Witam, chciałam się kogoś tutaj poradzić, najlepiej jakiejś doświadczonej wróżki lub ezoteryczki.
Jestem jeszcze młodą osobą, mam dwadzieścia cztery lata, obecnie kończę studia i pracuję. Do szczęścia brakuje mi ciągle tej drugiej połówki, jakoś nie układa mi się w życiu osobistym. Staram się dbać o siebie, ale mam poważne problemy w nawiązywaniu kontaktów z mężczyznami. Coraz bardziej odczuwam samotność, panicznie boję się staropanieństwa i mam wrażenie, że to z kolei powoduje u mnie jeszcze gorszą blokadę. Takie cholerne błędne koło.
Z tego powodu zaczęłam korzystać z usług wróżbiarskich. Pierwszą wróżbę zamówiłam ponad rok temu. Oczywiście zadałam pytanie o miłość, według tamtej prognozy miłość miałam spotkać w tym roku podczas podróży. Nie wiem, czy to się spełni, rok dopiero się zaczął. Ale nie uspokoiło mnie to, zaraz skorzystałam z wróżby u innej pani i ona potwierdziła tamtą prognozę.
Nadal mnie to nie uspokoiło i zaczęłam co i rusz korzystać z różnych form wróżbiarstwa. Kolejne wróżby już się raczej nie pokrywały z poprzednimi: według jednej na miłość muszę poczekać co najmniej pięć lat, według następnej dwa lata, według jeszcze innej trzy.
Powiem jedno, teraz mam tak niesamowity mętlik w głowie, że już sama nie wiem, która prognoza jest prawdziwa. :(((
Wiem, że mnie potępicie i zbluzgacie, że sama sobie jestem winna, ale ja naprawdę jestem niemal u kresu wytrzymałości. Naprawdę chcę wreszcie szczęśliwie się zakochać, to stało się dla mnie priorytetem. Teraz czeka mnie obrona pracy magisterskiej, a jakoś nie mogę się ogarnąć, żeby zająć się innymi sprawami, po prostu wydaje mi się, że to wszystko nie ma sensu, jeśli mam być starą panną.
Nie wiem, co mi jest. Czy jest tu jakaś profesjonalna wróżka lub ezoteryczka, która nie jest naciągaczką i zechce mi pomóc, powie prawdę? Czy faktycznie to, czy będziemy sami, czy z kimś, zależy od przeznaczenia, czy od nas samych?
Kolejna wróżka jako lekarstwo na nadmiar wróżek? Nie, nie jest Ci potrzebna. Potrzeba Ci raczej powrotu do realnego świata tu i teraz, nienaciskania na siebie i na swoje życie po to, żeby już zaraz koniecznie uzyskać gwarancję wiecznego szczęścia i tego, że na pewno nie będziesz sama.
Co dla Ciebie znaczy słowo „sama”? Gorsza niż koleżanki? Niekompletna? Winna? Czy co?
Piszesz, że chcesz się zakochać, być szczęśliwa, i to koniecznie, jak czytam, z gwarancją, że się nie pomylisz. Kiepsko. Mylimy się z reguły raz czy parę razy, ale nie bez sensu, dzięki temu dowiadujemy się tak naprawdę, o co nam chodzi w związkach z innymi ludźmi, co akceptujemy, a z czego nie zrezygnujemy, choćby nie wiem co.
Załamujesz się MOŻLIWOŚCIĄ samą, że zaraz nie pojawi się ten jeden jedyny na zawsze. Hmm, dziewczyno, weź się lepiej za tę obronę, bo to zadanie na tu i teraz właśnie, bo to jest dla Ciebie i dla Twojej przyszłości.
Facet nie jest dawcą szczęścia, od którego zależy, czy żyjesz, czy wegetujesz. OD CIEBIE zależy to, co czynisz i co wybierasz. Jeżeli będziesz robiła wiele dla innych po to, żeby ktoś Cię łaskawie zaakceptował, i wszystko, co czynisz, będziesz dedykowała swemu mężczyźnie albo temu, którego chcesz mieć, to przestaniesz istnieć jako Ty, a będziesz próbowała zrobić z siebie udany dodatek do czyjegoś życia.
Ty tak bardzo chcesz, że aż za bardzo. Zawieś sobie temat wróżek i niezawodnych przepowiedni na kołku, zajmij się sobą i sprawianiem sobie samej radości, polub swoje własne towarzystwo i dziel czas z osobami, które lubisz. Nie spinaj się tak strasznie, żeby broń Boże nie przegapić sekundy, w której możesz dopaść faceta na życie. Żyj naprawdę, a nie poprzez karty. 🙂
Proszę napisać do mnie na gg 8030683.
Przykre to, co piszesz. Negujesz takie cudne lata: obrona, pierwsza praca, nowi przyjaciele w pracy, radość ze znajomymi ze studiów. I taką jęczącą, bez wartości, ma Cię pokochać ten wymarzony??? TO TAK NIE DZIAŁA!
Pewnie wtłoczono Ci, że mąż być musi. Potem panie po takim społecznym praniu mózgu lądują na forach, wypłakując się na męża, co to po pracy kapcie, gazeta i pilot, a pani, była księżniczka, zostaje na wiek wieków praczką, kuchtą i nianią.
Sam mąż w sobie to nie szczyt szczęścia. Szczyt szczęścia to ciekawe życie, fajna praca, niech i prosta, ale satysfakcjonująca, hobby, przyjaciele i związek oparty na wzajemnym wspieraniu, poszanowaniu i umiejętnym dawaniu i braniu. Pani bluszcz, którą chwilowo reprezentujesz, jakoś się w ten obraz nie komponuje.
Pozdrawiam serdecznie. PS kiedyś też tak myślałam...
Witam, proszę o kontakt na gg 8030683, pomoc doświadczonej wróżki.
Witam, proszę o kontakt na gg 8030683, wróżka doświadczona.
Witam, proszę o kontakt na gg 8030683, wróżka doświadczona.
Witam ponownie. Chciałam powiedzieć, że nie skorzystałam i nie zamierzam korzystać z pomocy tej wróżki, która zachęcała mnie do skorzystania z wróżby za cenę siedemdziesięciu złotych.
Nie jestem aż tak zaślepiona, żeby nie widzieć, że ona wcale nie chce mi pomóc. Przede wszystkim w ogóle nie znam takiej wróżki, a ta cena jest mocno przesadzona. Prędzej do mnie przemawiają już słowa rafal_25 i przeplyw850.
