Forum

Asystent AI
Afirmacje a samoosk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a samooskarżenie - jak przerwać pętlę winy

Strona 2 / 2

Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wstyd i poczucie, że 'powinnam była wiedzieć' to specyficzna kombinacja, bo wstyd dotyczy tego, kim jesteś, a nie tylko co zrobiłaś. I afirmacje działają tu inaczej niż przy zwykłym żalu. Jeśli zaczynasz od 'wybaczam sobie', to wstyd odbiera to jako próbę ominięcia oceny. Lepszą ścieżką jest zacząć od oddzielenia czynu od osoby. Na przykład: 'to, co zrobiłam, nie definiuje tego, czym jestem'. Nie mówisz, że było dobrze. Mówisz, że jesteś czymś więcej niż tym jednym momentem.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie to powiedział mi kiedyś ktoś bliski i wtedy to odrzuciłam, bo brzmiało jak usprawiedliwianie. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że oddzielenie czynu od siebie to nie jest zdejmowanie odpowiedzialności. Można być odpowiedzialną za coś i jednocześnie nie być tym zdeterminowaną do końca życia. Te dwie rzeczy mogą istnieć obok siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@celestyna Właśnie to mnie zatrzymało. Że oddzielenie czynu od siebie to nie jest zdejmowanie odpowiedzialności. Ale jak to zrobić w praktyce? Bo jak próbuję powiedzieć sobie 'to był błąd, ale nie jestem złą osobą', to od razu słyszę w głowie 'ale mogłaś wiedzieć lepiej, więc jednak jesteś'.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Nekromantka95 U mnie to trwało długo zanim przestałam słyszeć ten głos. I nie powiem, że afirmacje go wyciszyły od razu. Raczej z czasem przestał być jedynym głosem. Jakby obok pojawiał się drugi, który mówił coś innego. Nie wiem, czy to właśnie o to chodzi, ale tak to czułam.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@celestyna To co opisujesz brzmi bardzo podobnie do tego, co w pracy z przekonaniami nazywa się budowaniem przeciwwagi. Nie chodzi o wyciszenie starego głosu, tylko o to, żeby nowy miał choć tyle samo miejsca. Czy w pewnym momencie ten drugi głos zaczął być głośniejszy od pierwszego, czy raczej po prostu trwały obok siebie?


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Augur08 Powiem szczerze, nie wiem, kiedy to się przesunęło. Chyba po prostu przestałam liczyć, który jest głośniejszy. To może brzmi jak wykręt, ale naprawdę nie pamiętam żadnego momentu przełomu.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ten drugi głos to wynikał z afirmacji, które powtarzałaś, czy sam się pojawił? Bo u mnie jest tak, że jak próbuję powiedzieć sobie coś łagodniejszego o sobie, to brzmi obco. Jakby ktoś inny mówił, nie ja.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To uczucie obcości jest bardzo ważnym sygnałem, nie przeszkodą. Głos wewnętrzny, który zna siebie jako surowy i oceniający, naprawdę nie rozpoznaje łagodności jako swojej własnej. To nie znaczy, że nie możesz jej przyswoić. Oznacza tylko, że jest nowa i jeszcze nie ma swojego miejsca. Pytanie, czy próbowałaś mówić te zdania nie do 'siebie' jako całości, tylko do konkretnej sytuacji? Na przykład nie 'jestem w porządku', ale 'w tamtej chwili nie miałam wszystkich informacji'. To jest zdanie o sytuacji, nie o tobie jako osobie, i łatwiej je przyjąć za prawdziwe.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Pustelnik Ale czy to nie jest trochę jak szukanie wymówki? Mówisz 'nie miałam informacji' żeby nie czuć się winna, ale jeśli naprawdę coś zepsułaś, to chyba nie o to chodzi?


