Właśnie to mnie zawsze przy tarocie zatrzymuje - jak masz dwie szkoły które mówią coś przeciwnego, to skąd wiesz której ufać? Pytam szczerze bo chyba właśnie dlatego nigdy nie wzięłam tego poważnie. Nie mam problemu z wróżbami w ogóle, ale ta niejednoznaczność mnie blokuje.
Wróćmy może do Tamarki, bo ona konkretnie pyta o rozkład na sytuację z krzywdą. Tamarka, mam do ciebie pytanie - kiedy wyobrażasz sobie że siedzisz z tymi kartami, to czego właściwie się boisz że wyjdzie? Bo to może pomóc sformułować dobre pytanie.
To bardzo uczciwa odpowiedź i myślę że kluczowa. Karty nie nakazują - to ty interpretujesz. I jeśli pojawi się karta która kojarzy ci się z przebaczeniem, możesz zapytać siebie: czy to znaczy że powinnam przebaczyć, czy że przebaczenie jest gdzieś w tej dynamice jako temat, niekoniecznie jako nakaz. Różnica jest spora.
No dobra ale Tamarka - to kiedy w końcu siadasz do tych kart? Bo ta rozmowa trwa już długo i dochodzę do wniosku że im więcej myślisz zanim zaczniesz, tym bardziej się blokujesz. Czasem trzeba po prostu tasować i zobaczyć co wychodzi.
A ja mam inne pytanie - wszyscy mówią żeby robić rozkład wyłącznie na siebie, ale czy to nie jest trochę naciągane? Bo ta sytuacja jest o dwóch osobach. Czy tarot naprawdę poradzi sobie z takim ograniczeniem w pytaniu, czy karty i tak 'złapią' tę drugą osobę w obrazie?
Dobra, to ja mam pytanie które mnie nurtuje od początku tej rozmowy i chyba nie zadałam go wprost. Czy jeśli zrobię rozkład na tę sytuację i wyjdą karty które 'oskarżają' mnie - jakieś o błędach, złych decyzjach - to czy to znaczy że karty mówią że ta osoba miała rację krzywdząc mnie? Bo to jest właśnie ten strach o którym mówiłam Obserwatorce.
@Tamarka89... właśnie tu widzę coś ważnego. Pytasz o to czy karty mogą 'przyznać rację' komuś kto cię skrzywdził. Ale karty nie działają jak sąd. Karta pokazująca twój błąd i karta pokazująca czyjąś krzywdę to dwie różne rzeczy które mogą być jednocześnie prawdziwe. Czy naprawdę boisz się że jedno wyklucza drugie?
To co mówi Ostroika bardzo mi pasuje... przepraszam, chciałam powiedzieć - to do mnie trafia. Sam miałam rozkład gdzie wyszły karty o moich błędach w sytuacji w której naprawdę czułam się poszkodowana. I to był właśnie ten moment kiedy zrozumiałam że karty patrzą na całość, nie na winnych.
To jest niesamowite co opisuje Romcia03, bo pokazuje że ta sama karta może znaczyć zupełnie różne rzeczy zależnie od pozycji w rozkładzie! Kasiulka, czy jest jakiś prosty rozkład który Tamarka mogłaby zrobić jako pierwszy, gdzie te pozycje byłyby jasno określone i nie było za dużo miejsca na 'nadinterpretację' z lęku?
