To jest niesamowite co właśnie napisał Feliks. Dosłownie czytam to i mam gęsią skórkę. I rozumiem teraz lepiej o co chodzi z tym rozpoznaniem - to nie jest 'aha, pasuje', to jest 'wiedziałem, ale nie wiedziałem że wiem'. Ballen, czy takie potwierdzenia po fakcie są dla ciebie wiarygodnym sygnałem przy interpretacji?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które mnie męczy od połowy tej rozmowy. Czy ten rozkład który Feliks opisał - te cztery karty - ma jakąś nazwę, czy to było coś własnego? Bo sama chciałabym spróbować i nie wiem czy takie improwizowane układy 'działają' tak samo jak klasyczne.
Słucham tej rozmowy o improwizowanych układach i mam pewne ale. Feliks, masz jakieś doświadczenie z kartami, więc ten własny układ miał szansę zadziałać. Ale Golta pisze że chce spróbować sama - i tu mam pytanie do wszystkich: czy ktoś próbował własnego układu jako zupełny początkujący i co z tego wyszło? Bo obawiam się, że bez pewnej bazy interpretacyjnej można z czterech kart ułożyć dosłownie dowolną historię.
Dobra, ale ja nadal nie mogę puścić tej Dziewiątki Mieczy. Feliks, powiedziałeś że 'przestałeś myśleć o tym jako zdolności'. Czyli w pewnym momencie aktywnie ją miałeś i coś sprawiło, że przestałeś ją używać albo uznawać. To nie jest zapomnienie - to jest odcięcie. I to jest jednak coś innego niż zapomniana zdolność, prawda? Czy ktoś jeszcze tak to czyta?
