Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co przy czytaniu kart pojawia się dość regularnie, a mało kto o tym mówi wprost. Chodzi o zwierzęta na kartach. W Rider-Waite mamy ich sporo - psy, konie, lwy, raki, orły, węże. Czy kiedy interpretujesz kartę, bierzesz pod uwagę, co to zwierzę symbolizuje samo w sobie? Nie tylko w kontekście tradycyjnego znaczenia karty, ale wlaśnie tę jego naturę - co robi, jak żyje, czego się boi? Ciekawa jestem, jak do tego podchodzicie, bo widzę bardzo różne podejścia nawet wśród osób, które czytają od lat.
To ciekawe pytanie, ale od razu doprecyzuję - bo moim zdaniem trzeba rozróżnić między symboliką tradycyjną zwierzęcia a jego biologią. Jak patrzę na raka w Księżycu, nie myślę o tym, że raki są skorupiakami. Myślę o tym, co rak oznaczał w tradycji hermetycznej. Te dwie rzeczy mogą się pokrywać, ale nie zawsze. I wtedy co masz robić - słuchać biologii czy tradycji?
O, właśnie o to chciałam zapytać przy innej okazji, ale nigdy nie wiedziałam jak zacząć taki temat! To znaczy - czy np. kiedy wyciąga się Siłę z lwem, to ta 'lwia' natura - odwaga, grzywa, polowanie - naprawdę coś daje do interpretacji? Dzięki, że ktoś w końcu to poruszył, bo sama bym się nie odważyła.
Moim zdaniem natura zwierzęcia jest zawsze pierwsza. Jak widzę orła na kartach dworskich, to od razu wiem - lotność myśli, perspektywa z góry, władza. Tego nie trzeba się uczyć z żadnego podręcznika, to jest po prostu oczywiste. Zresztą w każdej tali, którą znam, zwierzęta są dobierane właśnie pod kątem ich cech, więc to jedno i to samo.
Poczekajcie, bo trochę się zgubiłam. Czy wy mówicie teraz o talii Rider-Waite konkretnie, czy o każdej tali z zwierzętami? Bo są przecież talie, gdzie zwierzęta są zupełnie inne niż w RW - np. pagan Tarot albo Animals Divine i tam chyba nie da się stosować tych samych zasad co w klasycznej? 🙂
Mam to zanotowane z jednego warsztatu sprzed jakiegoś czasu - prowadzaca mówiła, ze zwierzęta w kartach działają na trzech poziomach: instynktownym, symbolicznym i kulturowym. I że dobry czytajacy świadomie wybiera warstwę zależnie od pytania. Jak pytanie dotyczy emocji, idzie poziomem instynktownym. Jak dotyczy roli spolecznej - kulturowym. Brzmi logicznie ale w praktyce nie wiem jak to szybko rozróżnić przy rozkładzie.
Wchodzę w temat, bo mnie to bardzo dotyczy w pracy z kartami. Mam wrażenie, że dyskutujecie o tym trochę abstrakcyjnie. Weźmy konkret: wąż na kartach. W tradycji zachodniej - zło, kuszenie, upadek. W tradycji wschodniej - mądrość, uzdrowienie, transformacja. A biologicznie - zrzucanie skóry, niesamowita czujność, poruszanie sie blisko ziemi. Kiedy wąż pojawi mi się w rozkładzie, biorę wszystko naraz i patrzę, co 'zapala się' w kontekście pytania. Nie ma jednej odpowiedzi dla weża.
Ja zawsze mówię, że symbolika zwierzęcia i znaczenie karty to jedno i to samo, bo twórcy tali świadomie dobierali zwierzęta do energii karty. Więc jak masz raka w Księżycu, nie musisz się zastanawiać nad rakiem osobno, bo rak jest tam właśnie dlatego, że pasuje. To jest po prostu jedno spójne znaczenie.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie z innej strony - czy ktoś z was ma doświadczenie z talią, gdzie te zwierzęta są po prostu dekoracyjne, nie symboliczne? I czy wtedy ta interpretacja przez naturę zwierzęcia wogóle działa, czy się sypie? Bo zastanawiam się, czy to nie jest tak, że to działa tylko kiedy sama wierzysz, że działa.
Wrócę do tego co Bylica napisała, bo to mi dało do myślenia. Mówisz, że bierzesz wszystko naraz i patrzysz co się odpala. Ale czy to nie powoduje, że dwie osoby z tym samym pytaniem i tą samą karta mogą dostac zupełnie różną interpretację, bo jedna czytająca ma głebszą wiedzę o biologii węża, a druga nie? I czy jedno z tych czytań jest wtedy 'lepsze'?
Czytam tę dyskusję i chcę dorzucić coś, o czym nikt jeszcze nie wspomniał. W wielu przedchrześcijańskich tradycjach europejskich zwierzęta były bezpośrednimi wysłannikami sił nadprzyrodzonych, nie symbolami. Kruk nie 'symbolizował' Odyna - był jego przedłużeniem. Jeśli patrzysz na kartę z krukiem przez ten pryzmat, to nie interpretujesz jego cech, ty go pytasz. To zupełnie inne podejście do tej samej karty.
Mam notatki z kilku róznych podejść do tego tematu i widzę że caly czas kręcimy się wokół jednego pytania: kto nadaje zwierzęciu znaczenie - twórca tali, tradycja kulturowa czytający czy samo zwierzę jako byt? Bo w zależnosci od odpowiedzi mamy zupełnie inne metody pracy.
Jest jeszcze jeden aspekt, który pomijamy. Zwierzę na karcie przeszło przez filtr artysty. Nawet jeśli oryginalna tradycja miała konkretną symbolikę, ilustratorka czy ilustrator mogli ją zinterpretować przez własną kulturę, wrażliwość, błędy. W niektórych współczesnych taliach wilk wygląda jak pies domowy i niesie zupełnie inne skojarzenia niż wilk w tradycji słowiańskiej.
No ale jeśli mamy za każdym razem zaglądać do companion book, to po co w ogóle rozwijać intuicję? Chyba o to chodzi, żeby z czasem patrzeć na kartę i po prostu wiedzieć, nie sprawdzać.
Przepraszam, że wchodzę trochę z innej strony ale chcę się upewnić - czy ta analiza zwierząt dotyczy też kart dworskich, które mają herby ze zwierzętami ale samo zwierzę nie jest głównym tematem karty? Czy tylko tych kart, gdzie zwierzę jest dominującym motywem? 😀
Pies przy Głupcu zawsze mnie zastanawiał. Czy to ostrzeżenie które Głupiec ignoruje, czy wierny towarzysz, który idzie razem bez oceniania? Bo to zmienia całkowicie odczytanie energii tej karty.
Wracam do swojego wczesniejszego pytania o talie z dekoracyjnymi zwierzętami, bo myślę, że Danka73 ma rację że nie istnieją - ale ciekawi mnie inna rzecz. Czy ktoś próbowal świadomie zignorować zwierzę na karcie i interpretować tylko resztę kompozycji? I co się wtedy stało?
Właśnie to mnie zastanawia w całej tej rozmowie. Im głębiej wchodzimy tym więcej warstw sie otwiera - symbolika kulturowa, intencja artysty, kierunek ruchu kontekst rozkładu. Kiedy przy czytaniu w ogóle zatrzymujecie analizę i po prostu mówicie, co widzicie?
No, ale jak długo to trwa? Bo czytam ten wątek i trochę tracę nadzieję, że kiedykolwiek uda mi się to ogarnąć. Tyle rzeczy naraz. 🙂
No właśnie, i dlatego myślę, że ta cała analiza kierunku biegu zwierzęcia to trochę przesada. Przy normalnym czytaniu po prostu nie ma na to czasu. Czytasz, czujesz, mówisz. Analiza jest do nauki, nie do sesji.
Wracając do zwierząt w ruchu - jest jeszcze kwestia, którą pomijamy. Niektóre zwierzęta mają charakterystyczne sposoby poruszania się, które same w sobie są symboliczne. Wąż nie biegnie, on się wije. Orzel nie kroczy, on szybuje albo nurkuje. Czy ten sposób ruchu też wchodzi do interpretacji?
Nigdy wcześniej nie myślałam o sposobie ruchu zwierzęcia, tylko o tym co dane zwierzę symbolizuje ogólnie. To chyba zmienia dużo przy kartach, gdzie jest na przykład wąż na róznych arkanach.
Lipka ma rację w tym sensie, że wieloznaczność bywa intencjonalna. Ale bywa też, że artysta wybrał jedno znaczenie, a czytający nakładają na to drugie ze swojej kultury. Wąż na Kole Fortuny u Waite'a ma konkretne źrodło ikonograficzne - to Set albo jego grecka paralela. Czy to zmienia coś w waszych odczytaniach tej karty?
Ale czy klientka powinna w ogóle wiedzieć, że czytający ma taką wiedzę w tle? Bo z jednej strony to wzmacnia interpretację, z drugiej - jeśli ktoś nie zna tej ikonografii, może czuć, że dostał interpretację opartą na czymś dla niego nieprzezroczystym.
W mojej praktyce zwykle mówię jedno zdanie kontekstu, jeśli coś jest nieoczywiste. 'Ten wąż w tej tradycji oznacza zejście, nie zagrożenie' - i tyle. Klientka wie, że to nie jest moja fantazja, ale nie musi rozumieć całej ikonografii. Resztę niesie sama karta.
To jest konkretny problem i nie ma na niego jednego rozwiązania. Ja w takiej sytuacji zatrzymuję się i pytam wprost, co ta osoba widzi i co czuje. Czasem reakcja na zwierzę na karcie mówi więcej o pytającym niż cała interpretacja teoretyczna. Strach przed wężem to tez informacja.
Och, to naprawdę ciekawe podejście - że reakcja osoby na wizerunek zwierzęcia sama w sobie staje się częścią odczytu. Nie pomyślałabym o tym w ten sposób, dziękuję za to.
