Wracam do wątku sufickiego bo Wibracja22 tak ładnie to połączyła - czy to znaczy że ta unia suficka, to fana, jest doświadczeniem które istniało też w chrześcijaństwie? Bo jak słucham o gnostykach i o iskrze, o apokatastasis Orygenesa, to mam wrażenie że wczesne chrześcijaństwo miało nurt który dzisiaj by się mógł spotkać z sufizmem bez większego problemu. A Niceją to zamknięto?
Roch zadał pytanie które mnie też cisnie - czy Niceją 'zamknięto' doświadczenie mistyczne. Ale chcę dodać jedną rzecz: chrześcijańska mistyka po Nicei też istniała i była bardzo bogata. Pseudo-Dionizy Areopagita, Mistrz Eckhart, Jan od Krzyża - wszyscy mówili o unii z Bogiem. Więc sobór może i zdefiniował dogmat, ale nie zdołał zdefiniować doświadczenia. Czy Perun80 wie czy ci późniejsi mistycy byli w konflikcie z ortodoksją właśnie przez to?
Czyli mistycy chrześcijańscy mieli podobny problem co Al-Hallaj u sufich - doświadczenie przekraczało to co ortodoksja pozwalała powiedzieć? To znaczy że napięcie między doświadczeniem a doktryną jest chyba powszechne w religiach monoteistycznych. Czy w tradycjach politeistycznych tego problemu nie ma, bo tam nie musisz 'stawać się bogiem', możesz po prostu z nim rozmawiać?
Chciałam się upewnić że dobrze rozumiem co mówimy. Czy twierdzimy że sobór w Nicei, definiując naturę Chrystusa, przy okazji utrudnił - może nie zakazał, ale utrudnił - mistyczne doświadczenie jedności z Bogiem? To brzmi jak teza którą chciałabym zrozumieć lepiej zanim ją przyjmę.
Jurek02 napisał że instytucja kościelna zaczęła podejrzliwie patrzeć na każdego kto twierdził że doświadcza jedności z Bogiem. Ale to mnie zastanawia - skąd ten lęk? Czy chodziło o władzę? Bo jeśli ktoś ma bezpośredni kontakt z Bogiem, to po co mu pośrednik?
Ale czy to oznacza, że teologia trynitarna z Nicei była też po części odpowiedzią na te ruchy mistyczne, które Kościół uznał za niebezpieczne? Bo do tej pory myślałam o Nicei głównie jako o konflikcie z arianizmem, a tu wychodzi że to mogło być znacznie szersze.
Słucham tej rozmowy i myślę o czymś innym. Mówimy o tym co Niceja zamknęła, ale może warto zapytać co otworzyła? Wyraźna teza o współistotności Ojca i Syna dała podstawę do późniejszej teologii łaski - jeśli Chrystus jest w pełni Bogiem, to wcielenie jest prawdziwym przebóstwieniem materii. Atanazy mówił wprost: 'Bóg stał się człowiekiem, żeby człowiek stał się Bogiem'. To theosis - przebóstwienie - które jest drogą mistyczną samą w sobie.
Perun80 bardzo ciekawie to ujął. Czyli podział Wschód-Zachód w chrześcijaństwie to też jest podział na tradycję która miała miejsce dla mistyki i taką która to miejsce musiała za każdym razem wypracowywać od nowa? To tłumaczyłoby czemu Eckhart miał kłopoty a jakiś Grzegorz Palamas nie.
Ale wracając do mojego wcześniejszego pytania - czy ta ścieżka theosis w prawosławiu jest podobna do sufi? Bo rozumiem że cel jest podobny, ale metoda chyba różna?
Wróćmy na chwilę do Nicei, bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Ktoś wcześniej zadał pytanie czy wczesnochrześcijańska teologia była monoteistyczna - i myślę że ta rozmowa dała nam ciekawą odpowiedź, tylko nikt jej nie zebrał. Otóż: przed Niceją były przynajmniej trzy różne sposoby utrzymania monoteizmu. Ariusz: hierarchia emanacji jak u Plotyna, tylko jeden absolut. Gnostycy: Ojciec absolutny, Demiurg poniżej, Logos jeszcze inaczej. I binitaryzm albo dynarchiści: Ojciec i Logos jako dwa oblicza jednego Boga. Czy zgadza się ta mapa?
Czyli Niceja trafiła dokładnie w środek, między Ariuszem który mówił 'Syn jest niższy' a Sabeliuszem który mówił 'Syn to tylko maska Ojca'? To jest trochę polityczny kompromis niż czysto teologiczne rozwiązanie, nie?
Mam pytanie moze naiwne ale skad wiemy co dokladnie powiedziano w Nicei? Bo jak rozumiem nie mamy nagrania 🙂 a czy sa dokumenty z tamtego czasu czy tylko późniejsze relacje?
A wracając do tego co mówił Perun80 o theosis - mam wrażenie że my tu mówimy o dwóch zupełnie różnych poziomach tej samej religii. Jeden poziom to dogmat ustalony przez biskupów na soborze, a drugi to doświadczenie mistyczne mnicha który modli się w celi. Czy te dwa poziomy w ogóle rozmawiają ze sobą?
Wtrącę się tylko z jednym pytaniem bo mnie to gnębi od jakiegoś czasu - al-Halladż powiedział 'Ana al-Haqq', jestem Prawdą, i go stracono. Meister Eckhart mówił o iskrze duszy która jest boska i miał kłopoty z inkwizycją. Czy to jest zbieżność przypadkowa czy mistyka zawsze w pewnym momencie wchodzi w konflikt z instytucją, niezależnie od tradycji?
Moze glupio pytam ale czy ten Grzegorz z Nyssy to brat tego Grzegorza co byl na soborze? Bo chyba czytalam ze bylo ich kilku i sie mylą 🙂
To mnie zastanawia - mówiliśmy wcześniej o tym że przed Niceją był szeroki rozrzut chrystologii, subordynacjonizm, monarchianizm i tak dalej. Ale czy któreś z tych odrzuconych nurtów miały swoją własną mistykę? Czy razem z teologią wyrzucono też jakieś praktyki duchowe?