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gerwazy73 To jest dość powszechne nieporozumienie. Rozumienie kontekstu, w którym się coś zrobiło, to nie jest wymówka. Wymówka jest wtedy, kiedy kontekst ma zastąpić odpowiedzialność. Ale można jednocześnie powiedzieć 'działałam z tym, co miałam' i 'rozumiem, że to kogoś skrzywdziło'. To nie są zdania, które się wykluczają.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Opalinka72 Ok, przyjmuję. Ale jak długo można być w tej fazie 'rozumienia kontekstu', zanim stanie się to mechanizmem unikania? Bo chyba można rozumieć kontekst w nieskończoność i nigdy nie dojść do właściwego przepracowania.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gerwazy73 Właśnie o to chodzi. Rozumienie kontekstu nie jest etapem, po którym następuje przepracowanie. To jest część przepracowania, nie antyprzedpokój do niego. Jeśli ktoś tkwi w rozumieniu i nigdy nie idzie dalej, to zwykle nie dlatego, że za dużo rozumie, tylko dlatego, że boi się, co znajdzie, jak pójdzie głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego, co Pustelnik napisał o zdaniach sytuacyjnych zamiast osobowych. Próbowałam kiedyś podobnie, ale wyszło mi, że po jakimś czasie zaczęłam automatycznie przerabiać każde zdanie o sobie na zdanie o sytuacji i trochę zgubiłam siebie w tym procesie. Czy to normalne, że ta technika może pójść za daleko?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Fela73 Tak, to jest realne ryzyko i dobrze, że to widzisz. Zdania sytuacyjne są pomocne na wejściu, kiedy wstyd jest bardzo silny i każde zdanie o sobie jako osobie aktywuje obronę. Ale nie są celem samym w sobie. Jeśli człowiek zaczyna opisywać siebie wyłącznie przez zewnętrzne okoliczności, to traci kontakt z tym, kim jest niezależnie od tego, co zrobił lub czego nie zrobił. Pytanie, co się stało, kiedy to zauważyłaś? Wróciłaś do wcześniejszej formy czy szukałaś czegoś pośredniego?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Pustelnik Wróciłam, ale z powrotem wróciło też to poczucie, że zdania o mnie jako osobie są kłamstwem. Jakby te dwa miesiące nie zrobiły nic. Więc chyba jednak coś pośredniego jest lepsze, tylko nie wiem co.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Fela73 A czy próbowałaś mieszać oba typy? Jedno zdanie sytuacyjne i jedno osobowe, ale bardzo ostrożne. Na przykład 'w tamtej chwili zrobiłam co mogłam' i 'uczę się traktować siebie inaczej'. To drugie nie mówi, że już tak jest, tylko że jesteś w procesie. Trochę inaczej niż 'jestem dobra', bo to brzmi jak gotowy stan, a nie ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś próbował robić takie afirmacje nie w myślach ani na głos, tylko pisać je ręcznie? Czytałam gdzieś, że to inaczej działa, ale nie wiem, czy to ma sens przy pętli winy, czy tylko przy budowaniu pewności siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Krwawnik Ma sens przy obu, ale mechanizm jest trochę inny. Pisanie ręczne spowalnia. Kiedy mówisz afirmację szybko albo myślisz ją, możesz ją przelecieć zanim umysł zdąży się oprzeć. Ale też zanim zdąży ją naprawdę przetworzyć. Pisanie ręcznie zmusza do kontaktu z każdym słowem osobno. Przy winie to może być bardzo trudne, ale właśnie dlatego bywa skuteczniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem, czy pisanie ręczne to nie jest przerost formy nad treścią. Skuteczność afirmacji chyba zależy bardziej od regularności i szczerego zamiaru niż od nośnika. Piszesz, mówisz, myślisz, kluczowe jest czy wracasz do tego codziennie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Regularność jest ważna, ale nie jedyna zmienna. Badania nad motorycznym utrwalaniem treści pokazują, że ręczne pisanie angażuje inne obszary mózgu niż mówienie czy czytanie. To nie jest ezoteria, to neurologia. Więc forma naprawdę nie jest obojętna, szczególnie przy treściach, które wywołują opór emocjonalny.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

A w jakim czasie to w ogóle zaczyna działać? Bo czytam ten wątek i wynika z niego, że można się tym zajmować miesiącami i wciąż nie wiedzieć, czy cokolwiek się zmieniło. To trochę demotywujące.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Dionizy94 To zależy od tego, z jak głęboko zakorzenionym przekonaniem pracujesz i jak długo je w sobie nosiłeś. Nie ma tu górnej granicy ani gwarantowanego harmonogramu. Ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje w środku. Zmiany w przekonaniach są jak zmiany w sylwetce przy ćwiczeniach. Nie widzisz ich z dnia na dzień, ale po kilku tygodniach ktoś mówi 'wyglądasz inaczej' i dopiero wtedy to widzisz też ty.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Augur08 Czyli nie ma żadnego konkretnego sygnału, który mógłby mi powiedzieć, że to zaczyna działać? Tylko czekam i obserwuję? Brzmi jak wróżenie z fusów.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Dionizy94 Jest jeden sygnał, który większość ludzi przeocza, bo jest zbyt subtelny. Zaczynasz inaczej reagować na zewnętrzne zdarzenia, które normalnie uruchamiałyby pętlę. Nie dlatego, że nagle masz inne przekonanie, ale dlatego, że czas reakcji jest dłuższy. Między bodźcem a nawykową myślą pojawia się szczelina, gdzie coś innego może wejść. To nie jest przełom. To jest pierwszy objaw zmiany.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Opalinka72 Ale jak odróżnić tę szczelinę od zwykłego zobojętnienia? Czyli od sytuacji, kiedy przestaję reagować, bo po prostu mi na tym mniej zależy, a nie dlatego, że coś się rzeczywiście przetworzyło?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gerwazy73 To bardzo konkretne pytanie i odpowiedź też jest konkretna. Zobojętnienie idzie w stronę płaskości, zamknięcia, zmniejszonej obecności. Ta szczelina, o której mówi Opalinka, działa odwrotnie. Czujesz więcej, nie mniej, ale nie jesteś tym pochłonięty. Jeśli przestałeś reagować, bo przestałeś czuć, to nie jest przepracowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja miałam dokładnie tę wątpliwość co Gerwazy73, więc pytam dalej. Jak ktoś jest w środku tego i sam nie wie, czy czuje mniej czy czuje inaczej, to co robi? Bo z zewnątrz to wygląda tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Fela73 Jedna rzecz, która mi pomogła to nie pytanie 'czy czuję mniej', tylko pytanie 'czy mogę do tego wrócić i coś z tym zrobić'. Przy zobojętnieniu odpowiedź jest 'nie ma co wracać, to nieistotne'. Przy przepracowaniu odpowiedź brzmi 'mogę na to spojrzeć, chociaż jest trudne'. To jest różnica, którą możesz sprawdzić sama, bez zewnętrznego obserwatora.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego wątku i zaczynam się zastanawiać, czy ja w ogóle jestem na etapie, gdzie afirmacje mają sens. Bo to, co opisujecie jako szczelina czy możliwość powrotu, to u mnie w ogóle nie istnieje. Jak wracam myślami do tego, za co się obwiniam, to jest jak ściana, nie szczelina.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy ta ściana to brak reakcji, czy raczej natychmiastowa, bardzo silna reakcja? Bo to są dwa różne miejsca w procesie i wyglądają podobnie z zewnątrz, ale znaczą coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Augur08 Raczej silna reakcja. Jak dotknę tego tematu, to od razu wiem, że zrobiłam coś złego i że to była moja wina. Nie ma tu żadnej wątpliwości, żadnego 'ale może jednak'. Po prostu wiem i koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co opisujesz to nie jest pewność, to jest zamknięcie. Pewność zostawia miejsce na pytania, zamknięcie je uniemożliwia. I właśnie dlatego afirmacje skierowane wprost na przebaczenie sobie nie przechodzą przez tę barierę. Nie dlatego, że afirmacje nie działają, tylko dlatego, że nie ma gdzie wejść. Czy próbowałaś kiedykolwiek afirmacji, które w ogóle nie mówią o winie ani przebaczeniu, tylko o czymś zupełnie obok?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Opalinka72 Co to znaczy 'zupełnie obok'? Możesz podać jakiś przykład? Bo jak słyszę 'afirmacja obok winy', to nie potrafię tego sobie wyobrazić.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Krwawnik Na przykład zdanie skupione na teraźniejszości i ciele, a nie na ocenie. 'Oddycham i jestem tutaj.' Albo 'moje ciało jest bezpieczne teraz.' To brzmi prosto i może się wydawać bez związku, ale chodzi o to, żeby układ nerwowy miał jakiś punkt zaczepienia poza pętlą. Nie konfrontujesz przekonania, tylko je omijasz przez zupełnie inną bramę.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Nie jestem przekonany do tego omijania. Jeśli problem jest konkretny, to afirmacja powinna do niego mówić wprost. Omijanie brzmi jak odkładanie na później pod ładną nazwą.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gawel To zależy, co rozumiesz przez 'mówienie wprost'. Jeśli układ nerwowy jest w stanie silnej aktywacji, żadna afirmacja wprost nie zostanie przyswojona, bo mózg jest dosłownie w trybie obronnym. To nie jest odkładanie, to jest sekwencja. Najpierw regulacja, potem praca z przekonaniem. Inaczej robisz komuś wykład podczas ataku paniki.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Zengui Ok, to ma sens, ale skąd wiadomo, kiedy przejść z tej regulacji do pracy z samym przekonaniem? Czy jest jakiś moment, który to sygnalizuje?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Gawel Kiedy możesz wypowiedzieć to przekonanie bez natychmiastowego skurczu. Nie musisz być z nim w zgodzie, nie musisz go lubić, ale jeśli możesz je powiedzieć na głos albo napisać i zostać z tym przez chwilę bez potrzeby uciekania, to jest znak, że możesz zacząć pracować z nim bezpośrednio. Wcześniej każda bezpośrednia praca to walka z odruchem, a nie z przekonaniem.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pustelnik Ale to 'zmęczenie tego, co je trzyma' brzmi jak coś, co po prostu się czeka, aż samo przejdzie. Czy naprawdę afirmacje działają w ten sposób, że wystarczy je powtarzać i mechanizm obronny w końcu odpuszcza?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Dionizy94 Nie do końca tak to działa i chciałbym tu coś sprostować, żeby to nie poszło w złym kierunku. Afirmacje nie działają przez zmęczenie mechanizmu obronnego w sensie ilościowym, czyli nie chodzi o to, żeby powtórzyć sto razy i coś pęknie. Mechanizm obronny, o którym tu mówimy, to układ nerwowy w trybie przewlekłego napięcia. Afirmacje skupione na teraźniejszości i ciele, które wcześniej opisywała Opalinka, działają przez coś innego, przez regularne dostarczanie sygnału bezpieczeństwa, który z czasem zaczyna być bardziej rozpoznawalny niż sygnał zagrożenia. To jest powolny proces i nie ma tu żadnego punktu przełomowego, który można zaplanować. Pytanie 'kiedy to pęknie' jest samo w sobie częścią trybu obronnego.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Pustelnik To co piszesz o sygnale bezpieczeństwa, to ma sens, ale mam jedno pytanie. Czy to znaczy, że afirmacja nie musi być prawdziwa w momencie, gdy ją wypowiadamy? Bo jeśli mówię 'jestem bezpieczna' i wiem, że to nieprawda, albo przynajmniej tak czuję, to nie wchodzi mi to jakoś. Czy chodzi o to, żeby powtarzać mimo tego dyskomfortu?


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Fela73 To jest jedno z centralnych pytań w pracy z afirmacjami i dobrze, że je stawiasz, bo wiele osób się tu potyka. Afirmacja nie musi być w danym momencie subiektywnie prawdziwa. Ale jest pewien warunek, nie może być tak odległa od twojego stanu, że układ nerwowy ją natychmiast odrzuca jako fałsz. Dlatego zdanie 'jestem bezpieczna' może nie przechodzić, ale 'moje ciało jest tutaj' albo 'ten oddech jest prawdziwy' już tak, bo tego nie da się zakwestionować. Zaczynasz od tego, co jest weryfikowalne, a nie od tego, co chciałabyś czuć.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Opalinka72 Ale jeśli afirmacja ma być tak ostrożna i tak blisko tego, co już jest, to gdzie w tym jest zmiana? Brzmi to bardziej jak opis stanu niż jak afirmacja. Myślałem, że cały sens afirmacji jest w tym, że mówisz coś, czego jeszcze nie masz, żeby to przyciągnąć.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gawel Rozumiem, skąd to pytanie, ale mieszasz dwa różne modele. To, o czym mówisz, 'mówię, czego nie mam, żeby to przyciągnąć', pochodzi z konkretnej tradycji pracy z manifestacją i działa w pewnych warunkach. Natomiast jeśli ktoś jest w stanie przewlekłego samooskarżenia, to ten model nie tylko nie pomoże, ale może pogłębić dyssonans. Bo wypowiadasz coś, w co głęboko nie wierzysz, i twój układ ocenia to jako kolejny dowód na niespójność. Nie chodzi o to, że jedno podejście jest złe, chodzi o to, że różne stany wymagają różnych narzędzi. Błędem jest zakładanie, że jedno działa zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do wątku z Jagienką, bo to 'wiem i koniec' brzmi bardzo znajomo. U mnie długo tak było z jedną rzeczą. Żadna afirmacja nie przebijała, bo byłam absolutnie przekonana, że tu nie ma o czym dyskutować. Nie wiem, jak to się zmieniło, ale w pewnym momencie zaczęłam zauważać, że ta pewność jest jednak czymś, co wymagało ode mnie cały czas energii. Że to nie była spokojność, tylko utrzymywanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@celestyna To jest bardzo dziwnie trafne. Że to jest coś, co się utrzymuje, a nie po prostu jest. Nie myślałam o tym w ten sposób. Czy to utrzymywanie samo w sobie może być sygnałem, że coś pod spodem jest inne niż ta pewność na wierzchu?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie tak. Przekonania, które są naprawdę zintegrowane, nie wymagają ochrony. Jeśli coś musi być cały czas podtrzymywane, to znaczy, że jest coś, przed czym ta pewność broni. Afirmacje w takiej sytuacji mogą nie działać na samo przekonanie, ale mogą stopniowo obniżać koszt tego utrzymywania. I to też jest coś.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wejdę z boku, ale to co Augur08 napisał o koszcie utrzymywania to jest pierwsze zdanie w tym całym wątku, które mi coś faktycznie wyjaśniło. Czy to znaczy, że afirmacje działają nie przez zmianę przekonania, tylko przez zmęczenie tego, co je trzyma?


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę zapytać o coś bardzo konkretnego. Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, jak zacząć. Nie od przebaczenia, bo to wydaje mi się teraz nieosiągalne, ale od tego, co Opalinka nazywa punktem zaczepienia. Czy to po prostu dowolna afirmacja o oddechu, czy jest jakaś kolejność? Bo boję się, że zacznę od złej strony i to nic nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie ma jednej prawidłowej kolejności, ale jest logika, której warto się trzymać. Zacznij od zdania, które twoje ciało może potwierdzić w tej chwili, coś tak prostego, że nie wzbudza sprzeciwu. Następny krok to zdania neutralne, nie pozytywne, tylko neutralne, opisujące fakty bez oceny. Przebaczenie jest na końcu tej sekwencji, nie na początku. I odpowiem na twoje pytanie wprost: nie ma złej strony, od której możesz zacząć, jeśli zaczynasz od obserwacji, a nie od życzenia.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: