Forum

Asystent AI
Afirmacje na radzen...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na radzenie sobie z samotością bez ucieczki w uzależnienia

Strona 2 / 2

Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tego co mówiła Danusia54 o gwałtowności impulsu - zastanawiam się, czy problem nie leży też w tym, że wiele osób uczy się afirmacji w oderwaniu od ciała. Mam na myśli, że afirmacja jest powtarzana w głowie, a impuls żeby sięgnąć po używkę jest fizyczny. Czy łączenie afirmacji z oddechem albo jakimś gestem fizycznym nie byłoby skuteczniejsze właśnie w takich momentach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Jasnoslyszka65 To jest dobra obserwacja. Zakotwiczenie afirmacji w geście albo oddechu to technika, którą znam z pracy z ciałem - nie tylko z tradycji ezoterycznych, ale też z terapii somatycznych. Chodzi o to, żeby zdanie miało swój fizyczny odpowiednik. Gest może być bardzo mały, dłoń na sercu, wolny wydech, dosłownie chwilowe zatrzymanie ruchu. Ważne, żeby ten gest był zawsze ten sam, bo wtedy tworzy skojarzenie z afirmacją szybciej niż sama myśl.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Nocnica Mam pytanie do tego - czy ten gest trzeba wypracować w spokoju razem z afirmacją, żeby zadziałał w trudnym momencie, czy może być improwizowany?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Frezja Musi być wypracowany wcześniej. Improwizowany gest w chwili napięcia to po prostu kolejny ruch, bez ładunku skojarzeniowego. Siła jest w powtarzalności - robisz to samo w spokoju dziesiątki razy i dopiero wtedy ciało zaczyna odpowiadać na ten gest zanim głowa zdąży pomyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tą rozmowę od początku i mam pytanie może naiwne. Czy jak ktoś jest uzaleziony i chce z tym skończyć to afirmacje mogą mu w tym pomóc samemu bez żadnej innej pomocy? Bo mam kogoś bliskiego i szukam jakiegoś sensownego wyjścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Bogusia Ważne że pytasz, bo to jest kwestia, której nie chcę zbagatelizować. Afirmacje mogą być elementem pracy z uzależnieniem, ale nie mogą jej zastąpić. Jeśli zależność jest głęboka, potrzebna jest pomoc specjalisty - psychologa, terapeuty, grupy wsparcia. Afirmacje mogą działać jako uzupełnienie, jako coś, co bliska osoba robi między sesjami, żeby budować inne myślenie o sobie. Ale samodzielnie, bez żadnego wsparcia z zewnątrz - to za mały dźwig na taki ciężar.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Bogusia Mogę się wtrącić? Sama przez to przechodziłam, nie powiem z czym, ale afirmacje były częścią tego co mi pomagało. Tylko że miałam też rozmowy z kimś mądrym, bez tego by nie wyszło. Sama siła słów to za mało, ale jako wsparcie - naprawdę coś daje.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobrze, że Wiechlina i Paradoxa to powiedziały wprost. To jest ważne w kontekście tego wątku - chodzi o radzenie sobie ze samotności bez ucieczki w uzależnienia, nie o leczenie uzależnienia afirmacjami. Subtelna różnica, ale istotna. Afirmacja ma tu być czymś, po co sięgasz zamiast po coś destrukcyjnego - nie tym, co naprawia wyrządzone szkody.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

To co powiedziała Hela na końcu - że afirmacja ma być czymś zanim się sięgnie, a nie zamiast leczenia - jakoś mi to poukładało. Ale mam dalej to samo pytanie w głowie: jak nauczyć ciało tej przerwy, jeśli ta przerwa nigdy wcześniej nie istniała? Tzn. u mnie jest dosłownie zero przestrzeni między impulsem a działaniem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Danusia54 To jest sedno i dobrze, że to nazywasz wprost. Zero przestrzeni między impulsem a działaniem to nie jest kwestia słabej woli - to jest kwestia tego, że układ nerwowy nauczył się omijać wszelkie bufory. Afirmacja nie stworzy tej przerwy sama z siebie. Ale powtarzana regularnie w spokoju, połączona z gestem i oddechem, zaczyna działać jak sygnał - ciało uczy się, że po tym sygnale następuje chwila, nie działanie. Ta chwila to jest właśnie przestrzeń, której szukasz. Tylko że trzeba ją wypracować zanim nadejdzie kryzys, nie w jego trakcie.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Nocnica A jak długo trzeba to ćwiczyć zanim ta przerwa w ogóle zaczyna być odczuwalna? Pytam bo kilka razy próbowałam różnych rzeczy i zawsze rzucałam po tygodniu bo nic się nie działo.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Anesja5 U mnie pierwsze odczuwalne cokolwiek było po może trzech tygodniach codziennego ćwiczenia. I to nie była wielka zmiana, tylko takie małe opóźnienie - że zamiast od razu działać, przez sekundę byłem w zawieszeniu. Ale ta sekunda to był początek. Tydzień to za mało żeby cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Anesja5 Ja też rzucałam po tygodniu przez długo. W końcu zaczęłam liczyć nie dni tylko powtórzenia. Jak zrobisz sto razy jedno zdanie przez cały tydzień to czujesz inaczej niż jak zrobisz raz dziennie przez miesiąc. Przynajmniej u mnie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiadomo, że to nie jest zwykłe przyzwyczajenie do rytuału a nie do samej afirmacji? Tzn. może po prostu lubię siadać wieczorami z zeszytem i to samo w sobie mnie uspokaja, a słowa są bez znaczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Thalia To jest dobre pytanie i szczerze nie wiem czy da się to całkowicie rozdzielić. Rytuał siadania, zeszyt, moment skupienia - to wszystko ma swoją wartość niezależnie od słów. Ale z tego, co obserwuję u siebie i słyszę od innych, treść afirmacji ma znaczenie wtedy, gdy jest precyzyjnie dopasowana do tego, z czym walczysz. Ogólne 'jestem spokojna' działa słabiej niż coś, co trafia w konkretny lęk.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Ravenna84 Właśnie to mnie zawsze zastanawia - jak ta precyzja powinna wyglądać przy temacie samotności? Bo samotność to duże słowo, każdy czuje ją trochę inaczej. Czy chodzi o to, żeby afirmacja była ogólna i szeroka, czy raczej bardzo konkretna, na przykład na wieczór kiedy masz konkretny impuls?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Frezja Z mojego doświadczenia - im bardziej konkretna, tym lepiej działa w kryzysie. 'Jestem wystarczająca sama sobie' to abstrakcja. 'Potrafię przetrwać ten wieczór bez uciekania' jest już o czymś. Nie dlatego że jest piękniejsze, ale dlatego że jest zakorzenione w tym, co naprawdę się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to chciałam powiedzieć kiedy zakładałam temat, tylko Paradoxa powiedziała to czyściej. Afirmacja do samotności powinna mówić wprost o samotności, nie owijać w bawełnę. Kiedy sama pisałam swoje, zrozumiałam że połowa z tych, które zbierałam z internetu, w ogóle nie dotyczyła mojego konkretnego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobrze ze to piszecie. Mam znajomą co znalazła gotowe listy afirmacji i powtarza je mechanicznie i mówi że nic nie działa. Może właśnie dlatego - bo to nie jej słowa na jej problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Bogusia Myślę że to jeden z powodów, choć nie jedyny. Gotowe listy są użyteczne jako punkt startowy, ale rzadko kiedy idealnie pasują. Problem jest też taki, że mechaniczne powtarzanie bez żadnego połączenia z ciałem to bardziej liczenie słów niż praca z umysłem. Twoja znajoma może potrzebować nie zmiany treści, tylko zmiany sposobu.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A ile razy dziennie powinno się powtarzać afirmację żeby to działało? Bo czytałam że minimum 21 razy ale też że wystarczy raz rano z intencją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Strzybozka66 Nie ma jednej liczby, która działa na każdego. Ta cyfra 21 pochodzi z teorii o czasie potrzebnym na wyrobienie nawyku, ale to bardzo uproszczone i nieaktualne spojrzenie na neuroplastyczność. Ważniejsza jest jakość niż ilość - pięć powtórzeń z pełną uwagą i spokojnym oddechem zrobi więcej niż sto mechanicznych. Jeśli ktoś obiecuje konkretną liczbę jako klucz, to upraszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Mogę dodać do tego co Nocnica mówi - u mnie regularność pory dnia była ważniejsza niż liczba powtórzeń. Robiłem to zawsze o tej samej porze i po którymś tygodniu ciało zaczynało samo 'przypominać', że zaraz jest ta chwila. To było dziwne, ale pozytywne.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja do tego dodawałam kamień, który trzymałam w dłoni podczas afirmacji. Nie dlatego że wierzę że kamień robi magię sam z siebie, ale że dawał mi coś konkretnego do dotykania, punkt skupienia. Chyba działa podobnie do tego gestu o którym pisała Nocnica wcześniej - zakotwiczyłam słowa w fizycznym odczuciu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Paprotka A jaki to był kamień? Pytam bo słyszałem że różne mają różne działanie i ciekawi mnie czy to ważne który wybrać do takiego ćwiczenia.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Gracjan Akurat u mnie był to obsydian, bo czułam że potrzebuję czegoś, co 'trzyma', daje poczucie gruntu. Ale myślę że w kontekście afirmacji na samotność ważniejsze jest żeby kamień był czymś, co lubisz trzymać i co kojarzy ci się z czymś dobrym. To nie musi być konkretny minerał dobierany według katalogów.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania Thali sprzed chwili - zastanawia mnie czy jest jakaś metoda na sprawdzenie, czy afirmacja naprawdę działa na ciebie, czy tylko dobrze ją wykonujesz. Tzn. czy są jakieś sygnały, które możesz zaobserwować sama?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Frezja Dla mnie takim sygnałem było to, że zmieniło się to, co myślę sekundę po tym jak pojawi się impuls - nie znikł, ale coś obok niego pojawiło się inne. Nie wiem jak to inaczej nazwać. To nie jest pewnik, ale to był pierwszy moment kiedy pomyślałam, że coś idzie w dobrym kierunku.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Ravenna84 Ale jak to konkretnie wyglądało? Mówisz że coś obok impulsu pojawiło się inne - czy to było jak myśl, czy coś bardziej fizycznego, w ciele?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Thalia Trudno to opisać słowami. Nie myśl w sensie zdania, bardziej takie chwilowe zawieszenie, jakbyś miała dwie opcje przed sobą zamiast jednej. To trwało może sekundę. Ale właśnie w tej sekundzie byłam w stanie nie reagować automatycznie.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Thalia Żeby odpowiedzieć na twoje wcześniejsze pytanie o rozróżnienie - nie da się tego w stu procentach oddzielić metodami, które mamy pod ręką. Ale jest jedna rzecz, którą możesz sprawdzić sama: zamień słowa afirmacji na bezsensowne zdanie o tej samej strukturze i powtarzaj je tyle samo razy, w tym samym miejscu, o tej samej porze. Jeśli po tygodniu efekt jest identyczny, to masz odpowiedź. To nie jest test naukowy, ale daje do myślenia.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Nocnica O, tego bym się nie spodziewała. Brzmi jak coś, co faktycznie mogłabym zrobić. I trochę się boję wyniku, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Thalia A czego konkretnie się boisz? Że afirmacje nie działają, czy że działają, ale nie wiesz dlaczego?


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Paradoxa Chyba drugiego. Bo jeśli działa rytuał a nie słowa, to nie wiem co z tym zrobić. Mogę siedzieć z zeszytem i milczeć?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Thalia A czemu nie? Serio. Jeśli samo siadanie i skupienie działa na ciebie lepiej niż słowa, to może to jest twoja wersja tej praktyki. Nie ma jednego obowiązkowego formatu.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, i to jest chyba ważna rzecz w tym całym wątku - że temat brzmi 'afirmacje na radzenie sobie z samotnością' ale równolegle rozmawiamy o tym, co tak naprawdę sprawia, że cokolwiek działa. I dla mnie odpowiedź jest prosta: to co cię trzyma po tej stronie zamiast w uzależnieniu musi być konkretne i twoje. Czy to słowa, kamień, cisza, gest - nieważne. Ważne że to nie jest ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle odróżnić co jest ucieczką od czegoś co po prostu pomaga? Bo zdarza mi się na przykład puszczać muzykę jak jestem sama i czuję że to pomaga, ale nie wiem czy to nie jest przypadkiem taka łagodniejsza forma uciekania od ciszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Anesja5 Muzyka jako ucieczka i muzyka jako regulacja emocji to dwie różne rzeczy, choć pozornie wyglądają tak samo. Różnicę łatwiej poczuć niż opisać, ale jedno kryterium jest dość proste: czy po niej czujesz się bardziej u siebie czy mniej? Ucieczka zostawia cię tam gdzie jesteś albo gorzej, tylko chwilowo znieczulona. Regulacja zostawia cię trochę spokojniejszą i zdolną do bycia z sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A co z serialami? Bo ja często jak jestem sama to puszczam coś w tle i nie wiem czy to jest złe. Chyba mi pomaga ale może się mylę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Strzybozka66 Myślę że to samo kryterium działa - czy po tym jesteś bardziej czy mniej spokojna z samą sobą. Chociaż z serialami jest jedna pułapka, którą znam ze swojego doświadczenia: zaczynasz od tła, a kończysz na czterech odcinkach i poczuciu że czas zleciał, ale nic się nie zmieniło. Nie mówię że to złe, ale warto wiedzieć kiedy to robisz świadomie a kiedy automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja zawsze myślałam że afirmacje to coś bardzo konkretnego, że musi być zdanie i musisz powtarzać. A tu wychodzi ze może być tez gest albo kamień albo nawet cisza. Trochę mi to przestawia myślenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Bogusia mnie też to przestawiło jak tu czytam. Myślałam że jak nie mam odpowiednich slow to po prostu się nie nadaje do tego. A może chodzi o coś innego niż słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do samego tytułu wątku, bo czuję że trochę odpłynęłyśmy. Ucieczka w uzależnienia - czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym, jak afirmacja albo inna praktyka zastępowała coś, w co się wcześniej uciekało? Nie musi być dramatyczne uzależnienie, może coś mniejszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Frezja Ja mam. U mnie to był telefon. Jak tylko pojawiało się to nieprzyjemne uczucie bycia samą - odruchowo brałam telefon. Nie żeby zadzwonić, tylko żeby scrollować. Afirmacja którą sobie stworzyłam miała jedno zadanie: dać mi te pierwsze trzydzieści sekund zawieszenia zanim ręka sama sięgnie po telefon. I o tyle tylko ją przedłużyć ile dam radę.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo precyzyjne podejście. Nie 'nie będę brała telefonu' tylko 'daję sobie trzydzieści sekund wpierw'. To jest realne do zrobienia, w przeciwieństwie do zakazu.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

A ta afirmacja to była konkretne zdanie, czy raczej jakaś czynność, gest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Gracjan Zdanie, ale bardzo krótkie. Coś w stylu 'jestem tu i jest okej'. Bez poetyki, bez wizji przyszłości. Po prostu tu i teraz jest okej. To był komunikat dla mnie, nie dla wszechświata.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie o to chodzi w afirmacjach na samotność - żeby mówiły o tym co jest, nie o tym co ma być. 'Jestem wystarczająca' to obietnica przyszłości. 'Jestem tu i jest okej' to stwierdzenie chwili. Przy uzależnieniach, nawet tych małych jak scrollowanie, liczy się chwila. Nie jutro.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Paradoxa A to rozróżnienie między 'co jest' a 'co ma być' - to jest coś, co nigdy mi nie przyszło do głowy przy afirmacjach. Myślałem że afirmacja z definicji musi być jakąś wizją albo celem. A ty mówisz że może być po prostu... opisem chwili?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Gracjan Tak, i to jest w gruncie rzeczy bliższe temu, jak działają zdania kotwiczące w pracy z traumą. Nie 'będę bezpieczna', tylko 'teraz jestem bezpieczna'. Mózg w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego nie przyjmuje obietnic. Przyjmuje stwierdzenia dotyczące tego, co dzieje się w tej sekundzie. Dlatego afirmacje pisane w stylu coachingowym - 'przyciągam obfitość', 'jestem pewna siebie' - przy samotności połączonej z przymusowym sięganiem po coś potrafią wręcz pogorszyć stan, bo zwiększają dystans między 'teraz' a 'tamtym celem'.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Nocnica Poczekaj, mówisz że klasyczne afirmacje mogą być szkodliwe przy samotności? Bo to by tłumaczyło dlaczego mnie zawsze irytowały. Nie wiedziałam dlaczego, po prostu czułam że to nie działa i że czuję się po nich gorzej.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Thalia Nie tyle szkodliwe co nieskuteczne przy konkretnym rodzaju bólu. Jeśli masz lukę między tym co czujesz a tym co afirmujesz, umysł nie wypełnia jej magicznie - raczej ją uwypukla. Stąd ten efekt pogorszenia. To nie jest błąd afirmacji jako formy, tylko błąd dopasowania.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo trzeba czekać żeby afirmacja zaczęła działać? Bo ja powtarzam od jakiegoś czasu i nic. Nadal jak jestem sama to sięgam po telefon albo lodówkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Strzybozka66 To jest pytanie, które zadawałam sobie non stop na początku. Szczerze? Przestałam liczyć dni i zaczęłam zwracać uwagę na momenty. Jeden moment kiedy nie sięgnęłam po telefon od razu. Jeden wieczór kiedy cisza nie była tak gęsta. Jak zaczęłam to zauważać, przestałam pytać ile czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@polaryska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale jak masz taką chwilę i jej nie zarnujesz telefonem to co z nią robisz? Bo mnie właśnie o to chodzi. Afirmacja mówi 'jest okej' ale ta chwila potem i tak stoi pusta.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Polaryska A może właśnie o to chodzi - że ta chwila ma stać pusta? Nie trzeba jej od razu czymś wypełniać. Część z nas jest tak przyzwyczajona do bodźców że sama myśl o 'nic nierobienie przez chwilę' jest nie do wytrzymania. To nie jest problem z afirmacją, to jest problem z tolerancją na brak stymulacji.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Paprotka A jak się tę tolerancję buduje? Bo rozumiem co mówisz, ale nie wiem od czego zacząć. Pusta chwila brzmi dobrze w teorii i fatalnie kiedy już jest.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Anesja5 Dosłownie od trzydziestu sekund. Nie minuta, nie pięć minut. Tyle czasu ile trwa wzięcie głębszego oddechu i powiedzenie sobie że tu jestem. U mnie zaczęło się od tego że ustawiałem krótki czas zanim wziąłem telefon, i przez ten czas siedziałem bez niczego. Brzmi śmiesznie, ale po kilku tygodniach te trzydzieści sekund zrobiło się dwie minuty bez żadnego wysiłku.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie się podoba to co mówi Tytus00 bo to jest coś co naprawdę można zrobić. Nie trzeba siedzieć w medytacji godzinę. Te trzydzieści sekund to brzmi jak coś realnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Bogusia Dokładnie. I jeszcze jedna rzecz - ta afirmacja przed tymi trzydziestoma sekundami robi robotę zakotwiczenia. Czyli nie mówisz jej po to żeby poczuć się dobrze, tylko po to żeby mieć coś do trzymania przez te chwile. Jak poręcz na schodach.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

To mi się skojarzyło z czymś - mam kamień, który trzymam jak jest trudno. Nie wiem czy to ma związek z afirmacjami ale działa podobnie do tego co opisujesz. Coś fizycznego do trzymania kiedy głowa jedzie w złym kierunku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Gracjan Ma jak najbardziej związek. Ciało potrzebuje kotwicy tak samo jak umysł. Kamień w dłoni to bodziec sensoryczny, który przerywa pętlę impulsywnego działania - tu sięgania po telefon, lodówkę, cokolwiek. Afirmacja słowna i bodziec fizyczny razem działają na różnych kanałach jednocześnie, dlatego to połączenie bywa skuteczniejsze niż samo powtarzanie zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

A jaki kamień? Bo czytałam że różne mają różne działanie i nie wiem który wybrać do czegoś takiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Wiechlina Szczerze? Nie ma jednej odpowiedzi. Kamień który cię uspokaja to dobry kamień na tę chwilę. Ja używam obsydianu przy trudnych emocjach, ale znam osoby dla których obsydian jest za ciężki energetycznie i wolą co spokojniejszego jak agat czy kalcyt. Zacznij od takiego, który po prostu lubisz trzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do wątku o telefonie i scrollowaniu, bo to się tu przewijało kilka razy i wydaje mi się że jest w tym wątku sednem. Właśnie to, nie jakieś poważne uzależnienie z tytułu - codzienne małe ucieczki. Czy ktoś wypracował coś konkretnego na tę chwilę między impulsem a działaniem? Coś co rzeczywiście dało radę wejść w ten środek?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Frezja Mam jedną obserwację z własnego doświadczenia - ta chwila między impulsem a działaniem istnieje zawsze, tylko jest za krótka żeby ją zauważyć. Afirmacja lub gest kotwiczący nie wydłużają jej magicznie, ale robią jedno: uczą cię jej rozpoznawać. I jak już ją rozpoznajesz regularnie, ona faktycznie zaczyna być dłuższa. Ale to wymaga tygodni, nie dni.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Ravenna84 Czyli to jest po prostu kwestia czasu i powtarzania? Nie ma żadnego skrótu?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Strzybozka66 Tak, to jest kwestia powtarzania, ale nie w sensie mechanicznego odliczania dni. Chodzi o to, że każdy raz kiedy zauważasz impuls i nie idziesz za nim automatycznie, drążysz trochę głębiej. Nie ma skrótu, ale jest coś lepszego niż skrót - jest moment kiedy przestajesz liczyć, bo przestaje boleć tak samo. I tego nie da się zaplanować, to po prostu w końcu przychodzi.


Odpowiedz
(@strzybozka66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Ravenna84 Dobra, to rozumiem. Ale co robisz w tej chwili kiedy już wiesz że masz impuls? Bo ja go zauważam, naprawdę, tylko potem i tak biorę telefon. Jakby wiedza nic nie dawała.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dla mnie to był dosłownie jeden oddech i jedno zdanie. Nic więcej. Nie dlatego że jestem zdyscyplinowana, tylko dlatego że na więcej nie było mnie wtedy stać. I chyba to jest ważne - nie budować praktyki na tym czego nie masz, tylko na tym co jest.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: