Ostatnio miałam grypę i sięgnęłam po karty, bo chciałam zobaczyć jak długo potrwa ta choroba. Ale od razu przyszło mi do głowy pytanie - czy w ogóle powinnam tego robić w takim stanie? Mam też kwestię praktyczną: w pewnym rozkładzie, który znam, trzeba przykucnąć przy kartach i wykonać kilka pozycji ciała, których po prostu nie byłam w stanie zrobić leżąc z gorączką. Czy ktoś modyfikował kiedyś rozkład pod swoje fizyczne możliwości? I czy w ogóle choroba wpływa na to, co karty pokazują?
Jak masz gorączkę to umysł dziala inaczej, to chyba oczywiste. Pytanie jest inne - czy to inaczej znaczy gorzej dla rozkładu, czy może wręcz przeciwnie? Spotkałem się z opinią, że osłabiony stan ciała powoduje, że bariera między świadomością a intuicją jest cieńsza. Ale nie twierdze, że mam pewność - sam nie próbowałem wróżyć podczas choroby.
Ten wątek o pozycjach mnie zainteresował. Co to za rozkład wymagający kucania? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, zazwyczaj karty kładzie się na stole siedząc.
To że nie możesz przyjąć jakiejś pozycji fizycznej to nie jest koniec świata. Intencja i skupienie są ważniejsze niż dosłowne odtworzenie każdego gestu. Sam pracuję z kilkoma systemami i w każdym z nich był moment, gdzie musiałem coś uprościć z przyczyn czysto praktycznych. Nikt nie powiedział, że rytuały mają być torturą. Ale wróćmy do meritum - pytasz też o wpływ choroby na sam wynik. Co konkretnie ci wyszło w tym rozkładzie?
Ale przecież chora głowa to zaburzona percepcja, więc czy takie karty w ogóle mają sens? Mam wrażenie, że właśnie wtedy możemy źle interpretować to co widzimy. ale może się mylę, to bardziej pytanie niż twierdzenie. 🙂
To co opisujesz - ta cisza w głowie - to coś, o czym czytalam w kontekście stanów zmienionych. Nie twierdzę, że choroba jest dobra, ale ten specyficzny spokój może być podobny do stanu medytacji. Karty wyszly ci jakoś szczególnie? Coś niepokojącego czy po prostu dziwnie złożonego?
Bolek76 ma punkt, ale to samo można powiedzieć o silnym stresie albo wzruszeniu - też wpływają na odczyt. Nigdy nie robimy rozkładu w próżni emocjonalnej. Pytanie do autorki: mówiłaś o pozycjach, których nie mogłaś przyjąć. Jak ostatecznie to rozwiązałaś? Pominęłaś tę część przygotowania całkowicie czy znalazłaś jakiś zamiennik?
Wizualizacja jako zamiennik fizycznej pozycji to nie jest żadne ominięcie - to jest pełnoprawna metoda pracy. Ciało jest nośnikiem, nie celem. Swoją drogą, ta cała dyskusja o chorobie i stanach umysłu jest stara jak sama wróżba. W tradycjach szamańskich celowo wprowadzano się w stany osłabienia. Nie mówię żeby chorować na rozkazy, ale ten kontekst warto mieć z tyłu głowy.
Poczekajcie, bo nie rozumiem jednego. Skoro karty tasujemy losowo, to co właściwie ma zmieniać stan umysłu? Czy nie jest tak że i tak wychodzi co wychodzi, a tylko interpretacja sie zmienia pod wpływem nastroju czy choroby?
To jest pytanie, na które nikt nie da ci odpowiedzi opartej na dowodach. Ale z perspektywy praktycznej: przez lata obserwuję, że jakość pytania i jakość skupienia koreluje z jakością rozkładu. Nie mówię o mechanice losowości. Mówię o tym, czy to co wychodzi ma coś do powiedzenia, czy jest zlepkiem przypadkowych obrazów bez sensu. Choroba może zaburzać formułowanie pytania - i to jest realny problem.
A co jeśli ktoś po prostu nie może zrobić rozkładu inaczej? Mam na myśli jakieś ograniczenie fizyczne na stałe, nie tylko grypę. Czy taki człowiek jest wykluczony z pewnych metod wróżenia?
Zgadzam sie z Wegalia. Sama byłam kiedyś w szpitalu i robiłam rozkłady praktycznie na kołdrze. Nikt mi nie zabroni. Te wszyskie rytuały przed rozkładem to pomoc dla umysłu żeby się skupic, ale to nie magia sama w sobie. Co do choroby - moje doświadczenie jest takie że wychodzą wtedy karty bardzo dosłowne, zdrowotne. Może dlatego że ciało jest głośne?
Ale chwila - Kapłanka odwrócona może oznaczać tyle rzeczy. skąd wiesz, że chodziło właśnie o chorobę, a nie o coś innego co działo się w tym czasie?
To co opisuje Tamarka80 jest dla mnie bardzo interesujące w kontekście tego co sama przeżyłam. Jak robiłam rozkład chora, to też pojawiły się karty, które wydawały mi się wtedy niezwiązane z pytaniem. Dopiero po kilku dniach zaczęły mieć sens. Czy to możliwe, że osłabiony umysł po prostu mniej filtruje?
To jest właściwie sedno tematu. Nie wiem czy "mniej filtruje" to dobre określenie, ale coś w tym jest. Pytanie brzmi: czy to jest pożądane w rozkładzie czy nie? Bo mniejszy filtr może oznaczać i więcej szumu, i więcej sygnału jednocześnie.
Przepraszam, że wchodzę z czymś podstawowym, ale co to w ogole znaczy "mniej filtruje"? Możecie to jakos przełożyć na konkretny przykład, co się zmienia w samym rozkładzie?
wiesz co, Obie strony są możliwe i dlatego nie polecam regularnego robienia rozkładów w złym stanie zdrowia. Ale jednorazowe doświadczenie, które opisuje Wincentyna - to co wyszło, jak to odebrała i że wróciła do tego po czasie - to jest wartościowa obserwacja. Sam chciałbym wiedzieć: czy zapisałaś ten rozkład od razu, czy próbowałaś odtworzyć go z pamięci?
To ciekawe, że prowadziłaś notatki nawet chorując. Ale zastanawiam się - skoro same notatki były urywane, to czy interpretacja tamtego rozkładu jest teraz w ogóle wiarygodna? Uzupełniłaś ją później swoją obecną głową, nie tamtą chorą.
Powiedziałabym zostaw go otwartym. Niekompletny rozkład to nie żaden błąd, to informacja. Może to co nie zostało zapisane, po prostu nie było gotowe.
Hej, trochę zgubiłam wątek - czy w ogóle padła odpowiedź na to z tymi pozycjami na początku? Bo pytanie było o to jak obejść rytuał przygotowawczy jak nie możesz kucać czy coś takiego, a teraz mówimy o dziennikach.
I słusznie że poszła, bo to jest ważniejsze pytanie niż technikalia z pozycjami. Wizualizacja zamiast gestu to rozwiązanie oczywiste dla każdego kto rozumie po co te gesty w ogóle są. Ale kwestia choroby i percepcji - tu nie ma jednej odpowiedzi i o to warto dyskutować.
Tylko że dyskutujemy teraz o czymś, czego nikt z nas nie może zweryfikować. Każdy mówi co mu wyszło i co mu się skojarzyło. Jak chcecie oddzielić to, co naprawde "dało" wam karty, od tego co sobie sami dopowiedzialescie?
Właśnie to chciałam powiedzieć. Nie szukam tu dowodu naukowego. Ale kiedy kilka osób niezależnie od siebie mówi, że chora/chory zobaczyło coś innego niż zwykle w kartach - to jest dla mnie sygnał, żeby się temu przyjrzeć, a nie go zamykać. Bolek, ty nigdy nie miałeś rozkładu, który coś ci dał, ale nie wiedziałeś co konkretnie?
Miałem, ale nie byłem wtedy chory. Więc nie wiem czy to stan ciala robił różnicę, czy po prostu byłem w innym miejscu głową. Tego wlasnie nie da się rozdzielić.
