Ale chwila - czy nie taki jest właśnie sens rozkładu przed rozmową? Żeby właśnie to odkryć? Wydawało mi się że to jest punkt wyjścia, nie punkt dojścia.
W sumie, zgadzam sie z Bryzą. Ja pare razy postawiłem zbyt duzo kart przed trudną sprawą i wyszedlem z tym, ze każda wskazywała na coś innego i w efekcie nie zrobiłem nic. Czasem jeden symbol jedno zdanie jest lepsze niż cały rozkład. Kasjopejo, masz już Gwiazdę i Cesarzową. To jest naprawde wystarczajacy zestaw na jutro. 😉
A właśnie, chciałam zapytać - Kasjopejo, jak weszłaś w ten rozkład, to miałaś konkretne pytanie, czy bardziej ogólne 'co mam wiedzieć przed tą rozmową'? Bo to sporo zmienia w tym, jak czytać te karty. 😛
Ale jak tarot 'zawęża' - to znaczy co? Że karty jakoś same wiedzą, co jest ważne? Przepraszam, może to głupie pytanie, ale naprawdę tego nie rozumiem.
Ale znowu dochodzimy do tego samego miejsca co wcześniej - jeśli to jest coś, co 'już jest w ruchu' w człowieku, to rola karty jest czysto symboliczna. Czy ktoś w tym wątku uważa że karty mają też jakiś realny wpływ na wynik rozmowy, a nie tylko na przygotowanie psychiczne?
Właściwie to mnie nie interesuje mechanizm, żeby być szczerą. mnie interesuje to, żeby jutro nie wyjść z tej rozmowy z poczuciem, że znowu powiedziałam za mało. I te karty, które wyszły, jakoś mi to układaja w głowie. Nie wiem czemu ale układają.
I to jest najlepsza rzecz, jaką mogłaś powiedzieć przed jutrem. Serio. Trzymaj się Gwiazdy i Cesarzowej dziś wieczorem. Napisz te trzy zdania, nawet jesli są niedokończone. I daj nam znać jutro, jak poszło - jestem ciekawa.
