To jest bardzo ważna obserwacja, którą właśnie zrobiłaś. I powiem szczerze - to brzmi bardziej jak praca do zrobienia ze soba niż kolejny rozkład. Mam pytanie, bo chcę dobrze zrozumieć: co to znaczy "nie wiem już kim jestem" w twoim przypadku? Chodziło ci o zmianę roli życiowej, rozstanie, pracę, coś innego?
Też byłam ciekawa tego samego co Kabalistka. Lilijka01, pisałaś na początku o zmianach w życiu - i to jest dla mnie właśnie ta brakująca część, bo może te trzy Oseski w różnych garniturach układają się razem w jakiś obraz jeśli wiemy więcej o kontekście?
no Hmm, to trochę trudno napisać publicznie ale... dużo rzeczy zmieniło się na raz. Skończyłam pewien etap zawodowy, zmieniłam też miejsce zamieszkania, i jednocześnie skończyło się ważne dla mnie związanie z kimś. Nie żadna z tych rzeczy z osobna, ale wszystkie naraz sprawiły że nie wiem już co mnie definiuje.
To teraz te trzy Oseski nabierają zupełnie innego sensu. Kielichy to emocje i relacje - i ten wyszedł jako przeszłość, czyli to co było. Buławy to działanie, energia, praca - i to jest teraźniejszość, czyli jesteś w środku zmiany. A Miecze jako przyszłość to właśnie ta klarowność o której mówił Runolog70. To nie jest chaos - to jest sekwencja.
To jest właśnie to pytanie które mnie tu trzyma od początku. W numerologii kiedy liczba powtarza sie w różnych systemach obliczeniowych - np. raz jako liczba życia, raz jako liczba imienia - traktujemy to jako wzmocnienie, nie jako przypadek. Czy w tarocie jest coś podobnego? Że ten sam typ karty w różnych rozkładach sumuje się do jednego przekazu?
No ale Kabalistka właśnie powiedziała że karty nie pamiętają, a wcześniej mówiła że tasowanie to nie przypadek. To trochę sprzeczne, nie? Albo jest wzorzec albo nie ma.
To chcę zapytać Runolog70 albo Kabalsitkę - czy jest jakiś garnitur który w tej sekwencji byłby niepokojący? Znaczy, gdyby zamiast Mieczy na przyszłości wyszły np. Puchary albo Buławy jeszcze raz - co by to zmieniało?
Sama się nad tym zastanawiam przy okazji. Gdyby wyszły Buławy znowu, toby to mogło znaczyć że Lilijka01 nadal siedzi w fazie działania bez jasności - czyli goni za czymś ale jeszcze nie wie za czym. Puchary na przyszłości to z kolei byłoby emocjonalne otwarcie, coś nowego w sferze relacji. Miecze jednak to ta ostrość, właśnie to cięcie przez mgłę o którym pisali wcześniej.
Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem bo sama jestem po dużych zmianach i zastanawiam się czy moje rozkłady też pokazują jakiś wzorzec którego nie umiem zobaczyć. Lilijka01, powiedziałaś ze nie prowadzisz dziennika - czy po tej rozmowie myślisz że zaczniesz? Bo chyba teraz widać po co.
Tak, chyba naprawdę zacznę. I właściwie ta rozmowa zrobiła mi więcej niż te trzy rozkłady razem wziete, bo dopiero teraz widze je jako całość. Dzięki wam. Choć nadal nie wiem "kim jestem", to przynajmniej wiem że jestem gdzieś w środku czegoś, nie na końcu ani na początku - i to jest jakoś trochę lepsze.
To co Lilijka01 napisała na końcu - że jest gdzieś w środku, nie na końcu ani na początku - to jest dla mnie jedno z ważniejszych zdań w tym wątku. bo to jest dokładnie to co Osesek mówi niezależnie od garnituru: jesteś w punkcie, który ma potencjał, ale jeszcze go nie widać. Tylko chcę dopytać - czy to zdanie napisałaś spontanicznie, czy naprawdę tak to czujesz? Bo to brzmi jak spora zmiana od "nie wiem kim jestem".
Szczerze? Napisałam to i sama byłam zaskoczona że to napsiałam. Ale chyba tak to czuję. Może te trzy rozkłady i ta rozmowa zrobiły coś co jeden rozkład by nie zrobił.
Właśnie o to chciałam się zapytać Kabalistki albo Runologa - czy jest sens wracać do rozkładu który ktoś zrobił sobie kilka tygodni temu i reinterpretować go po czasie? Bo mam kilka swoich starych rozkładów i teraz czytam je zupełnie inaczej niż wtedy.
No ale Runolog70, to trochę zabija cały sens prowadzenia dziennika tarotowego, nie? Bo po co zapisywać rozkłady jeśli potem nie można ich porównywać i wyciągać wniosków?
Prowadzę notatki od dłuższego czasu i Runolog70 ma rację. Najbardziej pouczające są właśnie te miejsca gdzie interpretacja sprzed dwóch miesięcy i teraźniejsza się nie zgadzają. To nie jest błąd - to jest informacja o tym jak się zmieniałam. Ciekawa jestem czy Lilijka01 przy tych trzech rozkładach w ogóle zapisywała swoje pierwsze wrażenia, zanim zaczęła analizować?
Nie, nie zapisywałam. Próbowałam od razu rozgryźć znaczenie. Teraz widzę że to był blad, bo nie wiem już co wtedy naprawdę poczułam kiedy te karty wychodzily.
To jest akurat typowe na początku - od razu szukamy znaczenia zamiast siedzieć chwilę z kartą. Mnie też minęło dużo czasu zanim nauczyłam się najpierw zapisać pierwsze słowo jakie przyszło mi do głowy, a dopiero potem sięgać po interpretację. Ale wróćmy do samego tematu wątku bo mi chodzi po głowie jedno: czy trzy Oseski różnych garniturów to zjawisko rzadkie, czy każdy kto tasuje regularnie to przeżywa?
Słuchajcie, chcę tu wrzucić coś z boku bo mnie to zastanawia od jakiegoś czasu. Mówimy o Oseskach jako o "początku", ale czy ktoś z was dostał kiedyś Osesek w pozycji wyzwania albo przeszkody w keltyjskim krzyżu? Co wtedy? Bo to chyba zmienia całe przesłanie?
Dobra, ale ja mam bardzo konkretne pytanie do Kabalistki. Mówisz "za długo w fazie inicjacji" - jak to w ogóle rozpoznać? Skąd wiadomo że to jest zbyt długo a nie właściwe tempo?
A ja mam pytanie moze troche naiwne, ale: czy Osesek odworcony znaczy coś zupelnie innego? Bo czytałam że odwrócona karta to jakby negatywna wersja i zastanawiam sie czy to wtedy w ogole jest jeszcze "początek" czy już coś innego.
Wracając do samego tematu wątku który zaczęła Lilijka01 - czyli czy Oseski mają wspólne przesłanie niezależnie od garnituru - myślę że ta rozmowa właściwie dała odpowiedź, tylko w kawałkach. Rdzeń jest wspólny: potencjał bez formy, punkt zerowy, coś nienazwanego. Ale garnitur nadaje temu emocjonalny, intelektualny albo energetyczny koloryt. Więc: tak i nie jednocześnie.
Mam wrażenie ze ta rozmowa pokazała mi coś czego wcześniej nie rozumiałam w tarocie. Zawsze myślałam że karty albo coś mówią albo nie. A tu wychodzi że dużo zależy od pytającego, od momentu, od garnituru, od pozycji... Trochę mnie to przytłacza, bo jak się w tym nie pogubić na początku?
Dziękuję wam wszystkim naprawdę. Zostałam tu z pytaniem o to czy trzy Oseski coś znaczą razem, a wychodzę z całkiem innym spojrzeniem - i na karty, i na to przez co przechodzę. Dziennik zaczynam w tym tygodniu. I może za jakiś czas wrócę pokazać czy coś się zmieniło w rozkładach. 🙂
Dobra, ale ja się tu trochę nie zgodzę z tym "niezależnie od garnituru". Bo przez całą tę rozmowę właściwie mówimy że jednak garnitur ma znaczenie - Osesek Kielichów to coś innego emocjonalnie niż Osesek Buław. Więc może precyzyjniej: rdzeń jest wspólny, ale barwa zupełnie inna. To nie jest to samo co powiedzieć że wszystkie Oseski mówią to samo, nie?
Przepraszam ze sie wtrącam, ale mam głupie pytanko - a co jak ktoś dostaje Osesek w kółko w różnych rozkładach robionych w różnych sprawach? Nie trzy naraz jak Lilijka01, tylko że za każdym razem jakas Osesek wylatuje? To tez jest jakis sygnał czy to juz nadinterpretacja?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że kluczowe jest właśnie to co powiedziała Kabalistka - "co się zmieniło w życiu". Bo jeśli trzy Oseski to opis momentu, a nie przepowiednia, to może zamiast pytać "co to znaczy" lepiej zapytać "co ja z tym zrobię". Lilijka01 mówiła że nie wie kim jest po zmianach - a może właśnie Osesek mówi że nie trzeba tego wiedzieć jeszcze? Że to jest właśnie ten moment?
