Forum

Asystent AI
Afirmacje w czasie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w czasie przeszłym dokonanym - czy formuła "udało mi się" działa


Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam ostatnio bawić się formą afirmacji w czasie przeszłym dokonanym, czyli zamiast "jestem spokojna" mówię sobie "udało mi się zachować spokój". I mam wrażenie, że to działa zupełnie inaczej niż klasyczne "jestem...". Mózg jakby mniej protestuje, bo to nie jest deklaracja kim jestem, tylko stwierdzenie faktu, który już się wydarzył. Ktoś próbował tak pracować? Druga sprawa - testuję też wersję angielską, "I did it", i mam wrażenie że po angielsku idzie mi to gładziej. Czy to kwestia tego, że obcy język omija jakieś nasze wewnętrzne filtry?


Odpowiedz
114 odpowiedzi
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Forma dokonana ma sens, bo w klasycznym podejściu jednym z głównych problemów afirmacji typu "jestem bogata" jest opór poznawczy. Mózg słyszy zdanie sprzeczne z obserwowanym stanem i odrzuca je albo wzmacnia kontrnarrację. "Udało mi się" przemyka się obok tego mechanizmu, bo opisuje wydarzenie, a nie tożsamość. Ale uważałabym z myśleniem, że to złoty środek. Co konkretnie afirmujesz w ten sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

kwestia języka obcego to nie magia, tylko dystans emocjonalny. Są badania nad tzw. efektem języka obcego - decyzje moralne i emocjonalne podejmowane w języku obcym są chłodniejsze, mniej obciążone wstydem i lękiem. To samo działa w drugą stronę - afirmacja po angielsku jest mniej wstydliwa, więc łatwiej ją wypowiedzieć szczerze. Tylko że... ten sam dystans, który ułatwia wypowiedzenie, może też osłabiać zakotwiczenie emocjonalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Sauwak to znaczy, że po angielsku łatwiej powiedzieć, ale gorzej zapamiętać emocjonalnie? Bo ja akurat mam odwrotnie - po polsku czuję się głupio mówiąc "jestem wartościowy", a po angielsku "I am worthy" brzmi dla mnie normalnie. Tylko nie wiem, czy to nie jest tak, że ja sobie wmawiam działanie, a tak naprawdę nic z tego nie zostaje.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon to częsta pułapka. Jeśli zdanie brzmi "normalnie" tylko dlatego, że nie do końca rozumiesz jego ciężar emocjonalny, to jest to słowny puch. Sprawdź sobie: powiedz "I am worthy" i zatrzymaj się. Czy czujesz to w ciele? Czy gdzieś w klatce piersiowej coś się porusza? Jeśli nie - prawdopodobnie powtarzasz dźwięk, nie treść. Dystans językowy może być sposobem na oswojenie trudnej frazy, ale na dłuższą metę musisz wrócić do języka, w którym myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

a w jakim kontekście używasz tej formy "udało mi się"? Bo jest różnica między afirmacją retrospektywną - przypominaniem sobie realnego sukcesu, żeby wzmocnić poczucie sprawczości - a afirmacją wyprzedzającą, gdzie "udało mi się" jest właściwie życzeniem przebranym za fakt. To zupełnie inne mechanizmy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kapturek raczej to drugie. Czyli mówię sobie rano "udało mi się spokojnie przeprowadzić tę rozmowę z szefem", zanim ta rozmowa się jeszcze odbyła. I właśnie chodzi mi o to, czy to ma sens czy to oszukiwanie samego siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

to bliżej techniki mentalnej próby generalnej niż klasycznej afirmacji. Sportowcy to robią od dekad - wyobrażają sobie wykonany skok, zaliczone podanie, jako wydarzenie z przeszłości. Mózg na poziomie neuronalnym aktywuje te same obszary co przy realnym wykonaniu. Twoje "udało mi się" działa jak skrypt, który podpowiada systemowi nerwowemu wzorzec. Ale ważne jest, żeby wizualizować proces, nie tylko wynik. Samo "udało mi się" bez wyobrażenia, jak to wyglądało, jest puste.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A czy ta forma działa tylko na konkretne sytuacje, czy można też tak mówić o czymś ogólnym, typu "udało mi się być szczęśliwą osobą"? Bo to drugie brzmi jakoś dziwnie i nie wiem czy ma sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Gosia88 brzmi dziwnie, bo jest. "Udało mi się być szczęśliwą osobą" to zdanie bez zakotwiczenia w wydarzeniu. Forma dokonana działa, kiedy odnosi się do czegoś konkretnego - sytuacji, czynu, momentu. Im bardziej abstrakcyjne, tym mniej skuteczne. Spróbuj "udało mi się dziś rano znaleźć powód do uśmiechu" - to ma kotwicę. "Bycie szczęśliwą osobą" to stan, nie zdarzenie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Ismer dokładnie. I to jest właśnie różnica między afirmacją a życzeniem. Życzenie operuje na poziomie tożsamości, afirmacja dokonana - na poziomie zachowania. Można potem z wielu zachowań zbudować tożsamość, ale odwrotna droga rzadko działa.