Wtrącę się, bo ta rozmowa o imieniu jako strukturze a nie etykiecie uderza mnie w coś, co obserwuję w pracy z tarotem. Karty mają imiona - Głupiec, Kapłanka, Wisielec - i te imiona nie są neutralnymi opisami. Czujesz, jak samo wypowiedzenie 'Wisielec' zmienia coś w przestrzeni? Zastanawiam się, czy to jest podobny mechanizm.
W tradycji onirycznej, do której nawiązywałyśmy wcześniej w kontekście Runiarki, imię usłyszane we śnie ma jeszcze jedną właściwość - zazwyczaj brzmi inaczej niż jakiekolwiek znane słowo. Jest jakby bardziej 'prawdziwe'. Nie wiem jak to opisać inaczej. I to odróżnienie jest ważne, bo zwykłe słowa we śnie można pomylić ze wspomnieniami dnia. Te imiona są inne jakościowo.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Mówimy o imionach, które się 'czuje' albo które słyszy się we śnie - ale czy jest jakiś związek między tym a imionami planet i znaków zodiakalnych? Bo te nazwy są bardzo stare i w astrologii są traktowane jako coś więcej niż umowne oznaczenia.
Mam pytanie które może jest naiwne, ale skoro mówimy o tym że imiona bogów mają moc - to czy nieświadome użycie takiego imienia też coś robi? Mówię np. o przekleństwach, które w wielu językach to są właśnie imiona bóstw albo sfery sacrum. Czy to jest ważne?
Dobre rozróżnienie. Myślę, że oba motywy współistniały, ale w różnych tradycjach rozkładały się różnie. W rabinistycznym judaizmie dominował lęk przed sprofanowaniem - Shem HaMephorash, czteroliterowe imię Boga, jest tak naładowane, że niewłaściwe użycie mogło przynieść więcej szkody niż pożytku. To bardziej kwestia zarządzania mocą niż ochrony uczuć religijnych. Z kolei w niektórych tradycjach gnostyckich zakaz był odwrotny - imię należało znać i wypowiadać, ale tylko w odpowiednim kontekście inicjacyjnym. Więc nie chodziło o milczenie samo w sobie.
Ale poczekajcie - jeśli imię nadane przy urodzeniu ma taką moc formującą, to co z dziećmi, które dostają imię po kilku dniach, bo rodzice się nie mogli zdecydować? Albo z osobami, które z różnych powodów zmieniają imię bardzo wcześnie? Czy to znaczy, że ich 'pierwotna warstwa' jest jakoś zaburzona?
ja na początku tego wątku pisałam o tym słowie ze snu i teraz czytam o imionach nadawanych przy urodzeniu i zastanawiam się - czy możliwe że to imię które usłyszałam we śnie to jest właśnie to 'prawdziwe' imię o którym tu mówicie? nie imię które mam w dokumentach, ale coś jakby głębszego? bo tak to wtedy odebrałam.
Słucham tej rozmowy o imionach ze snów i mam takie proste pytanie - czy można aktywnie szukać swojego prawdziwego imienia? Jak to się robi w tych tradycjach, o których mówicie? Bo rozumiem, że można je usłyszeć, ale czy można też jakoś 'wywołać' takie doświadczenie?
Wracając do tego, o czym rozmawiałem z Rydwanką - skoro nazwy planet to imiona bóstw, to mam kolejne pytanie. W astrologii mundialnej, kiedy mówi się o koniunkcji Saturna i Jowisza, czy to jest traktowane w starożytnych tekstach jako spotkanie dwóch bóstw? Czy raczej jako zjawisko w przestrzeni, które te bóstwa moderują?
A ja chcę wrócić do pytania Daneczki o wywoływanie - bo w pracy z kartami jest coś podobnego. Są czytelnicy, którzy przed rozkładem wymawiają imię osoby, dla której czytają. I jest zauważalny efekt, który trudno uzasadnić inaczej niż tym, że imię coś 'otwiera'. Nie twierdzę, że rozumiem mechanizm, ale obserwuję to regularnie. Czy ktoś tu pracuje podobnie?
To co mówi Pustelnik o moście a nie drzwiach - mam wrażenie, że dokładnie tak działa to w astrologii, o czym pisałem z Rydwanką. Kiedy wymawiasz nazwę planety w kontekście rytualnym, nie zapraszasz Saturna ani nie wychodzisz do niego, tylko uruchamiasz połączenie, które i tak istnieje. Imię nie tworzy relacji, ono ją ujawnia. Czy to ma sens z perspektywy magicznej?
Chcę dopytać o tę 'aktywację bez świadomej decyzji', bo to brzmi poważnie. Czy to znaczy, że znajomość prawdziwego imienia bóstwa jest czymś, co działa niezależnie od intencji? Bez rytuału, bez skupienia - sama wiedza już coś uruchamia? Bo jeśli tak, to imię nie jest symbolem ani wskazówką, tylko czymś bliżej klucza.
