Robiłam sobie rozkład w sprawie powrotu na studia, bo od jakiegoś czasu kręci mi się to w głowie i nie mogę się zdecydować. Użyłam prostego układu trzech kart: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Na pozycji wyniku wyszło mi Słońce. Generalnie wiem, że to karta pozytywna, ale czy zawsze tak jest? Czy w kontekście nauki to naprawdę zielone światło, czy może coś przeoczyłam?
Słońce jako wynik to generalnie dobry znak, ale dużo zależy od tego, co wyszło na pozostałych dwóch pozycjach. Co było na przeszłości i teraźniejszości? Bo Słońce samo w sobie może sugerować sukces, ale jeśli wcześniej pojawiły się karty blokad albo konfliktu, to interpretacja może być trochę bardziej złożona.
Też miałam kiedyś Słońce w rozkładzie i od razu pomyślałam, że wszystko będzie super, a potem... no, różnie wyszło. Więc trochę bym nie ufała tej jednej karcie tak bezgranicznie, nawet jeśli jest pozytywna. Czy ktoś jeszcze miał podobnie, że Słońce na pozycji wyniku jednak nie oznaczało prostej drogi?
Ta sekwencja Dziewiątka Mieczy, Pięć Pentakli, Słońce brzmi jakby mówiła: "masz za sobą dużo lęku i teraz czujesz się niepewnie finansowo lub energetycznie, ale możesz przez to przejść". To nie jest "wejdź i wszystko będzie idealne", raczej "da się". Chociaż oczywiście sama karta nie powie ci, czy warto brać kredyt studencki albo rezygnować z pracy, to już trzeba dodać do tego własną głowę. Zastanawiam się tylko, czy przy takim pytaniu ogólnym Słońce w ogóle można traktować jako odpowiedź na konkretną decyzję, czy raczej jako komentarz do stanu wewnętrznego.