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z afirmacjami nagrywanymi własnym głosem i odsłuchiwanymi? Próbowałem tak robić, nagrałem sobie listę zdań w czasie dokonanym i puszczałem rano podczas śniadania. Po dwóch tygodniach miałem wrażenie, że niektóre frazy zaczynają mi się same uruchamiać w stresie. Czy to znaczy, że zadziałało, czy tylko nauczyłem się ich na pamięć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Lurisk to jedno i to samo. Mózg nie odróżnia "nauczyłem się na pamięć" od "zinternalizowałem". Jeśli fraza uruchamia się automatycznie w sytuacji stresowej, to znaczy, że trafiła do systemu reakcji odruchowych. Pytanie tylko, czy uruchamia się sama treść, czy także stan emocjonalny, który jej towarzyszy. Bo można powtarzać "udało mi się zachować spokój" z napiętym karkiem - i wtedy uczysz się fizjologii stresu razem ze słowami.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Lurisk a nagrywałeś po polsku czy mieszanie? Bo wracając do wątku Leonory - ciekawie byłoby porównać, czy nagrania w języku obcym dają inny efekt automatyzacji. Podejrzewam, że gorszy, bo automatyzm w stresie szuka języka pierwotnego.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Fraida tylko po polsku. Próbowałem raz po angielsku, ale to było tak sztuczne, że odpuściłem. Może właśnie dlatego, że pod presją sięgam zawsze po polski.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

wracając do twojego głównego pytania - "udało mi się" działa lepiej niż "jestem", bo zmienia perspektywę czasową, ale to nie jest cudowna formuła. Sam stosuję raczej formę "umiem to zrobić, bo już raz mi się udało" - łączącą wspomnienie realne z deklaracją obecną. Czysto wymyślone "udało mi się" bez kotwicy w prawdziwym doświadczeniu jest słabsze.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że to nie efekt placebo? Pytam serio, bo czytam ten wątek i widzę różne mechanizmy psychologiczne, ale jak odróżnić, że afirmacja faktycznie coś zmienia, a nie że po prostu wierzę, że zmienia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Helena82 z perspektywy efektu - nie ma różnicy. Jeśli regularna praktyka afirmacji zmienia twoje zachowanie, decyzje, samopoczucie, to nieważne, czy nazwiesz to placebo czy przeprogramowaniem. Placebo też działa, tylko nazywamy je inaczej. Inna sprawa, że samo placebo wymaga wiary - jeśli powtarzasz frazy z przekonaniem, że to bzdura, to ani placebo, ani afirmacja nie zadziała.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Helena82 jest sposób, żeby to sprawdzić u siebie - prowadzisz dziennik konkretnych zachowań przed praktyką i w trakcie. Nie nastroju, bo nastrój oszukuje, tylko zachowań mierzalnych. Ile razy odezwałaś się na zebraniu, ile razy odmówiłaś czegoś, czego nie chcesz robić, ile razy odłożyłaś coś na potem. Po miesiącu widać, czy coś się ruszyło. Subiektywne wrażenie "czuję się lepiej" nie wystarczy.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kunia dobry pomysł, bo właśnie mam problem z oceną. Czuję, że coś się zmienia, ale nie wiem, czy to afirmacje, czy że ogólnie więcej teraz dbam o siebie. Spróbuję prowadzić taki konkretniejszy zapis. A wracając do języka - czy ktoś próbował afirmować w językach jeszcze bardziej odległych, typu francuski czy hiszpański, których uczył się dorosły? Ciekawi mnie, czy próg dystansu emocjonalnego rośnie liniowo z dystansem od polskiego.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam po niemiecku, bo to mój drugi język użytkowy. Forma "es ist mir gelungen" działała na mnie chłodniej niż polska, ale właśnie ten chłód był pomocny przy afirmacjach związanych z pracą. Tam, gdzie po polsku wchodziło mi w głowę "no kogo ja oszukuję", niemiecki przechodził bez tego sabotażu. Z miłosnymi było odwrotnie - kompletnie nie czułam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Fraida i to jest właśnie potwierdzenie tego efektu języka obcego w praktyce. Język obcy obchodzi system wczesnego ostrzegania, ten od wstydu i autokrytyki. Dlatego sprawdza się tam, gdzie polski blokuje. Ale w obszarach, gdzie chcesz coś zakorzenić emocjonalnie - miłość, bliskość, ciało - musi być język, w którym czułaś jako dziecko. Inaczej afirmacja zostaje na powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A czy to znaczy, że jak ktoś jest dwujęzyczny od dziecka, to nie ma tego efektu? Bo znam osobę wychowaną po polsku i po ukraińsku jednocześnie i ciekawi mnie, czy u niej w ogóle ten mechanizm zadziała.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Helena82 u osoby dwujęzycznej od urodzenia oba języki są emocjonalnie zakotwiczone, ale rzadko tak samo. Zwykle jeden jest językiem matki, drugi językiem podwórka albo szkoły. I to ma znaczenie - afirmacje o poczuciu bezpieczeństwa lepiej idą w języku domu, te o sprawczości w języku szkoły. Ale to indywidualne, trzeba sprawdzać u siebie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Lady ciekawe rozróżnienie. A jak to ma się do osób, które emigrowały w dorosłości? Bo moja kuzynka mieszka od piętnastu lat w Holandii i mówi, że niektóre rzeczy łatwiej jej powiedzieć po niderlandzku niż po polsku, mimo że to dla niej język nabyty.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Leonora to częste. Po latach emigracji język nabyty przejmuje obszary, które tam były przeżywane - praca, urzędy, codzienność. Polski zostaje z dzieciństwa, czyli z rodziny, jedzenia, kłótni z matką. Afirmacja o niezależności zawodowej po niderlandzku może działać u niej lepiej niż po polsku, bo cała kategoria "praca" przeniosła się językowo.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda przy afirmacjach pisanych ręcznie kontra wypowiadanych głośno? Bo widzę, że wątek skręcił w stronę nagrań i języków, a mnie interesuje, czy sam akt pisania coś zmienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Liki pisanie ręczne aktywuje inne obszary niż mówienie czy słuchanie. Jest powolniejsze, bardziej świadome, angażuje motorykę. Z mojego doświadczenia - pisane wchodzą głębiej w przekonania, mówione lepiej działają na stan emocjonalny w danej chwili. Najlepiej łączyć: rano napisać, w ciągu dnia powtarzać w głowie albo na głos.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna a ma znaczenie, czy pisze się w zeszycie czy na komputerze? Pytam, bo mam wadliwy charakter pisma i bardziej mnie irytuje pisanie ręczne niż uspokaja.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Lubon ma znaczenie, ale nie kosztem irytacji. Jeśli pisanie ręczne cię rozprasza, klawiatura jest lepsza niż nic. Klucz to powolność i obecność przy zdaniu, a nie sam fakt długopisu. Niektórzy piszą jednym palcem na telefonie i działa, bo skupienie jest pełne. Ważniejsze niż medium jest to, czy w trakcie pisania faktycznie czytasz to, co piszesz, czy tylko mechanicznie powtarzasz.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzeba pisać te afirmacje, żeby coś się zaczęło dziać? Bo próbuję od dwóch tygodni i nic nie czuję, zastanawiam się czy źle robię czy po prostu za krótko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gosia88 dwa tygodnie to jeszcze faza testu, nie wyników. Mózg potrzebuje co najmniej kilku tygodni regularnej powtarzalności, żeby zacząć budować nowe ścieżki, a efekty zachowaniowe widać zwykle po dwóch, trzech miesiącach. I nie zawsze przychodzą jako "czuję". Częściej jako "zauważyłam, że ostatnio nie reaguję tak ostro jak kiedyś".


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś zapomni któregoś dnia? Trzeba zaczynać od nowa licznik, czy to nie tak działa?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Helena82 to nie jest medytacja klasztorna z karną dyscypliną. Opuszczony dzień nie kasuje postępów, jeśli wracasz następnego dnia. Problem zaczyna się, kiedy opuszczonych dni jest więcej niż obecnych - wtedy praktyka staje się sporadyczna i mózg traktuje to jak hobby, nie jak nowy wzorzec.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Cohen a jak rozpoznać, że afirmacja przestała być potrzebna? Bo zastanawiam się, czy to jest dożywotnie, czy w pewnym momencie można odstawić i zostaje sam efekt.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Leonora rozpoznasz po tym, że treść afirmacji przestaje cię ruszać w żadną stronę. Nie ma już oporu ani potrzeby przekonywania siebie - po prostu jest oczywista. Wtedy można odpuścić tę konkretną i ewentualnie wziąć kolejną, na inny obszar. Ja mam takie zdania, które kiedyś powtarzałam latami, a teraz brzmią dla mnie jak stwierdzenie faktu typu "jest środa".


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Rodis ciekawe, bo u mnie jest taki etap pośredni - już nie czuję oporu, ale jeszcze czuję, że to pomaga jak się powtórzy rano. Czyli niby zinternalizowane, ale jeszcze potrzebuje przypomnienia.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lurisk to faza utrwalania, normalna. Mózg już zna nowy wzorzec, ale stary jeszcze siedzi obok i czasem się odzywa. Powtórzenie rano działa jak wybór - który wzorzec ma być dziś aktywny. Z czasem stary cichnie i przypomnienie przestaje być konieczne. U mnie ten etap trwał około pół roku przy konkretnym przekonaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś z was łączy afirmacje z konkretną porą dnia? Bo czytałam, że rano i przed snem działają inaczej i zastanawiam się, czy to faktycznie się sprawdza w praktyce.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Klaudia05 rano mózg jest świeży i mniej krytyczny, bo jeszcze nie zdążył się rozkręcić w trybie analitycznym - dlatego afirmacja łatwiej przechodzi do warstwy podświadomej. Przed snem działa z kolei na zasadzie ostatniego śladu - to, czym kończysz dzień, mózg przetwarza w nocy. Najmocniej działa kombinacja obu, ale jeśli musisz wybrać jedno, ja stawiam na wieczór, bo sen robi większą część roboty niż się wydaje.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Kapturek a co z południem? Bo mam grafik, że tylko w przerwie obiadowej mogę usiąść w spokoju i powtórzyć sobie zdania. Rano jest młyn z dziećmi, wieczorem padam.