbliżsi.
radykalnewybaczanie . com . pl
Bardzo trudny temat, serio. Mam wrażenie, że większość ludzi myśli że wybaczanie to jakiś jednorazowy akt, że powiesz sobie w głowie „wybaczam„ i już, koniec sprawy. Ale to nie działa w ten sposob...
Ciekawe, że ktoś założył taki wątek... sama od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym pojęciem i przyznam szczerze, że nie jest mi łatwo je przyjąć w całości.
Hmm, to chyba najlepiej oddaje moją własną obserwację... zdarza się, że wybaczenie przychodzi jakby samo z siebie, bez większego wysiłku, a innym razem jest to naprawdę ciężka praca, na którą trzeba się wewnętrznie przygotować. Nie ma tu jednej drogi dla wszystkich, bo każda sytuacja jest inna i każdy człowiek inny.
