Postraszyliśmy się uzależnieniami i karą boską, podyskutowaliśmy o Magii, a teraz coś z zupełnie innej beczki:-) Co powinna wg. Was zrobić wróżka w sytuacji gdy: Przychodzi młoda dziewczyna, tuż przed oficjalnymi zaręczynami. Prosi o położenie kart na przyszły związek. Wróżka widzi, że nowy związek oparty jest w dużej mierze na kalkulacji, miłość jest tylko po stronie partnera, dziewczyna jest interesowna. Przyszłość nie jawi się w jasnych barwach. 1. Czy powinna powiedzieć wprost co widzi 2. Czy raczej udzielić wymijającej odpowiedzi 3. Czy powinna dopytać w miarę delikatnie by potwierdzić swoją interpretację i jak postąpić, gdy dziewczyna zacznie się peszyć i plątać 4. A może w ogóle odmówić wróżby, w grę wchodzi poważna życiowa decyzja, czy można brać na siebie taką odpowiedzialność? Jak sądzicie?
Wróżka powinna powiedzieć prawdę.
Zaraz zaraz...
Ludzie nie są czarni albo biali. Nie ma związków, w których chodzi tylko i wyłącznie o kasę. A jeśli nawet taka patologia się zdarza, to nikt się tym żadnej wróżce nie będzie chwalił.
Żadne małżeństwo nie żyje tylko i wyłącznie miłością. Poczucie bezpieczeństwa materialnego jest w związku ważne dla obu stron.
Popatrz na to tak: ona kiedyś kochała do szaleństwa kogoś innego, ale ten ktoś nie rokował żadnej przyszłości: pił, ćpał, bił, i wydawał każdy grosz na panienki. A mimo to ona go kochała. Trafił się inny człowiek, który zaoferował jej życie w dostatku: dla niej i ich przyszłych dzieci. Ona go lubiła ale nie kochała.
I teraz wyobraźmy sobie sytuację 15 lat później:
wariant A: wychodzi za lekkoducha, ma z nim dzieci, taplają się w nędzy, szarość życia stłumiła gorące uczucie. Wychowuje dzieci w patologii.
Wariant B: wychodzi za poważnego, ma z nim dzieci, budują wspólnie przyszłość, ona zaczyna doceniać go jako męża i dzieci. Wychowuje dzieci w normalnej rodzinie.
Wszystko zależy od priorytetów: jedna bardziej kocha męża, druga swoje jeszcze nienarodzone dzieci. I co? Oceniać je?
Wróżka nie ma prawa oceniać klienta.
No chyba, powinna tylko zaznaczyc,ze rownie dobrze sytuacja moze byc zupelnie odwrotna i nie trzeba sie sugerowac kartami (tylko po co wtedy isc do wrozki:)
Zeby nie stracic klienta?A moze wrozka sama zdaje sobie sprawe we wlasnym sumieniu,ze to co powie moze zawazyc na czyims zyciu,a przeslanki ku temu wyplywajace z kart, nawet w jej mniemaniu nie moga byc traktowane az do tego stopnia powaznie i wiazaco.
Po co ma to robic skoro po to wlasnie rozklada karty aby „wyszlo” szydlo z worka?I jezeli pozniej taka interpretacja nie znajdzie potwierdzenia, to ma zaufac klientce czy kartom, ma nagiac interpretacje zeby jakos sie wszystko zgadzalo czy jak?
Moim zdaniem oczywiscie,ze tak powinna zrobic, nie mam co do tego watpliwosci.A na pytanie o wrozbe winna odrzec: dziewczyno pojdz po rozum do glowy, to nie zabawa,zeby tak powazne decyzje zyciowe powierzac kartom czy interpretacji kogos obcego.
Powinno sie postepowac w zgodzie ze soba.Jezeli wrozka sama o sobie ma mniemanie jakoby po rozlozeniu kart, poznala przyszlosc tego zwiazku, to nie bardzo widze mozliwosc manewru.Jezeli jednak sama zdaje sobie sprawe,ze to wszystko co „rzekomo” zobaczyla w kartach moze byc wierutna bzdura, bez zadnego pokrycia w rzeczywistosci, uczciwosc wymagalaby zaniechania tego typu uslug w ogole. Jak widze nikt nie dopuszcza tu tej drugiej mozliwosci,a diagnozy z kart porownywane sa co do stopnia wartosci i wiernosci chociazby do diagnoz lekarskich..Pytanie czy wrozka ma prawo wydawac w gruncie rzeczy podobna diagnoze(rzecz jasna na innej plaszczyznie) na podstawie kart?