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Klaudia05 południe też działa, byle to był twój moment ciszy, a nie pięć minut wciśniętych między telefon a kanapkę. Mózg nie patrzy na zegar, tylko na jakość obecności. Jeśli w przerwie obiadowej masz spokój i powtarzasz uważnie, to lepsze niż rano w biegu z kubkiem kawy w drugiej ręce.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kapturek a skąd wiadomo, że to faza utrwalania a nie po prostu uzależnienie od rytuału? Bo czytałem, że niektórzy lata powtarzają te same zdania i nie potrafią bez nich funkcjonować.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Lubon różnica jest taka, że przy utrwalaniu zdanie traci ładunek emocjonalny - powtarzasz je, ale już cię nie porusza, jest jak modlitwa codzienna, która stała się tłem. Przy uzależnieniu jest panika, kiedy zapomnisz, i poczucie, że bez tego dzień się rozsypie. To dwa różne stany. Jeśli ktoś lata powtarza to samo i nie umie odpuścić, to znak, że afirmacja stała się amuletem, a nie pracą wewnętrzną.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli w ogóle nie wierzę w to, co powtarzam? Próbuję mówić sobie "udało mi się znaleźć dobrą pracę", ale wewnątrz wszystko krzyczy, że to nieprawda i że oszukuję samą siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Gosia88 i tu masz odpowiedź, dlaczego forma "udało mi się" nie zawsze jest najlepsza na start. Jeśli opór jest tak silny, że ciało protestuje, mózg odrzuca zdanie jako fałsz i robi się efekt odwrotny - utwierdzasz się w tym, że to niemożliwe. Spróbuj formy pośredniej, na przykład "jestem na drodze do dobrej pracy" albo "uczę się rozpoznawać dobre okazje". To zdanie, któremu możesz uwierzyć już dziś, a nie za rok.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lady dokładnie tak. Klasyczny błąd przy "udało mi się" to przeskakiwanie przez kilka pięter rozwoju naraz. Mózg ma wbudowany detektor sprzeczności - jeśli zdanie kłóci się z aktualnym obrazem siebie, włącza się opór i cała energia idzie nie w budowanie, tylko w obronę dotychczasowego stanu. Trzeba budować schodkami.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Sauwak a jak rozpoznać, że już można przejść na wyższy schodek? Bo nie chcę utknąć w "uczę się" na zawsze, skoro celem jest "udało mi się".


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Helena82 przechodzisz wtedy, kiedy aktualne zdanie przestaje budzić opór, ale jeszcze nie jest oczywiste. Czyli między "nie wierzę" a "wiem, że tak". Jeśli mówisz "uczę się rozpoznawać okazje" i czujesz, że to po prostu opis rzeczywistości - to znak, że można podnieść poprzeczkę. Kolejny stopień to coś w stylu "rozpoznaję dobre okazje", a dopiero potem "udało mi się znaleźć dobrą pracę".


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czyli wychodzi na to, że "udało mi się" to forma końcowa, a nie startowa. Ciekawe, bo większość poradników wrzuca ją od razu jako wzór.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Leonora bo poradniki sprzedają obietnicę, a nie proces. "Udało mi się" lepiej wygląda na okładce niż "jestem na etapie redukowania starego przekonania". Z praktyką jest tak, że trzeba sobie dobrać formę gramatyczną do miejsca, w którym się jest. U kogoś z silnym poczuciem własnej wartości forma dokonana zadziała od razu, u kogoś z głębokimi blokadami będzie wywoływała tylko wewnętrzne przewracanie oczami.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Herga a czy są ludzie, u których "udało mi się" działa od pierwszego dnia bez tego całego budowania schodków? Bo czytałem świadectwa, gdzie ktoś po tygodniu już ma efekty.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Lurisk są, ale to zwykle osoby, które już wcześniej miały dany obszar przepracowany i potrzebowały tylko kropki nad i. Jak ktoś od lat dobrze zarabia i powtarza "udało mi się osiągnąć dostatek", to mózg potwierdza, bo zdanie pokrywa się z doświadczeniem. Wtedy afirmacja działa jak utrwalacz, a nie jak sposób zmiany. Świadectwa szybkich efektów najczęściej pochodzą właśnie od takich osób, tylko one tego nie piszą w nagłówku.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował łączyć formę dokonaną z konkretnym językiem obcym? Bo wracając do tego, o czym była mowa wcześniej - może "I made it" wchodzi inaczej niż "udało mi się", właśnie dlatego, że nie ma tego ciężaru polskiego sceptycyzmu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Liki u mnie tak właśnie zadziałało. Po polsku "udało mi się uwolnić od długów" brzmiało jak kłamstwo, bo długi były na koncie. Po angielsku "I am free from debt" szło gładko, bo angielski u mnie jest językiem pracy i logiki, nie emocji. Mózg nie miał z czym tego skonfrontować, więc nie protestował. Po kilku miesiącach faktycznie zrobiłem porządek z budżetem, ale czy to afirmacja, czy po prostu zmiana nastawienia - nie wiem.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Krysztal i to jest klucz - nie chodzi o to, że angielskie zdanie magicznie spłaca długi. Chodzi o to, że obchodzi opór i zostawia przestrzeń na nowe decyzje. Afirmacja w obcym języku jest jak tylne wejście do własnej głowy. Ale uwaga - jeśli ktoś używa języka, który zna słabo, to zdanie zostaje na poziomie dźwięku, bez znaczenia, i wtedy efekt jest zerowy. Trzeba rozumieć, co się mówi, tylko bez tego emocjonalnego balastu.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Bryza a jaki poziom języka wystarczy? Bo ja angielski mam ze szkoły, czytam ze słownikiem, ale nie myślę po angielsku.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Gosia88 jeśli musisz tłumaczyć zdanie w głowie na polski, żeby je zrozumieć, to znaczy, że i tak emocjonalnie przeżywasz je po polsku. Wtedy cały trik z obejściem oporu nie zadziała. Lepiej zostań przy polskim, ale popracuj nad samą formą zdania. Obcy język ma sens przy poziomie, na którym czujesz znaczenie bezpośrednio, bez tłumacza w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jedno - są osoby, u których "udało mi się" działa świetnie, kiedy odnosi się do czegoś, co naprawdę już się stało, tylko mózg jeszcze tego nie zarejestrował jako sukcesu. Czyli forma dokonana jako sposób na zauważenie własnych osiągnięć, a nie na wmawianie sobie czegoś nieistniejącego. "Udało mi się przetrwać trudny rok" wypowiedziane do siebie po trudnym roku to zupełnie inny mechanizm niż "udało mi się zarobić milion", kiedy konto świeci pustkami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Paradoxa to ma sens, bo mi czasem łatwiej dostrzec, czego mi brakuje, niż to, co już zrobiłam. Może warto zacząć od listy rzeczy, które faktycznie się udały, i z tego zbudować afirmacje, zamiast wymyślać je od zera?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Klaudia05 to jest świetne odwrócenie perspektywy. Bo zwykle traktujemy afirmację jako coś, co ma stworzyć rzeczywistość, a tu chodzi raczej o domknięcie tego, co już jest. Tylko mam pytanie - czy w takim razie "udało mi się" nie staje się wtedy bardziej wdzięcznością niż afirmacją?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lurisk granica jest cienka i chyba właśnie dlatego ta forma działa lepiej w tym wariancie. Wdzięczność nie wywołuje oporu, bo dotyczy faktów. A jak mózg raz wejdzie w tryb "zauważam, co mi się udaje", to łatwiej mu rozszerzyć ten filtr na kolejne obszary. To nie jest oszukiwanie siebie, tylko trenowanie uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A jak to pogodzić z tym, co pisała wcześniej Lady o formie "uczę się"? Bo teraz wychodzi mi, że mam trzy poziomy: "uczę się", "udało mi się" jako wdzięczność za to co jest, i "udało mi się" jako cel końcowy. Robi się z tego skomplikowany system.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Gosia88 nie komplikuj na siłę. To są raczej trzy zastosowania jednej formy, a nie trzy osobne metody. W praktyce większość ludzi krąży między nimi, czasem nawet w tej samej sesji. Rano wdzięczność za to, co się udało, w ciągu dnia "uczę się" jako napęd, a "udało mi się" w pełnej formie zostawiasz na te obszary, gdzie naprawdę już to czujesz.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Lady dorzucę z mojego doświadczenia - jeszcze ważne jest, w jakim stanie ciała się to robi. Bo można mieć idealnie dobraną formę gramatyczną i położyć ją w napięciu, ze ściśniętą szczęką, i wtedy mózg zapisuje stres razem ze zdaniem. Lepiej krótsza praktyka w rozluźnieniu niż pół godziny pod presją.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Cohen a jak rozluźnić ciało, jeśli sam temat afirmacji budzi spięcie? Bo u mnie pieniądze to jest blokada na poziomie żołądka, jak tylko zaczynam o tym myśleć, robi mi się gula.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Helena82 to znak, że jeszcze nie czas na afirmację w tym obszarze. Najpierw popracuj z samym ciałem - oddech, świadomość tego, gdzie siedzi spięcie, ewentualnie napisanie tego, co czujesz, zamiast tego, co chciałabyś czuć. Afirmacja położona na nieprzepracowane spięcie tylko je utrwala, bo łączysz zdanie z reakcją ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do języków obcych - czy ktoś próbował niemieckiego albo francuskiego? Bo angielski to dla większości z nas język funkcjonalny, ale są ludzie, którzy mają inny język jako "neutralny". Ciekawi mnie, czy efekt jest podobny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Liki próbowałem niemieckiego, bo uczyłem się go w liceum i nigdy nie używałem w pracy. Działało nawet lepiej niż angielski, bo angielski mam już skojarzony z mailami i terminami, więc wchodzi tam jakiś dodatkowy stres. Niemiecki był czysty, bez kontekstu emocjonalnego. Ale wymowa musi być w miarę poprawna, bo inaczej mózg odrzuca zdanie jako bełkot.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Krysztal i to jest kolejny argument za tym, że chodzi o neutralność języka, a nie jego "magiczność". Każdy ma swój zestaw skojarzeń. U kogoś, kto codziennie pracuje po angielsku, polski będzie tym "obcym" językiem dla afirmacji. Trzeba sobie rozpisać, który język jest gdzie obciążony.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Bryza a co z osobami dwujęzycznymi od dziecka? Bo znajoma wychowała się w domu, gdzie mówiło się po polsku i po ukraińsku równolegle. U niej oba języki są emocjonalne. Czy w takiej sytuacji w ogóle ma sens szukanie obcego języka?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon w jej przypadku trzeba szukać trzeciego języka, do którego nie ma dziecięcych skojarzeń. Albo zostawić język i pracować nad formą - bo trik z językiem to tylko jedna z dróg do obejścia oporu. Można obchodzić go też metaforą, obrazem albo śpiewem. Dwujęzyczność od dziecka zamyka jedną furtkę, ale nie wszystkie.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Dodam coś, co u mnie zmieniło sporo - nagrywanie afirmacji własnym głosem i odsłuchiwanie. Mózg inaczej reaguje na swój głos z zewnątrz niż na ten, który słyszysz, kiedy mówisz. Forma dokonana nagrana spokojnie i puszczona rano działa u mnie lepiej niż powtarzanie na głos w łazience.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Ismer a w jakim tempie nagrywasz? Bo próbowałam czegoś podobnego, ale brzmiałam jak lektor reklamy, sztucznie i za szybko. Odrzucałam to po kilku dniach.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Leonora wolniej niż mówisz normalnie i z dłuższymi pauzami między zdaniami. Tak, żeby było miejsce na to, żeby ciało zarejestrowało zdanie, zanim wpadnie następne. U mnie nagranie pięciu zdań trwa ze trzy minuty, nie trzydzieści sekund. I bez muzyki w tle na początku - muzyka dochodzi później, jak już wiesz, że tekst działa.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Ismer ważne też, żeby nagrywać w stanie, w którym sam wierzysz w to, co mówisz, nawet jeśli tylko na chwilę. Jeśli nagrywasz ze zwątpieniem w głosie, to potem przy odsłuchu odtwarzasz sobie własne zwątpienie. Niektórzy robią kilka prób, zanim wyjdzie nagranie, na którym głos jest spokojny i pewny.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Rodis to brzmi jak spora robota tylko po to, żeby zacząć praktykę. Czy nie da się tego zrobić prościej, bez całego studia nagraniowego?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Helena82 da się, telefon i aplikacja do nagrywania notatek wystarczą. Nie chodzi o jakość dźwięku, tylko o stan, w jakim nagrywasz. Pięć minut spokoju przed nagraniem i tyle. Reszta to już tylko odsłuch.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do formy dokonanej - zauważyłem, że u osób, które dobrze pracują z "udało mi się", często pojawia się naturalne uzupełnienie o "i" z konkretem. Czyli nie "udało mi się znaleźć pracę" w próżni, tylko "udało mi się znaleźć pracę i czuję spokój o czynsz". Drugi człon kotwiczy zdanie w odczuciu, a nie tylko w fakcie.


Odpowiedz
23 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Sauwak to ma sens, bo bez tego drugiego członu zdanie zostaje na poziomie informacji. A jak dodajesz odczucie, to angażujesz ciało. Pytanie tylko, czy to odczucie musi być konkretne, czy może być ogólne typu "czuję ulgę", "czuję, że mogę odpocząć". Bo nie zawsze umiem nazwać precyzyjnie, co czuję po fakcie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Klaudia05 może być ogólne, ale wtedy musi być prawdziwe w danej chwili. Lepiej szczere "czuję ulgę", niż wymuszone "czuję radość i wdzięczność, że mogę odpocząć na Bali". Ciało wyłapuje fałsz natychmiast i wtedy cała afirmacja idzie do kosza. Konkret pomaga tym, którzy mają tendencję do uciekania w ogólniki, bo wtedy zdanie staje się abstrakcją bez zaczepienia.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Sauwak a jak rozpoznać, że ciało wyłapuje fałsz? Bo ja czasem nie wiem, czy to opór przed zmianą, czy sygnał, że coś jest źle skonstruowane.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Liki opór przed zmianą zwykle siedzi w tle jako lekkie napięcie i mija po kilku powtórzeniach, kiedy się rozpędzisz. Fałsz w zdaniu daje konkretną reakcję - albo chce ci się śmiać, albo robi ci się głupio, albo czujesz, że kłamiesz. To dwa różne odczucia, choć na początku łatwo je pomylić. Z czasem nauczysz się rozróżniać.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Sauwak dorzucę test, który sama stosuję - jeśli po przeczytaniu zdania w głowie pojawia się natychmiast "no właśnie, że nie", to znaczy że forma jest za daleko od stanu obecnego. Wtedy trzeba ją cofnąć o krok. Z "udało mi się zarobić dwadzieścia tysięcy" na "udało mi się ustabilizować dochód". Mózg musi mieć szansę uwierzyć.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Paradoxa a co jeśli na każde zdanie reaguję "no właśnie, że nie"? Bo u mnie tak jest niezależnie od tego, jak bardzo cofam. Nawet "udało mi się dziś wstać" wywołuje opór, bo zaraz pojawia się myśl, że to nic nie znaczy.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Helena82 to nie jest problem afirmacji, tylko głębszego nastawienia do siebie. W takim stanie żadna formuła nie zadziała, bo mózg jest ustawiony na wyłapywanie dowodów, że nic się nie udaje. Najpierw trzeba popracować nad tą warstwą - rozmowa z kimś, kto się na tym zna, ewentualnie zwykłe spisywanie faktów z dnia, bez żadnej afirmacji. Sama lista "co dziś zrobiłam" bywa lepsza niż dziesięć zdań w czasie przeszłym.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Paradoxa zgadzam się i dodam, że ta lista faktów to w gruncie rzeczy też afirmacja, tylko w innej formie. Bo zapisując "wstałam, zjadłam, wyszłam z domu" uczysz mózg dostrzegać, że coś jednak się dzieje. To buduje grunt, na którym potem zdania typu "udało mi się" mają w ogóle szansę się zaczepić.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kunia ciekawe. Czyli można to potraktować jako etap przygotowawczy? Bo zastanawiam się, ile czasu warto być na takiej liście faktów, zanim przejdzie się do właściwej afirmacji.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lubon nie ma sztywnej granicy. U jednych to dwa tygodnie, u innych kilka miesięcy. Sygnał, że można przechodzić dalej, to moment, kiedy zapisując fakty zaczynasz odczuwać lekkie zadowolenie, a nie tylko mechanicznie odhaczać. Wtedy ciało już wie, że coś się udaje, i forma dokonana wchodzi naturalnie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Kunia podobnie u mnie to wyglądało, choć dorzuciłabym jeszcze jedno - wracając do wątku języków, na etapie list faktów lepiej pisać po polsku. Bo to ma być rejestracja rzeczywistości, a nie ucieczka od emocji. Język obcy włącza się dopiero przy właściwych afirmacjach, kiedy chcesz obejść opór.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Fraida czyli polski służy do uziemienia, a obcy do otwarcia? Tak to rozumiem z tego, co napisałaś i z tego, co wcześniej pisał Krysztal o niemieckim.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Gosia88 mniej więcej tak, choć to skrót. Polski jest językiem ciała i emocji, więc świetnie działa do zauważania tego, co jest. Obcy jest językiem dystansu, więc dobrze działa do projektowania tego, co ma być. Ale to nie jest reguła dla wszystkich - u kogoś dwujęzycznego cały ten podział się sypie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Fraida a co z osobami, które uczyły się języka obcego w bólu, np. miały koszmarną nauczycielkę angielskiego w podstawówce? Bo wtedy ten "obcy" język wcale nie jest neutralny, tylko niesie własny bagaż.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Lurisk wtedy ten konkretny język nie nadaje się do afirmacji, niezależnie od tego, jak słabo się nim posługujesz. Zawsze trzeba sprawdzić, jak się czuje samo wypowiedzenie kilku zdań w tym języku. Jeśli pojawia się napięcie albo wstyd z dzieciństwa, to znak, że trzeba szukać innego. Czasem lepiej wziąć się za hiszpański od zera niż walczyć z angielskim, który ma negatywne skojarzenia.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Fraida właśnie, i tu wraca to, o czym pisałem wcześniej o ciele. Można sobie zrobić prosty test - powiedz na głos "udało mi się" w trzech różnych językach i obserwuj, gdzie w ciele pojawia się reakcja. Tam, gdzie jest najmniej napięcia, jest twój język do afirmacji.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Cohen robiłam ten test ostatnio po naszej rozmowie i wyszło mi coś dziwnego - polski dał spięcie w gardle, angielski w żołądku, a włoski, którego prawie nie znam, dał ciepło w klatce. Czy to ma sens, żeby afirmować w języku, którego się prawie nie zna?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Leonora ma sens, pod warunkiem że rozumiesz, co mówisz. Możesz wziąć trzy, cztery zdania, przetłumaczyć je dobrze i nauczyć się na pamięć. Nie chodzi o znajomość gramatyki, tylko o to, żeby zdanie nie było dla ciebie pustym dźwiękiem. Ciepło w klatce to dobry sygnał, ale ciało musi też wiedzieć, co dokładnie potwierdza.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Cohen dorzucę praktyczną uwagę - przy uczeniu się tych kilku zdań w obcym języku dobrze jest poprosić kogoś, kto zna język, o sprawdzenie wymowy. Bo jeśli przez pół roku powtarzasz coś z błędem, a potem usłyszysz, że mówisz to źle, cała praktyka się sypie. Wstyd wchodzi nad zdanie i już nie da się tego odkręcić.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Herga to dobry punkt. Czy w takim razie lepiej od razu nagrać sobie poprawną wersję z kimś, kto zna język, i odsłuchiwać, zamiast mówić samemu? Łączy się to z tym, o czym pisał Ismer wcześniej.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Klaudia05 to jest opcja, ale ma wadę - tracisz aktywny element wypowiadania. Lepiej najpierw nagrać sobie z kimś poprawną wersję jako wzorzec, posłuchać kilka razy, a potem dograć własną wersję, którą będziesz odsłuchiwać. Wtedy masz i poprawność, i swój głos. Trochę więcej pracy, ale efekt jest stabilniejszy.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Herga a jak rozpoznać, że ten własny głos jest już "gotowy" do nagrania? Bo zastanawiam się, czy nie lepiej najpierw poćwiczyć wypowiadanie na głos przez kilka dni, zanim się to utrwali w nagraniu.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Klaudia05 nie ma czegoś takiego jak gotowy głos. Nagrywasz w stanie, w jakim jesteś, i to nawet lepiej, bo słyszysz potem swoje napięcia. Po kilku tygodniach możesz nagrać nową wersję i porównać. Często słychać wyraźną różnicę w tonie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojego włoskiego - sprawdziłam te zdania z osobą, która zna język, i okazało się, że jedno z nich brzmiało bezsensownie. Czyli "sono riuscita a" działa, ale konstrukcja, którą wymyśliłam sama, była po prostu kalką z polskiego. Czy to znaczy, że tłumaczenie słowo w słowo w ogóle nie ma sensu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Leonora kalki działają fatalnie, bo mózg czuje, że coś jest nie tak, nawet jeśli świadomie tego nie wyłapuje. Lepiej wziąć gotową konstrukcję z danego języka i dopasować do niej treść, niż na siłę przekładać polskie zdanie. Włoskie "ce l'ho fatta" niesie zupełnie inną energię niż "udało mi się" - jest bardziej triumfalne.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Ismer a jak to się ma do tego, że niektórzy radzą, żeby afirmacja była jak najprostsza? Bo jeśli "ce l'ho fatta" niesie inną energię niż "udało mi się", to gdzie tu prostota - trzeba znać niuanse języka, żeby w ogóle wiedzieć, co się mówi.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Lurisk prostota dotyczy struktury zdania, a nie ignorowania znaczenia. Krótkie zdanie w obcym języku jest okej, pod warunkiem że wiesz dokładnie, co ono znaczy emocjonalnie, a nie tylko słownikowo. Jeśli nie znasz odcieni, lepiej zostać przy polskim albo wybrać język, w którym te odcienie wyczuwasz.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Ismer czyli wracamy do tego, że język obcy nie jest skrótem do obejścia oporu, tylko trzeba w nim faktycznie czuć, co się mówi. To mi trochę burzy obraz, jaki miałam wcześniej - bo myślałam, że wystarczy, żeby zdanie nie wywoływało automatycznej reakcji oporu.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 brak oporu to za mało. Mózg potrzebuje sygnału, że to zdanie coś znaczy, inaczej traktuje je jak szum i nie zapisuje. Dlatego nagrywanie obcojęzycznych afirmacji bez zrozumienia kontekstu emocjonalnego daje efekt mniej więcej taki, jak słuchanie radia w tle - przyjemnie, ale bez wpływu na przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował łączyć dwa języki w jednej sesji? Bo zastanawiam się, czy nie ma sensu zacząć od polskiego dla uziemienia, jak pisała wcześniej Fraida, a potem przejść na obcy dla projektowania. Czy to się nie miesza?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Liki sama tak robię od kilku miesięcy. Najpierw polska lista faktów, potem trzy zdania po niemiecku w czasie przeszłym dokonanym. Działa, ale pod warunkiem, że jest między nimi wyraźna pauza - kilka oddechów, zmiana pozycji ciała. Bez tej przerwy mózg traktuje to jako jeden ciąg i języki się rozmywają.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Fraida a co ze stanem ciała przy tej zmianie? Bo u mnie po liście faktów ciało jest spokojne, a kiedy próbuję przejść do afirmacji, robi się napięcie. Czy to znaczy, że jeszcze nie czas, czy że zła konstrukcja zdania?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Helena82 najpierw sprawdź konstrukcję - przeczytaj te zdania komuś zaufanemu na głos i zobacz, czy się nie krzywisz. Jeśli konstrukcja jest okej, a napięcie zostaje, to znak, że lista faktów jeszcze nie zrobiła swojej roboty. Wtedy zostań na niej dłużej, bez pośpiechu z przechodzeniem dalej.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Fraida dorzucę, że to napięcie przy przejściu często wynika z tego, że afirmacja w czasie przeszłym dokonanym wymaga zaufania, którego jeszcze nie ma. "Udało mi się" to nie tylko stwierdzenie - to oddanie kontroli. A jeśli ktoś jest w trybie czuwania i kontrolowania wszystkiego, ciało nie pozwala na taką deklarację. Wtedy lepiej zacząć od form bardziej procesualnych, typu "jestem w drodze do", zanim się przejdzie na dokonane.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kapturek to ciekawe rozróżnienie. Czyli czas przeszły dokonany to taki najbardziej zaawansowany etap, a nie punkt wyjścia? Bo wcześniej w wątku trochę tak to wybrzmiewało, że "udało mi się" jest formą uniwersalną.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Lubon dokładnie tak. To forma, która działa najmocniej, ale wymaga gruntu pod sobą. Bez tego gruntu mózg odrzuca zdanie jako oczywiste kłamstwo i tworzy się odwrotny efekt - utwierdzasz się w tym, że ci się nie udaje. Dlatego dla osób, które dopiero zaczynają pracę z afirmacjami, lepszy jest czas teraźniejszy procesualny, a dokonany dopiero jak czują, że coś się faktycznie rusza w ich życiu.


Odpowiedz
Udostępnij: