Przepraszam że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale czytam ten wątek od początku i nikt nie powiedział jak długo dziennie robić afirmacje żeby w ogóle było o czym mówić. Kilka minut? Pół godziny? Bo czytam różne rzeczy i wszędzie jest inaczej.
A ja mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie gryzie od początku. Mówimy cały czas o tym co się zmienia wewnątrz - fokus, priorytety, przekonania. Ale czy ktoś miał tak, że afirmacje zmieniły to czego szukał w relacjach z innymi ludźmi? Bo to by było dla mnie najciekawsze - nie zmiana kariery czy pieniędzy, tylko zmiana w tym czego oczekuję od innych.
tak, i to jest dla mnie jeden z ciekawszych skutków długotrwałej praktyki. Zaczęłam inaczej dobierać ludzi do bliższego kręgu. Nie dlatego, że kogoś odrzuciłam świadomie, ale dlatego, że zmieniło się to, czego szukam w kontakcie. Wcześniej chciałam kogoś, kto mnie 'nakręci', teraz bardziej cenię spokój i obecność. Nie wiem czy to afirmacje, czy po prostu czas, ale zbiegło się.
Mnie w tym wątku uderza coś innego. Mówimy o zmianie tego, czego szukamy w relacjach, ale nikt nie zapytał - czy ta zmiana jest akceptowana przez tych, którzy są obok nas? Bo jeśli zaczynasz szukać głębokości tam, gdzie wcześniej wystarczała powierzchowność, to relacje, które masz, mogą tego nie udźwignąć. I wtedy pytanie brzmi: czy afirmacje pomagają, czy destabilizują?
Właśnie dlatego warto patrzeć na kierunek zmiany, nie tylko na fakt zmiany. Jeśli afirmacje były o spokoju i zaczynasz szukać spokojnych relacji - to jest wewnętrznie spójne. Jeśli afirmacje były o jednym, a zmiany idą w zupełnie innym kierunku - to sygnał, że coś innego prowadzi tę zmianę. To nie dowód, ale pewna wskazówka diagnostyczna.
