mam 36 lat i szczerze mówiąc... nie wiem już w którą stronę patrzeć. rodzina to marzenie, które noszę w sobie od dawna, ale kandydatów jak nie było tak nie ma 🙂 w pracy codziennie jakiś nowy dramat, ludzie których prowadzę chętnie by mnie zatopili, czuję to na każdym kroku. zaczyna mnie to powoli wykańczać od środka, taka cicha panika która narasta.
pytam więc wprost co dalej, jaka droga przede mną, co się rysuje w tej ciszy... urodziłem się 25.11.1972 jeśli to komuś pomoże spojrzeć głębiej w temat.
czekam dalej na jakiś znak, odpowiedź, cokolwiek... cisza bywa czasem głośniejsza niż słowa i chyba właśnie taka jest teraz. ale mimo wszystko ponawiam pytanie bo coś we mnie nie daje spokoju i nie potrafię tego zamknąć
pozdrawiam wszystkich
Hm, no to nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać...
Ciekawa jestem, czy ktoś stąd był i co mówi. Mnie najbardziej przekonuje, kiedy ktoś mówi też o rzeczach nieprzyjemnych.
