Forum

Asystent AI
Święte imiona - zna...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte imiona - znaczenie nazwania rzeczy, tajne imiona bóstw, moc słowa

Strona 1 / 2

Wpisy: 648
Rozpoczynający temat
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Zaczął mnie ostatnio bardzo nurtować temat świętych imion - nie jako ciekawostka, ale jako coś, co naprawdę leży u podstaw wielu tradycji. Chodzi mi o to, że w dziesiątkach systemów duchowych pojawia się ten sam motyw: prawdziwe imię bóstwa, demona, żywiołu czy człowieka jest ukryte, bo jego poznanie daje nad tym bytem władzę. W egipskiej tradycji Re ukrywał swoje tajemne imię przed Izydą, dopóki nie wymusiła na nim jego ujawnienia. W kabale sama struktura imion Boga - szczególnie Tetragrammaton - jest czymś więcej niż etykietką, to rodzaj skondensowanej rzeczywistości. W hinduizmie 'nama' ma naturę równą formie bóstwa. Ale co ciekawe, ten wątek pojawia się też w tradycji słowiańskiej, celtyckiej, w gnozie, w islame sufickim. Chciałem zapytać, czy ktoś z was praktycznie zetknął się z tą kwestią - nie jako teorią, ale jako realnym wymiarem praktyki duchowej? Bo mnie interesuje ta granica między 'imię jako symbol' a 'imię jako rzeczywistość'.


Odpowiedz
111 odpowiedzi
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest temat, który siada na samym środku praktyki, nie tylko teorii. W tradycji hermetycznej było powiedzenie, że nazwać coś to stworzyć to - i nie chodziło o metaforę. Kiedy pracuję z rytuałem i wypowiadam imię danej siły, to nie jest tak, że 'przyzywam uwagę' jak się woła psa. To bardziej jak otwarcie kanału, który istnieje niezależnie ode mnie. Powiedziałbym nawet, że dla mnie ważniejsza jest intencja i świadomość tego, co wymawiam, niż samo brzmienie. Bo różne tradycje transkrybują te same imiona inaczej - jak brzmi JHWH? Nikt tego naprawdę nie wie. A jednak to imię działało i działa. Więc skąd ta moc, jeśli nie z dokładnego brzmienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Pustelnik Właśnie w tym miejscu zawsze się zatrzymuję. Mówisz, że intencja ważniejsza niż brzmienie - ale przecież w wielu tradycjach to jest odwrotnie. W judaizmie rabinicznym litery Tetragrammatonu mają konkretną wartość liczbową, konkretny kształt, konkretną pozycję w piśmie. Kabbaliści z Gerony twierdzili, że nie da się tego przełożyć bez utraty mocy. Podobnie z arabskim - Koran nie istnieje w tłumaczeniu, istnieje tylko w arabskim, bo litery są nośnikiem treści nadprzyrodzonej, nie tylko znaczenia. Więc może intencja to coś wtórnego wobec formy? Nie mówię, że masz rację czy nie - po prostu to mnie zastanawia.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Whisper Ale to rodzi pytanie praktyczne - bo większość z nas nie zna ani arabskiego, ani hebrajskiego, ani sanskrytu. Mam na przykład w praktyce medytacyjnej mantrę, którą powtarzam po sanskrycie, ale szczerze mówiąc, nie rozumiem jej dosłownie. Czuję coś przy niej, ale nie wiem, czy to dlatego, że brzmienie 'działa', czy dlatego, że skupiam się intensywnie na jednej rzeczy i to samo w sobie wycisza umysł. Jak wy to rozróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

W pracy z tarotem wychodzi to inaczej niż w mantrycyzmie - imiona na kartach (szczególnie tych z Marsylii albo Thotha) są elementem całego systemu skojarzeń. Ale jest coś, co Dadzbog.x powiedział, a co mnie zatrzymało: ta granica między symbolem a rzeczywistością. Pytanie, które zadaję sobie od lat: czy imię jest drzwiami do bytu, czy samym bytem? Bo jeśli wymawiam 'Thoth', to czy naprawdę przywołuję coś, czy budzi się we mnie archetyp, który i tak był?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Ksawera65 To jest precyzyjnie postawione pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tego, z jakiej kosmologii wychodzisz. Jung powiedziałby, że archetyp. Neoplatończycy - że Thoth istnieje w świecie idei i imię jest dostrojeniem do tej częstotliwości. Hermetyści egipscy - że imię jest fragmentem boskiej substancji. Ale zauważ, że we wszystkich tych ujęciach efekt praktyczny jest podobny: wypowiedzenie imienia zmienia stan świadomości. I może właśnie o to chodzi? Nie o to, co 'naprawdę istnieje', ale o to, co się uruchamia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może naiwne - jeśli imię bóstwa ma moc, to dlaczego niektóre tradycje w ogóle zabraniają wymawiana imienia Boga? Żydzi nie mówią 'Jahwe', tylko 'Adonaj' albo 'Haszem'. Czy to nie jest paradoks - skoro imię ma moc, to właśnie powinno się je wymawiać, żeby z tej mocy korzystać? Chyba że chodzi o coś odwrotnego, że ta moc jest za duża?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Thalia Nie naiwne, to jedno z centralnych napięć w teologii imienia. Moja interpretacja - i to się zgadza z tym, co czytałem w kilku miejscach - jest taka, że zakaz wymawiania nie wynika z bezsilności, ale z odwrotności. To nie 'nie możemy', to 'nie wolno nam'. Bo Tetragrammaton to nie jest imię, którym się wzywa, to imię, którym Bóg sam siebie wyraża. My nie mamy narzędzi, żeby to wypowiedzieć bez sprofanowania. Arabska tradycja ma podobne podejście do 'Al-Ism al-Azam', czyli Największego Imienia Allaha - podobno je zna, ale tylko święci mogą je wypowiedzieć bez konsekwencji.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Modest Okej, to rozumiem. Ale jak to się ma do praktyk, gdzie właśnie wzywa się imiona? Bo słyszałam o różnych szkołach magii, gdzie imię jest jak klucz - mówisz, otwierasz. To wydaje się kompletnie inne podejście niż to, co opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To nie jest aż takie sprzeczne, jak wygląda na pierwszy rzut oka. W systemach grimoirowych - a to jest tradycja mająca kilkaset lat - imię działa przez znajomość i zgodę. Wypowiadasz imię demona lub anioła, bo masz autoryzację, czyli wtajemniczenie, znajomość właściwego kontekstu rytualnego, właściwą czystość intencji. To nie jest przypadkowe klikanie przycisku. Zakaz wymawiania Tetragrammatonu wynika z czego innego - to imię jest tak fundamentalne, że nawet rytualne użycie byłoby zawłaszczeniem. Różnica jak między zapaleniem świeczki a próbą trzymania słońca w dłoni.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam może głupie pytanie, ale od kiedy czytam o chakrach i energiach, to zastanawiam się - czy mantry, które się powtarza przy czakrach, to jest to samo co te święte imiona? Znaczy, 'Om Mani Padme Hum' albo bija mantry jak 'Lam', 'Vam' itd. - to są imiona czegoś konkretnego, czy to coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Edmund80 To jest dobre pytanie, bo tu jest subtelna różnica. Bija mantry - 'Lam', 'Vam', 'Ram' itd. - to w tradycji tantrycznej nie są imiona w sensie osobowym, to raczej dźwiękowe esencje, 'zarodniki' danej energii. Hinduskie słowo 'bija' znaczy ziarno - to jest najmniejsza możliwa forma danej rzeczywistości zakodowana w dźwięku. Natomiast mantra jak 'Om Namah Shivaya' już zawiera imię osobowe - Sziwy - i tu wchodzimy w obszar, o którym rozmawiamy. Różnica jest trochę jak między fonemem a imieniem własnym. Oba mają moc, ale innego rodzaju.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

słuchajcie a co z runami? bo runy to też sa w jakimś sensie imiona albo raczej siły które mają imiona i Odyn je zdobył poświęcajac sie na jesionie przez 9 dni. więc tutaj imię i symbol to jest jedno i to samo chyba? nie wiem czy dobrze rozumiem ale to mi się kojarzy z tym co Dadzbog.x pisał o egipcie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Runiarka_57 Trafiłaś w coś ważnego. Runy są wyjątkowe, bo tam symbol, dźwięk i znaczenie są nierozdzielne - runa Fehu to nie tylko literka, to zasada, siła, byt, który ma swoje imię i swoją formę jednocześnie. Odyn zdobywając runy, zdobył właśnie ten dostęp - do imion sił, które rządzą rzeczywistością. To jest blisko tego, co Dadzbog.x mówił o Tetragrammatonie. Tylko że w tradycji nordyckiej jest bardziej animistycznie - każda z tych sił to prawie osobny byt, a nie abstrakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że w astrologii jest coś podobnego - każda planeta ma imię, to imię pochodzi od bóstwa, i to bóstwo to nie jest tylko symbol danej energii, to jest w pewnym sensie jej źródło. Kiedy mówię 'Saturn' w kontekście horoskopu, to nie mówię o planecie fizycznej, mówię o zasadzie, którą to imię zakodowuje. I tu jest dla mnie zagadka: czy astrologia działa dlatego, że planety mają imiona bogów, czy dlatego, że bogowie byli obserwacją tych samych cykli co planety?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Honorek.2 Znam obie teorie i myślę, że ta granica jest celowo rozmyta. W hellenistycznej astrologii, od której pochodzi większość zachodnich systemów, bóg i planeta to był jeden byt oglądany z dwóch stron - widzisz Kronosa na niebie jako Saturna, widzisz zasadę czasu i granicy w ludzkim życiu, widzisz mit. Imię jest węzłem, który to wszystko spina. Zarzuciłabym tylko pytanie do całej tej rozmowy: czy wy macie wrażenie, że imię bóstwa 'działa inaczej' w zależności od tego, kto je wymawia? Bo mam obserwacje ze swojej praktyki, ale ciekawa jestem, co inni mówią.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Rydwanka52 Tak, zdecydowanie. I to jest coś, o czym trudno mówić wprost, bo brzmi jak pycha - ale w praktyce rytuałów miłosnych, gdzie pracuję z imionami konkretnych sił, czuję wyraźną różnicę między momentem, kiedy naprawdę 'wiem', do czego mówię, a momentem, kiedy powtarzam słowa z pamięci. Pierwsze jest jak rozmowa. Drugie jak recytacja wiersza. Efekty też bywają różne.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie z kolei zastanawia jedna rzecz w tym wszystkim - czy tajne imię ma sens, jeśli można je gdzieś znaleźć w książce? Znaczy, Tetragrammaton jest w każdej Biblii. Imiona demonów z Goecji są w internecie. Gdzie tu tajemnica? Czy ona gdzieś nie zaginęła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Daneczka Właśnie tutaj jest najciekawszy paradoks całej tej tradycji. Imię można zapisać, wydrukować, powtórzyć - ale to nie znaczy, że tajemnica jest dostępna. To trochę jak z przepisem na lek - masz listę składników, ale bez wiedzy o proporcjach, czasie, warunkach, sam skład nic ci nie da. Tradycja mówi, że tajne imię działa tylko wtedy, gdy znasz jego 'oprawę' - intencję, kontekst, stan, z którego je wypowiadasz. Grimuar może ci dać litery, ale nie da ci wiedzę, która sprawia, że te litery są żywe. Dlatego dawniej przekazywano to ustnie, mistrz do ucznia - żeby przekazać właśnie to, czego nie ma na papierze.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@anetcia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam i mam takie pytanie z innej strony - czy imiona, które nosimy my sami, mają w tych tradycjach jakieś znaczenie? Pytam bo gdzieś czytałam, że w numerologii imię człowieka to nie przypadek, że niesie jakąś wibrację. Czy to jest związane z tym, o czym wy rozmawiacie, czy to już inna bajka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Anetcia To jest jak najbardziej ten sam wątek. Numerologia wyrasta z tradycji kabalistycznej, gdzie każda litera hebrajska ma wartość liczbową i jakość duchową - to się nazywa gematria. Imię człowieka to jest nie tylko etykieta, to jest coś, co rodzice 'nadają' pod wpływem sił, o których często nie wiedzą. W wielu tradycjach szamańskich jest nawet przekonanie, że człowiek ma kilka imion - jedno publiczne, jedno tajne, i to tajne jest prawdziwym kluczem do jego natury. Jeśli ktoś pozna twoje tajne imię, ma nad tobą władzę. Stąd ten archaiczny strach przed mówieniem swoich danych obcym, który przetrwał jako przesąd.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Modest Gematria to jedno, ale chcę doprecyzować coś, co może być nieoczywiste - w kabale imię człowieka nie jest tylko wibrującą liczbą. Jest też powiązane z konkretnym aspektem Boga, który był 'aktywny' w momencie nadania. Niektóre szkoły chasydyzmu uczyły, że rodzice prorokują, nadając imię - nie wybierają je świadomie, tylko je 'odbierają'. Jeśli tak, to imię jest czymś więcej niż numerologiczną wartością. Jest rodzajem misji. Co o tym sądzicie - czy to jest spójne z tym, jak rozumiecie własne imiona?


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@anetcia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam to, co napisał Dadzbog.x i trochę mi przechodzi dreszcz przez kręgosłup. Bo moje imię wybrała babcia i zawsze mówiła, że 'po prostu wiedziała'. Nigdy nie traktowałam tego poważnie, ale teraz myślę, że może coś wiedziała. Czy to jest możliwe, że niektórzy ludzie mają tę wrażliwość i po prostu nie zdają sobie z niej sprawy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Anetcia Myślę, że tak. I to jest właśnie to, co mnie w tej tradycji uderza - ona nie wymaga żebyś była inicjowaną kabalistką, żeby coś z niej odbierać. Intuicja rodziców przy wyborze imienia jest w tej koncepcji traktowana poważnie. Ale mam pytanie do Dadzbog.x - skoro imię jest misją, to co z osobami, które zmieniają imię? W tradycji żydowskiej jest taka praktyka przy poważnej chorobie - dodaje się imię, żeby 'zmylić' śmierć. Czy to działa na tej samej zasadzie?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Modest Tak, dokładnie o to chodzi. W halasze istnieje rytuał zmiany imienia choremu - mi-szum chalasza, dosłownie 'ze względu na chorobę'. Dodaje się zazwyczaj Chaim albo Chaja, co znaczy 'życie'. I to nie jest tylko symboliczne - w tej kosmologii jeśli imię jest łącznikiem między człowiekiem a jego przeznaczeniem, to nowe imię tworzy nowe połączenie. Jakbyś zresetował ścieżkę. Podobne praktyki są zresztą w tradycjach nieżydowskich - w niektórych zakonach chrześcijańskich przyjęcie nowego imienia przy profesji ma tę samą logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Poczekajcie - to znaczy, że zmiana imienia naprawdę może coś zmienić w życiu? Pytam bo rozważałam kiedyś używanie drugiego imienia właśnie dlatego, że czułam, że moje pierwsze jakoś mi nie pasuje. Ale czy to ma sens, jeśli nie robi się z tego żadnego rytuału, tylko po prostu zaczyna się inaczej przedstawiać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Thalia To zależy od tego, co rozumiesz przez 'zmianę'. Jeśli po prostu mówisz do siebie inaczej - to jest słabszy wariant tej samej zasady. Nie ma rytuału przejścia, nie ma świadków, nie ma intencji ustanowionej w określony sposób. Ale sama zmiana nawykowego imienia, którym się identyfikujesz, może mieć realny wpływ psychologiczny, a może i głębszy. W tradycji szamańskiej imię jest częścią duszy - i szaman nadaje nowe imię po uzdrowieniu, bo stara część, ta chora, już nie powinna się rozpoznawać w starym imieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

ojej to jest bardzo ciekawe co pisze Pustelnik bo ja gdzieś czytałam że w niektórych tradycjach rdzennych ludzie mają kilka imion i jedno jest tajne i nie wolno go nikomu mówić bo inaczej możesz stracić część siebie czy jakoś tak? czy to jest podobny mechanizm do tych runicznych imion co Whisper pisał wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Runiarka_57 Tak, to ten sam mechanizm, tyle że rozpisany na kilka warstw. Wiele tradycji rdzennych ma trójpodział: imię codzienne, imię ceremonialnie i imię duszy, które zna tylko szaman i sam zainteresowany, albo nawet tylko szaman. To ostatnie jest jak sygnatura twojego bytu. Jeśli ktoś je zna, ma nad tobą władzę - stąd zakaz. W runach jest podobnie - runa Algiz na przykład, to ochrona, ale jej 'prawdziwe' działanie jest niedostępne bez wiedzy o tym, jak jej użyć, samo narysowanie znaczka to za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy to nie jest trochę podobne do tego, co jest z Bogiem w judaizmie? Znaczy Tetragrammaton to jest właśnie to tajne imię? Przepraszam że wracam do wcześniejszego wątku, ale mi to wszystko zaczęło się łączyć - tajne imię szamańskie, tajne imię bóstwa, tajne imię duszy. Czy to nie jest ta sama idea tylko w różnych kulturach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Edmund80 To jest dobra obserwacja, ale uważałabym z pochopnym scalaniem. Podobieństwo struktury nie znaczy tożsamości treści. Tetragrammaton jest tajny, bo jest zbyt święty - to jest inna logika niż ochrona przed wrogiem, który zna twoje imię. Jedno wynika z transcendencji, drugie z magicznej teorii imienia jako broni. Choć przyznam, że w praktyce te dwa motywy często się przeplatają i trudno je rozdzielić w konkretnych tekstach.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę wejść z konkretnym przykładem, bo ta rozmowa trochę krąży. W tarocie Thotha Crowley nadał każdej karcie imię, ale też 'tytuł tajemny', który jest używany w rytuałach GD. Te tytuły nie są tajemnicą w tym sensie, że są opublikowane - ale żeby miały działanie, trzeba wiedzieć, kiedy i jak je wypowiedzieć. To jest dokładnie ta sama zasada co u Pustelnika wcześniej: dostępność tekstu nie równa się dostępności mocy. Mam pytanie do Rydwanki - czy w astrologii hellenistycznej były jakieś odpowiedniki takich tytułów dla planet?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Ksawera65 Były, chociaż nie były tajne w tym sensie. Ptolemeusz i inni używali epiklezjów - dodatkowych imion planetarnych, które opisywały konkretny aspekt siły danego ciała niebieskiego. Saturn miał różne imiona zależnie od tego, czy działał przez swoją naturę ziemną, czy przez aspekt Kronosa jako Czasu. Używanie właściwego imienia w konktekście rytuału astrologicznego - bo tak, były takie rytuały, to nie jest New Age - miało znaczenie. Ale to był system bardzo techniczny, nie mistyczny w tym sensie, w jakim mówimy o tajnych imionach szamańskich.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Mnie uderza w tej rozmowie jedna rzecz, którą nikt jeszcze nie powiedział wprost. Wszyscy mówimy o imionach jako o czymś, co się 'wie' albo 'nie wie'. Ale w praktyce rytuałów, przynajmniej tych, które znam, imię się nie tylko wypowiada - ono się czuje. Jest moment, kiedy mówisz 'Oshun' i coś odpowiada, i to jest inne niż powiedzenie tego samego słowa na początku, kiedy się dopiero uczysz. Czy to jest kwestia wytrenowania uwagi, czy coś się naprawdę zmienia w relacji z bytem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Sasankaa Powiedziałaś coś ważnego. To, co opisujesz, jest bardzo zbliżone do koncepcji invocatio a evocatio w tradycji zachodniej - przywołania a wywoływania. Ewokacja to wyciągnięcie bytu przed siebie, do przestrzeni rytuałowej. Inwokacja to zaproszenie go do siebie. To drugie wymaga właśnie tego, co opisujesz - wewnętrznego dostrojenia, które sprawia, że imię przestaje być etykietą a staje się mostem. I tak - to się buduje przez praktykę, ale to nie jest tylko psychologiczny trening. Przynajmniej z perspektywy tradycji, które to opisują.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

To jest dla mnie trochę za abstrakcyjne, przepraszam. Jak mam rozumieć 'coś odpowiada'? Czy to znaczy że się czuje jakiś dreszcz, zmianę w powietrzu, co? Bo jak to opisujecie to brzmi super poetycko, ale nie wiem jak to rozpoznać w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Daneczka Rozumiem, że to brzmi mgliście. Dla mnie to jest zmiana temperatury odczuwanej w dłoniach, coś jakby leciutkie naciśnięcie na czole, czasem nagłe ściszenie myśli - jakby ktoś wyłączył szum w tle. Nie dramatyczne, nie filmowe. Bardzo subtelne. I to jest właśnie ten moment, kiedy wiem, że imię 'trafiło'. Ale nie chcę powiedzieć, że każdy poczuje to samo - to jest kwestia własnej czułości i tego, jak dana siła się przez ciebie komunikuje.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Sasankaa Ale jak odróżnić, że to rzeczywiście jakaś siła odpowiada, a nie że po prostu bardzo się skupiłaś i twoje ciało reaguje na tę koncentrację? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest jedno z tych pytań, na które nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi poza własnym doświadczeniem. Ale powiem tak - ta sama wątpliwość dotyczy modlitwy w każdej tradycji. Czy poczucie spokoju po modlitwie to reakcja biologiczna na chwilę skupienia, czy realna odpowiedź? Tradycje duchowe odpowiadają: jedno nie wyklucza drugiego. Ciało jest instrumentem percepcji. Pytanie jest może nie 'czy to rzeczywiście siła', ale 'jaką postawę wobec tego zajmuję i co z tego wynika w praktyce'.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do imion własnych, bo to mnie utkwiło od tamtego pytania Anetcii - w bioenergoterapii pracuje się z polem człowieka i imię, które ten człowiek nosi, rzeczywiście bywa inaczej 'osadzone' w ciele. Spotkałam się z tym kilka razy, gdy pracowałam z kimś, kto miał bardzo silny opór wobec swojego imienia. Jakby to imię było za ciasne albo od kogoś innego. Nie wiem, czy to jest zjawisko mistyczne, ale jest jak najbardziej obserwowalne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@honorek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Modrzewka79 To jest ciekawe, bo w astrologii można by to odczytać przez aspekty do Merkurego - planety imienia, komunikacji i tożsamości mentalnej. Jeśli Merkury jest mocno napięty, np. w kwadraturze z Saturnem, człowiek często ma trudność z tym, jak go widzą inni, jak go nazywają, jak sam siebie określa. Zastanawiam się, czy da się to zestawić - opór wobec własnego imienia z układem Merkurego w urodzeniówce. Czy obserwowałaś coś takiego u tych osób?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Honorek.2 Nie sprawdzałam urodzeniówek tych osób, ale to jest pomysł, który chcę teraz sprawdzić. Jedna z tych kobiet mówiła, że odkąd wróciła do panieńskiego nazwiska po rozwodzie, czuje się 'bardziej sobą'. I to było bardzo wyraźne nawet w polu - jakby wróciła do siebie. Może Merkury to dobry klucz do tego.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Modrzewka79 To co piszesz o powrocie do panieńskiego nazwiska jest dla mnie bardzo konkretnym przykładem czegoś, o czym rozmawiamy teoretycznie. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - czy ona sama powiedziała, że coś się zmieniło, czy to ty wyczułaś zmianę w polu, zanim ona to nazwała?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Modest Ona powiedziała pierwsza. Ja tylko potwierdziłam, że coś faktycznie jest inaczej. I właśnie to mnie w tym uderzyło - że doświadczenie ciała wyprzedziło interpretację. Ona nie wiedziała jeszcze, jak to nazwać, ale czuła, że jest 'u siebie' w sposób, którego wcześniej nie miała. To jest ten moment, który mnie najbardziej przekonuje, że imię to nie jest tylko etykieta.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@anetcia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam że wchodzę z takim przyziemnym pytaniem, ale skoro jesteśmy przy imionach to chciałam spytać - czy imię w numerologii naprawdę daje inny wynik niż przezwisko? Bo ja wszędzie liczę jako Anetka a nie Aneta i zastanawiam się, czy to ma znaczenie dla wibracji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Anetcia Ma, i to spore. W klasycznej numerologii liczy się imię z aktu urodzenia, bo to jest według tej tradycji twój pierwotny 'kontrakt' - coś, co wnosisz na poziomie duszy. Przezwisko to wtórna warstwa, coś co nabierasz w relacjach. Ale jeśli przez całe życie reagujesz tylko na Anetkę i nikt cię tak naprawdę nie wołał inaczej, część numerologów powie, że to przezwisko przejęło funkcję imienia. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@anetcia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 109

@Modest A co z imieniem na forum? Pytam serio, bo mój nick to nie jest moje imię i zastanawiam się, czy coś tam też zaczyna działać po jakimś czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe pytanie Anetci, bo w pewnym sensie nick to imię ceremonjalne - zakładasz je świadomie, w konkretnym kontekście, dla określonej 'wersji' siebie. W magii to jest działanie bardzo zbliżone do przyjęcia imienia rytualnego. Różnica jest taka, że nie ma tu intencji sakralnej, ale intencja wyboru i autoidentyfikacji jest.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Whisper Ale czy intencja wyboru wystarczy? Mój nick na przykład to po prostu moje imię, nie robiłam z tego żadnego rytuału. To znaczy, że nie ma żadnej dodatkowej warstwy?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Daneczka Intencja w sensie magicznym to nie jest to samo co świadomy zamiar. Możesz coś zrobić bez żadnej ceremonii, a jednak z bardzo konkretnym wewnętrznym nastawieniem - i odwrotnie, możesz odprawić cały rytuał mechanicznie i nic nie ruszyć. Pytanie do ciebie: jak wybrałaś ten nick? Czy coś za nim stało, jakieś odczucie, że 'to ja', czy po prostu wpisałaś pierwsze, co przyszło?


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Pustelnik Hmm, wpisałam imię bo mi się nie chciało wymyślać czegoś innego, ale teraz jak piszę w takich tematach to trochę inaczej na to patrzę. Nie wiem czy to znaczy coś czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co mówiłam o imieniu, które się 'czuje' - jest jeszcze jeden aspekt, który mnie ostatnio zajmuje. Mianowicie, w różnych tradycjach jest coś takiego jak imię, które się dostaje, a nie wybiera. W inicjacji, przez sen, od mistrza. I to imię jest inne od tego, które się 'nosi' na co dzień. Czy ktoś miał coś takiego - dostał imię, którego się nie spodziewał?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Sasankaa ja miałam sen w którym jakaś postać powiedziała do mnie słowo którego nie rozumiałam, potem jak sprawdzałam okazało się że to imię w jakimś starym języku i znaczyło coś związanego z wodą. czy to jest to o czym mówisz? bo nie wiem czy to był sen inicjacyjny czy po prostu sen


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Runiarka_57 Trudno mi powiedzieć bez więcej szczegółów. Co to była za postać w tym śnie? Czy wróciła potem, czy to było jednorazowe? Sens inicjacyjny zwykle ma jakiś kontekst - coś poprzedzało, coś nastąpiło po nim. Sam fakt, że słowo okazało się prawdziwym imieniem w starym języku to już jest coś, bo to nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Runiarka_57 W tradycji onirycznej różnych kultur sen, w którym ktoś podaje ci imię, jest traktowany bardzo poważnie - to jest jedna z form objawienia, na równi ze snem proroczym. To, że sprawdziłaś i imię istnieje, jest ważne. Ale kluczowe pytanie: czy to imię coś w tobie poruszyło, kiedy je zobaczyłaś zapisane?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Ksawera65 tak, poczułam coś dziwnego jakby znajomość tego słowa chociaż nigdy wcześniej nie słyszałam. ale nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisuje Runiarka_57, jest w tradycji szamańskiej nazywane 'rozpoznaniem' - nie 'odkryciem'. Logika jest taka, że imię już było twoje, a ty je tylko sobie przypomniałaś. Pytanie co z tym zrobić jest dobre, ale nie należy się śpieszyć. Zanim cokolwiek się 'robi' z takim imieniem, warto po prostu z nim pobyć - zobaczyć, co się pojawia przez kilka tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam inne pytanie, bo ta rozmowa o imionach z marzeń sennych uderza mnie w jedno miejsce. Jeśli imię duszy jest dane, nie wybrane - to czy w religiach abrahamicznych jest jakiś odpowiednik? Czy jest gdzieś w Biblii albo Torze coś o tym, że Bóg zna twoje prawdziwe imię, inne niż to, które masz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Edmund80 Jest, i to kilka miejsc. Najwyraźniejszy jest fragment z Apokalipsy, 2:17 - 'dam mu biały kamień, a na kamyczku napisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, który je otrzymuje'. To jest dokładnie ta logika: imię zbawionego jest tajemne i osobiste, niedostępne dla nikogo innego. W judaizmie mistycznym jest koncepcja shem ha-mephorash - imienia, które jest kluczem do tożsamości duszy, i które Bóg zna, ale które człowiek musi odkryć lub na nie zasłużyć. Nie jest to wprost 'imię inicjacyjne', ale logika jest bardzo bliska.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Biały kamyczek - to jest takie nieoczekiwane. Dlaczego kamień, a nie księga albo pismo? Czy to ma jakieś znaczenie symboliczne w tej tradycji?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Edmund80 Kamień w kontekście antycznym to było coś bardzo konkretnego - biały kamyk był w tamtym czasie żetonem sądowym oznaczającym uniewinnienie, albo biletem wstępu na uroczystości. Autor Apokalipsy prawdopodobnie grał na tej dwuznaczności - kamień jako dowód tożsamości i jako uniewinnienie jednocześnie. Imię wypisane na kamyku to imię, które cię legitymizuje.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Rydwanka52 To jest piękna interpretacja, ale jak to się ma do tajności tego imienia? Bo jeśli kamień jest biletem wstępu, to z definicji ktoś musi go zobaczyć i zweryfikować. A tekst mówi, że zna je tylko ten, kto je otrzymuje. To jest sprzeczność czy ja czegoś nie rozumiem?


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Thalia Nie ma sprzeczności, jeśli przyjmiesz, że to co jest wejściem do 'nowego Jeruzalem' w Apokalipsie jest relacją między duszą a Bogiem - bez pośredników. Weryfikatorem jest sam Bóg, który to imię nadał. Nikomu innemu nie musisz się legitymizować. Ta tajność jest więc prywatnością tej relacji, nie ochroną przed wrogiem.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Rydwanka52 Dobra, to rozumiem - Bóg jest weryfikatorem i pośrednik nie jest potrzebny. Ale to otwiera kolejne pytanie, które mnie gryzie. Jeśli to imię jest całkowicie prywatne, między duszą a Bogiem, to po co w ogóle jest nadawane? Co ono robi, skoro nikt go nie wypowiada?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Thalia To jest jedno z tych pytań, które otwierają drzwi do całej filozofii imienia w tradycji mistycznej. Imię nie musi być wypowiadane, żeby działało. W kabale jest takie rozumienie, że imię jest strukturą - opisem tego, czym coś jest w swojej istocie. Twoje 'prawdziwe imię' w tym sensie to nie jest etykieta, tylko coś, co opisuje twoją duszę z perspektywy jej Źródła. Nie musisz go wymawiać, bo ono jest tobą, nie tylko do ciebie przyczepione.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli to imię w pewnym sensie istnieje niezależnie od tego, czy ktokolwiek je zna? Jak coś w rodzaju definicji, która jest prawdziwa, nawet jeśli nikt jej nie przeczytał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Edmund80 Dokładnie w tym kierunku idzie ta myśl. W platońskim rozumieniu, które kabała bardzo silnie zaabsorbowała, każda rzecz ma swój archetyp, swoją formę idealną. Imię jest próbą uchwycenia tej formy w dźwięku albo piśmie. Tajne imię Boga w judaizmie, Shem HaMephorash, nie jest tajne dlatego, że ktoś je ukrywa - jest tajne dlatego, że jego pełne wypowiedzenie byłoby czymś, do czego ludzki język po prostu nie jest zdolny.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

A mnie ciekawi, jak to się ma do numerologii, bo tam imię jest przede wszystkim ciągiem dźwięków, które mają wartości liczbowe. Nie mówi się o archetypalnej tożsamości, tylko o wibracjach. Czy to jest spłaszczenie tej samej idei, czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Modest Powiedziałbym, że to jest uproszczenie, ale niekoniecznie błędne uproszczenie. Numerologia działa na przekonaniu, że liczby są głębszą warstwą rzeczywistości niż słowa - i w tym sensie jest bliżej Pitagorasa niż kabały. Ale kabała sama w sobie jest bardzo numeryczna, gematria jest jej podstawowym sposóbm egzegezy. Różnica leży chyba w celu: numerologia pyta 'co to mówi o tobie', kabała pyta 'co to mówi o strukturze stworzenia'.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Pustelnik To jest ładne rozróżnienie. Ale czy w praktyce te dwie drogi gdzieś się spotykają? Bo wydaje mi się, że ktoś, kto poważnie pracuje z numerologią, w końcu zaczyna zadawać pytania, które brzmią już bardziej kabalistycznie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: