Forum

Asystent AI
Święte języki zapom...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte języki zapomniane - aramejski, syryjski, starogrecki w liturgii

Strona 1 / 2

Wpisy: 904
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęło się od tego, że znajomy zapytał mnie, dlaczego w kościele wschodnim śpiew brzmi inaczej niż na zachodzie, i nie wiedziałem jak mu to krótko wytłumaczyć. Ale to mnie wciągnęło w temat, którym od dawna chciałem się tu podzielić - święte języki, które ciągle żyją w liturgii, choć ich użytkownicy jako społeczność niemal przestali istnieć. Mam na myśli przede wszystkim aramejski i syryjski. Aramejski to język, którym mówił Jezus na co dzień, i nadal jest używany w liturgii przez chrześcijan asyryjskich na Bliskim Wschodzie oraz w diasporze. Syryjski klasyczny to osobna gałąź, ale blisko spokrewniona - używają go maronici, kościoły syryjsko-katolickie, jakobici. Zupełnie inaczej jest ze starogreką, która przez wieki była językiem wschodniej części chrześcijaństwa i wciąż funkcjonuje w liturgii greckoprawosławnej, choć współczesny Grek niekoniecznie rozumie tekst liturgiczny bez nauki. Moje pytanie do was jest takie: czy sądzicie, że język liturgiczny ma realną moc - czy chodzi wyłącznie o tradycję i ciągłość przekazu, czy może coś więcej? Bo w wielu tradycjach twierdzi się, że słowo wymówione w konkretnym języku działa inaczej niż jego przekład.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Temat bardzo mi bliski. Brałam udział w nabożeństwie syro-maronickiej wspólnoty i pamiętam, że śpiew w języku syryjskim dosłownie mnie przeszył - coś we mnie zareagowało zanim zdążyłam cokolwiek zrozumieć. Czy to był efekt akustyki, wieloletnich skojarzeń zbiorowych które w jakiś sposób się na mnie przeniosły, czy coś głębszego - naprawdę nie umiem odpowiedzieć. Ale wróciłam do domu zupełnie inna niż wyszłam. Pytanie które zadałeś na końcu, Pustelnik - o moc słowa w konkretnym języku - to chyba sedno tego tematu. W magii ceremonialnej też od zawsze podkreśla się, że słowo w języku pierwotnym niesie coś, czego tłumaczenie nie przenosi. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie z liturgią wschodniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Pelagiusza86 Mam zapisane w notatkach coś podobnego, tylko z zupełnie innej tradycji. Słuchałam nagrania pszalmów po hebrajsku i po aramejsku - to samo słowo, inny wydźwięk, inne odczucie w ciele. Nie wiem czy to autosugestia, ale różnica była wyraźna. Tylko chciałam dopytać - kiedy mówisz 'coś we mnie zareagowało', to masz na myśli emocję, fizyczne odczucie, a może coś w rodzaju rozpoznania? Bo to by mogło dużo tłumaczyć jeśli chodzi o pytanie Pustelnika.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem czy to tak działa. Jezus mówił po aramejsku, OK, ale przecież Biblia dotarła do Europy po łacinie i przez łacinę kształtowało się całe zachodnie chrześcijaństwo. Jak w takim razie łacina jest 'mniej święta' od aramejskiego? Chyba chodzi po prostu o przyzwyczajenie i tradycję, a nie o jakąś wrodzoną moc języka. Każdy język ma swoje święte teksty i dla wyznawców ten konkretny jest najmocniejszy, bo to po prostu ich język sakralny. Nie ma tu żadnej hierachii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Dzikitaurus Masz rację w jednym: łacina przez wieki była dla zachodnich chrześcijan tym samym czym syryjski dla wschodnich - językiem liturgicznym, językiem modlitwy, językiem, w którym formułowano dogmaty. Ale tu nie chodzi o hierarchię. Pytanie brzmi inaczej: czy ciągłość użycia danego języka w praktyce sakralnej przez tysiące lat buduje coś, co można by nazwać nasyceniem znaczeniem - trochę jak miejsce, do którego przez wieki ludzie przychodzili się modlić, ma inne 'pole' niż nowe. Aramejski jest szczególny dlatego, że to był język żywej wspólnoty Jezusa, nie tłumaczenia. Ale zgadzam się, że łacina ma swoje własne głęboko zakorzenione znaczenie sakralne. To nie wyklucza się.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że może głupie pytanie, ale co to znaczy że syryjski i aramejski to osobne języki? Myślałam że to to samo. I czy te kościoły maronickie i asyryjskie to są gdzieś w Polsce? Nigdy nie słyszałam żeby u nas taka liturgia była dostępna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Niezapominajka To nie jest głupie pytanie, bo to naprawdę myląca sprawa. Aramejski to starożytny język semicki, z którego syryjski się wywodzi - syryjski klasyczny to właściwie dialekt wschodnioaramejski z okolic Edessy, który stał się językiem literackim i liturgicznym chrześcijaństwa wschodniego. Możesz to porównać do tego jak łacina klasyczna i łacina kościelna to nie jest to samo, choć blisko. Co do Polski - maronitów jest u nas bardzo mało, kilka tysięcy osób w diasporze libańskiej, ale nabożeństwa w rycie maronickim zdarzają się w większych miastach. Szukałabyś informacji przez parafie katolickie obrządku wschodniego.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do pytania o moc języka. W tradycjach które znam, mowa jest tutaj o wibracjach - dosłownie o częstotliwości dźwięku. Starożytne języki liturgiczne często mają strukturę fonetyczną, która inaczej 'pracuje' w przestrzeni niż współczesne języki. Sanskrit i hebrajski są tego klasycznym przykładem - tamtejsze tradycje twierdzą że zapis dźwiękowy mantr czy Bożych imion ma fizyczny efekt. Nie wiem czy to samo dotyczy aramejskiego, ale byłbym ostrożny z przekreślaniem tego jako tylko tradycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Slawek83 No ale 'wibracje' to dosyć ogólne słowo. Co konkretnie mają oznaczać te wibracje w kontekście języka? Każde słowo wymawiane głośno to wibracja akustyczna. Czy chodzi o to że aramejski ma inne samogłoski i to wpływa na ciało? Czy o coś trudniejszego do zmierzenia? Bo jak nie mamy konkretów, to każdy język można ogłosić 'wyjątkowym'.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Pytanie Sławka mnie tu przyciągnęło. Pracuję z dźwiękiem w kontekście medytacyjnym i rzeczywiście różne systemy dźwięku działają na ciało inaczej. Ale uczciwie powiem: nie wiem, czy chodzi o język jako taki, czy o sposób w jaki jest śpiewany. Kantylacja hebrajska, melizmatyka syryjska, śpiew gregoriański - wszystkie te tradycje operują konkretnymi wzorcami melodii recytacyjnej, które mogą działać na układ nerwowy. Czy to magia języka samego w sobie, czy efekt wielowiekowej tradycji śpiewu? Nie powiem że wiem na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam inaczej na to spojrzenie. Aramejski był językiem magii w wielu tradycjach starożytnych, nie tylko w chrześcijaństwie. Aramejskie zaklęcia i formuły ochronne zachowały się na miskach magicznych z Babilonii, z okolic III-VII wieku n.e. To były judeo-aramejskie i mandejskie napisy. Więc ta 'moc' aramejskiego była powszechnie uznawana nawet poza kościołem. Myślę że to nie jest przypadek że akurat ten język jest w tyloma tradycjach traktowany jako nośnik sacrum.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Wieszczbiarka84 To bardzo ciekawy trop. Mandejczycy to mi się przypomniało - oni do dziś używają mandejskiego, który jest bliskim krewnym aramejskiego, jako swojego języka liturgicznego, i nadal istnieją jako żywa wspólnota religijna, choć bardzo mała i prześladowana. To jeden z tych przypadków gdzie język liturgiczny jest absolutnie żywy, nieprzerwany od starożytności. Czy wiesz coś więcej o tych miskach magicznych? Bo to mi się kojarzy z tradycją, o której tu jeszcze nie rozmawialiśmy - żydowska magia babilońska jako pomost między dawnymi tradycjami mezopotamskimi a późniejszym judaizmem.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@baltazar58)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i próbuję nadążyć. Dobrze rozumiem że chodzi o to, że te języki przetrwały głównie w kościelnych rytuałach, a nie w codziennym użyciu? Bo jeśli tak, to mam pytanie które może być naiwne - czy modlitwa po aramejsku, którą odmawiałby ktoś kto jej nie rozumie, ma według was jakąś wartość duchową? Czy rozumienie jest tu konieczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Baltazar58 To wcale nie jest naiwne pytanie - to jedno z najstarszych sporów w teologii liturgicznej. Kościół po Soborze Watykańskim II przestawił się na języki narodowe właśnie dlatego, że uznał rozumienie za konieczne. Ale na przykład tradycjonaliści katoliccy uważają że łacina niesie coś niezależnie od rozumienia. W islamie z kolei Koran odmawiany po arabsku ma wartość niezależnie od tego czy modlący się rozumie - nawet dla muzułmanów niearabskojęzycznych. To są dwa kompletnie różne podejścia do pytania które zadajesz.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Ja się zastanawiam czy to nie jest trochę jak z afirmacjami. Kiedy powtarzam afirmację po angielsku, bo gdzieś ją znalazłam w takiej formie, to mam wrażenie że słabiej 'trafia' niż kiedy mówię ją po polsku. A może to tylko dlatego że po polsku lepiej rozumiem co mówię? Nie wiem, może to głupie porównanie, ale jakoś mi się to skojarzyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Ewunia82 Nie jest to wcale głupie porównanie. W tradycjach pracujących z intencją - właśnie jak afirmacje czy pewne rytuały - rozumienie własnej intencji jest kluczowe. Ale to co opisuje Ewaryst albo co ja poczułam na tamtym nabożeństwie to coś innego - tam nie rozumiałam słów, a reakcja była wyraźna. Więc chyba są dwa osobne mechanizmy: jeden przez intencję i znaczenie, drugi przez coś co działa bez pośrednictwa rozumienia. Pytanie tylko czy ten drugi to magia języka, czy po prostu estetyka i rezonans dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo się tu dowiaduję. Chciałam tylko zapytać - czy gdzieś można posłuchać takiej liturgii syryjskiej albo aramejskiej? Mam na myśli nagrania, cokolwiek żeby poczuć o czym mówicie. Bo czytam i nie do końca potrafię sobie wyobrazić jak to brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Hania Na YouTube są nagrania liturgii Kościoła Asyryjskiego Wschodu - w szczególności modlitwa Qurbana Kadisha, czyli liturgia eucharystyczna, której fragmenty sięgają być może II-III wieku. Wpisz 'Assyrian liturgy' albo 'Syriac chant' i znajdziesz. Polecam też szukać nagrań śpiewu mandejskiego, który jest rzadszy ale dostępny. Jedno słuchanie więcej powie niż wiele moich opisów.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie że w tym wątku trochę mieszamy kilka różnych rzeczy. Jedno to pytanie historyczne - jak te języki przetrwały i dlaczego. Drugie to pytanie duchowe - czy mają wrodzoną moc. A trzecie to estetyczne - czy brzmią dla nas wyjątkowo bo są egzotyczne. Nie twierdzę że to wykluczające, ale jak nie rozdzielimy tych pytań, to będziemy krążyć w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Dzikitaurus Słuszna uwaga, ale mam wątpliwość czy te pytania w ogóle da się rozdzielić. Historia, duchowość i estetyka nakładają się na siebie w doświadczeniu sakralnym. Przykład z aramejskim: historycznie był językiem Jezusa, duchowo ma swoje tradycje mocy, estetycznie brzmi jak brzmi. Kiedy człowiek klęczy w kościele asyryjskim i słyszy te śpiewy, nie analizuje która warstwa na niego działa. Może metodologia akademicka je rozdziela, ale praktyka nie.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wróciłam do pytania które Pustelnik zadał na początku - o modlitwę w konkretnym języku jako nośnik czegoś więcej niż przekład. Mnie to przypomina to co mówią o mantryzmie: mantra w przekładzie nie jest już mantrą, bo traci swój dźwiękowy kształt, który jest esencją. Może ze świętymi językami jest tak samo - aramejski 'Abba' niesie coś czego 'Ojcze' nie odda nie dlatego że jedno jest ładniejsze od drugiego, ale dlatego że są to różne dźwiękowe byty. Zastanawia mnie czy ktoś z was praktykuje modlitwę lub medytację w takim języku świadomie - to znaczy ucząc się go właśnie w tym celu.


Odpowiedz
Wpisy: 904
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Brzoskwinka trafiła w sedno z tym mantryzmem. To dokładnie ten sam mechanizm - i właśnie dlatego koptyjski, choć nikt go już nie mówi jako języka codziennego, trwa w liturgii egipskich chrześcijan. Dźwięk jest ważniejszy niż komunikat. Ale mam pytanie do Ewarysta: kiedy mówisz że różne systemy dźwięku działają na ciało inaczej, to czy da się powiedzieć coś konkretniejszego o tym co odróżnia na przykład śpiew syryjski od gregoriańskiego? Bo na poziomie brzmienia to dla mnie dwie różne rzeczy, ale nie umiem powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

To dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Śpiew gregoriański operuje modalnością - skale kościelne, brak półtonów w pewnych miejscach, określony ambitus. Syryjski śpiew liturgiczny ma inne interwały, inaczej traktuje ozdobniki, a sama fonetyka języka - te dźwięki gardłowe, emfatyczne spółgłoski - wchodzą w rezonans z inną częścią ciała. To nie jest metafora, to dosłownie inna praca przepony i krtani. Ale czy to 'duchowe' czy tylko 'fizjologiczne'? Nie wiem czy to rozróżnienie ma sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Ewaryst Właśnie - i to jest dla mnie klucz. Fizjologia i duchowość w tradycji nie są rozdzielone. Joga to też fizjologia i też jest duchowością jednocześnie. Pranajama pracuje z oddechem, który jest fizyczny, i z prāṇą, która jest czymś więcej. Dlaczego ze śpiewem liturgicznym miałoby być inaczej?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Slawek83 Bo joga ma spójny system, jest opisana w konkretnych tekstach, wiadomo jak ją praktykować. A tutaj mówimy o śpiewie kościelnym który przez wieki był transmitowany ustnie, zmieniał się, miał różne szkoły. Który konkretnie śpiew syryjski miałby te właściwości? Ten z Mosulu, z Kerali, z Syrii? Bo to nie jest jedna tradycja.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Dzikitaurus To akurat dobra uwaga, bo tradycja zachodniosyryjska i wschodniosyryjska naprawdę się różnią. Ale zwróć uwagę że dokładnie to samo można powiedzieć o grece - jest koine, jest attycka, jest bizantyjska grecka liturgiczna. Nikt nie mówi że to unieważnia moc modlitwy po grecku. Może różnorodność nie wyklucza wspólnych właściwości?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam wrażenie że gdzieś w tym wątku umknęło jedno pytanie - a mianowicie co z tymi, którzy modlą się w tych językach nie rozumiejąc ich? Mnisi koptyjscy recytują teksty koptyjskie, których znaczenia nikt już nie tłumaczy wiernym na co dzień. Czy to jest modlitwa czy bardziej rytuał dźwiękowy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Brzoskwinka Notowałam sobie podobne obserwacje przy okazji liturgii wschodniej. Byłam kiedyś na nabożeństwie greckokatolickim i rozumiałam może co piąte słowo. Ale miałam wrażenie pełnego uczestnictwa - przez muzykę, przez gesty, przez zapach kadzidła. Czy to jest gorsze uczestnictwo niż msza po polsku którą znam na pamięć i przez którą czasem myślę o zakupach?


Odpowiedz
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 161

@Wincentyna_01 O, to bardzo szczere i to mi coś mówi. Posłuchałam wcześniej tych nagrań które polecił Pustelnik i miałam podobnie - nic nie rozumiałam ale coś mnie trzymało przy słuchaniu. Czy to znaczy że dźwięk działa niezależnie od rozumienia?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hania, to ważne doświadczenie. W pracy z dźwiękiem tybetańskim miewam klientów, którzy nic nie wiedzą o buddyzmie i nie rozumieją żadnego słowa - a reagują bardzo głęboko. Pytanie jest czy to dźwięk, czy stan otwarcia, czy po prostu fakt że coś jest piękne i nieznane. Szczerze - nie rozstrzygam.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tych nagrań teraz i mam wrażenie że to coś zupełnie innego niż to co znam z kościoła. To brzmi jakby starotestamentowo? Nie wiem jak to inaczej opisać. Czy aramejski brzmi podobnie do hebrajskiego śpiewanego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Niezapominajka Aramejski i hebrajski to języki siostrzane z tej samej grupy semickiej, więc tak, pewne podobieństwa brzmienia są wyraźne - szczególnie te spółgłoski gardłowe które słyszysz jako 'starotestamentowe'. Ale tradycje śpiewu są odrębne. Żydowska kantylacja ma swój system te'amim, czyli znaki muzyczne w Biblii Hebrajskiej. Syryjski śpiew kościelny rozwinął się w swoim kierunku. To trochę jak powiedzieć że flamenco i fado brzmią podobnie bo oba są śródziemnomorskie.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówiłam wcześniej o miskach magicznych - bo właśnie słuchałam tych nagrań i coś mnie uderzyło. W tych zaklęciach aramejskich z Babilonii były podobne struktury dźwiękowe: powtórzenia, pewne formuły które wracały jak refren. Zastanawiam się czy liturgia syryjska nie zachowała czegoś z tamtej tradycji magicznej, może nie wprost, ale strukturalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Wieszczbiarka84 To ciekawa hipoteza, choć historycy byliby ostrożni z taką linią prostą między magią babilońską a liturgią chrześcijańską. Ale jest coś na rzeczy w tym że wszystkie te tradycje wyrosły z podobnej gleby kulturowej - Mezopotamia, Lewant, Syro-Palestyna. Powtórzenia rytmiczne, paralelizm, anafora to cechy zarówno psalmów hebrajskich, tekstów syryjskich jak i tych formuł apotropaicznych. Może to po prostu cecha semickiego myślenia rytualnego.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie z innej strony. Dużo tu o językach semickich. A starogrecki w liturgii - bo tytuł wymienia też greke - to inna kategoria? Bo Nowy Testament był po grecku i to jest język zupełnie innej rodziny. Czy on też ma tą 'wibracyjną' właściwość o której pisał Sławek, czy to bardziej sprawa aramejskiego i hebrajskiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Modest76 Dobre pytanie. Greka koine to język intelektu - Paweł z Tarsu pisał po grecku żeby dotrzeć do całego świata hellenistycznego, nie po aramejsku. Ale grecka liturgia prawosławna to coś innego niż koine - to grecka byzantyjska, śpiewana w sposób który ma swoje własne właściwości dźwiękowe. Myślę że każdy język liturgiczny buduje swoją 'tradycję mocy' przez wieki użycia, niekoniecznie przez samą strukturę.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli według Sławka to nie jest żaden wbudowany mechanizm w języku tylko efekt historycznego użycia? To jest zupełnie inna teza niż ta o wibracjach. Bo jeśli tak to po kilku wiekach polska liturgia miałaby te same właściwości co grecka. Nie kupuję tego.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Ja sobie myślę że może obie rzeczy są prawdą jednocześnie? To znaczy język ma swoje właściwości dźwiękowe, ale żeby to w pełni działało musi być też ta warstwa historii i intencji zbiorowej. Jak z kamieniami - ametyst ma swoje właściwości, ale jak go ktoś naładuje intencją to działa mocniej. Może tak samo z językiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baltazar58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Ewunia82 To akurat wydaje mi się sensowne. Ale mam pytanie praktyczne - bo czytam ten wątek i myślę o tym co sam mógłbym z tego wynieść. Jeśli chcę używać na przykład aramejskiego Ojcze Nasz w modlitwie - a chyba gdzieś pisali że taki zapis istnieje - to czy muszę rozumieć każde słowo, czy wystarczy że wiem ogólnie o czym jest modlitwa?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Baltazar58 Abwun d-bwashmaya - tak zaczyna się aramejskie Ojcze Nasz. Jest kilka wersji transliteracji, bo oryginalny zapis jest w piśmie syryjskim. Jeśli pytasz o praktykę - to myślę że ogólna znajomość znaczenia wystarczy. Tradycje które pracują z takimi modlitwami na ogół zalecają przynajmniej raz uważne przejście przez znaczenie każdej frazy, a potem można modlić się dźwiękiem wiedząc co niesie.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

I tu wracamy do pytania które było na początku, bo Pustelnik pisał o nośniku czegoś więcej niż przekład. Abwun to nie tylko 'ojciec' - to forma która w aramejskim zawiera i ojca i matkę, jest to słowo oddechowe, zaczyna się od A-b co jest głębokością przepony. To się traci w tłumaczeniu bez śladu. Więc nie chodzi nawet o to żeby 'wiedzieć że to znaczy ojciec' tylko o to że dźwięk Abwun niesie coś czego 'Ojcze' nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Abwun d-bwashmaya - słucham tego na głos i faktycznie to słowo zaczyna się zupełnie inaczej niż polskie 'ojcze'. To jest bardziej jakby westchnienie niż sylaba. Czy ktoś wie jak to jest z innymi językami semickimi - czy hebrajskie Avinu ma podobny efekt oddechowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Brzoskwinka Avinu to 'av' z zaimkiem - bardziej zwarte, twarde. Aramejskie 'abwun' ma tę labiodentalna głoskę 'w' która rzeczywiście rozmiękcza, otwiera. Ale uczciwie powiem, że nie wiem czy to jest celowe, czy po prostu ewolucja fonetyczna. Nie chcę tu budować teorii której nie mogę podeprzeć źródłem.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

A co z łaciną? Bo przez chwile mowilismy o semickich i o grece, ale łacina była przez wieki językiem liturgii zachodniej. Czy ona też ma tą 'rezonansową' jakość, czy to jednak inny przypadek? Mam wrażenie że trochę ją pomijamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Modest76 Łacina liturgiczna to osobna rozmowa, bo ona nigdy nie była językiem codziennym tak jak aramejski dla Jezusa. Była wyborem administracyjno-religijnym. Ale gregoriański śpiew po łacinie to coś co działa na wielu poziomach - struktura melodyczna, akustyka kamiennych kościołów, sposób oddychania wymagany przez chorał. Czy to ten sam rodzaj działania co aramejski? Nie wiem. Co o tym myślisz Pelagiuszo?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Slawek83 Myślę że łacina liturgiczna to przypadek gdzie kontekst zrobił całą robotę. Sama fonetyka łaciny nie jest szczególnie 'otwarta' - jest dużo spółgłosek zamkniętych, krótkich samogłosek. Ale właśnie ten chorał gregoriański to coś co ucywilizowało te cechy i zrobiło z nich coś transowego. Pytanie jest takie - czy modlitwa łacińska śpiewana solo w domu działa tak samo jak śpiew chóru w katedrze?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie Pelagiuszy jest kluczowe dla całej tej dyskusji. Ja pracuję z dźwiękiem i mogę powiedzieć jedno z doświadczenia - solo zawsze jest inaczej niż grupowo. Nie chodzi o magię jako taką, ale o fizjologię. Współbrzmienie wielu głosów robi coś z ciałem czego jeden głos nie zrobi. Jak ma się to do języka - nie wiem, ale miałbym ostrożność z mówieniem że 'aramejski w domu da to samo co liturgia syryjska'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 161

@Ewaryst Czyli w praktyce żeby 'poczuć' te języki naprawdę potrzebna jest jakaś wspólnota? Pytam bo sama i w domu trochę się czuję jak bym robiła coś nie do końca prawdziwego.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No i tu jest clue całej rozmowy - bo jak potrzeba wspólnoty to po co w ogóle te stare języki jeśli twoja wspólnota mówi po polsku? To trochę egzotyzowanie dla samego egzotyzowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Dzikitaurus Nie zgadzam się, bo to nie jest tylko kwestia wspólnoty tu i teraz. To jest też kwestia połączenia z tymi wszystkimi ludźmi którzy te słowa wypowiadali przez wieki. Jak recytuję coś po syryjsku to łączę się z mnichami z IV wieku, rozumiesz? To jest inna wspólnota - pionowa, nie pozioma.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Ewunia82 Ale to jest tylko wyobrażenie że się łączysz. Nie ma żadnego dowodu że tak jest. A jak ktoś sobie wyobraża że recytuje po polsku i łączy się z mnichami z XIV wieku to też tak samo działa?


Odpowiedz
Wpisy: 904
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Dzikotaturus poruszył tu kwestię która mnie naprawdę interesuje - bo granica między wyobrażeniem a rzeczywistością duchową jest w tradycjach rozumiana różnie. Dla gnostyka wyobraźnia jest organem poznania, nie złudzenia. Paracelsus pisał że imaginacja to nie fantazja tylko realne działanie na świat. Więc pytanie nie brzmi czy to jest 'tylko' wyobrażenie, ale co wyobrażenie robi i jak.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: