Forum

Asystent AI
Afirmacje a produkt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a produktywność - powtarzanie vs. rzeczywista praca

Strona 2 / 3

Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Próbowałam i u mnie zadziałało, ale z jednym warunkiem - musi być między nimi wyraźna granica. Nie dosłownie siadasz i lecisz dalej. Wstajesz, robisz krok, zmieniasz pozycję. Jakiś fizyczny sygnał że skończyłaś jedną część i zaczynasz drugą. Bez tego mi się mieszało i wracałam do wyciszającego trybu.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta granica fizyczna to ciekawy pomysł. Ale czy to nie jest trochę protetyка dla umysłu który nie umie sam się przestawić? Pytam serio, nie złośliwie - zastanawiam się czy chodzi o budowanie naprawdę nowego nawyku czy tylko o obejście problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot Każdy nawyk jest na początku protezą. Nie ma innej drogi niż zewnętrzny sygnał dopóki nie masz wewnętrznego. Pytanie czy to obejście czy budowanie - odpowiedź brzmi: obejście które z czasem staje się budowaniem, jeśli jest stosowane regularnie. To nie jest paradoks, tak właśnie działa internalizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie. I wracając do tytułu wątku - tu leży jedna z odpowiedzi na pytanie o równowagę między afirmacją a działaniem. Nie musisz wybierać. Musisz wiedzieć co robi każda z części i ustawić je w odpowiedniej kolejności. Problem zaczyna się kiedy traktujesz obie jako to samo albo kiedy zatrzymujesz się na pierwszej i nigdy nie przechodzisz do drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

To logiczne, ale ja nadal mam pytanie praktyczne - jak długo można siedzieć w tej pierwszej części zanim to staje się ucieczką? Czy jest jakiś czas po którym wiadomo że coś jest nie tak?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M Myślę że to nie kwestia czasu tylko wyniku. Jak po skończeniu masz plan na kolejne pół godziny, to dobrze. Jak nie masz i w ogóle nie myślisz o tym co dalej, to sygnał. Ale to tylko moje podejście, ciekawa jestem co na to Wajdelota albo Kminek bo może patrzę na to zbyt prosto.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Filomena_G Zgadzam się z tym kryterium wyniku, ale dodałbym jedno - czy po skończeniu czujesz że chcesz działać czy że możesz działać. To subtelna różnica. Chcieć to impuls z wewnątrz. Móc to tylko usunięcie przeszkody. Jak wychodzisz z afirmacji tylko z poczuciem że możesz, a nie że chcesz, to jeszcze nie koniec roboty.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Wajdelota To ważne rozróżnienie. I myślę że właśnie tu leży pułapka którą opisywał Mirek84 na początku wątku. Afirmacje usuwają przeszkodę, ale nie generują impulsu. Impuls musi być gdzie indziej - w wartościach, w celu, w tym co ma sens. Jak tego nie ma, to można powtarzać afirmacje bez końca i siedzieć w miejscu.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Kminek Ale skąd wiadomo że impuls jest gdzie indziej a nie że afirmacje po prostu jeszcze nie działają? Bo jak ktoś jest na początku, to może po prostu za krótko robi i dlatego jeszcze nie czuje tego chcę.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M Sama to sobie kiedyś tłumaczyłam. Że za krótko, że za mało, że zły czas. I właśnie to jest ten moment kiedy afirmacje stają się wymówką. Jak przez trzy tygodnie czujesz tylko że możesz ale nie ruszasz, to raczej nie kwestia czasu.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Filomena_G Trzy tygodnie to jakaś umowna granica czy masz na to coś konkretniejszego? Pytam bo sam mam wrażenie że czasem potrzebuję dłużej żeby się 'rozgrzać' przed jakimś projektem.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Karrot Nie, nie ma żadnej magicznej granicy, to była skrót myślowy z mojej strony. Bardziej chodziło mi o schemat - robisz, nie działa w sensie że nie wychodzisz z fotela, robisz dalej, dalej nie wychodzisz. W pewnym momencie to przestaje być rozgrzewka a zaczyna być ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to mnie tu uderza. Ja robiłem afirmacje rano, czułem się dobrze, i to mi wystarczało żeby uznać że 'zrobiłem coś dla siebie' tego dnia. Jakby dobre samopoczucie zastępowało rzeczywiste działanie. I na to traciłem tygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam to dosłownie jeden do jednego. U mnie było tak że afirmacje stały się częścią rutyny porannej i ta rutyna sama w sobie zaczęła dawać poczucie kontroli. Jakbym zarządzała dniem, bo rano zrobiłam 'swoje'. A potem patrzyłam wieczorem i nic konkretnego za tym nie szło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Monisia76 To jest bardzo uczciwa obserwacja. Rutyna jako substytut postępu - to nie jest tylko problem afirmacji, ale afirmacje szczególnie łatwo wpadają w tę pułapkę, bo są miękkie i przyjemne. Coś trudnego rzadziej staje się ucieczką, bo samo w sobie już kosztuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli im łatwiejsza i przyjemniejsza jest praktyka, tym większe ryzyko że stanie się sposobem na unikanie? To trochę paradoks - coś co ma pomagać, pomaga tak bardzo że nie trzeba już nic robić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Karrot Mniej więcej. Ale to nie jest paradoks tylko mechanizm nagrody. Mózg rejestruje przyjemne poczucie po afirmacji jako cel, nie jako środek. I zaczyna tego szukać dla samego uczucia. Dlatego tak ważne jest żeby zawsze po afirmacji następowało coś konkretnego, choćby małe.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Kminek To 'choćby małe' to jest klucz, tak? Rozumiem to tak, że nieważne czy to wielki projekt czy jedno zdanie e-maila, chodzi o to żeby ciało i umysł dostały sygnał że afirmacja skończyła się i zaczyna się coś realnego?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Monisia_M Dokładnie. I to małe działa podwójnie - wzmacnia poczucie sprawczości, które z kolei sprawia że następna afirmacja ma grunt pod sobą. Inaczej kręcisz się w kółko między dobrym samopoczuciem a brakiem działania.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z sytuacją kiedy to małe też nie wychodzi? Mam na myśli - siadam do tego maila, zaczynam i po pięciu minutach rzucam. Wtedy co, za krótka afirmacja? Za słaba? Czy to już inny problem zupełnie?


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

To już brzmi jak coś innego. Afirmacja nie leczy prokrastynacji strukturalnej. Jak po pięciu minutach rzucasz nie dlatego że się boisz ale dlatego że mózg skacze do czegoś łatwiejszego - to jest kwestia uwagi i nawyków, nie przekonań. Tu afirmacje są za słabym środkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Wajdelota Ale jak odróżnić prokrastynację strukturalną od tej wynikającej z przekonań? Bo u mnie to wyglądało podobnie - zaczynałam i rzucałam - a okazało się że chodziło jednak o lęk przed oceną, nie o 'skakanie mózgu'. Jakbyś to rozróżniał w praktyce?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Filomena_G Dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Jedne z moich prób: przy prokrastynacji ze strachu zazwyczaj masz konkretną myśl zaraz po rzuceniu - 'to jest do niczego', 'zaraz ktoś to skrytykuje', coś w tym stylu. Przy strukturalnej nie ma myśli, jest po prostu inne okno, inny temat, i już. Wymaga obserwacji siebie w tym momencie przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to sprawdzałam pytając siebie co czuję w momencie kiedy rzucam zadanie. Jak było napięcie albo niechęć to był lęk. Jak była po prostu pustka albo ulga to raczej nawyk nieuwagi. Prosta technika ale mi pomagała rozróżnić.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Monisia76 I co wtedy robiłaś z tym rozróżnieniem? Bo to że wiem co to jest nie znaczy jeszcze że wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Karrot Jak był lęk, to wracałam do afirmacji, ale innych - skupionych na tym konkretnym działaniu, nie ogólnych. Jak był nawyk nieuwagi, to afirmacje odkładałam i robiłam coś z rytmem pracy - timer, krótkie odcinki, wyłączony telefon. Każde z tych narzędzi działa inaczej i na co innego.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia76 To z tym rozróżnieniem lęk/nawyk to naprawdę prosta i skuteczna metoda. Ale mam pytanie - co robiłaś kiedy jedno i drugie było naraz? Bo u mnie często lęk i nawyk nieuwagi chodziły razem i nie wiedziałam od czego zacząć.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Filomena_G Szczerze? Zgadywałam. I zazwyczaj zaczynałam od lęku, bo jak uspokoiłam tę warstwę to nieuwaga trochę sama się poprawiała. Ale nie wiem czy to reguła czy po prostu tak u mnie działało.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Monisia76 To ma sens neurobiologicznie - kortyzol utrudnia podtrzymanie uwagi, więc jak lęk spada, sieć uwagi ma łatwiej. Nie jest to wymysł, jest na to literatura. Ale odwrotna kolejność też może działać, zależy który z tych mechanizmów dominuje u danej osoby.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Wajdelota A skąd niby mam wiedzieć który dominuje? Nie mam dostępu do swojego kortyzolu w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot Najprostszy test: zacznij od struktury - timer, krótki odcinek, wyłącz telefon. Jak to działa i czujesz ulgę to nawyk dominuje. Jak timer tylko nakręca napięcie i zaczynasz wymyślać dlaczego nie teraz, to lęk. Nie potrzebujesz kortyzolometru, wystarczy obserwacja reakcji na małe ograniczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego co mówiłem wcześniej o rzucaniu po pięciu minutach - teraz myślę że u mnie był właśnie lęk, bo po rzuceniu zawsze miałem taką myśl że 'i tak z tego nic nie będzie'. Ale wtedy myślałem że to realizm, nie lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest właśnie jeden z najczęstszych błędów - nazywanie lęku realizmem. Afirmacje miały szansę coś tu zmienić, ale tylko gdybyś nimi trafiał w to konkretne przekonanie, a nie ogólnie w 'jestem OK'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Kminek Czyli afirmacja w stylu 'wszystko mi wychodzi' nic by tu nie dała?


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie tyle nic, co mogła wręcz wzmocnić dysonans. Czujesz że nie wychodzi, mówisz sobie że wychodzi - mózg rejestruje sprzeczność i odrzuca komunikat. Potrzebujesz czegoś bliżej prawdy, np. 'potrafię skończyć ten jeden krok' zamiast wielkich obietnic.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

To 'bliżej prawdy' to jest coś co mi długo zajęło żeby rozgryźć. Zanim zrozumiałam że afirmacja ma być mostem a nie teleportem, robiłam te wielkie i czułam się po nich gorzej niż przed, bo jakoś nie byłam w stanie w nie uwierzyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Filomena_G Ale skąd wiesz że afirmacja musi być 'blisko prawdy'? Czytałam że właśnie chodzi o to żeby mówić to czego jeszcze nie ma, żeby to przyciągnąć. Inaczej po co w ogóle afirmacja jeśli to już jest?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Monisia_M To jest częste uproszczenie. Jeśli afirmacja jest zbyt odległa od aktualnego stanu, system przekonań ją odrzuca zanim zdąży zadziałać. To nie jest kwestia magii tylko tego jak działa mechanizm autosugestii - Coué już to opisywał, że sugestia musi być przyswajalna żeby miała efekt. 'Przyciąganie' bez przyswojenia nie istnieje.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Kminek No dobra, ale to jest raczej psychologia niż ezoteryka. Mnie interesuje bardziej strona energetyczna tego wszystkiego.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Monisia_M A czy te dwie rzeczy muszą być oddzielne? Jeśli pracujesz z energią przekonania które sam w siebie nie wierzysz, to jaką energię temu dajesz? Nawet od strony wibracyjnej - afirmacja bez rezonansu wewnętrznego to pusty dźwięk.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie to mam wrażenie że ta cała dyskusja doszła do jednego - że afirmacja bez działania nie ma sensu, a działanie bez afirmacji też może nie wychodzić jeśli jest lęk. To jest chyba odpowiedź na tytuł tego wątku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Karrot Nie do końca, bo brakuje jeszcze jednej warstwy. Mianowicie - co robisz kiedy działasz, afirmacje masz dostosowane, a i tak stoisz w miejscu? Bo to też się zdarza i myślę że tu już chodzi o coś głębszego niż technika.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Filomena_G Właśnie, mnie to spotykało. Robiłem wszystko 'jak trzeba' a efekty były mikroskopijne. I wtedy zacząłem się zastanawiać czy to w ogóle ma sens czy po prostu okłamuję sam siebie na wyrafinowanym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Jak mnie coś takiego spotkało to odkryłam że robiłam działania które były bezpieczne, ale nie te które naprawdę były potrzebne. Czyli niby działałam, ale obchodziłam szerokim łukiem to co było naprawdę trudne. I afirmacje idealnie mi w tym pomagały - dawały poczucie że pracuję.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Monisia76 To jest chyba najbardziej subtelna forma ucieczki za afirmacje - nie zamiast działania, ale zamiast właściwego działania. I to jest trudniejsze do wykrycia bo formalnie coś robisz.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Wajdelota I jak to w takim razie wykryć? Skąd wiadomo że to co robię jest tym właściwym a nie bezpiecznym zastępnikiem?


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Karrot To pytanie zadałam sobie kiedyś i doszłam do tego metodą prób i błędów. Sprawdzam czy dane działanie wywołuje u mnie lekki dyskomfort czy wręcz opór. Bezpieczne zastępniki są przeważnie płynne, nie stawiają oporu. To co naprawdę potrzebne - zazwyczaj coś ściska w środku zanim zacznę.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Filomena_G To jest ciekawe, bo u mnie ten opór był zawsze, ale tłumaczyłem go sobie że to znak że jestem na złej drodze. Czyli interpretowałem właśnie odwrotnie. I potem afirmacje szły pełną parą bo myślałem że 'dopasowuję się do właściwego kierunku'.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest klasyczna pułapka - opór emocjonalny jest niejednoznaczny. Może oznaczać zarówno że idziesz pod prąd własnej naturze, jak i że zbliżasz się do czegoś co naprawdę wymaga wysiłku. Afirmacje użyte w tym miejscu jako argument za odpuszczeniem to już nie jest wsparcie, to jest racjonalizacja ucieczki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Wajdelota A jak odróżnić jeden opór od drugiego? Bo to co mówisz brzmi logicznie, ale w praktyce siedzę ze swoim oporem i nie mam pojęcia do której kategorii należy.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Karrot Pytanie pomocnicze: czy opór pojawia się przed działaniem czy w jego trakcie? Jeśli przed - to często lęk antycypacyjny, czyli wyobrażenie o trudności jest gorsze niż sama trudność. Jeśli w trakcie i narasta - to może faktycznie niezgodność z kierunkiem. Nie zawsze, ale to dobry punkt wyjścia do obserwacji.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Kminek To ma sens, ale ja się zastanawiam czy w ogóle powinniśmy tak bardzo analizować te opory. Może czasem lepiej po prostu działać i nie rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze? Nadmiar analizy też potrafi zablokować.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M Zgadzam się do pewnego stopnia, ale to trochę zależy od osoby. Sama przez lata działałam bez analizy i właśnie dlatego kręciłam się w kółko robiąc te bezpieczne działania o których pisałam wyżej. Dopiero zatrzymanie się i pytanie 'dlaczego akurat to' coś zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie to myślę że analiza i działanie nie muszą być osobno. Można działać i jednocześnie obserwować siebie w trakcie. Afirmacje w tym układzie mogą być rodzajem kotwicy żeby nie odpłynąć w spiralę myślową podczas działania. Tylko że to wymaga już jakiegoś doświadczenia z sobą, nie działa od razu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Monisia76 Czyli mówisz że afirmacje jako kotwica w trakcie działania, a nie jako wstęp do niego - to jest inne użycie niż to o czym rozmawiamy od początku tego wątku?


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Karrot Tak, właśnie o to mi chodzi. Większość tej rozmowy dotyczy afirmacji robionych rano, wieczorem, przed działaniem. A użycie ich w samym środku trudnego momentu to osobna sprawa i moim zdaniem skuteczniejsza, bo ma natychmiastowy punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Monisia76 To co opisujesz jest bliższe temu co w psychologii nazywa się self-talk w warunkach stresu. Badania Morina nad wewnętrznym dialogiem pokazują że krótkie, konkretne komunikaty w trakcie działania mają inne działanie niż te same słowa wypowiedziane w spokoju. Więc masz rację że to mechanistycznie inne zjawisko.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wajdelota A czy to znaczy że powinienem zrezygnować z afirmacji porannych na rzecz właśnie tych w trakcie? Bo teraz mam wrażenie że te poranne to może strata czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie strata, ale inne funkcje. Poranne mogą budować ogólne nastawienie na dzień, a te w trakcie działają bardziej jak korekta kursu. Jedno nie zastępuje drugiego. Pytanie jest raczej czy poranne afirmacje w ogóle u ciebie działają - bo z tego co pisałeś wcześniej, raczej nie trafiały w to co było faktycznym problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Kminek No tak, trafiałeś w sedno. Mówiłem sobie 'jestem produktywny' a jednocześnie wiedziałem że właśnie odkładam to co trzeba zrobić. Teraz to brzmi absurdalnie ale wtedy wydawało mi się że po prostu 'pracuję nad nastawieniem'.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czekajcie, bo tu wychodzi coś ważnego. Skoro afirmacja mogła u Mirka wzmacniać poczucie że pracuje nad sobą zamiast faktycznie pracować, to czy afirmacje w ogóle nie są trochę... za łatwe? Znaczy, dają poczucie wysiłku bez wysiłku.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M Dokładnie to jest w tytule tego wątku i myślę że właśnie na to pytanie przez ostatnie tyle postów próbujemy odpowiedzieć. I wychodzi że tak, mogą być za łatwe i dać złudne poczucie pracy. Ale to nie jest wada samej techniki, tylko sposób w jaki się jej używa.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Filomena_G To powiedzmy wprost - kiedy afirmacja jest już ucieczką a kiedy jeszcze nie? Jest jakaś prosta linia graniczna czy to zawsze jest szara strefa?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot Myślę że dobrym wskaźnikiem jest to czy po afirmacji czujesz gotowość do działania czy ulgę z powodu niedziałania. Te dwa stany są bardzo różne w odczuciu, tylko że trzeba być z sobą szczery przy obserwacji. I to jest właśnie ta trudna część, bo łatwo jest nazwać ulgę gotowością.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Wajdelota A co jeśli ktoś naprawdę nie wie co czuje? Pytam serio, bo znam osoby które są tak odcięte od własnych reakcji że ta obserwacja o której mówisz jest dla nich niedostępna. Afirmacje im w ogóle nie pomogą?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Monisia76 Dla takich osób afirmacje mogą być krokiem zero, czyli pierwszym krokiem do nawiązania kontaktu z własnym stanem. Nie działają jako zmiana przekonań bo system przekonań jest niedostępny, ale mogą zacząć otwierać ten kontakt przez samo regularne zatrzymanie się i mówienie czegoś do siebie. Tylko cel jest wtedy inny niż produktywność - celem jest samo słuchanie siebie.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Kminek Czyli to co robiłem wcześniej miało potencjał, tylko byłem nieuczciwy wobec siebie w ocenie własnego stanu. To trochę przykre uświadomienie, ale chyba ważne. Dziękuję że to tak jasno powiedziałaś.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Kminek Wracam do tego kroku zero który opisałaś - czy to znaczy że dla kogoś odciętego od własnych reakcji samo powtarzanie afirmacji może z czasem coś otworzyć, nawet jeśli na początku jest całkowicie mechaniczne? Pytam bo to zmienia obraz tej techniki jako czegoś wymagającego gotowości.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Filomena_G Tak, ale z zastrzeżeniem. Mechaniczne powtarzanie może zacząć budować rodzaj rytuału uwagi - i to jest jego wartość, nie sama treść afirmacji. Problem pojawia się wtedy, gdy osoba zostaje na poziomie mechanicznym i nigdy nie zadaje sobie pytania co czuje podczas tej praktyki. Wtedy to jest pusta forma.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Kminek Czyli paradoksalnie afirmacja może być wartościowa nawet bez wiary w nią na początku - bo sam akt zatrzymania się i powtarzania czegoś cokolwiek robi z uwagą. To mi się zgadza z tym co obserwowałam u siebie przy runach - samo sięganie po nie codziennie zmieniało coś, zanim jeszcze zrozumiałam znaczenia.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Monisia76 Ale to co opisujesz to chyba bardziej efekt rytuału niż efekt afirmacji jako takiej? Bo w twoim przykładzie z runami treść była drugorzędna - liczyło się samo powtarzalne działanie. Czy afirmacje werbalne działają tak samo czy inaczej?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot To ważne rozróżnienie. W literaturze o nawykach mówi się o sygnale, rutynie i nagrodzie jako podstawowym cyklu. Afirmacja jako rutyna może działać przez sam rytm cyklu, niezależnie od treści. Ale afirmacja jako komunikat przekonaniowy działa inaczej - tam liczy się to czy umysł w ogóle jest otwarty na przyjęcie komunikatu. To dwie różne funkcje w jednym słowie.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właściwie mam wrażenie że przez całą tę rozmowę mówimy o afirmacjach jak o jednorodnej technice, a to chyba błąd. Bo 'jestem produktywna' powiedziane rano przed lustrem to coś innego niż 'robię jeden krok' powiedziane sobie w środku trudnego zadania. Traktujemy to jak jedną rzecz a to może być kilka różnych rzeczy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M To dobra obserwacja, ale czy z tego wynika że powinniśmy przestać używać słowa 'afirmacja' i rozbić to na bardziej konkretne nazwy? Bo może właśnie nierozróżnianie tych form jest przyczyną że jedni mówią że działają a inni że nie.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Filomena_G Może nie tyle nowe nazwy, co świadomość do czego danej formy używamy. Jak ktoś wie że poranną afirmację traktuje jako nastawienie dnia a nie jako zastępstwo działania, to jej używanie jest uczciwe. Problem zaczyna się przy braku tej świadomości, i to chyba jest sedno całego wątku.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Monisia_M Tylko skąd ta świadomość ma się wziąć? To trochę koło - żeby dobrze używać afirmacji, trzeba już mieć pewną samoświadomość. A jeśli ktoś tej samoświadomości nie ma, to właśnie jest w grupie ryzyka używania ich jako ucieczki. I co wtedy?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Karrot Samoświadomość nie jest warunkiem wstępnym - można ją budować razem z praktyką. Tylko to wymaga jednego konkretnego nawyku: po każdej sesji afirmacji zadać sobie jedno pytanie - czy po tym czuję się gotowy do zrobienia czegoś, czy czuję że już coś zrobiłem. To pytanie samo w sobie jest ćwiczeniem tej świadomości.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Kminek Takie proste pytanie i jeszcze tego nie robiłem. Mogę spróbować to wdrożyć. Ale mam wątpliwość - co jeśli odpowiedź jest zawsze 'gotowy do działania' bo tak chcę siebie widzieć, a niekoniecznie tak jest? Jak odróżnić szczerą odpowiedź od automatycznej?


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobre pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Jednym ze wskaźników jest to co robisz w ciągu pięciu minut po tej odpowiedzi. Jeśli 'gotowy do działania' kończy się na sprawdzeniu telefonu albo pójściu po kawę, to odpowiedź była nieścisła. Ciało dość szybko demaskuje deklaracje.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Wajdelota pisze o pięciu minutach jest naprawdę praktyczne. Sama używam czegoś podobnego, ale nie myślałam o tym w tych kategoriach. Po afirmacji czy medytacji od razu testuję się pierwszym zadaniem z listy, nawet małym. Jeśli jest opór przed małym zadaniem, to wiem że 'gotowość' była tylko uczuciem a nie stanem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia76 A co jeśli to małe zadanie jest akurat czymś znienawidzonym, na przykład wystawieniem faktury albo odpowiadaniem na konkretne maile? Czy opór przed tym jednym zadaniem nie zaburza całego testu?


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Filomena_G Dlatego wybieram to co jest pierwsze na liście, nie najłatwiejsze. Jak na liście jest faktura i odpiszę na maila żeby 'nie marnować gotowości', to już mam odpowiedź że uciekam. Test działa tylko jeśli nie optymalizuje się jego warunków pod siebie.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Monisia76 Czyli tym co decyduje o uczciwości wobec siebie jest właśnie nieoptymalizowanie testu. To trochę smutne że nawet w tym możemy siebie oszukać. Wychodzi na to że problem produktywności i afirmacji to w dużej mierze problem z uczciwością wobec siebie, a nie z samą techniką.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot Tak, i to jest chyba najważniejszy wniosek z tej całej rozmowy. Afirmacje nie są problemem. Nie są też rozwiązaniem. Są sposóbm w rękach kogoś kto jest lub nie jest z sobą szczery. To samo dotyczy każdej innej techniki samorozwoju - rutyny, dzienników, medytacji. Pytanie brzmi zawsze: kto to stosuje i czy obserwuje siebie przy tym uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej dyskusji od początku i teraz widzę to zupełnie inaczej niż gdy zakładałem temat. Myślałem że pytam o technikę, a tu wychodzi że pytam o relację ze sobą. Nie spodziewałem się że to pójdzie w tę stronę, ale chyba właśnie o to chodziło od początku. Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę - naprawdę dużo mi dała.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale nie kończmy jeszcze, bo zostało jedno pytanie bez odpowiedzi. Skoro ustaliliśmy że afirmacje mogą być ucieczką i że kluczowa jest samoobserwacja, to co z osobami które w tej samoobserwacji są słabe, nie dlatego że są nieuczciwe, ale dlatego że po prostu jej nie umieją? Czy jest jakiś punkt startowy dla kogoś kto nie wie od czego zacząć budować tę uczciwość wobec siebie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia_M Właśnie to pytanie leży mi od chwili jak je napisałaś. Osoby ze słabą samoobserwacją - czy to znaczy że afirmacje są dla nich po prostu niedostępne jako uczciwe sposób? Czy jest jakiś sposób żeby budować tę samoobserwację równolegle, nie zakładając że już ją mają?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Filomena_G To ważne rozróżnienie. Słaba samoobserwacja nie jest cechą stałą - to umiejętność, która się rozwija. I tu jest pewien paradoks: afirmacje nastawione na działanie mogą być właśnie jednym ze sposobów budowania tej obserwacji, pod warunkiem że nie używa się ich jako potwierdzenia że jest dobrze, tylko jako punktu startowego do sprawdzenia czy rzeczywiście jest dobrze.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Wajdelota Ale jak to zrobić praktycznie? Bo słyszę że 'afirmacja jako punkt startowy do sprawdzenia' i rozumiem to teoretycznie, ale wyobraź sobie kogoś kto naprawdę nie ma nawyku zatrzymywania się i obserwowania siebie. Co w jego przypadku miałoby pełnić rolę tego sprawdzenia?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Karrot Zewnętrzny punkt odniesienia. Lista zadań z poprzedniego dnia, porównanie planu z wykonaniem. Komuś kto nie ma jeszcze wewnętrznej obserwacji, łatwiej zobaczyć rozbieżność na papierze niż w głowie. Afirmacja nie zastąpi tego kroku, ale może poprzedzać sięgnięcie po tę listę.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że lista zadań to już wymaga pewnej organizacji, której część osób też nie ma. Wchodzimy w regres - żeby dobrze używać afirmacji, potrzeba samoobserwacji, żeby ją budować, potrzeba listy, żeby ją prowadzić, potrzeba nawyku, żeby nabyć nawyk... i tak dalej. Gdzieś musi być jakiś wejściowy punkt.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Monisia_M Dla mnie tym wejściowym punktem było jedno konkretne zdarzenie które pokazało mi że między tym co myślę o sobie a tym co robię jest przepaść. Nie lista, nie afirmacja - zderzenie z faktem. Ale tego nie da się zaplanować dla kogoś innego.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Monisia76 Czyli mówisz że ta zmiana przyszła z zewnątrz, nie z praktyki? Bo to by trochę podważało całą ideę że możemy się sami 'przeprogramować' przez powtarzanie afirmacji. Jeśli potrzebne jest zderzenie z rzeczywistością, to afirmacje są co najwyżej czymś co przychodzi po nim, nie przed.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Filomena_G Nie do końca. U mnie zdarzenie było impulsem, ale samo w sobie nic nie zmieniło. Dopiero po nim zaczęłam używać afirmacji inaczej - nie jako zapewnienia że jest dobrze, tylko jako pytania do siebie. 'Działam z uważnością' to było dla mnie pytanie: czy teraz działam z uważnością? Zdarzenie dało mi powód żeby to pytanie zadawać.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy każdy musi przejść przez takie zderzenie żeby zacząć tego uczciwie używać? To brzmi jakby warunkiem wejścia w dobrą praktykę afirmacji było wcześniejsze doświadczenie porażki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Karrot Niekoniecznie porażki. Wystarczy doświadczenie rozbieżności - niekoniecznie dramatyczne. Czasem to jest zwykłe zmęczenie własnym głosem który mówi jedną rzecz a ręce robią inną. Nie każdy musi upaść. Ale jakaś forma konfrontacji z rzeczywistością - tak, wydaje się nieunikniona.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: