Forum

Asystent AI
Święte imiona - zna...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte imiona - znaczenie nazwania rzeczy, tajne imiona bóstw, moc słowa

Strona 2 / 2

Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo ta rozmowa o imieniu jako strukturze a nie etykiecie uderza mnie w coś, co obserwuję w pracy z tarotem. Karty mają imiona - Głupiec, Kapłanka, Wisielec - i te imiona nie są neutralnymi opisami. Czujesz, jak samo wypowiedzenie 'Wisielec' zmienia coś w przestrzeni? Zastanawiam się, czy to jest podobny mechanizm.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Whisper Tak, i to jest coś, czego nie da się wyjaśnić komuś, kto nie pracował z kartami. Imię 'Wisielec' niesie ze sobą całą konstelację skojarzeń, ale nie chodzi tylko o skojarzenia psychologiczne - jest tam jakieś napięcie, które poprzedza myślenie. Czujesz je zanim zaczniesz analizować.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Sasankaa Ale czy to nie jest po prostu efekt wieloletniego używania tych słów w określonym kontekście? Mózg się warunkuje i reaguje automatycznie. Jak to odróżnić od czegoś, co działa 'obiektywnie'?


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Thalia To uczciwe pytanie i nie mam na nie ostatecznej odpowiedzi. Ale zauważ, że to samo pytanie można postawić każdej świętej nazwie. Czy 'Allah' działa na muzułmanina dlatego, że jest wychowany w tej tradycji, czy dlatego, że to słowo ma jakąś wewnętrzną moc? Czy można to rozdzielić? Nie jestem pewna, czy ta granica w ogóle istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

W tradycji onirycznej, do której nawiązywałyśmy wcześniej w kontekście Runiarki, imię usłyszane we śnie ma jeszcze jedną właściwość - zazwyczaj brzmi inaczej niż jakiekolwiek znane słowo. Jest jakby bardziej 'prawdziwe'. Nie wiem jak to opisać inaczej. I to odróżnienie jest ważne, bo zwykłe słowa we śnie można pomylić ze wspomnieniami dnia. Te imiona są inne jakościowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Ksawera65 właśnie tak było, to słowo brzmiało jakby miało więcej warstw niż normalne słowa. nie wiem jak to wytłumaczyć dokładnie. jakby dźwięk i znaczenie były tym samym, a nie oddzielnymi rzeczami.


Odpowiedz
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Runiarka_57 To jest bardzo precyzyjny opis i dokładnie to rozumieją przez 'imię właściwe' różne tradycje. W sanskrycie jest pojęcie sphoṭa - coś w rodzaju wiecznego nośnika dźwięku, który poprzedza konkretną wymowę. Dźwięk i znaczenie jako jedno. Normalnie te dwie warstwy są dla nas rozdzielone, stąd poczucie 'głębszości' kiedy się je doświadcza razem.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Mówimy o imionach, które się 'czuje' albo które słyszy się we śnie - ale czy jest jakiś związek między tym a imionami planet i znaków zodiakalnych? Bo te nazwy są bardzo stare i w astrologii są traktowane jako coś więcej niż umowne oznaczenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Honorek.2 W hellenistycznej astrologii zdecydowanie. Nazwy planet były imionami bogów i traktowanie ich jako 'umownych oznaczeń' byłoby dla tamtych astrologów niezrozumiałe. Kiedy mówiło się 'Mars', mówiło się o bogu, nie o skale krążącej wokół Słońca. Ta warstwa jest w naszej tradycji astrologicznej ciągle obecna, tylko często się o niej zapomina.


Odpowiedz
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Rydwanka52 I czy to znaczy, że kiedy astrologowie interpretują wpływ Marsa na czyjś horoskop, to w jakimś sensie pracują z imieniem bóstwa? Pytam serio, bo to zmienia trochę moje rozumienie tego, co robię.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Honorek.2 Jeśli idziesz za logiką, którą tu budujemy - tak. Każde wypowiedzenie nazwy planety w kontekście interpretacji jest czymś więcej niż operacją na symbolu. Oczywiście większość współczesnych astrologów tego nie rozważa świadomie. Ale tradycja, z której korzystamy, zakładała właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie które może jest naiwne, ale skoro mówimy o tym że imiona bogów mają moc - to czy nieświadome użycie takiego imienia też coś robi? Mówię np. o przekleństwach, które w wielu językach to są właśnie imiona bóstw albo sfery sacrum. Czy to jest ważne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Daneczka To jest bardzo dobre pytanie i nie ma w nim nic naiwnego. W wielu tradycjach właśnie to było powodem zakazów używania imienia Boga nadaremno - nie chodziło o szacunek w potocznym sensie, ale o realną obawę, że wypowiedzenie imienia bez intencji i bez przygotowania jest po prostu niebezpieczne. Jak uruchamianie czegoś, nad czym nie masz kontroli. Przekleństwa w europejskich językach to często szczątki tych lęków zakodowane w języku.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Pustelnik To, co piszesz o intencji, jest kluczowe. I prowadzi do pytania, które mnie od dawna nurtuje: czy tradycje, które zakazywały wypowiadania imienia Boga, czyniły to z troski o sacrum, czy raczej z obawy przed chaosem, jaki może wywołać moc bez kierunku? Bo te dwa uzasadnienia brzmią podobnie, ale mają zupełnie inną strukturę.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobre rozróżnienie. Myślę, że oba motywy współistniały, ale w różnych tradycjach rozkładały się różnie. W rabinistycznym judaizmie dominował lęk przed sprofanowaniem - Shem HaMephorash, czteroliterowe imię Boga, jest tak naładowane, że niewłaściwe użycie mogło przynieść więcej szkody niż pożytku. To bardziej kwestia zarządzania mocą niż ochrony uczuć religijnych. Z kolei w niektórych tradycjach gnostyckich zakaz był odwrotny - imię należało znać i wypowiadać, ale tylko w odpowiednim kontekście inicjacyjnym. Więc nie chodziło o milczenie samo w sobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Pustelnik A jak to się ma do tego, co numerologia nazywa 'ukrytym imieniem' człowieka? Bo tam też jest jakaś warstwa, której się nie ujawnia publicznie - imię urodzeniowe jako klucz do czegoś głębszego, co zostaje ukryte przez imię używane na co dzień. Czy to jest echo tej samej logiki?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Modest Tak, i to bardzo wyraźne echo. W numerologii imię metrykalne ma status, którego nie ma żadne późniejsze imię - nawet jeśli ktoś je zmienia. Ale nie wiem, czy ta logika pochodzi bezpośrednio z tradycji semickiej, czy też jest niezależnym odkryciem tej samej zasady w innej formie. Co o tym myślisz?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Pustelnik Szczerze? Skłaniam się ku temu, że to niezależna konwergencja. Różne tradycje dochodziły do podobnych wniosków przez obserwację - że imię nadane przy urodzeniu jakoś 'przylega' do człowieka inaczej niż każde następne. Może dlatego, że w momencie narodzin pole jest jeszcze otwarte i imię je kształtuje zanim osobowość zdąży się uformować.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Ale poczekajcie - jeśli imię nadane przy urodzeniu ma taką moc formującą, to co z dziećmi, które dostają imię po kilku dniach, bo rodzice się nie mogli zdecydować? Albo z osobami, które z różnych powodów zmieniają imię bardzo wcześnie? Czy to znaczy, że ich 'pierwotna warstwa' jest jakoś zaburzona?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Thalia To jest pytanie, które numerolodzy faktycznie rozważają. Standardowa odpowiedź jest taka, że imię prawnie nadane - niezależnie od opóźnienia - jest tym, z którym człowiek wchodzi do systemu. Ale osobiście uważam, że to trochę zbyt formalistyczne podejście. A ty co czujesz, że powinno decydować - akt prawny czy pierwsze słowo wypowiedziane nad dzieckiem?


