Hej, mam pytanie dotyczące talii, którą dostałam od cioci. Chciałabym zrobić rozkład na temat zdrowia, ale zastanawiam się czy w ogóle mogę jej używać skoro była wcześniej jej. Czy talia traci jakąś moc albo energię jak przechodzi z rąk do rąk? Ciocia sama mi ją dała, nie pożyczyła, po prostu powiedziała że już nie korzysta. Martwię się że to może wpłynąć na dokładność rozkładów.
To zależy od tradycji, w jakiej pracujesz. W klasycznym podejściu talia po prostu przechowuje energię poprzedniego właściciela i trzeba ją oczyścić, zanim zaczniesz jej używać. Moc jako taka nie znika, ale karta może reagować inaczej niż gdybyś od początku budowała z nią relację. Powiedz mi jedno: czy ciocia sama dużo korzystała z tej talii? Bo to ma znaczenie.
Słyszałam że talię trzeba oczyszczać przed każdym rozkładem, nie tylko po przekazaniu. Czy to prawda? Bo sama tego nie robię i teraz się zastanawiam czy powinnam.
Czytałam że karty talii przejętej od innej osoby mogą pokazywać nie twoje sprawy, tylko nakładać się na energię poprzedniego właściciela. Nie wiem na ile to prawda, ale może dlatego lepiej zacząć od oczyszczenia zanim w ogóle zadamy pytanie o zdrowie?
A czy ktoś tu w ogóle rozważa opcję że przekazanie talii jest aktem intencjonalnym i ta intencja też coś znaczy? Ciocia świadomie oddała karty, nie wyrzuciła, nie zostawiła, nie sprzedała. Moim zdaniem taka talia nie wymaga aż tak intensywnego oczyszczania jak porzucona albo kupiona od obcego.
Ja bym się bał robić rozkład na zdrowie jako pierwszy w ogóle, zwłaszcza cudzymi kartami. Nie lepiej najpierw poćwiczyć na prostszych pytaniach żeby w ogóle poczuć jak talia reaguje, zanim wchodzisz w coś tak ważnego?
Wróćmy na chwilę do kwestii oczyszczania, bo tu padło kilka metod i nikt nie powiedział nic konkretnego. Szałwia jest popularna, ale nie każdy lubi zapach albo ma dostęp. Równie dobrze działa wystawienie na pełnię księżyca albo trzymanie z kryształem górskim przez noc. Przy czym jeśli ciocia sama korzystała z tradycji, to warto zapytać jak ona czyściła, bo możliwe że talia jest przyzwyczajona do konkretnej metody.
I jeszcze jedna rzecz dotycząca metod oczyszczania, bo chyba nie dokończyłem. Dźwięk też dobrze działa, dzwonek tybetański albo klasnięcie nad talią. Dla tych co nie lubią zapachu szałwii to całkiem wygodna opcja. Ale wróćmy do sedna, bo Honorata cały czas czeka na konkret dotyczący rozkładu zdrowotnego.
A wracając do Honoraty, bo mam pytanie na które nie znalazłam odpowiedzi w tym wątku. Mówicie że Rider-Waite jest dobry dla początkujących, ale czy talia od cioci, nawet Rider-Waite, nie będzie Honoracie utrudniać właśnie przez to nakładanie się energii? Czy nie lepiej kupić własne karty na taki pierwszy poważny rozkład?
Właśnie, to jest coś czego nie rozumiem w tym wątku od początku. Wszyscy mówią o oczyszczaniu i energii poprzedniego właściciela jakby to był problem, a tu okazuje się że Honorata od razu poczuła coś pozytywnego. Może te karty same jakoś ją wybrały przez ciocię?
Przepraszam że wchodzę w połowie, ale czytałam cały wątek i mam podobną sytuację co Honorata. Też mam talię od kogoś bliskiego i też chciałam zrobić rozkład na zdrowie. Nie wiedziałam że trzeba tak bardzo przygotować pozycje z góry. Myślałam że po prostu się miesza i ciągnie. To nie wystarczy?
To jest ciekawe co Cohen pisze, ale mnie wciąż interesuje kwestia talii cioci, bo wróciłam do tego. Honorata czuła ciepło przy pierwszym kontakcie. Rasphul wcześniej mówił o oczyszczaniu. Betalia mówiła że energia poprzedniego właściciela to nie przeszkoda. Czy ktokolwiek z bardziej doświadczonych ma zdanie czy to ciepłe pierwsze odczucie to dobry znak dla rozkładu zdrowotnego właśnie tą talią?
Ja mam pytanie trochę z boku. Skoro Honorata chce robić rozkład po raz pierwszy, to czy powinna robić go sama? Czy nie lepiej żeby ktoś z doświadczeniem to zrobił albo przynajmniej siedział obok? Pytam bo jak ja robiłem sam to właśnie chyba przez brak kogoś do rozmowy zacząłem się nakręcać.
To chyba jest najjaśniejsze wytłumaczenie ze wszystkich które tu padły. Bo wcześniej miałam wrażenie że albo jest jakaś magiczna energia którą trzeba usunąć, albo to wszystko jest tylko psychologia i nie ma żadnego znaczenia. A wy mówicie że to nie jest "albo albo", tylko że jedno wynika z drugiego.
A co z samym momentem przed rozkładem? Czy jest jakiś rytuał wejścia który warto zrobić, albo chociaż chwila skupienia? Bo czytałam że niektórzy zapalają świecę, inni po prostu siedzą w ciszy chwilę. Pytam bo Honorata będzie robić sama i nie wiem czy brak ceremonii nie osłabi skupienia.
Jest jeszcze jeden argument. Rozkład na coś ważnego uczy cię więcej niż na coś neutralnego, bo angażujesz się inaczej. Interpretacja kart przy pytaniu które cię obchodzi jest intensywniejsza i zostaje w pamięci. Przy neutralnym pytaniu możesz przejść przez pozycje mechanicznie i nie wyciągnąć z tego nic.
Słuchajcie, mam pytanie z boku. Czy w ogóle tarot nadaje się do pytań o zdrowie? Nie mówię że nie wierzę, pytam na serio czy to jest uznana praktyka wśród osób które serio pracują z kartami, czy raczej wchodzi się tu w ryzykowny teren?
A czy są karty które tradycyjnie kojarzą się ze zdrowiem fizycznym? Bo pamiętam że czytałam coś o Słońcu jako karcie regeneracji, ale nie wiem czy to nie jest zbyt uproszczone.
Mam pytanie do całej grupy bo jestem ciekawy. Honorata pyta o zdrowie po tym jak lekarze nic nie znaleźli. Czy ktoś tu miał podobne doświadczenie, to znaczy tarot jako pytanie do siebie po tym jak medycyna nie odpowiedziała? I co z tego wyszło?
