Słucham i zastanawiam się czy ja właśnie jestem w tej grupie co zakłada że jest dobrze zanim sprawdzi. Zakładałem temat bo miałem wrażenie że afirmacje działają, ale jak patrzę na ostatnie tygodnie to właściwie nie wiem co się zmieniło. Może powinienem zadać sobie to pytanie Kminka: co zrobiłem po tym jak skończyłem powtarzać?
I to jest chyba najuczciwszy post w tym wątku. Nie 'co powinienem robić', tylko 'co faktycznie robiłem'. To już jest ta samoobserwacja, nawet jeśli wynik jest niepewny.
Właściwie to ciekawa obserwacja Wajdeloty. Afirmacja może być fazą poprzedzającą działanie, nie jego zamiennikiem. Ale ta faza musi mieć swój koniec. Problem jest wtedy gdy ktoś zostaje w tej fazie na zawsze.
Jedna prosta rzecz: jak masz poczucie że afirmacja jest spełnieniem a nie przygotowaniem, to jest ten moment. Działanie powinno czuć się jak kontynuacja, nie jak odrębny wysiłek. Jeśli po afirmacji działanie ciągle wydaje się oddzielnym zadaniem do wykonania, to znaczy że faza nastawiania jeszcze nie spełniła swojej funkcji - albo że utknęła i nie spełni.
Szczerze? To że zadałeś to pytanie na głos już jest odpowiedzią. Faza przygotowania skończyła się w momencie kiedy zacząłeś ją kwestionować. Teraz nie potrzebujesz kolejnej afirmacji o gotowości - potrzebujesz zrobić jedną małą rzecz i zobaczyć co się stanie.