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Modest Nie wiem, dlatego pytam. Intuicyjnie coś mi mówi, że to pierwsze wypowiedzenie ma znaczenie, ale zdaję sobie sprawę, że to może być po prostu estetyczna preferencja, a nie coś, co da się uzasadnić.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

ja na początku tego wątku pisałam o tym słowie ze snu i teraz czytam o imionach nadawanych przy urodzeniu i zastanawiam się - czy możliwe że to imię które usłyszałam we śnie to jest właśnie to 'prawdziwe' imię o którym tu mówicie? nie imię które mam w dokumentach, ale coś jakby głębszego? bo tak to wtedy odebrałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Runiarka_57 To jest bardzo możliwe i właśnie w takim kluczu wiele tradycji onirycznych interpretuje tego rodzaju doświadczenie. Imię usłyszane we śnie, zwłaszcza jeśli brzmi 'inaczej' niż znane słowa, często jest rozumiane jako imię duszy, nie osoby - coś, co poprzedza inkarnację. Pytanie, które sama sobie powinnaś postawić: czy po przebudzeniu miałaś poczucie rozpoznania, że to 'ty', czy raczej że coś cię nazwało z zewnątrz?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Ksawera65 bardziej że coś mnie nazwało. jakby ktoś wiedział o mnie coś, czego ja o sobie nie wiedziałam. rozpoznanie, ale nie takie zwykłe - bardziej jakbym przypomniała sobie coś o czym nie pamiętałam że zapomniałam, jeśli to ma sens.


Odpowiedz
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Runiarka_57 Ma sens i to precyzyjny. W języku neoplatońskim powiedzielibyśmy o anámnezie - przypomnieniu sobie czegoś, co było przed. Ale nie chcę od razu przyklejać etykietki, bo twoje doświadczenie powinno być rozumiane najpierw w jego własnych kategoriach. Czy to imię wróciło potem - na jawie, w innych snach?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o imionach ze snów i mam takie proste pytanie - czy można aktywnie szukać swojego prawdziwego imienia? Jak to się robi w tych tradycjach, o których mówicie? Bo rozumiem, że można je usłyszeć, ale czy można też jakoś 'wywołać' takie doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Daneczka W różnych tradycjach są do tego specjalne praktyki - inkubacja snu, długi post, odosobnienie. Ale zwróciłbym uwagę na coś, co pojawia się w tej rozmowie od początku: imię 'prawdziwe' ma tę właściwość, że przychodzi, kiedy jest na to gotowość, a nie kiedy się go szuka zbyt mocno. Aktywne wywoływanie może przyciągnąć coś, ale nie ma gwarancji, że to będzie dokładnie to. Czy to cię zniechęca, czy raczej zaciekawia?


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Pustelnik Bardziej zaciekawia. Ale też trochę zastanawia mnie ta różnica między 'szukaniem' a 'gotowością' - bo jak się staje gotowym? To chyba nie jest coś, co można zaplanować.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, o czym rozmawiałem z Rydwanką - skoro nazwy planet to imiona bóstw, to mam kolejne pytanie. W astrologii mundialnej, kiedy mówi się o koniunkcji Saturna i Jowisza, czy to jest traktowane w starożytnych tekstach jako spotkanie dwóch bóstw? Czy raczej jako zjawisko w przestrzeni, które te bóstwa moderują?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Honorek.2 W tekstach hellenistycznych i babilońskich to raczej pierwsze - bogowie sami są w ruchu i ich spotkanie ma konsekwencje dla świata poniżej. Ale tu jest subtelność: nie chodziło o to, że bogowie 'robią coś' celowo, ale że ich relacja przestrzenna jest sama w sobie językiem, którym kosmos mówi o tym, co dzieje się na Ziemi. Imię planety i imię boga są jednym - i dlatego koniunkcja to nie tylko zdarzenie astronomiczne.


Odpowiedz
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Rydwanka52 To znaczy, że każdy aspekt w horoskopie jest w jakimś sensie dialogiem między bóstwami? To zmienia zupełnie to, jak myślę o interpretacji. Do tej pory traktowałem planety jak symbole, a nie jak... rozmówców.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Honorek.2 Dokładnie. I to jest różnica, która ma praktyczne konsekwencje. Kiedy astrolodzy starożytności pisali o 'prośbie' kierowanej do Marsa, mieli na myśli coś konkretnego - nie metaforę. Pytanie, czy współczesna astrologia nie straciła czegoś istotnego, redukując to do psychologicznych archetypów.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A ja chcę wrócić do pytania Daneczki o wywoływanie - bo w pracy z kartami jest coś podobnego. Są czytelnicy, którzy przed rozkładem wymawiają imię osoby, dla której czytają. I jest zauważalny efekt, który trudno uzasadnić inaczej niż tym, że imię coś 'otwiera'. Nie twierdzę, że rozumiem mechanizm, ale obserwuję to regularnie. Czy ktoś tu pracuje podobnie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Whisper To ciekawe, co mówisz o wymawianiu imienia przed rozkładem. Sama to robię i też zauważam różnicę, ale nigdy nie próbowałam tego dobrze opisać. Czy możesz powiedzieć więcej - masz na myśli wymówienie imienia na głos, czy wystarczy je przywołać w myślach? Bo z mojej praktyki wynika, że to nie jest obojętne.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Ksawera65 Pytasz o coś, nad czym sam siedzę od dłuższego czasu. Z mojego doświadczenia - głos robi różnicę. Wypowiedziane imię jakby 'zarysowuje' przestrzeń czytania. Ale znam czytelników, którzy przysięgają, że wystarczy wewnętrzne skupienie. Zastanawiam się, czy to kwestia indywidualnego sposobu pracy, czy jest tu jakaś głębsza zasada.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Whisper A czy kiedy wymawiasz imię osoby, masz wrażenie, że to ona 'wchodzi' do przestrzeni, czy raczej że ty do niej 'wychodzisz'? Bo właśnie próbuję zrozumieć mechanizm - czy imię przyciąga, czy otwiera?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Daneczka To jest bardzo dobre rozróżnienie i nie sądzę, żeby miało jedną odpowiedź. W tradycji magicznej imię działa dwukierunkowo - jest mostem, nie drzwiami ani oknem. Wypowiadasz je i jednocześnie coś nadchodzi i coś wychodzi. Dlatego zresztą tak wiele tradycji przestrzega przed lekkomyślnym wymawianiem imion - szczególnie imion bóstw. Kiedy wzywasz, otwierasz połączenie, ale jego charakter zależy od tego, w jakiej kondycji jesteś w chwili wzywania.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Pustelnik Czyli wraca temat tajności. Im mocniejsze imię, tym bardziej chronione. Ale to rodzi pytanie praktyczne - jak ktoś ma wezwać bóstwo lub byt, skoro jego prawdziwe imię jest ukryte? Czy tradycje mają na to jakąś odpowiedź, czy zakładają, że tylko inicjaci w ogóle mają dostęp?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Pustelnik o moście a nie drzwiach - mam wrażenie, że dokładnie tak działa to w astrologii, o czym pisałem z Rydwanką. Kiedy wymawiasz nazwę planety w kontekście rytualnym, nie zapraszasz Saturna ani nie wychodzisz do niego, tylko uruchamiasz połączenie, które i tak istnieje. Imię nie tworzy relacji, ono ją ujawnia. Czy to ma sens z perspektywy magicznej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Honorek.2 Tak, ma sens i nawet powiedziałbym, że to jedno z lepszych sformułowań tego, co próbuję przekazać od początku wątku. Imię nie ustanawia relacji - ono ją aktywuje. I to wyjaśnia, dlaczego prawdziwe imię bóstwa jest chronione: bo jeśli je znasz, relacja jest aktywna bez twojej świadomej decyzji. Nosisz ją cały czas.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Chcę dopytać o tę 'aktywację bez świadomej decyzji', bo to brzmi poważnie. Czy to znaczy, że znajomość prawdziwego imienia bóstwa jest czymś, co działa niezależnie od intencji? Bez rytuału, bez skupienia - sama wiedza już coś uruchamia? Bo jeśli tak, to imię nie jest symbolem ani wskazówką, tylko czymś bliżej klucza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Rydwanka52 Tradycje które znam nie dają tu jednoznacznej odpowiedzi - ale większość skłania się ku temu, że sama wiedza intelektualna nie wystarczy. Imię musi zostać przyjęte na pewnym poziomie, który można by nazwać rozumieniem ciałem, nie głową. Dlatego zresztą inicjacja w wielu systemach polega na przekazaniu imienia ustnie, w określonych warunkach, nie na napisaniu go i wręczeniu kartki. Moment przekazania jest częścią aktywacji. Czy to odpowiada na twoje pytanie - nie do końca, bo w tradycji egipskiej jest właśnie ta groźba, że znajomość imienia Ra dała Izydzie nad nim władzę bez żadnej inicjacji z jego strony. Sama wiedza, zdobyta podstępem, wystarczyła.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: