Mam takie pytanie, bo trochę się wstydzę zapytać znajomych. Ktoś mi zrobił naprawdę dużą krzywdę i mieszka pod konkretnym adresem, który znam. Czy można w ogóle wróżyć na adres? Tzn. czy numer domu albo ulica coś wnoszą do rozkładu, czy to bez sensu? Myślałam, żeby zrobić rozkład na tę osobę, ale nie wiem czy powinnam podejść do tego przez imię, zdjęcie, czy właśnie adres. I drugie pytanie, bo to mnie bardziej niepokoi - czy takie wróżenie 'na kogoś' bez jego wiedzy może jakoś na mnie wrócić?
Kwestia adresu to ciekawy temat. Sama nigdy nie słyszałam, żeby numer domu czy ulica były stosowane jako zakotwiczenie w rozkładzie - to nie jest standardowa praktyka w tarocie. Przy rozkładach na konkretną osobę używa się przeważnie jej imienia, wizualizacji albo sygnifikacji, czyli karty ją reprezentującej w talii. Ale to co napisałaś na końcu, o tym 'wracaniu' - to już inna sprawa i myślę, że warto to rozwinąć, bo tam jest więcej do powiedzenia.
A to zdrobnienie wystarczy? Ja robiłem ostatnio rozkład i też miałem podobny dylemat z imieniem. Czytałem gdzieś, że imię musi być to którym ta osoba sama siebie określa, bo inaczej karta 'nie trafi'. Czy to prawda, czy to taki mit?
Ale wróćmy do tego co Tamarka napisała na początku - czy to może na nią wrócić. To mnie bardziej interesuje niż kwestia imienia. Słyszałam o zasadzie trójki, że co wyślesz wraca trzykrotnie, ale to chyba dotyczy magii, nie wróżenia? Czy przy samym czytaniu kart też tak jest?
Zgadzam się z Jaśkiem co do zasady trójki, ale chciałabym dodać inny aspekt. Nawet jeśli czysto technicznie wróżenie na inną osobę nie 'wraca' w sensie energetycznym - to psychologicznie może zrobić ci krzywdę. Siedzisz z kartami, skupiasz się na osobie która ci zaszkodziła, interpretujesz każdą kartę przez pryzmat urazy. I co potem? Czy to pomaga ci się od tego odciąć, czy bardziej wciąga?
Rozkład 'po co to się stało' jak najbardziej ma sens - to całkiem inaczej postawione pytanie niż 'co ta osoba teraz robi' albo 'co ona czuje'. Pierwsze skupia się na tobie i twojej ścieżce, drugie wchodzi w przestrzeń tej drugiej osoby. I tu bym wróciła do początku - adres, imię, zdjęcie drugiej osoby jako zakotwiczenie to elementy rozkładu skupionego na niej. Ale jeśli chcesz zrozumieć sytuację z własnej perspektywy, to sygnifikantką powinna być ty, nie ona.
Mam jedno głupie pytanie bo nigdy nie robiłam rozkładów na innych. Skoro intencja jest tak ważna - to jak karty w ogóle 'wiedzą' o co pytasz? Czy to nie jest przypadkowe tasowanie? Nie próbuję podważać, naprawdę pytam bo tego nie rozumiem.
Ciekawa dyskusja, ale mam pytanie trochę z boku. Tamarka wspomniała o adresie - znam osoby które przy rytuałach faktycznie używają adresów fizycznych jako połączenia z miejscem albo osobą. Czy w tarocie jest coś analogicznego? Numerologia adresu, coś takiego?
A propos adresu - interesuje mnie bardziej kwestia etyczna którą Ostroika poruszyła. Czy forum ma jakieś zdanie na ten temat? Bo z jednej strony wróżenie na kogoś bez zgody wydaje mi się naruszaniem czegoś, z drugiej strony - chyba każdy kiedyś zrobił rozkład myśląc o konkretnej osobie?
Tamarka, zrób najpierw rozkład wyłącznie na siebie i swoją sytuację. Pytanie w stylu 'co ta sytuacja mi przyniosła i co mogę z tym zrobić' to zupełnie inny poziom niż 'co ona myśli i czy tego żałuje'. To drugie rzadko daje spokój, bo karty zawsze można zinterpretować w obie strony i potem wracasz do rozkładu dziesięć razy szukając potwierdzenia tego co chcesz zobaczyć.
A mam pytanie do całej dyskusji - skoro Tamarka zastanawia się nad adresem, to rozumiem że chodzi o miejsce zamieszkania tej osoby? Bo to brzmi trochę jakby chciała 'namierzyć' kogoś przez karty. Nie oceniam, naprawdę pytam czy to w ogóle tak działa.
Nie, nie o to chodziło. Po prostu kiedyś czytałam że niektórzy przy focusowaniu intencji używają konkretnych danych - imię, wiek, adres. I zastanawiałam się czy to ma jakiś sens w tarocie czy to bardziej technika z innej dziedziny. Już rozumiem że to raczej to drugie.
Ale wróćmy do Tamarki - zrobiłaś już w końcu jakiś rozkład czy jeszcze się wahasz? Bo od początku wątku rozmawiamy o metodologii a nie wiemy nawet czy się na to zdecydowałaś.
Jeszcze nie. Właśnie dlatego tu pytam, żeby to przemyśleć zanim zasiądę do kart. Chyba skorzystam z rady Ulci i zrobię rozkład wyłącznie na swoją sytuację. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy jest jakaś karta która szczególnie często pojawia się kiedy ktoś pytanie pyta o krzywdę od kogoś bliskiego? Coś charakterystycznego?
To nie działa w ten sposób - nie ma karty 'od zdrady znajomej'. Karty reagują na pytanie i kontekst, nie na kategorie sytuacji. Trójka mieczy to ból i zdrada, tak, ale może wyjść w rozkładzie o zupełnie innym temacie. A w twoim rozkładzie może nie pojawić się wcale i to też będzie coś znaczyć.
Ojej, to jest super ważna wskazówka z tym zapisywaniem pytania! Nigdy tego nie robiłam i teraz rozumiem dlaczego moje rozkłady były takie chaotyczne. Czyli piszemy pytanie PRZED tasowaniem, tak? A jak długo powinniśmy się na nim skupiać?
A czy to nie jest właśnie problem Tamarki? Bo ona sama napisała że chce 'zrozumieć' i 'zamknąć' - ale rozumiem też że pewnie chciałaby żeby karty powiedziały że ta znajoma żałuje i zdaje sobie sprawę z tego co zrobiła. To są dwa różne pytania.
Uczciwie - trochę masz rację. Ale chyba każdy ma jakieś oczekiwania przed rozkładem? To nie znaczy że automatycznie zasłonię oczy na inne odpowiedzi. Staram się być otwarta na to co wyjdzie.
Tamarka, a skąd wiesz że będziesz otwarta? Pytam serio, nie złośliwie. Bo właśnie przy rozkładach na sprawy emocjonalne ludzie często myślą że są otwarci, a potem opisują interpretację gdzie wszystkie karty 'pasują' do historii którą już mają w głowie. Czy miałaś kiedyś rozkład gdzie karty wyraźnie przeczyły temu co chciałaś usłyszeć?
To jest bardzo rozsądne podejście. Na tym forum jest kilka osób które robią interpretacje - możesz opisać rozkład po fakcie i poprosić o spojrzenie z zewnątrz. To naprawdę pomaga przy emocjonalnie załadowanych pytaniach.
I przy okazji - wracając do tematu wątku z adresem. Myślę że wyszło z tej rozmowy coś ważnego: adres fizyczny to ślepy zaułek w tarocie, ale intencja i skupienie na osobie to już osobna dyskusja z etycznym znakiem zapytania. Te dwie rzeczy warto rozdzielić bo często się miesza jedno z drugim.
W tarocie nie 'lokalizujesz' osoby - skupiasz się na dynamice energetycznej sytuacji, nie na fizycznym miejscu pobytu. Adres to dane z zupełnie innej warstwy niż ta, na której operuje tarot. To jakbyś próbowała zmierzyć temperaturę linijką.
Myślę że tu chodzi o coś głębszego niż technika. Adres jako punkt skupienia sugeruje, że chcesz wiedzieć coś o miejscu albo 'dotrzeć' do kogoś bez jego wiedzy. A to już nie jest pytanie o swoją sytuację, tylko próba wglądu w coś, do czego niekoniecznie masz zaproszenie. Intencja tu robi całą robotę.
Dobra, to chcę się tu odnieść bo mam wrażenie że rozmowa znowu zmierza w kierunku że ja chcę kogoś 'namierzać'. Naprawdę tak nie jest. Bardziej chodzi mi o to - czy robiąc rozkład na sytuację z tą osobą, muszę się w ogóle skupiać na niej? Czy mogę pytać wyłącznie o siebie i swoje emocje w tej historii?
To jest właśnie to pytanie, które warto było zadać od początku. I odpowiedź brzmi: tak, można to zrobić wyłącznie przez pryzmat własnej sytuacji. 'Co ta sytuacja mówi o mnie i moim następnym kroku' to całkowicie inne pytanie niż 'co ta osoba czuje i gdzie teraz jest'. Te dwa rozkłady dadzą ci zupełnie inne informacje.
Ale czekaj - jak rozkład na własną sytuację może pomóc zamknąć coś co zrobiła inna osoba? Rozumiem terapeutycznie, ale co karty konkretnie pokażą? Że mam puścić? Że nie mam? To chyba wiem bez kart...
O, ta metafora z lustrem to jest coś co mi wreszcie rozjaśniło czym właściwie jest tarot! Cały czas myślałam, że karty mówią co się stanie, a nie że pokazują co jest. Kasiulka, a jak to działa przy pytaniach o przyszłość? Tam też jest to 'lustro'?
